kolorowanie:(

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 18)
  • Autor
    Wpisy
  • #106287

    pyshotka

    Dziewczyny może niejedna z Was pomysli że zwariowałam ale co mi tam lepiej zapytać zwłaszcza jeśli chodzi o dziecko. Michał chodzi do pierwszej klasy, jest bystry, szybko kojarzy, czyta głoskując co prawda jeszcze, ale jest coraz lepiej, mam tylko problem z brakiem staranności jeśli chodzi o kolorowanie , w przedszkolu pięknie kolorował nie wyjeżdżał za linie a teraz masakra, czepiam się tego bo wiem że potrafi lepiej , tłumaczę że w ten sposób ćwiczy się manualnie a on że pani czasami mówi ” że to nie plastyka” jestem troche zła ale nie wiem czy słusznie ? może rzeczywiście kolorowanie nie jest takie ważne , ???? Ale przecież to wyrabia jakiś nawyk pewnej staranności który w przyszłości będzie się przekładał na inne rzeczy zgodnie z powiedzeniem „czym skorupka za młodu”, a tak w ogóle jakie jest wasze podejście do nauki dzieci , bo słyszałam że niektóre mamy nie wtrącają się mówiąc np dziecku to ty się będziesz wstydził że nie masz zadania a nie ja ” myślicie że brak kontroli to dobre rozwiązanie bo ja bardzo sceptycznie podchodzę do tego , jakbym nie dopilnowała to M by może nie zrobił zadania domowego w ogóle , z drugiej stony chciałabym mu zostawić trochę prywatnej przestrzeni, możliwości dokonania wyboru może warto raz sprawdzić i nie pytać czy ma coś zadane :Hyhy: Czy angażujecie sie w szkolne życie Waszych dzieci tak na maksa >? Jak to jest u Was ?
    Pozdrówki

    #3957281

    elza29

    Dowiedzialabym sie na zebraniu czy Pani ma faktycznie taki stosunek do kolorowania ze to nie plastyka i jezeli to nie jest wazne odpuscilabym. Eli Pani zwraca na to ugage, na zebraniu mowila ze to jest wazne, cwiczy reke itd. Raz sie zdarzylo ze Eliza sama usiadla do zadania domowego, sama przeczytala polecenia wykonala wszystko jak nalezy a Pani jej dala + bo miala niedokladnie pokolorowane :Śmiech:
    Jezeli chodzi o pilnowanie to jak wroci pytam co ma zadane, przegladamy, czytamy polecenia i sprawdzam czy wszystko zrozumiala idzie robic sama, nie stercze nad nia. Pozniej sprawdzam jak gdzies cos brzydko napisze kaze wymazac i poprawic. Zdarzylo sie raz ze jej sie nie chcialo odrabiac zadania, zaczelam marudzic ze jej sie nie chce itd. przy omawianiu przeze mnie co trzeba zrobic wiec spokojnie zamklam ksiazke i podajac jej powiedzialam zeby schowala do plecaka skoro nie chce robic. Zdziwilo ja to, bez slowa wziela ta ksiazke i poszla odrabiac :Hyhy: Pilnuje ja, czasem pomagam w wyklejaniu czegos np kuleczkami z bibuly zeby nie siedziala nad tym pol dnia bo mi jej szkoda :Fiu fiu: ale jednak to jej powinno zalezec na dobrych ocenach a nie mi wiec jej nie namawiam, prosze itd. Nawet gdyby postanowila nie odrabiac zadania powiedzialabym ze bedzie sie zle jutro czula w szkole jak wszystkie dzieci dostana Brawa a ona minusa, czy postanowilaby robic czy nie jej sprawa, nie zmuszalabym, namawiala a juz napewno nie odrabiala za nia. Gdyby sie okazalo ze totalnie sie wypiela na odrabianie zadan domowych i minusy by jej nie przeszkadzaly powiedzialabym jej ze w takim razie przepisze ja spowrotem do przedszkola skoro nie ma ochoty sie uczyc a w szkole jej sie podoba wiec juz taki argument napewno by zadzialal 😉



    #3957282

    aborka

    ja odpuszczm. piluje zeby wszystko było zrobione ale nie kaze kolorować jakos bardzo dokladnie ani poprawiać. Niech wie ze jak zrobi byle jak to bedzie byle jaka ocena…

    #3957283

    Anonim

    mój drugoklasista, ale ponieważ w pierwszej klasie nic nie robili (praca domowa zadawana raz na dwa tygodznie) teraz mamy problem; zmianiła się pani i ta wymaga; więc na razie musze nauczyć dziecia wdrożyć się, zazwyczaj razem z nim siadam do lekcji, pomagam, tłumaczę; stawaim nacisk na samodzielne czytanie poleceń ze zrozumieniem, jak czegoś nie wie – podpowiadam (lub podaję słownik ortograficzny :Fiu fiu:); jak już widze że rozumie polecenie i sobie radzi odchodzę, coś tam porobie (pranie załaduje, kuchnię uprzątnę itp.); zawsze sprawdzam, nie idziemy na żywioł;
    co do pisania – wiem, że dzieć potrafi bardzo ładnie pisać, ale w szkole bazgrze; nie odpuszczam, jak już przesadzi, to każę przepisywać zdania raz jeszcze, starannie; efekt taki, że i w szkole zaczyna się starać, żeby matka się nie czepiała 😉

    #3957284

    aborka

    Zamieszczone przez ewkam
    mój drugoklasista, ale ponieważ w pierwszej klasie nic nie robili (praca domowa zadawana raz na dwa tygodznie) teraz mamy problem; zmianiła się pani i ta wymaga; więc na razie musze nauczyć dziecia wdrożyć się, zazwyczaj razem z nim siadam do lekcji, pomagam, tłumaczę; stawaim nacisk na samodzielne czytanie poleceń ze zrozumieniem, jak czegoś nie wie – podpowiadam (lub podaję słownik ortograficzny :Fiu fiu:); jak już widze że rozumie polecenie i sobie radzi odchodzę, coś tam porobie (pranie załaduje, kuchnię uprzątnę itp.); zawsze sprawdzam, nie idziemy na żywioł;
    co do pisania – wiem, że dzieć potrafi bardzo ładnie pisać, ale w szkole bazgrze; nie odpuszczam, jak już przesadzi, to każę przepisywać zdania raz jeszcze, starannie; efekt taki, że i w szkole zaczyna się starać, żeby matka się nie czepiała 😉

    ja bede miała problem… bo w tym czasie młoda po nas skacze…

    no nie dziwne za nadganiaja w druguej ja teraz w pierwszej licza do 3 :Fiu fiu:

    #3957285

    Anonim

    Zamieszczone przez aborka
    ja bede miała problem… bo w tym czasie młoda po nas skacze…

    no nie dziwne za nadganiaja w druguej ja teraz w pierwszej licza do 3 :Fiu fiu:

    Aniu, materiał drugiej klasy jest kontynuacją… najpierw liczyli do 20 bez przekraczania probu dziesiątkowego, teraz już ten próg przekraczają
    i tyle
    ale mają inne zagadnienia, które dla nich mogą być nowością – mierzenie (linijką), odczytywanie godzin, temperatury; dziaciaki mają dużo zadawane (oprócz normalnych ksiażeczek z pakietu mają jeszcze: ćwiczymy liczenie – 2 strony dziennie, ćwiczymy pisanie – 2 strony dziennie, zbiór zadań – 2 zadania, ortografai – 2-3 strony); opórcz tego zawsze coś do czytania, czasem coś do dokończenia w ćwiczenieach do matematyki lub kartach pracy (tu zakres materiału polonistyczno -ekologiczny);
    dużo tego jest, a dziecko nie jest nauczone intensywnej pracy w skupieniu; to musimy wypracować, aby ten czas był wykorzystany maksymalnie, a nie z przerwami na siusiu, pić, a to jeszcze coś mu się przypomni i koniecznie JUŻ musi mi opowiedzieć…



    #3957286

    pyshotka

    Zamieszczone przez Elza27
    Zdarzylo sie raz ze jej sie nie chcialo odrabiac zadania, zaczelam marudzic ze jej sie nie chce itd. przy omawianiu przeze mnie co trzeba zrobic wiec spokojnie zamklam ksiazke i podajac jej powiedzialam zeby schowala do plecaka skoro nie chce robic. Zdziwilo ja to, bez slowa wziela ta ksiazke i poszla odrabiac :Hyhy:

    Gdyby sie okazalo ze totalnie sie wypiela na odrabianie zadan domowych i minusy by jej nie przeszkadzaly powiedzialabym jej ze w takim razie przepisze ja spowrotem do przedszkola skoro nie ma ochoty sie uczyc a w szkole jej sie podoba wiec juz taki argument napewno by zadzialal 😉

    Też już tak u nas było i o dziwo nie schował książki do plecaka, odrobił zadanie z fochem na twarzy:Foch: Generalnie widzę że mu zależy ale czasami brak chęci, staram się i ja spokojnie mu wszystko tłumaczyć ale czasami wybucham zdarza Wam się też :Wstyd:?

    #3957287

    kodo

    Moim zdaniem kolorowanie jest ważne
    mój K. nie przepada za kolorowaniem kredkami, woli farby
    ważne są też szlaczki- wiadomo usprawnianie ręki, przygotowanie do pisania

    K. jest w zerówce, od 2 lat pisze litery drukowane, czyta, ale widzę, że może mieć problem z literami pisanymi, więc na pewno będzie ćwiczył w domu ze mną

    #3957288

    elza29

    Wybuchac nie wybucham, mam skrzywienie na tym punkcie bo pamietam doskonale swoich rodzicow nade mna stojacych i sie denerwujacych ze czegos nie rozumiem i nie chce tego stosowac u wlasnych dzieci :Foch: Niedal ze obniza dziecka samoocene to jeszcze nerwice dziecku mozna zafundowac, jak bedzie starsze to bedzie wolalo pałe dostac niz prosic mame o pomoc w zadaniu i narazac sie na jej wybuchowosc ni i z takim podejsciem nie ma szans aby dziecko chetnie zadania domowe rozwiazywalo. Oczywiscie nie chce na Ciebie naskakiwac, kazdemu moze sie zdarzyc 😉 Ja swieta tez nie jestem, mnie szlag trafia jak codziennie jest problem z odrabianiem zadania bo to zastrugaczki znalezc nie moze, innym razem gumki albo kleju nie zamknela i wyschnal :Boje się: To mnie do szlu doprowadza :Wstyd:

    #3957289

    elza29

    Zamieszczone przez Kodo
    Moim zdaniem kolorowanie jest ważne
    mój K. nie przepada za kolorowaniem kredkami, woli farby
    ważne są też szlaczki- wiadomo usprawnianie ręki, przygotowanie do pisania

    K. jest w zerówce, od 2 lat pisze litery drukowane, czyta, ale widzę, że może mieć problem z literami pisanymi, więc na pewno będzie ćwiczył w domu ze mną

    Nie rob mu tego :Boje się: Tzn. nie zmuszaj nie naciskaj a jak lubi to niech pisze…
    Moja Eliza w wakacje w ogole nie potrafila pisac literek, jak chcialam zeby sprobowala nie bylo mowy zeby jej sie te litery w jakichkolwiek liniach miescily. martwilam sie bo kompletnie pisac nie potrafila a nie chciala cwiczyc, ja nie nalegalam aby jej nie zrazic Teraz w szkole maja tyle cwiczen ze te literki ktorych sie ucza z latwoscia sie nauczyla o dziwo mieszcza sie w liniach i jestem w szoku ze w tak krotkim czasie taki postep zrobila. Zaznacze ze ona w zerowce NIC sie nie uczyla pisania literek. Naprawde tego maja ogrom w szkole i to jest wystarczajace do nauczenia sie. Wlasnie tak pomyslalam o tym problemie kolorowania ze moze Pani olala to w psyhotki szkole gdyz jej sie trafila grupa dzieci bardzo dokladnych i jak kolorowaly to duzo czasu im to zajmowalo no a w programie maja naprawde duzo codziennie cwiczen i zadan do wykonania wiec musiala troche dzieci naprostowac ze to az nie takie istotne



    #3957290

    pyshotka

    Zamieszczone przez Elza27
    Wybuchac nie wybucham, mam skrzywienie na tym punkcie bo pamietam doskonale swoich rodzicow nade mna stojacych i sie denerwujacych ze czegos nie rozumiem i nie chce tego stosowac u wlasnych dzieci :Foch: Niedal ze obniza dziecka samoocene to jeszcze nerwice dziecku mozna zafundowac, jak bedzie starsze to bedzie wolalo pałe dostac niz prosic mame o pomoc w zadaniu i narazac sie na jej wybuchowosc ni i z takim podejsciem nie ma szans aby dziecko chetnie zadania domowe rozwiazywalo. Oczywiscie nie chce na Ciebie naskakiwac, kazdemu moze sie zdarzyc 😉 Ja swieta tez nie jestem, mnie szlag trafia jak codziennie jest problem z odrabianiem zadania bo to zastrugaczki znalezc nie moze, innym razem gumki albo kleju nie zamknela i wyschnal :Boje się: To mnie do szlu doprowadza :Wstyd:

    Elzo to nie jest tak że złoszczę się na niego jak czegoś nie rozumie, dostaję „czegoś” jak właśnie nie ma gumki do gumowania albo jak widzę, że zabiera się do zadania na kolanie pomimo, że wcześniej mu tłumaczyłam, mogę nawet powiedzieć że często chwalę moje dzieci za każde fajne drobiazgi więc z ich samooceną jest wydaje mi się wszystko ok:)

    #3957291

    elza29

    Zamieszczone przez pyshotka
    Elzo to nie jest tak że złoszczę się na niego jak czegoś nie rozumie, dostaję „czegoś” jak właśnie nie ma gumki do gumowania albo jak widzę, że zabiera się do zadania na kolanie pomimo, że wcześniej mu tłumaczyłam, mogę nawet powiedzieć że często chwalę moje dzieci za każde fajne drobiazgi więc z ich samooceną jest wydaje mi się wszystko ok:)

    a no to jezeli takich sytuacji dotyczylo pytanie to tak, wybucham 😉



    #3957292

    klucha

    a ja nie lubię kolorowanek
    i nigdy dziecku nie mówiłam ze ma się trzymac linii
    baaa nawet jej mówiłam że to co za linią to najładniejsze

    do ćwiczenia reki są inne sposoby: ślaczki, łączenie ze sobą kropek aby wyszedł jakis obrazek, przerysowywanie obrazków z książek za pomocą kalki technicznej, itd

    w każdym razie pomimo mojego nastawienia dziś moja drugoklasistka nie ma problemów z wychodzeniem za linię w ćwiczeniach 🙂

    #3957293

    Anonim

    Zamieszczone przez pyshotka
    Czy angażujecie sie w szkolne życie Waszych dzieci tak na maksa >? Jak to jest u Was ?
    Pozdrówki

    Z angażowaniem na maksa to słabo by było, bo oboje z mężem pracujemy:). Zwykle wygląda to tak, że córka (jest w II kl., ale w I było tak samo) odrabia lekcje sama w świetlicy, a my w domu sprawdzamy wszystkie zeszyty i książki, czy wszystko gra :). Sama ćwiczę z nią to, co ma na angielskim (słówka, wymowa) i przygotowujemy się do sprawdzianów. Chyba byłoby mi trochę wstyd, gdyby moje dziecko szło nieprzygotowane do szkoły… poza tym córka jest wzorową uczennicą, więc przykładem musi świecić, prawda?;)

    #3957294

    Anonim

    Zamieszczone przez pyshotka
    Też już tak u nas było i o dziwo nie schował książki do plecaka, odrobił zadanie z fochem na twarzy:Foch: Generalnie widzę że mu zależy ale czasami brak chęci, staram się i ja spokojnie mu wszystko tłumaczyć ale czasami wybucham zdarza Wam się też :Wstyd:?

    Jasne, że wybucham:D, niestety mam spory temperament, dlatego, jeśli już zdarzy się, że córka czegoś nie rozumie, tłumaczy jej mąż mający megapokłady cierpliwości :).

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 18)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close