kiedy rozpocząć naukę angielskiego?

jak myślicie kiedy jest najlepszy czas??? tutaj piszą ze jak najszybciej [usunięty link]

35 odpowiedzi na pytanie: kiedy rozpocząć naukę angielskiego?

oliweczka Dodane ponad rok temu,

Od kołyski to dla mnie ciut za szybko.
Myślę, że spokojnie można dać dziecku czas do wieku przedszkolnego – lub nawet później.
My kiedyś zaczynaliśmy naukę jęz. obcych w czwartej klasie podstawówki i wcale nie uważam, że za późno.
Wiek niemowlęcy to dla mnie zdecydowana przesada.

bep Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez oliweczka:Od kołyski to dla mnie ciut za szybko.
Myślę, że spokojnie można dać dziecku czas do wieku przedszkolnego – lub nawet później.
My kiedyś zaczynaliśmy naukę jęz. obcych w czwartej klasie podstawówki i wcale nie uważam, że za późno.
Wiek niemowlęcy to dla mnie zdecydowana przesada.

A mi się wydaje, że to dobry pomysł. Dziecko łapie 2 języki i potem nie musi specjalnie się uczyć tylko rozumienie tego drugiego języka jest jakby naturalne :Hmmm…:
Wszyscy nasi obcojęzeczni znajomi, a mamy ich trochę, dziwią się, że skoro swobodnie porozumiewamy się w obcym języku to dlaczego nie rozmawiamy tak między sobą w domu? T twierdzi, że to nienaturalne, a ja myślę, że potem byłoby chłopcom łatwiej… Ale to moje zdanie
Dodam, że moi obaj chodzą w przedszkolu na angielski. Szy od 3 rż. EM ma już prawie 2,5 i też chodzi… Wtedy dzieci łapią melodię języka, uczą się prostych słów.
Mój młodszy brat był w podstawówce czy w przedszkolu jak na którymś programie w TV leciały bajki po ang. Zbierałam koparę z ziemi jak usłyszałam, że gość nie mając żadnych lekcji coś tam przetłumaczył (przy czym nie było to jedno słowo tylko wypowiedź/zdanie). Do tej pory nie wiem czy to zbieg okolicznpści czy czegoś się nauczył…. :Hmmm…:

oliweczka Dodane ponad rok temu,

A ja uważam, że dziś jest straszny pęd do tego, by najmłodszym wkładać do głów jak najwięcej.
Niedługo wynajdą metodę nauki angielskiego jeszcze w łonie matki – choć już może funkcjonuje coś takiego, nie mam pojęcia.
Owszem, w dzisiejszym świecie, gdzie jest spora konkurencja i walka o przyzwoite miejsca pracy, a angielski praktycznie No1 everywhere i bez tego ani rusz – rozumiem (choć nie popieram ślepo).
Wydaje mi się, że jeżeli ktoś będzie miał być dobry, to po prostu będzie – czy uczony od kołyski, czy dopiero od zerówki.
Moja Tuska też będąc w Stanach “złapała” nieco angielskiego. Potrafiła powiedzieć proste wyrazy, rozumiała je. W Polsce zapomniała i dziś uczy się od nowa.
Nic na siłę moim skromnym zdaniem 🙂

bep Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez oliweczka:A ja uważam, że dziś jest straszny pęd do tego, by najmłodszym wkładać do głów jak najwięcej.
Niedługo wynajdą metodę nauki angielskiego jeszcze w łonie matki – choć już może funkcjonuje coś takiego, nie mam pojęcia.
Owszem, w dzisiejszym świecie, gdzie jest spora konkurencja i walka o przyzwoite miejsca pracy, a angielski praktycznie No1 everywhere i bez tego ani rusz – rozumiem (choć nie popieram ślepo).
Wydaje mi się, że jeżeli ktoś będzie miał być dobry, to po prostu będzie – czy uczony od kołyski, czy dopiero od zerówki.
Moja Tuska też będąc w Stanach “złapała” nieco angielskiego. Potrafiła powiedzieć proste wyrazy, rozumiała je. W Polsce zapomniała i dziś uczy się od nowa.
Nic na siłę moim skromnym zdaniem 🙂

Na siłę nie, ale wtedy gdy nauka nie jest wysiłkiem tylko zabawą chyba warto. Potem człowiek jest tak przesycony informacjami, że nauka języka nie jest przyjemnością tylko przykrym obowiązkiem.
Moi mają w przedszkolu ang 4 razy w tygodniu. I świetnie się bawią. Przynoszą jakieś wyrazy/zwroty/piosenki. Czad. Jak przyjedzie Uncle Kevin to pewnie będą umieli Mu coś powiedzieć 😀 i może zakumają ze 2-3 słowa. Radocha będzie jak nie wiem. Poza tym coraz częściej zdarzają się sytuacje, że fajnie by było jakby coś tam kumali. Przeszliby pewne sytuacje bez stresu 🙂
Na siłę to się człowiek uczy w szkole – moim zdaniem :Fiu fiu:

medeja Dodane ponad rok temu,

inna metoda to nauka w konkretnych sytuacjach dnia codziennego bez podkreslania faktu, ze w danej sytuacji zamiast polskich padaja slowa w obcym jezyku. U nas np. pewne sytuacje/czynnosci nazywane sa tylko po niemiecku i corka przyjela to za naturalne i wszystko rozumie a nawet powtarza zwroty.
Tak najprosciej-robic cos i jednoczesnie nazywac to co sie dzieje-wtedy bez tlumaczenia dziecko rozumie i uczy sie.

oliweczka Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez Bep:Na siłę nie, ale wtedy gdy nauka nie jest wysiłkiem tylko zabawą chyba warto. Potem człowiek jest tak przesycony informacjami, że nauka języka nie jest przyjemnością tylko przykrym obowiązkiem.
Moi mają w przedszkolu ang 4 razy w tygodniu. I świetnie się bawią. Przynoszą jakieś wyrazy/zwroty/piosenki. Czad. Jak przyjedzie Uncle Kevin to pewnie będą umieli Mu coś powiedzieć 😀 i może zakumają ze 2-3 słowa. Radocha będzie jak nie wiem. Poza tym coraz częściej zdarzają się sytuacje, że fajnie by było jakby coś tam kumali. Przeszliby pewne sytuacje bez stresu 🙂
Na siłę to się człowiek uczy w szkole – moim zdaniem :Fiu fiu:

Przedszkole – rozumiem.
Od kołyski – nie bardzo 🙂

bep Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez oliweczka:Przedszkole – rozumiem.
Od kołyski – nie bardzo 🙂

Pewnie każdy ma swoje zdanie 😀 Ja tam żałuję, że nie zaczęliśmy wcześniej :Wstyd: Od samego początku… Gadaliby już trochę. Ehh… Teraz nie do nadrobienia więc to przedszkole nas wyręcza :Fiu fiu:
Mnie też przekonuje argument czysto egoistyczny :Wstyd: Gdybym rozmawiała z nimi w obcym języku nie musiałabym się go uczyć prawie od nowa. Przyszłoby samo. A tak teraz przeżywam katusze… Nic nie umiem :Boje się:

oliweczka Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez Bep:Pewnie każdy ma swoje zdanie 😀 Ja tam żałuję, że nie zaczęliśmy wcześniej :Wstyd: Od samego początku… Gadaliby już trochę. Ehh… Teraz nie do nadrobienia więc to przedszkole nas wyręcza :Fiu fiu:
Mnie też przekonuje argument czysto egoistyczny :Wstyd: Gdybym rozmawiała z nimi w obcym języku nie musiałabym się go uczyć prawie od nowa. Przyszłoby samo. A tak teraz przeżywam katusze… Nic nie umiem :Boje się:

Mam takie samo wrażenie – szczególnie jak mnie ostatnio przepytali z ang. na rozmowie w sprawie pracy.
Podłamałam się, bo sądziłam, że znam angielski biegle :Wstyd:

kobietanaksiezycu Dodane ponad rok temu,

jeśli dziecko to lubi i traktuje jak coś normalnego to dlaczego go nie uczyć ? mój 2,5 umie już sporo literek i kilka słówek po angielsku , ale nikt go nie zmuszał,że ma siedzieć i się uczyć 😉 w zabawie mu je pokazywaliśmy. wiadomo teraz liczy się ‘jakość’, ale czy to znaczy,że mamy zabierać dzieciom radości dzieciństwa ? bez przesady. Poza tym jeśli dziecko trochę później zacznie uczyć się obcego jężyka np. w zerówce to wcale nie znaczy,że się nie nauczy.

medeja Dodane ponad rok temu,

tez praktykujemy w domu nauke jezyka przez zabawe lub poprzez nazywanie rzeczy i czynnosci codziennych (bez tlumaczenie-ze to jezyk obcy, a po polsku to jest tak, czy tak-wszystko jest jasne z kontekstu sytuacyjnego)
dziecko chlonie jak gabka i szkodaby taki czas zaprzepascic

joa133 Dodane ponad rok temu,

a czemu nie od razuu w ciązy ?mówić do dziecka w brzuchu po angielksu? ha ha ha..przecież słyszy co mówimy…urodzi się i zaraz zapyta o co kaman? prawda?

Jestem za tym, żeby mówić,czytać dziecku w obcym języku,ale nauka małego 2-3latka daje tyle,co wleci i wyleci z głowy, jeśli nie będziemy tego powtarzać,dzień w dzień to nikłe szanse, że coś będzie pamiętać. …

Nauka poprzez grę/zabawę w wieku 6 lat.

Dodam jeszcze tyle do 6r.ż dziecko w mózgu ma 1 ośrodek mowy w nim są informacje o języku ojczystym i obcym. Po 6 r.ż tworzy się drugi ośrodek mowy, od języka obcego i wtedy informacja przepływa z jednego ośrodka niwy( tego z językiem ojczystym) do drugiego ośrodka mowy (tego z językiem obcym) w mózgu.

Jak mama / tata ma czas, konsekwencję, to lepiej zacząć z językiem obcym w wieku 2-3-4 lat, czytać książki w języku obcym uczyć podstawowych słów, zwrotów,a dziecko przyjmie to jako naturalne…

medeja Dodane ponad rok temu,

to ciekawa teoria z mowieniem w obcym jezyku do brzucha, ale chyba nie dziala. w ciązy czesto zdarzalo mi sie mowic w jeyzku obcym, a moje dziecko po urodzeniu nie mowilo nawet po polsku:Hyhy:
chyba jednak przyzwyczailo sie do mojego glosu / tonu , bo przez jakis czas zdarzalo sie mi uspic dziecko “na rozmowę telefoniczną”.

Ale co do nauki przez zabawe i sytuacje “naturalne”, codzienne z podziwem patrze na dzieci moich kolezanek, które maja mężów obcokrajowcow. Ich dzieciaczki od początku sa dwujezyczne, chociaz (jak mi kolezanki opowiadaja) czasem im sie plącze i mowia miesznka jezykow. my natomiast praktykujemy pewne czynnosci ,sytuacje, ktore “odbywaja” sie w jezyku obcym i jest to naturalne. Oczywiscie zgodzę się, że wymaga to konsekwencji i codziennego powtarzania. No ale efekty slychac. Warto sie w to “bawić”.

bep Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez Joa133:a czemu nie od razuu w ciązy ?mówić do dziecka w brzuchu po angielksu? ha ha ha..przecież słyszy co mówimy…urodzi się i zaraz zapyta o co kaman? prawda?

Jestem za tym, żeby mówić,czytać dziecku w obcym języku,ale nauka małego 2-3latka daje tyle,co wleci i wyleci z głowy, jeśli nie będziemy tego powtarzać,dzień w dzień to nikłe szanse, że coś będzie pamiętać. …

Nauka poprzez grę/zabawę w wieku 6 lat.

Dodam jeszcze tyle do 6r.ż dziecko w mózgu ma 1 ośrodek mowy w nim są informacje o języku ojczystym i obcym. Po 6 r.ż tworzy się drugi ośrodek mowy, od języka obcego i wtedy informacja przepływa z jednego ośrodka niwy( tego z językiem ojczystym) do drugiego ośrodka mowy (tego z językiem obcym) w mózgu.

Jak mama / tata ma czas, konsekwencję, to lepiej zacząć z językiem obcym w wieku 2-3-4 lat, czytać książki w języku obcym uczyć podstawowych słów, zwrotów,a dziecko przyjmie to jako naturalne…
A skąd wiesz, że wyleci? :Hmmm…: W końcu jeżeli ma się do czynienia z językiem to się go po prostu używa. W wakacje mieliśmy do czynienia z włoską rodziną. Tam cała trójka (9 latek, 5 latek i 2 latka) rozumieli świetnie po włosku (to jasna sprawa) i angielsku. Najstarszy mówił całkiem płynnie. Mała wykonywała jednie polecenia – ale ogólnie kiepsko mówiła – jak większość dzieci dwujęzycznych. W rodzinie angielski znała tylko matka – ojciec ni w ząb.
No i jak pójdą do szkoły/wyjadą za granicę (planowali dłuższy pobyt w Kanadzie) to mają jak znalazł. Bez wysiłku, zakuwania, naturalnie… Dlatego myślę, że jeżeli potrafi się mówić w jakimkolwiek języku to należy go wykorzystywać z rozmowach z dzieckiem od samego początku… Z korzyścią dla obu stron. I nie rozumiem skąd te drwiny i śmiechy.
Każdy uczy swoje dzieci tak jak umie i podpowiada mu intuicja. Ja całkowicie popieram “domową naukę” od kołyski. Natomiast nie zdecydowałabym się na “lekcje” prowadzone przez obcą osobę.

Dodane ponad rok temu,

A ja uważam, że tą kwestie trzeba pozostawić dziecku.
Młoda jak poszla do przedszkola do 3-latków chciała na angielski, potem zmieniła się pani i już jej się odwidziało i w 4-latkach nie chodziła a potem w 5-latkach znowu. Nauczyła się niewiele, kilka zwrotów, kilkanaście słówek, liczenia, kolory, dni tygodnia i to wszystko.
Mały od początku chciał, lubił i ładnie wszystko łapał.
Wszystko więc zależy od dziecka i jego chęci.

dorthe81 Dodane ponad rok temu,

ja też myśle ze jezeli dziecko nie ważne w jakim jest wieku przejawia chęc do nauki jężyka to dlaczego by nie… może to by dla niego również fajna zabawa teraz jest wiele zabawek anglojęzycznych przez co dziecko nie czuje ze to przymus tylko odbiera to jako zabawę a przez to uczy już sie jezyka :Hyhy:

kasiulkawpk Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez medeja:to ciekawa teoria z mowieniem w obcym jezyku do brzucha, ale chyba nie dziala. w ciązy czesto zdarzalo mi sie mowic w jeyzku obcym, a moje dziecko po urodzeniu nie mowilo nawet po polsku:Hyhy:
chyba jednak przyzwyczailo sie do mojego glosu / tonu , bo przez jakis czas zdarzalo sie mi uspic dziecko “na rozmowę telefoniczną”.

no ciekawe czemu nie mówiło 🙂 :Śmiech:

Zamieszczone przez scarlet:A ja uważam, że tą kwestie trzeba pozostawić dziecku.
Młoda jak poszla do przedszkola do 3-latków chciała na angielski, potem zmieniła się pani i już jej się odwidziało i w 4-latkach nie chodziła a potem w 5-latkach znowu. Nauczyła się niewiele, kilka zwrotów, kilkanaście słówek, liczenia, kolory, dni tygodnia i to wszystko.
Mały od początku chciał, lubił i ładnie wszystko łapał.
Wszystko więc zależy od dziecka i jego chęci.

chciało, nie chciało…
mój A chodzi na plastykę…
dzisiaj chce jutro nie…..
pani mówimy że się wypisuje po czym dzieci idą a on smutne oczka kota w butach ze shreka robi że on też chce…
sama nie wiem co z nim zrobić….
na angielski chodzi….od II półrocza od trzylatków…. (ma 5 lat)

bep Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez scarlet:A ja uważam, że tą kwestie trzeba pozostawić dziecku.
Młoda jak poszla do przedszkola do 3-latków chciała na angielski, potem zmieniła się pani i już jej się odwidziało i w 4-latkach nie chodziła a potem w 5-latkach znowu. Nauczyła się niewiele, kilka zwrotów, kilkanaście słówek, liczenia, kolory, dni tygodnia i to wszystko.
Mały od początku chciał, lubił i ładnie wszystko łapał.
Wszystko więc zależy od dziecka i jego chęci.

Zamieszczone przez kasiulkawpk:
chciało, nie chciało…
mój A chodzi na plastykę…
dzisiaj chce jutro nie…..
pani mówimy że się wypisuje po czym dzieci idą a on smutne oczka kota w butach ze shreka robi że on też chce…
sama nie wiem co z nim zrobić….
na angielski chodzi….od II półrocza od trzylatków…. (ma 5 lat)

No moim zdaniem to zależy kto “rządzi” w domu. U Scarlet to dzieci. U nas raczej my. I w 100% zgadzam się z Tobą Kasiu. Dzieci mają fochy, ale to rzecz rodzica dostrzec co jest dla dziecka dobre i wartościowe 🙂

joa133 Dodane ponad rok temu,

dziewczyny żartowałam z tą ciąża i mówieniem do brzucha w języku obcym…

rodzice powinni decydować, czy chcą by ich dziecko uczyło się języka obcego…

Bep jeśli używa się języka obcego przez krótki okres/czas (np.tylko 2 mce) i nie ma kontynuacji, to wyleci z głowy … nie wierzę,że zapamieta coś, jakieś zwroty,słowa, ale w danym momencie np. przez te 2 mce dziecko potrafi mówić “perfekt” w języku obcym…

zgadzam się z Tobą i z Kasią w 100% o szukaniu przez rodziców co jest wartościowe i dobre dla dziecka, a nie że małe dziecko decyduje co chce robić…

kasica24 Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez Bep:Na siłę nie, ale wtedy gdy nauka nie jest wysiłkiem tylko zabawą chyba warto. Potem człowiek jest tak przesycony informacjami, że nauka języka nie jest przyjemnością tylko przykrym obowiązkiem.
Moi mają w przedszkolu ang 4 razy w tygodniu. I świetnie się bawią. Przynoszą jakieś wyrazy/zwroty/piosenki. Czad. Jak przyjedzie Uncle Kevin to pewnie będą umieli Mu coś powiedzieć 😀 i może zakumają ze 2-3 słowa. Radocha będzie jak nie wiem. Poza tym coraz częściej zdarzają się sytuacje, że fajnie by było jakby coś tam kumali. Przeszliby pewne sytuacje bez stresu 🙂
Na siłę to się człowiek uczy w szkole – moim zdaniem :Fiu fiu:

uwazam ze przedszkole/zerowka to dobry czas. od malego osluchac sie jezyka to spoko rzecz. sama tak mialam. zwlaszcza ze ta nauka w tych etapach przedszkolno-pierwszoklasowych to tez sporo zabawy, spiewania itp.

tora Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez Joa133:
Dodam jeszcze tyle do 6r.ż dziecko w mózgu ma 1 ośrodek mowy w nim są informacje o języku ojczystym i obcym. Po 6 r.ż tworzy się drugi ośrodek mowy, od języka obcego i wtedy informacja przepływa z jednego ośrodka niwy( tego z językiem ojczystym) do drugiego ośrodka mowy (tego z językiem obcym) w mózgu.

czy moglabys podac jakie jest zrodlo tych informacji…? chetnie poczytam wiecej;)

joa133 Dodane ponad rok temu,

Tora notatki +ksero artykułów mam ze studiów w języku obcym…
E.Lipinska : ?Język ojczysty, język obcy, język drugi. Wstęp do badań dwujęzyczność.

Państwo Lipińscy wykładali nam i wiele razy o tym rozmawialiśmy +z jeszcze kilkoma innymi wykładowcami…

joa133 Dodane ponad rok temu,

to jeszcze jest fajne i znalazłam:
Oto kilka wskazówek dla rodziców, którzy chcieliby, aby ich dziecko władało poprawnie dwoma językami:

1. Wczesna edukacja przedszkolna powinna się odbywać w języku polskim

2. Na etapie edukacji przedszkolnej należy zdiagnozować dziecko pod kątem wad wymowy w języku ojczystym.

3. Jeżeli dziecko ma wady wymowy , należy je najpierw skorygować, a dopiero później wprowadzać język obcy

4. Jeżeli dziecko nie ma żadnych wad wymowy i poprawnie realizuje głoski szeregu dentalizowanego (zwłaszcza s, z, c, dz, sz, ż, cz, dż,ś,ź,ć,dź) można wprowadzać język obcy, bez przymusu i na początku w formie zabawy.

5. Jeżeli dziecku brakuje motywacji do nauki drugiego języka, nie można go zmuszać, lecz wprowadzać bodźce powoli, bez zbędnego nacisku.

6. Należy zwrócić uwagę na indywidualne możliwości dziecka-jeżeli nauka dwóch języków jednocześnie osłabia zdolność przyswajania wiedzy przez dziecko, a także sprawia, że dziecko myli języki, wymawia dźwięki w obu językach niepoprawnie, to należy skupić się najpierw na płynnej mowie ojczystej.

7. Jeżeli dziecko poprawnie posługuje się zarówno ojczystym , jak i obcym językiem, ale nie ma ochoty mówić po polsku w domu, należy je do tego zachęcić- np. odpowiadać tylko w języku polskim, nie reagować kiedy słyszymy komunikaty w języku obcym.

Posługiwanie się wyłącznie językiem obcym zarówno w szkole, w domu oraz we wszystkich innych sytuacjach spowoduje w końcu zatracenie umiejętności posługiwania się językiem ojczystym , a co za tym idzie zatracenie poczucia tożsamości narodowej i kulturowej, bo przecież nasza kultura jest w znacznym stopniu zakodowana w znakach językowych.

(artykuł Bilingwalizm – artykuł pani mgr Magdaleny Grajnert-Łukawska )

kantalupa Dodane ponad rok temu,

cytaty z poradnika, ktore przytoczylas, niekoniecznie sa argumentem w akurat tej dyskusji
koncentruja sie na dzieciach dwujezycznych (nie zmuszac ale byc konsekwentnym to mantra kazdego “dwujezycznego” rodzica), a to nie dokladnie to samo, co przecietne dziecko forumowe, ktore ma w p-lu przez 30 minut zajec pobawic sie w hide-and-seek, albo pospiewac o teddy bear czy uczyc sie nazw czesci ciala przez head and shoulders knees and ankles; daje porady osobom, ktore zyja poza granicami kraju i chca by ich dzieci pieknie mowily po polsku i wtedy tak! przyklasne i zatancze – te dzieci powinny odbyc edukacje wczesnoszkolna w jezyku polskim, ale nie znaczy to, ze nalezy im wykluczyc obecnosc drugiego jezyka

teoria, ktora glosisz jest jednym z wielu podejsc do sprawy akwizycji jezyka – o ile sobie przypominam, grajnert-lukawska jest przede wszystkim logopeda
to jest odwieczny problem z punktu widzenia logopedy – obcy jezyk to przyjaciel czy wrog i istnieje wiele szkol, np. niektorzy logopedzi z powodzeniem stosuja jezyki obce w terapiach wad wymowy – dosc popularne zjawisko chyba w szwecji, ktorys kraj skandynawski w tym przoduje, nie pamietam dokladnie

punk widzenia jezykoznawcow, neurolingwistow itp zdecydowanie sie rozni

to zupelna nieprawda, ze dziecko dwu- trzyletnie nie przyswaja jezyka
od takiego dziecka po prostu przyswajania jezyka obcego na pojedynczych zajeciach w przedszkolu nie nalezy oczekiwac
to jest w ogole bledne zalozenie, kiedy wydaje nam sie, ze dzieci w p-lu “naucza sie” jezyka
podstawowym zalozeniem wczesnej edukacji jezykowej jest pokazanie dziecku i przyzwyczajenie je do obecnosci innych systemow jezykowych niz te, z ktorymi ma do czynienia w domu
to zwykla metoda otwarcia na jezyk obcy, ktora ma o wiele szerszy wymiar niz malpie powtarzanie piosenek lub slowek
efektow wczesnej ekspozycji na obce jezyki nie da sie niczym zmierzyc doraznie – przynosza korzysci o wiele pozniej

podam malo prawdopodobny, ale dosc wyrazny przyklad; ktory zreszta w oczach logopedow jest koronnym argumentem przeciwko np. posylaniu dzieci do obcojezycznego przedszkola
sprawa nabywania akcentu
dlaczego przecietny polak nie jest w stanie wyartykulowac poprawnie angielskiego “th”
przyczyna jest prosta – bo w naszym jezyku taki dzwiek nie istnieje, wiec nasze narzady mowy nie zostaly zaprogramowane do jego produkcji
owo programowanie zas przypada na okres dzieciecy i przecietnie uwaza sie je za skonczone w okolicach osiagniecia dojrzalosci plciowej, a polega na powtarzaniu zaslyszanych dzwiekow i eksperymentowanie z nimi (co daje sie zaobserwiowac nawet u gugajacych niemowlat)

przyklad malo idealny, bo rzadko zdarza sie, ze w p-lu ucza native speakerzy, wiec ta ekspozycja na akcent jest troszeczke zaburzona przez spolszczony akcent nauczyciela

z drugiej strony czy ten nieszczesny akcent ma naprawde takie kolosalne znaczenie? w dobie, kiedy istnieje niezliczona ilosc odmian jezyka, to doprawdy malo wazny szczegol

pisze z punktu widzenia teoretyka, ale przede wszystkim praktyka – mam dzieci trzyjezyczne i oczywiscie przeszly przez okresy mieszania jezykow, mlodsze ciagle ma problemy w rozroznieniu polskiego i bulgarskiego, ale czy to jest powod, dla ktorego dziecka nie nalezy wystawiac na inny jezyk?
moj starszy z mieszania jezykow wyszedl, mowi perfekcykjnie po angielsku, dosc ladnie po polsku (choc brakuje mu czasami slownictwa, ktorego nijak nie mozna sie nauczyc mieszkajac na obczyznie, np. slowo “twarog” bo takowego tutaj nie uswiadczysz), jest bardzo sprawny po bulgarsku (czy do konca poprawny, nie jestem w stanie ocenic)

moja skromna porada dla wszystkich: warto, warto i jeszcze raz warto otwierac dziecko na jezyk – niech slucha, niech sobie z jezykiem eksperymentuje, niech sie jezykiem bawi i wyglupia – nawet jesli nie wierzycie mi na slowo, jesli tylko dziecko czeropie z tego najmniejsza przyjemnosc (a przeciez w p-lu dzieci ucza sie przez zabawe), czy to nie jest dostateczny powod?
ale zanim to dziecko w ogole wyslemy na zajecia, najpierw musimy koniecznie zredukowac swoje oczekiwania – nie, dziecko nie zacznie biegle mowic po angielsku, ale ten wklad, ktory otrzyma, zaprocentuje w przyszlosci
i przestajmy oceniac akwizycje jezyka przez pryzmac liczby slow, ktore zna czy zwrotow, ktorymi sie posluguje, bo to tylko ten najbardziej widoczny ale i najmniejszy element calego skomplikowanego mechanizmu przyswajania jezyka

joa133 Dodane ponad rok temu,

kantalupa sama wiem,że warto uczyć dziecka języka obcego i uczę języka obcego moje dzieci, ale sama i robię to często, a nie tylko w czasie wakacji, czy np. w maju. Nie musisz mi tłumaczyć,że my Polacy nie potrafimy mówić th, bo wiem,jak ciężko jest nauczyć w późnym wieku tj mam na myśli uczniów w wieku 15 lat – słów, z literami , których nie ma w jęz. polskim. Kilka osób potrafi powtarzać słowa w 90% poprawnie po kilku miesiącach a tak trwa ten proces poprawności w wymowie latami.

Moim zdaniem jest też ważne, żeby dzieci nie miały oporów do mówienia w języku obcym teraz te nasze maluszki uważają język obcy za “normalny” mówią spontanicznie, nie zastanawiają się, czy mówią to po polsku, czy po angielsku, czy jeszcze w innym języku. Ważne ,że mówią. Im będą starsze tym będą mieć więcej oporów i nie będzie to takie już spontaniczne.

kantalupa Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez Joa133:kantalupa sama wiem,że warto uczyć dziecka języka obcego i uczę języka obcego moje dzieci, ale sama i robię to często, a nie tylko w czasie wakacji, czy np. w maju. Nie musisz mi tłumaczyć,że my Polacy nie potrafimy mówić th, bo wiem,jak ciężko jest nauczyć w późnym wieku tj mam na myśli uczniów w wieku 15 lat – słów, z literami , których nie ma w jęz. polskim. Kilka osób potrafi powtarzać słowa w 90% poprawnie po kilku miesiącach a tak trwa ten proces poprawności w wymowie latami.

Moim zdaniem jest też ważne, żeby dzieci nie miały oporów do mówienia w języku obcym teraz te nasze maluszki uważają język obcy za “normalny” mówią spontanicznie, nie zastanawiają się, czy mówią to po polsku, czy po angielsku, czy jeszcze w innym języku. Ważne ,że mówią. Im będą starsze tym będą mieć więcej oporów i nie będzie to takie już spontaniczne.

zatem zupelnie nie rozumiem dlaczego tak autorytatywnie i z wielkim przekonaniem piszesz o braku sensu uczenia dzieci przed szostym rokiem zycia

bep Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez kantalupa:zatem zupelnie nie rozumiem dlaczego tak autorytatywnie i z wielkim przekonaniem piszesz o braku sensu uczenia dzieci przed szostym rokiem zycia
Też mnie to zdziwiło :Hmmm…:
A tak na marginesie.
-Mateuszku (2,5 roku)! Czego uczyłeś się dziś na angielskim?
-Goodbye
No i zdechłam :Śmiech: ale kurcze skojarzył nieźle! To mnie utwierdza w przekonaniu, że warto. Tylko systematyczność wymagana 😉

joa133 Dodane ponad rok temu,

oj dziewczyny, jestem za za nauką dzieci,ale nie tylko raz i już nigdy więcej… cały czas, np raz w tygodniu zajęcia wtedy ma to sens dla mnie.

asik Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez Joa133:oj dziewczyny, jestem za za nauką dzieci,ale nie tylko raz i już nigdy więcej… cały czas, np raz w tygodniu zajęcia wtedy ma to sens dla mnie.

No raczej to dość logiczne, że skoro dziecko pójdzie raz na zajęcia to za 10 lat nie ma co wymagać wiedzy z tych zajęć 😉
Dorosły też raczej niekoniecznie zapamięta coś co było ileś lat wstecz na lekcji z przedmiotu z którym nie ma kompletnie styczności 😉

tora Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez Joa133:Tora notatki +ksero artykułów mam ze studiów w języku obcym…
E.Lipinska : ?Język ojczysty, język obcy, język drugi. Wstęp do badań dwujęzyczność.

Państwo Lipińscy wykładali nam i wiele razy o tym rozmawialiśmy +z jeszcze kilkoma innymi wykładowcami…

Joa, wrzucialm sobie tak na szybko nazwisko, nigdzie i nigdy nie spotkalam sie z czyms takim jak drugi osrodek mowy, ktory powstaje po ukonczeniu 6tego roku zycia.
ja co prawda dawno konczylam studia i moze teraz nauka poszla do przodu i znaleziono w mozgu takowe miejsce, dlatego pytalam o zrodla info, ale jak przegladam po nazwisku, to nigdzie nie moge nic wygoglowac o tym:Niepewny:

z tego co ja pamietam, za moich czasow bylo tak, jak to juz kiedys cytowalam i zacytuje jeszcze raz:

.. dzieki badaniom wiemy wreszcie, jaki okres ma decydujace znaczenie dla przyswojenia sobie jezyka. najbardziej chlonny na wiedze jezykowa, zwlaszcza reguly i logike gramatyki, jest mozg dziecka do 6 roku zycia. po tym okresie zdolnosc opanowania zasad skladni stale sie zmniejsza. trawa to az do okresu pokwitania, po ukonczeniu ktorego calkowicie zanika.
Osoba pozbawiona w ogole kontaktu z jezykiem, taka jak gluche dziecko, u ktorego nie wykryto w pore tej wady, nigdy nie opanuje nawet jednego jezyka (…)
jezeli chodzi o uczenie sie drugiego jezyka, to z badan wynikaja nieco inne wnioski. oczywiscie, nauczenie sie drugiego jezyka po okresie pokwitania nie jest niemozliwe. chociaz wymaga to od doroslych duzo wiekszego wysilku i koncentracji (…)
niemniej jednak to, ze ktos nauczyl sie jakiegos jezyka po okresie krytycznym, jest wyraznie widoczne. chocby najbardziej sie starali, wiekszosc doroslych ktorzy ucza sie jezyka obcego, ma pewne klopoty z wymowa oraz z gramatyka (…) chociaz znajac juz jeden jezyk , mozg jest lepiej przygotowany do opanowania innych w pozniejszym okresie zycia, to nigdy nie wywiaze sie ze tego zadania tak dobrze jak we wczesnym dziecinstwie. ”

to cytat z ksiazki Lise Eliot “co tam sie dzieje” Lise jest neurobiologiem, autorka licznych publikacji na temat rozwoju mozgu.
tam mozna sobie przeczytac rowniez opisy roznych badan dwodzacych tej teorii.
przypisy dotyczace tego fragmentu to min:
E.L Newport, “maturational constraints on language learning”, “cognitive Science” 14 (1990), 11-28.

arczi1973 Dodane ponad rok temu,

jezyki obce jak nawcześniej

Witam, ponoć jest udowodnione i zbadane, że mozg całkowicie rozwija się do 6 roku życia i w tym czasie chłonie wszystko czym dziecko się zajmuje także jezyki obce jak najbardziej juz od czasu kiedy dziecko zaczyna mówić pierwsze słowa można w formie zabawy uczyć jezyka tak przynajmniej wyczytałem ja moje dzieci zapisałem na takie lekcje jak miały ok 2 latek bo dopiero wtedy juz troszkę mówiły.
Więcej o dzieciach[usuniety link reklamowy] można tutaj przeczytać polecam.

ebz Dodane ponad rok temu,

KAŻDY MOMENT NA NAUKĘ JEST DOBRY, POZOSTAJE KWESTIA WYBORU NARZĘDZI:)

Umysł dziecka jest chłonny jak gąbka, dlaczego zatem nie wykorzystać potencjału dla szczytnych celów, pomijam kwestię fanatyzmu czy leczenia ambicji rodzicielskich. Niech to nie będzie jednak intensywny kurs docelowego prania mózgu, a nauka przez zabawę, dostosowana do możliwości, wieku, zainteresowań dziecka. Poszukajmy narzędzi, dzięki którym uprzyjemnijmy czas przyswajania wiedzy w takim stopniu, że intencje związane z edukacją pozostaną niemal niezauważalne, za zasłoną dymną. Rozbudzajmy naturalną ciekawość, prowokując latorośl do podejmowania kroków w kierunku kształcenia umiejętności, zdobywania wiedzy. Ja stawiam na zabawki XXI wieku, wprowadzające młodych w świat cywilizacyjnych rozwiązań. Pół żartem pół serio twierdzę, że pokolenie naszych potomków to pokolenie komputera i iphon’a (moja 1,5 roczna Lena świetnie radzi sobie z obsługą prostych aplikacji w …….). Ostatnio porzuciła ten świat na rzecz krzesełka uczydełka …….. Takie akcje sygnalizują mi jej potrzeby, chęci. Wersja dwujęzyczna stymuluje do podejmowania prób łamania języka.
Mama Oskarka i Lenki, Ewa:)

laurent24 Dodane ponad rok temu,

[QUOTE]kiedy zacząć?[/QUOTE]
podstawy słówka itd to w podstawówce zupełnie wystarczy. Gramatyka i bardziej zaawansowany angielski np. zewnętrznym kursem to myślę ze 12-13 lat – od tego wieku zaczynają się profesjonalne kursy np. w Speak Up.

Nauka od kołyski, czy nawet 5 lat jest dla mnie bez sensu. Dzieci wtedy nie przyswajają słówek, a nawet jeśli to nie rozumieją ich znaczenia.

medeja Dodane ponad rok temu,

w przedszkolu naszego dziecka jest tez nauka angielskiego w systemie otwartym-zajecia dla calej grupy dzieci tj. od 2,5-5 lat trwaja, a jak jakies dziecko nie chce uczestniczyc lub znudzi sie w trakcie to moze isc do innej sali bawic sie.
Moja 2,5 latka uczestniczy w calych zajeciach bez jakichkolwiek oznak znudzenia, czy niecheci. Wrecz przeciwnie. A obcojezyczne zwroty sama opanowala ze swojego ulubionego programu w telewizji.
Jednym slowem nauka przez zabawe sprawdza sie.

Zamieszczone przez kobietanaksiezycu:jeśli dziecko to lubi i traktuje jak coś normalnego to dlaczego go nie uczyć ? mój 2,5 umie już sporo literek i kilka słówek po angielsku , ale nikt go nie zmuszał,że ma siedzieć i się uczyć 😉 w zabawie mu je pokazywaliśmy. wiadomo teraz liczy się ‘jakość’, ale czy to znaczy,że mamy zabierać dzieciom radości dzieciństwa ? bez przesady. Poza tym jeśli dziecko trochę później zacznie uczyć się obcego jężyka np. w zerówce to wcale nie znaczy,że się nie nauczy.

bep Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez laurent24:podstawy słówka itd to w podstawówce zupełnie wystarczy. Gramatyka i bardziej zaawansowany angielski np. zewnętrznym kursem to myślę ze 12-13 lat – od tego wieku zaczynają się profesjonalne kursy np. w Speak Up.

Nauka od kołyski, czy nawet 5 lat jest dla mnie bez sensu. Dzieci wtedy nie przyswajają słówek, a nawet jeśli to nie rozumieją ich znaczenia.
A dlaczego bez sensu? Mój prawie 5,5 letni Syn fajnie tłumaczy zasłyszane słówka z angielskiego… Rozumie co zostało powiedziane po angielsku. Cieszy Go to. Uczy się przez zabawę/piosenki/bajki zupełnie bez wysiłku. W przedszkolu. Przynosi do domu.
Bez większego zrozumienia to chodzi na lekcje mój 2,5 latek… Dla Niego piosenki z pokazywaniem to na zasadzie odruchu, ale już kojarzy, że to polski to angielski… Zawsze to jakaś inwestycja w dziecko 😉 a że nie jest do tego zmuszany – chodzi się bawić na angielski (w przedszkolu) – to lubi to…

medeja Dodane ponad rok temu,

no wlasnie. Tak samo to wyglada u nas, jak pisze Bep.
Poza tym doradzam znalezc jakis program w jezyku obcym, ktory wciagnie dziecko i wtedy samo powtarza, spiewa razem z dziecmi z programu, a jezyk nie gra roli.
U nas padlo na “Tanzalarm”-super-taniec, spiew i jezyk obcy w jednym, a przy tym wielka frajda.

Znasz odpowiedź na pytanie: kiedy rozpocząć naukę angielskiego??

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Tematy, których nie znalazłam w forum
Kto mógłby pomóc??
[B]Czy osoba która jest na zasiłku wychowawczym moze starać się o dofinansowanie z Unii Europejskiej na załozenie działalności gospodarczej??[/B] Nie mam na siebie pomysłu ale bardzo chciałabym coś robić i zarobić. Niestety
Czytaj dalej
Noworodek, niemowlę
Problem z jedzeniem
Witam was dziewczyny Zacznę od tego że mały zasnął mi o 22 i wstał o 6 rano i myślałam że po tak długim spaniu zje bez problemu a wciął tylko 110
Czytaj dalej