kiedy przestałvście płakać

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 23)
  • Autor
    Wpisy
  • #59190

    lady

    Moimi przyjaciółkami są łzy. Jeśli wszyscy otaczający mnie ludzie myślą że wszystko jast ok, to niech przyjdą na spotkanie kiedy mąż śpi, telewizor już nie gra, telefony milczą, a ja siedzę w szlafroku i boję się zasnąć. Kocham mojego aniołka. Nigdy nie przestanę go kochać.
    Przy rodzinie zgrywam twardziela ale to tylko maska. Aktorstwo mamy we krwi.
    Siedzę i płaczę, jest mi zle, bardzo zle. Wiem że nie jestem tu sama, wszystkie płaczecie bardziej jewnie lub mniej.
    Dziękuję za forum, za wszystkie wpisy. Nie musicie odpisywać i tak wiem że jesteście. Przepraszam za mój kryzys ale tylko tu mogę powiedziec co naprawdę czuje. :{ :{
    Jest już pózno ale to jest czas mój i mojego aniołka. Przypominam sobie chwile w której zrobiłam test i zobaczyłam 2 kreski. Po 3 latach, takie wyczekane i takie kochane, tak ja już kochałam te kreski. To było moje dziecko, jego pierwsze zdjęcie. A potem usg wszystko sie potwierdziło, jest fasolka!!!! Mój mąż płakał, płakałam i ja to były łzy szczęścia. Wygrana w totka to małe piwo w porównaniu z tym szczęściem. Wizyta u rodziny ” mamy dobrą wiadomość: będziesz babcią, będziesz dziadkiem”.
    I nagle cios, umarło. :{
    Mój aniołku kocham cię. Tęsknie za tobą i nigdy cię nie zapomnę.

    akinomi

    Ps. pozdrawiam i nie życzę 2 kresek ale szczęśliwego porodu.

    #755933

    sabba

    Re: kiedy przestałvście płakać

    …wiem że nie czas na pocieszanie bo nic nie pocieszy matki, która straciła swoją fasolkę a wierz mi wiem coś o tym, bo równiusieńki rok temu 28.12.03 obudział mnie ogromny ból brzucha, po czym okazało się że krwawie… a potem chyba nie musze opisywać, szpital tam mina lekarza który swierdził ze sreduszko mojej fasolki nie bije i czyszczenie… 🙁 i choć minąl rok to dnia tego nie zapomnę do końca życia… mogę tylko powiedzieć, że sprawdza się porzekadło „czas leczy rany” leczy ale nie wymazuje ich z pamieci niestety… szybkiego powrotu do „normalności” życzę i kolejnej fasolki!

    Sabi



    #755934

    tynka

    Re: kiedy przestałvście płakać

    Od mojej pierwszej straty minął prawie rok. Od drugiej pół roku. Za dwa tygodnie bym rodziła. Płaczę cały czs jak tylko o tym pomyślę. I chyba przestanę płakać w tedy kiedy będę mieć dziecko na ręku całe i zdrowe. Nigdy nie zapomnę o moich aniołeczkach ale wiem że pewne rzeczy się po prostu dzieją i nie mam na nie wpływu.

    POzdrawiam Cię i powodzenia, kiedyś musi być dobrze

    tynka + dwa aniołki

    #755935

    sasanka

    Re: kiedy przestałvście płakać

    Ja też zaczynałam na tym forum….niewypowiedziny żal, ból rozrywający serce, nieprzespane noce i wiele łez. Poroniłam swoją pierwszą ciążę 17 września 2003 roku. Bardzo mi było cięzko do tego stopnia, że zrezygnowałam ze swojego dotychczasowego życia i zamknęłam się w czterech ścianach. Wpadłam w obsesję szybkiego ponownego zajścia w ciążę…i to pomogło. Kolejna ciąża wszystko zmieniła i choć był strach i cigłe obawy o maleństwo, bo 6 miesięcy przeleżałam a moja córeczka urodziła się w 36 tygodniu to było warto i na pewno to powtórzę, bo chcę mieć jeszcze dzieci.
    Dziewczyny, czas leczy rany, kolejna ciąża pomaga a dziecko, które się w końcu na świecie pojawia zmienia zupełnie wszystko.
    Życzę Wam wiele siły i wytrwania i odwagi. Dziecko pojawi się w Waszym życiu tylko troszeczkę później.

    Pozdrawiamy

    Milena&Miriam 26.8.2004

    #755936

    havena

    Re: kiedy przestałvście płakać

    Mniej wiecej po miesiacu… Bylo ciezko. Udalo sie dopiero 1-go listopada, kiedy poszlismy wieczorem na cmentarz, zapalilismy naszemu Synkowi znicz i pozegnalismy sie z Nim… A teraz juz jest wszystko w najlepszym porzadku. Wem, ze moj maly Aniolek jest w niebie i jest mu tam dobrze. Kocham Go bardzo, ale wcale za Nim nie tesknie… Moze jestem potworem… Zaakceptowalam to, co wydarzylo sie trzy miesiace temu. Zamknelam tamten rodzial mojego zycia. Optymistycznie patrze w przyszlosc. Mam tu zywe dziecko, ktore potrzebuje mojej milosci i uwagi. I mam zamiar wkrotce znow zajsc w ciaze, ktora zakonczy sie szczesliwie:-)
    Byc moze moje slowa brzmia dosc dziwnie na forum, gdzie wszystkie dziewczyny boleja nad swoja strata i miesiacami oplakuja swoje dzieciatka. Jesli kogos uraza – przepraszam… Nie chce udawac, ze wciaz cierpie, kiedy wcale tak nie jest… Ech, zawsze bylam dziwna…

    Pozdrawiam i zycze glebokiej wiary w lepsza przyszlosc,
    Havena

    #755937

    lady

    Re: kiedy przestałvście płakać

    Napisałaś że pomogła ci ponowna szybka ciąża to znaczy kiedy w nią zaszłas.



    #755938

    ana7

    Re: kiedy przestałvście płakać

    Po pierwszej strcie w listpadzie 2003 płakałam no-stop. Wciągałam zdjęcia Usg, ciuszki, badania, wchodziłam na Forum i sama się „katowałam”. Po drugim poronieniu, 6.12.2004 nie mogę płakać, nie potrafię. Wyłam z bezsilności i z bezradności, kiedy krwawiłam i nikt nie mogł nic na to poradzić. Moje dziecko odchodziło ode mnie a ja nie mogłam nic zrobić. Kiedy jechaliśmy do szpitala byłam juz „spokojna”. Nie zapłakałam od tamtej chwili ani razu, ale ten ból ciągle we mnie siedzi. Chciałabym usiąść i płakać, ale nie potrafię. No i powiem Wam, że sztukę aktorską też mam opanowaną do perfekcji. Wszyscy myślą, że jestem bardzo dzielna, bo tak szybko poradziłam sobie po drugim poronieniu…ale prawda jest zupełnie inna…

    #755939

    lady

    Re: kiedy przestałvście płakać

    Może dostaniemy nominacje do oskara za pierwszoplanową rolę.
    Łączę się ze wszystkimi kobietami które płaczą.

    Znów siedzę po nocy i buczę, ale tylko osoby które to przeczytają dowiedzą się o mojej słabości.

    akinomi

    #755940

    nuska

    Re: kiedy przestałvście płakać

    Płakałam bardzo długo, czasem wydawało mi się, że jest już dobrze a potem wszystko znów wracało… Wypłakałm się po 11 miesiącach, powiedziałam mężowi i bliskim, że nadal mnie to boli, bardzo boli… Napisałm o swoich przeżyciach, wyrzuciłam to z siebie. Teraz jest już coraz lepiej, musiałam się pogodzić z tym co się stało.
    Przytulam Cię mocno

    NUŚKA + dwa Aniołki

    #755941

    ninka

    Re: kiedy przestałvście płakać

    Dla mnie terapia byla rozmowa z ludzmi. No moze nie wszystkimi ale nie krylam swojego zalu i tego, ze stracilam swoje malenstwa. To fakt, ze kazda kolejna ciaza dawala mi nadzieje a potem kiedy okazywalo sie, ze znow sie nie udalo to paradoksalnie pierwsze co czulam to ulga, ze zakonczylam caly ten stres…… Teraz juz coraz rzadziej ale jeszcze zdarza mi sie plakac bo jakos nie umiem zapomniec pomimo tego, ze nosze pod sercem ukochana coreczke. Caly czas rdze o nia i jej zycie pomimo zego, ze wszystko przebiega prawidlowo….

    Ninka



    #755942

    lady

    Re: kiedy przestałvście płakać

    po stokroć udanego porodu. Będziesz płakać jak my wszystkie ale ze szczęścia. Tych łez nie trzeba ukrywać.

    pogłaskaj córeczkę odenmie przekazuje wam pozytywne fluidy, im więcej osób trzyma kciuki tym lepiej.

    akinomi

    #755943

    miyu

    Re: kiedy przestałvście płakać

    Widzę, że nie tylko ja nie śpię o tej godzinie … od prawie dwóch miesięcy … W dzień trzymam się dzielnie a kiedy przychodzi noc nie potrafię przestać myśleć. Nie cierpię nocy.

    Myślę że czasem warto wypłakać się tak naprawdę porządnie. Ja przepłakałam całe trzy dni po śmierci Danielka – od rana do nocy. Aż w końcu miałam tego dość. Łzy płynęły same a ja po prostu nie chciałam już płakać. Miałam już dość łez. Może to dobry sposób – „przepłakać” się …. W końcu czy płacz w czymkolwiek nam pomaga …? Może warto spróbować czegoś innego? Nasze dzieci nie żyją ale my tak. To że przestaniemy płakać nie znaczy że zapomnimy o nich czy przestaniemy je kochać. Zawsze będą z nami w naszych sercach i pamięci. Wiadomo przychodzą momenty kiedy łzy się pojawią i będą pojawiały. Czasami zdarza mi się płacz pod wpływem jakiegoś impulsu – kiedy wchodzę na forum dla oczekujących styczniówek i wiem że minie styczeń a ja wciąż nie będę miała przy sobie mojego maleństwa; kiedy widzę sklepy z maleńkimi ubrankami, kiedy dopada mnie wrażenie że wszyscy wokoło mają dzieci tylko ja nie … Ale takie jest życie … nie zawsze szczęśliwe i takie jakie byśmy chciały. Ja próbuję znaleźć w tym wszystkim jakieś pozytywne strony i wierz mi można je znaleźć – dzięki temu co się stało dostrzegłam, że wokół mnie jest naprawdę wielu cudownych ludzi, wiem, że mojemu dziecku jest lepiej tam gdzie jest bo tu na ziemi nie miałoby łatwego życia w chorobie.
    Może więc warto zamienić swoje przyjaciółki łzy na coś innego …? Prędzej czy później wiem, że tak się stanie bo kobieta jest silniejsza niż jej się nawet wydaje.
    Pozdrawiam i życzę dużo sił

    Miyu i Aniołek (6.11.2004 – 27 tc)



    #755944

    lady

    Re: kiedy przestałvście płakać

    to dobrze ,że przestajesz płakać.Ja nie plakalam prawie 2 tygodnie bo byłam wypłakana, ale teraz znowu mam czym płakać. Przyszedł kryzys i muszę go przeryczeć.
    Masz racje rodzina i znajomi to wielka pomoc, ale teraz po jakimś czasie mój problem im spowszedniał, wrocili do swoich spraw a ja nie mogę ich bombardować ciągle moim smutkie.
    Pewnie za pare dni odzyskam humor, czego i wam życze.

    #755945

    krztyna

    Re: kiedy przestałvście płakać

    Poplakiwałam w szpitalu czekając na odejście syneczka. Później byłam nad wyraz opanowana. Rozklejałam się tylko na krótkie chwile. Wróciłam do domu i się zaczęło – mogłam płakać nawet cały dzień i noc – nie mogłam zasnąć – płakałam… Trwalo to niecałe dwa tygodnie. Później już coraz mniej, przeważnie w samotności. Teraz rzadko – co kilka dni płaczę. I zawsze pomaga.
    Minęło 39 dni…

    #755946

    lady

    Re: kiedy przestałvście płakać

    Pewnie że pomaga.
    Mi minęło 20 dni.
    Czas leczy rany ,ale te głębokie bardzo długo a blizna zostanie już na zawsze.

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 23)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close