Kolka nerkowa…

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 31)
  • Autor
    Wpisy
  • #94874

    Anonim

    Pytanie do dziewczyn, które miewają tę cudowną przypadłość…
    Jak sobie radzicie? Czy jest jakiś cudowny środek na uśmierzenie bólu? Da się jakoś zapobiec, np. dietą?
    Mnie zawsze dobija fakt, że najpierw muszę jechać na pogotowie na zastrzyk, który nic nie daje, no i po skierowanie do szpitala, a potem w szpitalu czekać na podłączenie kroplówki…
    Marzy mi się taki środek, że łykam, albo piję i czuję ulgę :).

    #1973498

    chilli

    ketonal forte?



    #1973499

    Anonim

    Szpileczko kochana, wolę rodzić dzieci, niż kamienie nerkowe… Ketonal nie przynosi mi nawet cienia ulgi…
    Wkurza mnie, że za każdym razem muszę przechodzić fantastyczną procedurę: pogotowie (i radosne oczekiwanie na lekarza, który raczy się pojawić)-zastrzyk, który nic nie daje-skierowanie do szpitala-oddział ratunkowy w szpitalu (i tu znowu oczekiwanie) i w końcu upragniona kroplówka…
    Boli jak cholera, a to wszystko strasznie długo trwa…

    #1973500

    ahimsa

    Zamieszczone przez ajax
    Szpileczko kochana, wolę rodzić dzieci, niż kamienie nerkowe… Ketonal nie przynosi mi nawet cienia ulgi…
    Wkurza mnie, że za każdym razem muszę przechodzić fantastyczną procedurę: pogotowie (i radosne oczekiwanie na lekarza, który raczy się pojawić)-zastrzyk, który nic nie daje-skierowanie do szpitala-oddział ratunkowy w szpitalu (i tu znowu oczekiwanie) i w końcu upragniona kroplówka…
    Boli jak cholera, a to wszystko strasznie długo trwa…

    Booże, współczuję:o

    #1973501

    chilli

    ja takie przeboje mam z zoladkiem- swieta trojca + papaweryna :/

    a ketonal podsunelam bo na niektorych dziala..

    #1973502

    szkocik

    Zamieszczone przez ajax
    Szpileczko kochana, wolę rodzić dzieci, niż kamienie nerkowe… Ketonal nie przynosi mi nawet cienia ulgi…
    Wkurza mnie, że za każdym razem muszę przechodzić fantastyczną procedurę: pogotowie (i radosne oczekiwanie na lekarza, który raczy się pojawić)-zastrzyk, który nic nie daje-skierowanie do szpitala-oddział ratunkowy w szpitalu (i tu znowu oczekiwanie) i w końcu upragniona kroplówka…
    Boli jak cholera, a to wszystko strasznie długo trwa…

    Znam ten ból, niestety 🙁 I bardzo współczuję .
    Ja miałam tylko(aż) raz, ale żeby nie było za łatwo, to na początku 8 miesiąca ciąży 🙁
    Nikomu nie życzę.Pierwszy raz rozgonili 3 zastrzykami z pyralginy, ale ból wrócił ze zdwojoną siłą po kilku godzinach.Bujałam się na łóżku szpitalnym tak, jak biedne dzieciaczki z chorobą sierocą, przez 5 godzin. Dopiero 3 kroplówka przyniosła ulgę, niestety tylko na jakieś pół minuty. Gdy próbowałam się położyć, bo już nie miałam siły siedzieć, zaczęło się od nowa 🙁
    Matko,jak ja się wtedy bałam o dzieciątko. Położyli mnie na patologię (wcześniej leżałam na sali obserwacyjnej) i dali kolejną kroplówkę.(Lekarz który mnie przyjmował pyta czy boję się porodu, a ja mówię ze tak ,jak chyba każda kobieta. A on na to, że jak przeszłam w ciąży kolkę nerkową, to poród porównywalnie nic nie boli. Dziś wiem że miała rację) O 8 zrobili usg i okazało się że mam duży zastój moczu i założą mi wewnętrzny cewnik DJ, ale dopiero po godz.15, jak lekarz przyjmie pacjentów z przychodni 🙁 Bólowi towarzyszyły straszne mdłości, które nie przechodziły po wymiotach.Sorki za takie opisy.
    Niestety nie dotrwałam do popołudnia. Po kolejnej kroplówce(już 5) byliśmy z mężem tacy przerażeni, że nic nie pomaga, że wrzasnęłam, że zabiją mi dziecko tymi lekami i że chcę ten cewnik(nie wiedziałam w co się pakuję, ale to inna historia). Pomogło. Za pół godziny miałam zabieg. Spuścili mocz(już był stan zapalny i pełno ropy), założyli cewnik i … ból minął jak ręką odjął. 5 dni po porodzie cewnik wyjęli.
    Nie pomogłam Ci, wiem, ale może warto zrobić usg nerek i posiew moczu(jeśli jeszcze nie robiłaś). Jakaś przyczyna kolek musi być, choć słyszałam że one potrafią być z niczego 🙁
    Pozdrawiam i zdrówka życzę.
    Aha, lekarze mnie pocieszyli, że przy następnej ciąży też mogę tak mieć 🙁



    #1973503

    Anonim

    Zamieszczone przez szkocik
    Znam ten ból, niestety 🙁 I bardzo współczuję .
    Ja miałam tylko(aż) raz, ale żeby nie było za łatwo, to na początku 8 miesiąca ciąży 🙁
    Nikomu nie życzę.Pierwszy raz rozgonili 3 zastrzykami z pyralginy, ale ból wrócił ze zdwojoną siłą po kilku godzinach.Bujałam się na łóżku szpitalnym tak, jak biedne dzieciaczki z chorobą sierocą, przez 5 godzin. Dopiero 3 kroplówka przyniosła ulgę, niestety tylko na jakieś pół minuty. Gdy próbowałam się położyć, bo już nie miałam siły siedzieć, zaczęło się od nowa 🙁
    Matko,jak ja się wtedy bałam o dzieciątko. Położyli mnie na patologię (wcześniej leżałam na sali obserwacyjnej) i dali kolejną kroplówkę.(Lekarz który mnie przyjmował pyta czy boję się porodu, a ja mówię ze tak ,jak chyba każda kobieta. A on na to, że jak przeszłam w ciąży kolkę nerkową, to poród porównywalnie nic nie boli. Dziś wiem że miała rację) O 8 zrobili usg i okazało się że mam duży zastój moczu i założą mi wewnętrzny cewnik DJ, ale dopiero po godz.15, jak lekarz przyjmie pacjentów z przychodni 🙁 Bólowi towarzyszyły straszne mdłości, które nie przechodziły po wymiotach.Sorki za takie opisy.
    Niestety nie dotrwałam do popołudnia. Po kolejnej kroplówce(już 5) byliśmy z mężem tacy przerażeni, że nic nie pomaga, że wrzasnęłam, że zabiją mi dziecko tymi lekami i że chcę ten cewnik(nie wiedziałam w co się pakuję, ale to inna historia). Pomogło. Za pół godziny miałam zabieg. Spuścili mocz(już był stan zapalny i pełno ropy), założyli cewnik i … ból minął jak ręką odjął. 5 dni po porodzie cewnik wyjęli.
    Nie pomogłam Ci, wiem, ale może warto zrobić usg nerek i posiew moczu(jeśli jeszcze nie robiłaś). Jakaś przyczyna kolek musi być, choć słyszałam że one potrafią być z niczego 🙁
    Pozdrawiam i zdrówka życzę.
    Aha, lekarze mnie pocieszyli, że przy następnej ciąży też mogę tak mieć 🙁

    Pomogłaś, pomogłaś… Mnie też zawsze towarzyszą straszliwe mdłości i inne „przyjemne” rzeczy… U mnie kolka jest spodowana kamyczkami, które się tworzą (u nas to niestety rodzinne). Badania moczu, usg nerek w porządku… z resztą jak już urodziłam kamyczek, to musi być w porządku. Wybieram się do urologa, ale muszę znaleźć jakiegoś rozsądnego.
    Współczuję przeżyć, ja pierwszą kolkę miałam dokładnie miesiąc po porodzie młodszej córeczki, w przedzień chrzcin… Kroplówki u mnie przynoszą ulgę, choć nie od razu… cudów nie ma :(.
    Wiesz wcale nie musisz mieć tych dolegliwości w kolejnej ciąży, lekarze czasem straszą na wyrost, zupełnie niepotrzebnie… Życzę, by to była Twoja pierwsza i ostatnia:).

    #1973504

    Anonim

    Zamieszczone przez szpilki
    ja takie przeboje mam z zoladkiem- swieta trojca + papaweryna :/

    No no też masz wesolutko…

    #1973505

    szkocik

    Zamieszczone przez ajax
    Pomogłaś, pomogłaś… Mnie też zawsze towarzyszą straszliwe mdłości i inne „przyjemne” rzeczy… U mnie kolka jest spodowana kamyczkami, które się tworzą (u nas to niestety rodzinne). Badania moczu, usg nerek w porządku… z resztą jak już urodziłam kamyczek, to musi być w porządku. Wybieram się do urologa, ale muszę znaleźć jakiegoś rozsądnego.
    Współczuję przeżyć, ja pierwszą kolkę miałam dokładnie miesiąc po porodzie młodszej córeczki, w przedzień chrzcin… Kroplówki u mnie przynoszą ulgę, choć nie od razu… cudów nie ma :(.
    Wiesz wcale nie musisz mieć tych dolegliwości w kolejnej ciąży, lekarze czasem straszą na wyrost, zupełnie niepotrzebnie… Życzę, by to była Twoja pierwsza i ostatnia:).

    Jeśli pomogłam to się cieszę.
    Mam nadzieję, że nigdy nie będę miała okazji spotkać kolejny raz „Przemiłej Pani” zwanej kolką nerkową 🙂
    Pozdrawiam

    #1973506

    ahimsa

    Zamieszczone przez szpilki
    ja takie przeboje mam z zoladkiem- swieta trojca + papaweryna :/

    a ketonal podsunelam bo na niektorych dziala..

    Napisz coś więcej- bo ja też mam „ataki” okropnego bólu, ale nawet nie wiem czy to żołądek, bo obręcz zaciska sie na całym kadłubku….ale rozchodzi z żołądka. Podejrzewam stres, jako winowajcę.



    #1973507

    Anonim

    Zamieszczone przez ahimsa
    Napisz coś więcej- bo ja też mam „ataki” okropnego bólu, ale nawet nie wiem czy to żołądek, bo obręcz zaciska sie na całym kadłubku….ale rozchodzi z żołądka. Podejrzewam stres, jako winowajcę.

    Też tak mam, w zasadzie nic mi nie pomaga… czasem ciepły okład. Muszę po prostu przeczekać. Sama nie wiem, czy ból promieniuje od żołądka do kręgosłupa, czy od kręgosłupa do żołądka… chyba jednak to pierwsze… Ja to wiążę ze stresem…
    Jak nie kolka, to żołądek ;).

    #1973508

    chilli

    Zamieszczone przez ahimsa
    Napisz coś więcej- bo ja też mam „ataki” okropnego bólu, ale nawet nie wiem czy to żołądek, bo obręcz zaciska sie na całym kadłubku….ale rozchodzi z żołądka. Podejrzewam stres, jako winowajcę.

    no u mnie zawsze stres i niewlasciwa dieta niestety – a najlepiej polaczenie :/

    no i niestety pomagaja tylko zastrzyki/kroplowki



    #1973509

    ahimsa

    Zamieszczone przez szpilki
    no u mnie zawsze stres i niewlasciwa dieta niestety – a najlepiej polaczenie :/

    no i niestety pomagaja tylko zastrzyki/kroplowki

    Nigdy do szpitala się nie udałam…staram się to rozbijac oddechem. czasem trochę pomaga czasem nie. Ale to nie trwa długo- od ok. minuty do kilkunastu minut. Aż się niedobrze robi z bólu. Zauważyłam, że głebokie równe odechy pomagają….
    Jakie kroplówki dostejesz w szpitalu? tzn. z czym?

    #1973510

    ahimsa

    Zamieszczone przez ajax
    Pomogłaś, pomogłaś… Mnie też zawsze towarzyszą straszliwe mdłości i inne „przyjemne” rzeczy… U mnie kolka jest spodowana kamyczkami, które się tworzą (u nas to niestety rodzinne). Badania moczu, usg nerek w porządku… z resztą jak już urodziłam kamyczek, to musi być w porządku. Wybieram się do urologa, ale muszę znaleźć jakiegoś rozsądnego.
    Współczuję przeżyć, ja pierwszą kolkę miałam dokładnie miesiąc po porodzie młodszej córeczki, w przedzień chrzcin… Kroplówki u mnie przynoszą ulgę, choć nie od razu… cudów nie ma :(.
    Wiesz wcale nie musisz mieć tych dolegliwości w kolejnej ciąży, lekarze czasem straszą na wyrost, zupełnie niepotrzebnie… Życzę, by to była Twoja pierwsza i ostatnia:).

    U mnie nerki walnięte są rodzinnie- dziadek rak nerki, siostra matki-rak nerki ( ta, co teraz urodziła dziecko w wieku 41 lat), matka na rencie z powodu nerek od 30 lat ( choc i tak pracuje ale to inna bajka). dziadek i jego córka mają tego raka jednocześnie…oboje teraz chorują.

    Więc się nieco boję.

    #1973511

    chilli

    Zamieszczone przez ahimsa
    Jakie kroplówki dostejesz w szpitalu? tzn. z czym?

    papaweryne rozkurczowo/przeciwbolowo albo konskie dawki ketonalu w glukozie.

    ja uczulona na pyralgine.

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 31)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close