kłamastwa w żywe oczy czwartoklasistki.. NIERADZĘ SOBIE

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 34)
  • Autor
    Wpisy
  • #92582

    awkaminska

    … właśnie nawet nie wiem czy się żalić… ręce opadają… kilka dni temu w zeszycie od skrzypiec widzę notkę*pani dotyczącą 2 dni „nieobecna” Jagoda wytłumacztyła że pani tak nazwała brak zeszytu (ja pomyślałam że myślami nieobecna).. w poniedziałek dzwoni pani: na 2 oststnich zajęciach nieobecna i wtedy też nieobecna.. .. w zeszycie to co wcześniej widziałam przerobione na „brak zeszytu” dodatkowo dopisane „że w taki a taki dzień lekcji nie będzie”.. a Jagoda że pani mówiła że lekcji nie będzie, a wzieła skrzypce by poćwiczyć w szkole, jeszcze ojca do pani z tym zeszytem wysyłała….

    dziś rano chcieliśmy zeszyt od polskiego.. pani podobno wzieła, dziś pani oddała podobno ale nic nienapisałą,, ostatecznie zeszyt znalazł się schowany w szafce.. i w nim wyrwane kartki jakieś i brak lekcji z 2 tygdoni… ręce mi opadają 🙁 nie mam siły nawet nakrzyczeć.. co robić by potem niebyło gorzej…

    dziś miała próbę generalną na orkiestrze, gdyby nie mąż to by neiposzłą bo podobno odwołana… skrzypce wzieła ale nut już nie.. po kilku minutach pani podbno jej podziękowała… a orkiestra konieczna do zaliczenia roku…

    chyba zrezygnuję z wydawania kasy na korepetycje ze skrzypiec… niech się uczy sama zda, to zda niezda to niezda, przeniesiemy ją na 2 ostatnie lata do zwykłaej, rejonowej szkoły…

    kazałam jej teraz pisać wypracowanie na temat dlaczego kłamie itd…

    pomóżcie, poredźcie bo mi się chce płąkać z tego wszytskiego.. nic mi się nie chce…. i to tak przed świętami… ale neiważne prze świętami czy po… boję się co będzie za kilka lat co zrobić teraz by za kilka lat niebyło z apóżno…

    #1765638

    tusiaaa24

    witam

    problem powazny

    moze porozmawiaj dlaczego tak sie dzieje ? ale tak na spokojnie jak z przyjaciolka … jak bedzie Ci klamac to poprostu powiedz jej ze jest Ci przykro ze nie mowi Ci prawdy bo nie zamierzasz ja za prawde karac

    wiesz co a moze Twoja corka nie chce grac na skrzypcach ? moze to Ty realizujesz jakies swoje marzenia ?

    dzieci zmieniaja zdanie … dzis cos im sie podoba imponuje a jurto maja juz tego dosc – nudzi sie im

    … rozmawiac musisz umiejetnie bo wogole odwroci sie od WAS … a szkoda bo jeszcze mala jest …

    spokoj spokoj i jeszcze raz spokoj

    to co opisalas to doslownie moja sytuacja – ja wlasnie tak walczylam z gra na pianinie … gdzie moja mama nie rozumiala tego – a ja nie umialam jej tego wprost powiedziec

    skonczylo sie to tak ze nie gram na pianinie – nie nawidze tego – … po jakims czasie mama zrozumiala ze ja interesuje sie sportem a nie muzyka – moze i u WAS jest cos co corke interesuje … i nie musza to byc skrzypce 🙂

    pozdrawiam i trzymam kciuki za WAS



    #1765639

    kulki

    Ja nie wiem, czy matka 4-latki się powinna wypowiadać 🙂
    Ale tak czysto teoretycznie sobie dumając, to wg mnie – jeżeli kłamie to dlatego, że boi się powiedzieć prawdę. Trzeba coś zrobić, żeby się nie bała. Tzn. jeżeli nie pójdzie na tę orkiestrę czy coś tam to się nie wściekać i nie robić awantur, ale przyjąć jako jej wybór, tylko najpierw naświetlić wszystkie konsekwencje. Jeżeli sama, świadomie, zechce podjąć te konsekwencje to pozwolić jej poczuć – posuwając się nawet do rezygnacji ze szkoły muzycznej.

    Bo tak to i tak zrobi po swojemu, ale Tobie ze strachu nakłamie.

    Ja tak bym zrobiła, tylko, że z drugiej strony dla mnie szkoła muzyczna to jest kosmos 🙂 Więc i łatwo mi rezygnować 😉

    Na marginesie – mam zeszyty „Zabaw fundamentalnych 2”. Na początku są zawsze pouczające historyjki do przeczytania dziecku i w zeszycie o zdolnościach artystycznych jest historia o małym Niccolo:
    „Tata Niccolo bardzo chciał, aby chłopiec stał się wielkim artystą. Zamykał go w ciemnej komórce, w której nie było żadnych zabawek poza skrzypcami” Pozwalał mu wyjść dopiero jak dobrze zagrał 🙂
    Więc – ja się tam na muzyce nie znam, może nie ma sukcesów bez „bata”? A za kilka lat Ci podziękuje, że ją przymusiłaś do ćwiczeń?

    #1765640

    kamuszka

    Zamieszczone przez kulki
    A za kilka lat Ci podziękuje, że ją przymusiłaś do ćwiczeń?

    Nie przymuszać! Co prawda jestem mamą 2 latki, ale sama dobrze pamiętam swoje dzieciństwo. Dziecko, jeśli czegoś nie lubi, a jest zmuszane do robienia tego, na pewno to coś znienawidzi.

    #1765641

    miamia

    koniecznie z nią pogadaj, nie karz, przynajmniej dopóki nie poznasz prawdziwego powodu, czy ona sama chciała grać na skrzypcach? może tego nie lubi? a może wydarzyło się coś, co ją zniechęciło? może ktoś jej nadokuczał?przykrość zrobił? powiedział, że brzydko gra albo coś niemiłego i dlatego nie chce chodzić? przecież 10latka to tak naprawdę maluch jeszcze – musiało się coś wydarzyć, może to dla niej stres i w ten sposób próbuje go uniknąć? a boi się Wam powiedzieć, bo wie, że płacicie za lekcje i będziecie niezadowoleni. Najważniejsze, żeby nie bała się Wam/ Tobie powiedzieć prawdy, najważniejsze zaufanie. A może chce w ten sposób zwrócić na siebie Waszą uwagę? dzieciaki miewają różne pomysły
    Ja z moją Natalią miałam problem w tym samym wieku taki, że nie mówiła o tym, że dostała 1, a jedynki dostawała z prac domowych choć miała je odrobione i nauczone – poprostu zaprezentowanie lektury, czy powiedzenie wiersza przed całą klasą było dla niej za dużym stresem, wolała dostać 1, jak poszłam na zebranie to się okazało ze tylko z polskiego po miesiącu ma 5 pał, bała się powiedzieć prawdy, kłamała, że nic o tym nie wie, że nie dostała żadnych pał (juz po zebraniu)a do Natalii dotrzeć bardzo trudno, jest zamknięta w sobie, ale łagodne rozmowy doprowadziły do tego, że wszystko w końcu opowiedziała.
    Tylko cierpliwość Twoja i łagodność rozwiąże tą sytuację, może się okazać, żę to coś zupełnie błahego, ale dla Jagody duży problem, postaraj się do niej dotrzeć, zdobyć jej zaufanie (wiem, że teoretycznie dzieci powinny nam ufać zawsze bo jesteśmy ich matkami, ale tak nie jest), spróbować z niej wydobyć co się stało i pod żadnym pozorem, choćby to Cie bardzo zdenerwowało nie podnieś na nią głosu i nie karz, powiedz wcześniej, że nie spotka jej żadna kara z Waszej strony, jeśłi powie prawdę. Pisanie wypracowania ona może odebrać jak karę właśnie i brak zrozumienia z Twojej strony (wiesz o co mi chodzi – co ta matka może wiedzieć..),
    nie chcę, żebyś myślała, że się wymądrzam albo Cię krytkuję, sama nie byłam wcale mądra i wiele nerwow kosztowały mnie kłamstwa Natalii, ale też wiele nauczyły, dlatego to napisałam
    trzymam kciuki za szybkie rozwiązanie sprawy i będzie dobrze, wszystko się ułoży, przecież Jagoda to Twoje własne, kochane dziecko

    #1765642

    awkaminska

    wiesz nas najczęściej nosi a w tej sprawie nawet głosu niepodnieśliśmy… próbujemy rozmawiać… to ona wyciąga argumenty że coś tam z przed dłuższego czasu…

    .. co do moich marzeń skrzypiec nietrawię a sama plastykiem jestem.. ona uwielbia śpiewać… i ja się jej spytałam kilka miesięcy temu że jak nie chce to niech powie.. powiedziała że chce… mi żal było tych 4 lat za nami.. ale teraz to już mam to w nosie… ona jednak chce śpiewać i chce iść do gimnazjum muzycznego ale do klasy rytmicznej, nie instrumentalnej, a do tego potrzebne podstawowe muzyczne a na zmianę instrumentu za pożno…



    #1765643

    miamia

    Zamieszczone przez awkaminska
    wiesz nas najczęściej nosi a w tej sprawie nawet głosu niepodnieśliśmy… próbujemy rozmawiać… to ona wyciąga argumenty że coś tam z przed dłuższego czasu…

    .. co do moich marzeń skrzypiec nietrawię a sama plastykiem jestem.. ona uwielbia śpiewać… i ja się jej spytałam kilka miesięcy temu że jak nie chce to niech powie.. powiedziała że chce… mi żal było tych 4 lat za nami.. ale teraz to już mam to w nosie… ona jednak chce śpiewać i chce iść do gimnazjum muzycznego ale do klasy rytmicznej, nie instrumentalnej, a do tego potrzebne podstawowe muzyczne a na zmianę instrumentu za pożno…

    wiesz tu pewnie hormonki już w grę wchodzą, spróbuj z nią sama porozmawiać- taka babska rozmowa, może się gdzieś razem wybierzcie we dwie, może ona właśnie chce zwrócić uwagę na siebie…

    #1765644

    awkaminska

    … wiesz ja nawet niezmuszam za bardzo do ćwiczeń powinna ćwiczyć godzinę gra może pół.. ona talentem niejest i niebędzie, zakawalifikowali ją na te skrzypce i chyba nietrafili a teraz jak wyżej pisałam za pożno na zmienę… ale ona chec śpiewać i kształcić się muzycznie więc powinna tę podstawówkę na skrzypcach (skoro już one są) skończyć… z innej strony mam już dość.. i może skoncentrować się tylko na zwykłych przedmiotach doawlić dodatkowy angielski a jak po maturze gdy będzie miałą już dorosły głos i okaże się że głos totalny to niech i dzie na Akademię Muzyczną na wokal..

    generalnie to pal -licho te zgrzytki.. ja jestem przerażona tym jej kłamaniem, bo czy krzyczymy czy spokojnie się*zachowujemy to kłąmie coraz więcej a owszem tlumaczy że boi się*i jako argumenty podaje przykłady z kiedyś tam…

    generalnie to broi a jednocześnie robi z siebie ofiarę, jak by chciała kota ogonem odwrócić że to nie ona winna… czasem tygodniami proszę by uzupełniła jakieś lekcje po chorobie i ona znajduje 1000 powodów by tego niezrobić..

    a co do krzyku nigdy nie było awantury za słabe oceny (szczególnie że slabe są bo chorowała), awantury były że o nich niepowiedziała… (jak na wywiadówce się mąż dowiedział)…

    #1765645

    awkaminska

    też tak trochę myślę.. ale te hormonki dopiero się zaczynają rzgrzewać… co będzie póżniej….

    a genralnie ja taka mama bezpośrednia, stram się duużo z nią gadać… a zajmować się nią zajmujemy więcej nix dwiema pozostałymi…

    #1765646

    awkaminska

    …wieszponieważ mam 2 młodsze córki czasem zapominam że 10-ciolatka to maluch jeszcze…

    co do płacenia to w szkole za darmo jest wszystko, tylko ja płaciłam duuuże pieniądze za to że inna pani do domu przyjeżdźała… a teraz sobie myślę by dać spokuj choć to tylko 2 lata została… ale tych 4 trochę żal.. te wożenie do wa-wy, te poświęcenie moje i męża bo ona chce śpiewać a na tym etapie misi mieć instrument…

    wiesz ona tłumaczy że nie chce naskrzypce chodzić bo pani jej palce przyciska do strun, a tojest tylko taka wymówka, ona według mnie poprostu nie miała ochoty pójść.. a potem się to nakręciło.. a teraz to ja już nie wiem co z tyli pustymi stronami w zeszycie od polskiego…

    ona miała 1-dynki z prac domowych jak szła na łatwiznę. bo wypracowanie pisała na 3 linijki… i niby tak pisała bo nierozumiała…

    no cóż teraz będzie sprzątanie to w trakcie domowych robót coś się pogada…



    #1765647

    figa

    Zamieszczone przez awkaminska
    wiesz nas najczęściej nosi a w tej sprawie nawet głosu niepodnieśliśmy… próbujemy rozmawiać… to ona wyciąga argumenty że coś tam z przed dłuższego czasu…

    .. co do moich marzeń skrzypiec nietrawię a sama plastykiem jestem.. ona uwielbia śpiewać… i ja się jej spytałam kilka miesięcy temu że jak nie chce to niech powie.. powiedziała że chce… mi żal było tych 4 lat za nami.. ale teraz to już mam to w nosie… ona jednak chce śpiewać i chce iść do gimnazjum muzycznego ale do klasy rytmicznej, nie instrumentalnej, a do tego potrzebne podstawowe muzyczne a na zmianę instrumentu za pożno…

    Ja zrobiłabym mniej więcej tak:
    1. wypisałabym sobie wszystkie moje za i przeciw chodzenia do szkoły muzycznej, uwzględniając to co obowiązkowe, żeby kiedyś śpiewać (po to żeby w trakcie rozmowy się nie pogubić)
    2. rozmowę przeprowadziłąbym spokojnie, kiedy pozstałe dziewczynki śpią, żeby nic nie rozpraszało nastroju 🙂
    3. przedstawiłabym dziecku swoje za i przeciw (ewentualnie uzupełnienie przez Jagodę tych za i przeciw – jeśli zechce) – uwzględniając niepotrzebne wydawanie pieniędzy na korepetycje ze skrzypiec i uświadamiając (bez pretensji) że te pieniądze możnaby przeznaczyć na coś innego, również sensownego i potrzebnego
    4. przedstawiłabym możliwe rozwiązania – z rezygnacją i przeniesieniem do zwykłej szkoły włącznie
    5. uświadomiłabym (ciągle na chłodno, ale przyjaźnie) konsekwencje każdego z wyborów
    6. uzgodniłabym z młodą czas do namysłu , żeby miała czas na przemyślenie, zaznaczając, że decyzja będzie ostateczna
    7. zaczekałąbym na jej decyzję.
    Nie dociekałabym, dlaczego skłamała.
    Starałbym sie prowadzić rozmowę tak, żeby widziała, że uważam, że dużo osiągnęła i że ją za tę pracę szanuję, ale też że jej przyszłość zależy tylko od niej.
    Bez wnikania w pobudki, emocje, to co komu w czym przeszkadza – same fakty, same za i przeciw, konsekwencje. Żeby nie było miejsca na szantaże emocjonalne, bycie ofiarą itd 😉

    Może to i nienajlepszy scenariusz, ale najlepszy jaki umiem na dziś wydumać 😉
    Podobne doświadczenia czekają mnie już za 5-6 lat, więc sucha zaprawa może się przydać…
    Trzymam kciuki 🙂

    #1765648

    Anonim

    Zamieszczone przez Figa123
    Ja zrobiłabym mniej więcej tak:
    1. wypisałabym sobie wszystkie moje za i przeciw chodzenia do szkoły muzycznej, uwzględniając to co obowiązkowe, żeby kiedyś śpiewać (po to żeby w trakcie rozmowy się nie pogubić)
    2. rozmowę przeprowadziłąbym spokojnie, kiedy pozstałe dziewczynki śpią, żeby nic nie rozpraszało nastroju 🙂
    3. przedstawiłabym dziecku swoje za i przeciw (ewentualnie uzupełnienie przez Jagodę tych za i przeciw – jeśli zechce) – uwzględniając niepotrzebne wydawanie pieniędzy na korepetycje ze skrzypiec i uświadamiając (bez pretensji) że te pieniądze możnaby przeznaczyć na coś innego, również sensownego i potrzebnego
    4. przedstawiłabym możliwe rozwiązania – z rezygnacją i przeniesieniem do zwykłej szkoły włącznie
    5. uświadomiłabym (ciągle na chłodno, ale przyjaźnie) konsekwencje każdego z wyborów
    6. uzgodniłabym z młodą czas do namysłu , żeby miała czas na przemyślenie, zaznaczając, że decyzja będzie ostateczna
    7. zaczekałąbym na jej decyzję.
    Nie dociekałabym, dlaczego skłamała.
    Starałbym sie prowadzić rozmowę tak, żeby widziała, że uważam, że dużo osiągnęła i że ją za tę pracę szanuję, ale też że jej przyszłość zależy tylko od niej.
    Bez wnikania w pobudki, emocje, to co komu w czym przeszkadza – same fakty, same za i przeciw, konsekwencje. Żeby nie było miejsca na szantaże emocjonalne, bycie ofiarą itd 😉

    Może to i nienajlepszy scenariusz, ale najlepszy jaki umiem na dziś wydumać 😉
    Podobne doświadczenia czekają mnie już za 5-6 lat, więc sucha zaprawa może się przydać…
    Trzymam kciuki 🙂

    jak nam archiwum szlak nie trafi to sobie to za te 5-6 lat na nowo poczytam 🙂



    #1765649

    figa

    Zamieszczone przez EwkaM
    jak nam archiwum szlak nie trafi to sobie to za te 5-6 lat na nowo poczytam 🙂

    😉

    #1765650

    Anonim

    Rozmawiac, rozmawiac ….
    poszlabym porozmawiac tez pania, moze ma jakies problemy, moze dzieci sie smieja, moze ktos jej dokucza,albo sie czegos boi.
    Porozmawiac z nia w 4 oczy,nauczycieli prosic tylko i wylcznie o tel.potem dopiero dac jej kredyt zaufania,ja mam ucznia gim pierwsza klasa, rodzice zlali wszystkie klamstwa w podstawowce, a teraz jest masakra, oklamuje mnie i rodzicow, dzwonie srednio 2 razy w tyg. od jakis dwoch miesiecy i jest poprawa, zaczyna mowic prawde no i przede wszystkim dowiedzialam sie dlaczego klamie.Bal sie,ze rodzice nie pochwala, ze skrytykuja,rodzice K. za duzo wymagali.

    #1765651

    lauidz

    Zamieszczone przez awkaminska
    wiesz nas najczęściej nosi a w tej sprawie nawet głosu niepodnieśliśmy… próbujemy rozmawiać… to ona wyciąga argumenty że coś tam z przed dłuższego czasu…
    .

    wiesz jak was najczesciej nos – to skad mala ma wiedziec ze jak powie prawde to was nie poniesie???? Sorrki ale wrozka ona nie jest – moze poprostu sie boi.

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 34)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close