klebsiella oxytoca

Postów wyświetlanych: 3 - od 1 do 3 (wszystkich: 3)
  • Autor
    Wpisy
  • #77913

    karina78

    Nasza 4 miesięczna córeczka od 2 m-ca ma problemy ze skórą. Zaczęło się od twarzy, potem wysypało ją na całym ciele. Skóra za uszkami i pod kolanami zaczeła pękać, robiły się ranki. Lenka zrobiła się niespokojna, ciągle się drapie.
    Lekarz (nie jeden zresztą) stwierdził skazę białkową, tylko że ja nie jem produktów mlecznych od 2 m-cy, a znaczącej poprawy nie ma. No chyba, że posmaruję sterydem.
    Poza problemami skórnymi, czasami występują bóle brzuszka i bardzo luźne kupki, czasami z zielonym śluzem.
    Wszystko to ma podobno wskazywać na pokarmówkę. Zawzięłam się więc i od 2 dni jem tylko indyka, wieprzowinę, ryż, jabłka i brokuły. W tym samym czasie jednak zrobiliśmy córeczce badanie kału na obecność grzybów i bakterii. Grzybów nie ma, jest jednak klebsiella oxytoca. Wyczytałam na innych forach, że jest ona przyczyną biegunek i u nosicieli występują również problemy ze skórą. Czyżby więc udało nam się znaleźć przyczynę problemów skórnych?
    Piszcie proszę jeśli miałyście podobny problem.

    Pozdrawiam,
    Karina

    #1044821

    Anonim

    Re: klebsiella oxytoca

    U mojego synka właśnie dziś zdiagnonowano tą bakterię w moczu:((( żadnych problemów skórnych nie miał, tylko brzydkie kupki i słabo przybierał na wadze:(( dostalismy antybiotyk na 7 dni, potem furagin… kurczę, martwię się :((

    Jaś(11.03), Igusia(02.05), Pawełek(31.12.06)



    #1044822

    kamelia

    Re: klebsiella oxytoca

    Mój synek – wczesniak – spędził pierwsze 2 miesiące (prawie) życia w szpitalu. Wyszedł mając w organizmie od groma i trochę różnych bakterii, m.in. streptococussa, coli, klebsiella oxytoca, klebsiella pneumoniae, marganella morgani, gronkowiec złocisty, gronkowiec skorny epidermidis i inne gówna…
    Kupy były brzydkie. Próbowaliśmy leczyć z bakterii antybiotykiem dożylnie, a potem w szpitalu Baktrimem. Trafiliśmy na szczęście na rozsądną lekarkę, która zaleciła nam długotrwałą intensywną kurację preparatami z kulturami „dobrych” bakterii (u nas konkretnie Lacidofil najpierw maleństwu 2×0,5 kapsułki, potem 2×1 kapsułka). Miało to zadziałać na zasadzie wyparcia złych bakterii dobrymi i chyba zadziałało… Jak małemu skończył się problem z nietolerancją laktozy i włączyłam mu leki od refluksu, to pozostałe problemy gastryczne pomalutku zniknęły. Przestałam robić posiewy, bo inaczej bym osiwiała. Michał ma 3,5 roku, żadko choruje, nie jest alergikiem. Mimo trudnych początków zdrowotnych teraz jest dobrze.

    Zajrzyj tu: http://www.alergia.org.pl/pacjent/inne/klebsiella.htm

    Jest taki fragment:
    „Praktykowane niekiedy tak zwane „osłonowe” stosowanie leków przeciwbakteryjnych u noworodków bez klinicznych objawów zakażenia bakteryjnego prowadzi do zdominowania bakteryjnej flory jelita przez pałeczki Klebsiella, co często kończy się wystąpieniem zakażenia objawowego ze wszystkimi jego konsekwencjami z posocznicą włącznie.”

    Czasem lepiej nie leczyć…

Postów wyświetlanych: 3 - od 1 do 3 (wszystkich: 3)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close