Kiedy trzeba pomyśleć o wywołaniu porodu?

Postów wyświetlanych: 7 - od 1 do 7 (wszystkich: 7)
  • Autor
    Wpisy
  • #38336

    brytka

    Witam wszystkie mamusie, te które już się doczekały i te które wciąż oczekują. Ja niestety należę do tej drugiej grupy, choć z mojej karty ciąży wynika zupełnie co innego. A to wszystko za sprawą mojej Pani Dr, która nie najlepiej obliczyła termin mojego porodu (mój przypadek był dość nietypowy a lekarka podeszła do niego sztampowo 🙁 Generalnie naraziła mnie tym na sporo nerwów, straciłam trochę zdrowia i od 3 tygodni siedzę jak na szpilkach bojąc się by czegoś nie przeoczyć i by nie dopuścić do tego by było za późno. Cały zeszły tydzień spędziłam na konsultacjach u innych lekarzy, którzy szczęśliwie okazali się podejść do mojego przypadku bardziej indywidualnie i przekonali mnie, że moja ciąża wciąż JEST NIEDONOSZONA, wszystko jest w 100% normie i mogę spokojnie czekać do końca tego tygodnia. Ukoiło to nieco moje nerwy, ale niepokój podskórny pozostał.
    Ordynator ze szpitala, w którym zdecydowałam się rodzić po wszystkich badaniach stwierdził, że obstawia w moim przypadku czwartek (czyli dzień jutrzejszy) i właściwie możemy umówić się jutro popołudniu w szpitalu. Nieco zdziwiła mnie ta propozycja bo skoro w czwartek wypada dopiero “termin” to generalnie można jeszcze nieco poczekać, a on na to że podłączymy kroplówkę i zobaczymy ale prawdopodobnie wszystko pójdzie gładko. Wyszłam od niego z mieszanymi uczuciami. Z jednej strony marzę o tym, żeby przytulić już moje wyczekane maleństwo, z drugiej strony jednak czy powinniśmy ingerować w naturę skoro nic złego się nie dzieje (wód jest na tyle, KTG super, łożysko nie zdążyło się zestarzeć, mazi płodowej jest jeszcze dużo). Sama nie wiem – słyszałam że indukowane porody są bardziej bolesne? Trochę odniosłam wrażenie, że ordynator po prostu chce mieć kolejny przypadek z głowy i szybko zwolnić miejsce następnym. A może jest to niezłe rozwiązanie – przynajmniej skończą się moje nieprzespane noce i niepewność czy mąż zdąży przyjechać z pracy i dowieść mnie do szpitala??? W końcu nie wiadomo ile jeszcze przyjdzie mi czekać, a tak w sposób nieco wyreżyserowany dobrniemy szybciej do końca?
    Poradźcie co robić, bo nie mam wiele czasu na podjęcie decyzji.

    Pozdrowionka,
    Aga i styczniowy Synuś

    #501600

    miau

    Re: Kiedy trzeba pomyśleć o wywołaniu porodu?

    ja troszeczkę nie na temat..
    ale starsznie mnie zaintrygował”twój” nietypowy przypadek- dotyczy to terminu porodu..
    ja mam 4 terminy ” w odległości” ok 1 tygodnia, a rozpietość między 1 a ostatnim wynosi miesiąc..
    juz dzisiaj zyję w przerażeniu-co będize jak pierwszy termin minie, drugoi termin minie itp..
    a tu prosze- jest jeszcze ktoś o podobnym problemie!!!! Strasznie ci współczuję- podejrzewam , jaka jestes zdezorientowana…
    co do wywoływania porodu masz chyba rację- oksycytyna podobno powoduje ,ze poród jest bardziej bolesny…
    MAimo to, ja “bym się zdecydowała”- wydaje mi się , że dalsze czekanie byłoby jeszcze bardziej stresujące..
    póki co- mam jeszcze trochę czasu do PIERWSZEGO terminu..

    Jeśli mozesz- to prosze napisz mi skad u ciebie wyniknęły takie rozbieznosci dotyczące “błedu pomiaru”, od jakiegos czasu bładzę po forum i szukam”bratniej duszy”…

    Anita – 22 lutego- ZOSIA



    #501601

    brytka

    Re: Kiedy trzeba pomyśleć o wywołaniu porodu?

    U mnie wszystko wzięło się z problemów z cyklami. Po pierwsze zawsze moje cykle były dłuższe niż przeciętne (ok 33 dni). Dodatkowo większość z nich było bezowulacyjnych na co leczyłam się przez czas jakiś. Jak by tych problemów było mało w tym roku zmieniłam pracę na bardzo, bardzo stresującą co spowodowało że moje cykle wydłużyły się do 45 dni. No i jak się domyślasz z tzw OM nie można było zbyt wiarygodnie określić mojego terminu, a na każdym USG wychodziło co innego. Moja lekarka mało przykładała się do tego żeby jakoś przybliżyć mi prawdę.
    No cóż, było minęło, szkoda tylko niepotrzebnego stresu. Co do mojej decyzji to właśnie jestem na etapie, że chcę poczekać do piątku a potem zgłosić się do szpitala – dłużej nie wytrzymam. W sumie i tak jestem zdecydowana na zzo, więc większy ból nie ma dla mnie znaczenia. Dam znać jak się wszystko skończyło.
    Aga

    #501602

    miau

    Re: Kiedy trzeba pomyśleć o wywołaniu porodu?

    dam znak- a tobie zyczę powodzenia i szybkiego porodu!!!!!Trzymam kcuiki za Twoją cierpliwość i za naturę- może do piątku coś”wykombinuje”!!!!!!!!! i wtedy dylematy pójdą precz!!!

    Anita – 22 lutego- ZOSIA

    #501603

    magdzik

    Re: Kiedy trzeba pomyśleć o wywołaniu porodu?

    Mnie się wydaje, że on nie miał zamiaru indukować, a jedynie poddać Ciebie testowi oksytocynowemu, a on nie oznacza do końca porodu, a ma jedynie sprawdzić gotowość do porodu. W moim przypadku co prawda test zakończył się pododem, ale to dlatego, że skurcze porodowe zaczeły mi się w szpitalu w nocy, jeszcze tego samego dnia po przyjęciu, a test “dolał tylko oliwy do ognia”. Niestety nie wiem jak to jest rodzić bez oksytocyny, ale moge Ci powiedzieć – mnie bolało, a sąsiadki nie, albo przynajmniej nie tak bardzo.
    Ja byłam zadowolona, że wszystko się zaczeło w szpitalu, bo ja co prawda nie miałam nocy przespanej, ale mój mąż ( w stresie) troszeczkę pospał. Rano pojechał do pracy, ale ja już go około 11 ściągnełam informacją, że odeszły mi wody i rodzę. W pracy na pewno nie był konstruktywny, lecz przynajmniej oszczędziliśmy sobie całej wariacji związanej z dotarciem do szpitala. Ja także w nocy byłam pod opieką lekarską i po 3 godzinach skurczy miałam do kogo pójść, podpytać się o rodzaj skurczy, podłączono mnie nawet do KTG…. w sumie na dobre wyszło .

    Trzymam kciuki za lekki poród i do zobaczenia na mamuśkach

    Pozdrawiamy,

    Magda i Albercik ur. 8.09.03

    #501604

    kas

    Re: Kiedy trzeba pomyśleć o wywołaniu porodu?

    Mój indukowany ze względu na cukrzycę (miałam test oksytocynowy i jego “wynik” spowodował skierowanie mnie na porodówke z podkręconą kroplówka) faktycznie był bolesny (nie moge porownać z innymi, bo był pierwszy, a odczucia bólu są raczej subiektywne), jednak moje założenie było takie, że jak bedzie bardzo bolało to zzo. I po zzo było OK, Zuzka urodziła się całkiem szybko.

    Napisz jak było, bo pewnie już po wszystkim

    Kaśka
    I buzi od Zuzi (16.10.02)



    #501605

    soley

    Re: Kiedy trzeba pomyśleć o wywołaniu porodu?

    Z tym bolem porodu wywolywanego nie do konca jest tak. Tzn boli moze nie bardziej ale jest wiekszy szok dla organizmu bo bol jest nagly i od razu ostry, inny niz sie rodzi dlugo kiedy to organizm ma czas by sie przygotowac do tego bolu kulminacyjnego.
    Mialam rowniez wywolywany, z powodu zatrucia ciazowego i w jednej chwili zartowalam sobie i podspiewywalam na lozku porodowym, a w nastepnej sekundzie juz po zaaplikowaniu mi kroplowki zwijalam sie z bolu najwyzszego kalibru.
    Ale z drugiej strony ciesze sie ze mialam wywolywany w sumie tylko z jednego wzgledu. Lezalam w szpitalu gdzies od tygodnia czasu i pewnego wieczoru przyszla do mnie pani doktor i spytala mnie czy che pani jutro rodzic? Jak chcesz mam chwilke czasu i moge ci pokazac sale na ktorej bedziesz rodzila….
    Spytalam tylko o ktorej godzinie, a ona mi odparla ze najlepiej ok 9 rano, po sniadaniu.
    Byl to najpiekniejszy wieczor, mielismy czas na przygotowanie sie psychiczne przegadalismy pol nocy i szlam spac z mysla ze juz jutro zobaczymy nasza mala kruszynke. Mialam potem piekny sen i obudzilam sie rano w super nastroju, szczesliwa …
    Do tej pory wspominam ten wieczor z lezka w oku. Wkoncu minal stres zwiazany z niepewnoscia czy moze to bedzie dzis a moze przenosze , moze za tydzien albo za dwa….

    Soley i Laura Amelia 12 08 03

Postów wyświetlanych: 7 - od 1 do 7 (wszystkich: 7)


Forum ‘Wszystko o porodzie’ jest zamknięte dla nowych tematów i odpowiedzi.

Close