kochajac ksiedza

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 359)
  • Autor
    Wpisy
  • #106051

    kantalupa

    przeczytalam wlasnie

    zaczynajac czytac, juz mialam w glowie cala liste krytyki wobec ksiedza, kobiety, generalnie wszystkiego

    w trakcie pomyslalam sobie, ze mi ich zal w tym ich rozdarciu

    skonczylam i… zal gdzies zniknal – rzeciez oni sa po prostu szczesliwi i w tym szczesciu najzwyczajniej pogodzeni z zyciem w ukrywanym zwiazku

    #3928297

    tygryska

    Może są szczęśliwi, a może nie. W końcu mamy tu relację tylko jednej osoby w tym związku, partner tej kobiety, jak sama go nazywa, nie wypowiedział się więc skąd pewność, że on podchodzi do ich związku tak, jak ona to opisuje.

    Zakładając jednak, że ona go zna tak dobrze jak twierdzi to ja i tak nie zazdroszczę takiego życia. Jakoś nie mieści mi się to w głowie, że tak bardzo jej taka rzeczywistość odpowiada. Niby jest partner, a jakoby go nie było… Ciągłe ukrywanie swoich prawdziwych uczuć przed córką, rodziną i znajomymi – czy można być prawdziwie szczęśliwym żyjąc na co dzień w kłamstwie?:Hmmm…:



    #3928298

    efik

    dla mnie to też jakby oszukiwanie samego siebie a z punktu widzenia moralnego to również miałabym kaca….
    nie wiem czy potępiam taki związek – to nie moje życie a każdy ma swoją moralność – nie zdecydowałabym się na taki układ i tego typu związek ale to ja – nie mnie ich osądzać
    w Boga wierze ale do kościoła już nie chodze, męża mam ateistę.

    poczytajcie komentarze pod tym artykułem, niektóre są naprawde trafne, ciekawe

    #3928299

    beamama

    Ja tam nie wierzę w takie szczęście :Niepewny:W ogóle trudno mi uwierzyć w szczęście związków opartych na poczuciu winy…….

    #3928300

    ulaluki

    Zamieszczone przez kantalupa
    skonczylam i… zal gdzies zniknal – rzeciez oni sa po prostu szczesliwi i w tym szczesciu najzwyczajniej pogodzeni z zyciem w ukrywanym zwiazku

    A mnie jakoś ta kobieta irytuje,sama nie wiem czemu.

    No i nie wiem,czy są do końca szczęśliwi, raz że nie znamy jego punktu widzenia,a dwa jakby była szczęśliwa,to po co chęć wynurzeń obcemu dziennikarzowi?

    Nie oceniam ludzi,absolutnie.
    Niemniej jakoś nie poszułam sympatii do niej,oczywiście że nie dlatego,że spotyka sie z księdzem.

    #3928301

    ahimsa

    Zamieszczone przez kantalupa
    przeczytalam wlasnie

    zaczynajac czytac, juz mialam w glowie cala liste krytyki wobec ksiedza, kobiety, generalnie wszystkiego

    w trakcie pomyslalam sobie, ze mi ich zal w tym ich rozdarciu

    skonczylam i… zal gdzies zniknal – rzeciez oni sa po prostu szczesliwi i w tym szczesciu najzwyczajniej pogodzeni z zyciem w ukrywanym zwiazku

    Ludzie sobie wmawiają różne romantyczne głupstwa;) a to wszystko jest banalne, wiesz?;) i pozostaje tylko niesmak. Ja mam takie odczucia.
    By nie było-nie chodzi, że on wielki pan ksiądz i ojej-teraz czeka go piekło;)))))

    Po prostu….po co tak siebie oszukiwać? albo rybki albo akwarium;) życie pokazuje, że takie łapanie wielu srok za ogon nigdy nie popłaca koniec końców.
    Pół biedy jak sobie ludzie zdają z tego sprawę-i nie układają całego życia pod miraż….ot, taki romans.

    Aha- dodam jeszcze-mi się to kojarzy z rozbiciem cudzego związku….z podobnymi komplikacjami uczuciowymi. To nie jest fair.



    #3928302

    ulaluki

    No i ja się już namyśliłam,co mi nie pasuje.
    Czuję od niej zakłamanie, wybielanie się, oszukiwanie może samej siebie.

    Znam katolików,którzy bardzo są związani z Bogiem,przestrzegają przykazań dokładnie.
    Są ludźmi, popełniają błędy, ale wiem,że gdyby w ten sposób by się stało,że zakochała by się w ksiądzu,czy ksiadz by się zakochał, nie potrafiliby by być szczęśliwi.
    Mieli by po prostu wyrzuty sumienia.
    A ten ksiądz miał już kobietę,teraz druga albo kolejna, ja nie krytykuję,tylko trudno mi uwierzyć,że tak mocno jest związany z Bogiem, jest szcześliwy popełniąc grzech(albo kobieta idealizuje).

    Przecież on nie może przyjmować Komunii, to jak może być blisko Boga?
    Nie chodzi,że umoralniam, tylko czuję jakieś zakłamianie.

    No i tak zastanawiam się, czy można powiedzieć o meźczyźnie, który zdradza,że jest dobrym mężem, że jest bardzo blisko żony?

    #3928303

    ahimsa

    Ja tak mówię-bo widziałam sytuację na własne oczy.
    On ksiądz- i miał właśnie taki dylemat…jenyyy jak on się męczył!
    Bardzo cierpiał:(

    Po co taka baba zawraca głowę komuś takiemu, jak ksiądz??? mało ma wolnych?
    I ja-ateistka nigdy nie wychowana w instytucji kościelnej- poradziłam mu by został wierny sobie. I zerwał znajomość.

    #3928304

    lea

    Zamieszczone przez ulaluki

    Przecież on nie może przyjmować Komunii, to jak może być blisko Boga?
    Nie chodzi,że umoralniam, tylko czuję jakieś zakłamianie.

    Komunia jak komunia, ale udzielanie sakramentów? Nie udziela np. spowiedzi? (nie wiem, bo nie chce mi się czytać artykułu)

    Co do piekła, to hm… Celibat to raczej interpretacja Kościoła, a nie przykazanie?

    #3928305

    ulaluki

    Zamieszczone przez Lea
    Komunia jak komunia, ale udzielanie sakramentów? Nie udziela np. spowiedzi? (nie wiem, bo nie chce mi się czytać artykułu)

    Nie ma nic otym, albo nie doczytałam.
    Co do piekła, to hm… Celibat to raczej interpretacja Kościoła, a nie przykazanie?[/QUOTE]
    O piekle tu raczej nikt nie pisze. Nie o to chodzi.

    Celibat rzeczywiście to nie przykazanie, ale życie księdza z kobietą to grzech według Kościoła?
    A ksiadz ma też zachowywać przykazania kościelne.
    Naprawdę nic mi do tego co robi ten ksiądź, to też człowiek, tylko chciałabym poprostu nazywać rzeczy po imieniu.
    To są moje odczucia po przeczytaniu artykułu,tam jest wszystko z punktu widzenia kobiety,może ksiądz zupełnie inaczej to widzi.



    #3928306

    ahimsa

    Zamieszczone przez Lea
    Komunia jak komunia, ale udzielanie sakramentów? Nie udziela np. spowiedzi? (nie wiem, bo nie chce mi się czytać artykułu)

    Co do piekła, to hm… Celibat to raczej interpretacja Kościoła, a nie przykazanie?

    Jak dla mnie bzdura na kółkach;) powinien być zniesiony!
    Tyleko, że bardzo to silnie siedzie w głowach tych ludzi- taka zasada a jak się już w to bawisz- to działaj zgodnie z narzuconymi sobie normami.
    Mnie to martwi-ten konflikt totalny…oni tak mają wbite do głowy-brak celibatu=grzech. Czy słuszne-czy nie-to inna historia, pewnie!

    Ale na stan obecny złamanie ślubów odbija się bardzo emocjonalnie…
    Nie ważne co by to było- przeca w religii i tak wszystko jest umowne!

    Gdyby było przyjęte, że rozbicie porcelanowego czajniczka ( wybaczcie mi już ten przykład z Dawkinsa) grozi potępieniem, piekłem itd. itd- to dokonanie tego czynu powodowałoby takie same komplikacje emocjonalne.

    No-tu jest gorzej-bo wchodzi w grę jeszcze 2 człowiek. ( a często i 3 jak się dziecko pojawi)
    Tak czy siak- jak się już coś bardzo mocno do głowy wbiło-to złamanie TABU-silnie się odbije na psychice.

    #3928307

    ulaluki

    Zamieszczone przez ahimsa
    Jak dla mnie bzdura na kółkach;) powinien być zniesiony!

    Według mnie też. Więcej dobrego by to przyniosło, moim skromnym zdaniem.



    #3928308

    ahimsa

    Zamieszczone przez ulaluki
    Według mnie też. Więcej dobrego by to przyniosło, moim skromnym zdaniem.

    Nie dla finansów KK;)

    #3928309

    ulaluki

    Zamieszczone przez ahimsa
    Nie dla finansów KK;)

    To jest właśnie argument mojego brata przeciwko zniesieniu celibatów.:)

    #3928310

    kantalupa

    a ja tak sobie mysle, ile tego poczucia winy (generalnie, bo ja sie w slowach tej babki nie doszukalampoczucia winy) to jest wlasnie sprawa lamania praw koscielnych, na ktore czlowiek sie godzi, bo chce przynalezec do wspolnoty, ktira generalnie mu odpowiada, ale w sumie nie widzi podstaw do wlansie takich wymagan (kurka, chyba sie petle w tej wypowiedzi, ale mam nadzieje, ze kumacie, o co mi chodzi)

    mam jedna znajoma, ktora przez 11 lat zyla w zwiazku z duchownym jako osoba bardzo wierzaca
    chyba byli szczesliwi generalnie w tej swojej milosci, choc pewnie trudno im bylo
    ale mysle sobie, ze bywaja rozne pokrecone zwiazki, ktore wymagaja jakiegos poswiecenia
    wiec moze o jednak daje sie tak zyc?
    osobiscie nie umialabym, mam jakies zgola inne potrzeby, w ogole osbie takiego ukrywanego zwiazku z praktycznej strony nie wyobrazam
    ale jakos z wiekiem mi przyszlo, ze skoro dla kogos to jest wykonalne, to moze trzeba po prostu w to uwierzyc?

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 359)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close