komputer kontra rodzina

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 26)
  • Autor
    Wpisy
  • #100679

    anetka-sweet

    sluchajcie kobitki.czy ktoras ma meza informatyka?jak sobie z takimi radzicie.moj to duze dziecko przerwy robie sobie tylko na spanie czasami no i na orace.jak prosze zeby cos zrobil bomusze gadac do upadlego.a jak wyl mu komputer to krzyczy i obaza sie i nie zrobi nic bo ma focha jak 5 latek.pomozcie

    #2704157

    ciapa

    Mój to też informatyk, ale często po pracy nie patrzy w stronę komputera.
    Wyjątkiem są weekendy – teraz np razem siedzimy (ja właciwie leze z lapem w łóżku) na swoich kompach i zajmujemy się swoimi sprawami :D.
    U mnie zasady są jasne na pierwszym planie rodzina i obowiązki a w wolnych chwilach, zwykle gdy dzieciaki śpią kazdy może sobie robić co chce i oddawać się swoim rozrywkom.
    Moim zdaniem nie powinnaś mu wyłączać kompa bo wtedy własnie traktujesz go jak 5 latka i tak tez reaguje. Powazna, rzeczowa rozmowa i ustalenie zasad ew foch i brak obiadu przez tydzień 😀



    #2704158

    anetka-sweet

    Zamieszczone przez ciapa
    Mój to też informatyk, ale często po pracy nie patrzy w stronę komputera.
    Wyjątkiem są weekendy – teraz np razem siedzimy (ja właciwie leze z lapem w łóżku) na swoich kompach i zajmujemy się swoimi sprawami :D.
    U mnie zasady są jasne na pierwszym planie rodzina i obowiązki a w wolnych chwilach, zwykle gdy dzieciaki śpią kazdy może sobie robić co chce i oddawać się swoim rozrywkom.
    Moim zdaniem nie powinnaś mu wyłączać kompa bo wtedy własnie traktujesz go jak 5 latka i tak tez reaguje. Powazna, rzeczowa rozmowa i ustalenie zasad ew foch i brak obiadu przez tydzień 😀

    kurcze alejak jasie dwoje i troje zeby sie wyrobic dzieciak palcze bo chce spac a jak mowie idz go uspi czy zrob cokolwiek to to zawsze slyszezaraz.pierwsza rzecz jak wstanie to komputer.jak wraca z pracy komouter.ze spaceru nawet mlodego nie zdazy rozebrac juz jest przed komputerem a dziecko w butach.a brak obiadu nei zrobi na nim wrazenia.probowalam rozmawiac ale koczy sie tym ze ja sie czepiam i sie obraza albowzbudza wemnie poczucie winy.a ja musze byc jak robot.cholera az sie wkurzam piszac to.teraz on spi z mlodym w pokoju a ja ja tez leze z kompem.ale poki nie zrobie co mam do zrobienia to nie siadam.

    #2704159

    lea

    Żeby zrozumieć jego reakcje na wydawanie poleceń („idź uśpij dziecko”), próby wyłączenia sprzętu itd. może spójrz na to jak na każde inne uzależnienie. Imho to problem, w którym takimi środkami nie osiągnie się sukcesu, a Ty będziesz czuła się źle, wbijana w poczucie winy, niesłuchana i zarobiona.

    #2704160

    anetka-sweet

    Zamieszczone przez Lea
    Żeby zrozumieć jego reakcje na wydawanie poleceń („idź uśpij dziecko”), próby wyłączenia sprzętu itd. może spójrz na to jak na każde inne uzależnienie. Imho to problem, w którym takimi środkami nie osiągnie się sukcesu, a Ty będziesz czuła się źle, wbijana w poczucie winy, niesłuchana i zarobiona.

    wiec co proponujesz?od razu mowie ze rozmowy nie dzialaja.bo jak rozmawiamy to on robi mine meczennika i chce zeby go pocieszac.a po takeij akcji przeprasza mnie a potem znow to smao

    #2704161

    lea

    Niestety nie umiem niczego prostego zaproponować 🙁 bo to nie są proste sprawy i recepty, a ja nie znam się na terapii uzależnień ani nie wiem, jak poważne jest to uzależnienie i na ile Twój mąż jest w stanie choćby w teorii dostrzec swoje zaniedbania (niektórzy potrafią je dostrzec, ale nie są w stanie zapanować nad swoim zachowaniem; a inni idą w zaparte bardzo konsekwentnie).

    Strzelam, że to może być jakiś stopień uzależnienia, nie tyle po to, żeby dac Ci radę, jak mu pomóc, ale po to, żeby pomoc Ci przestac sie wypalac nadaremnie… żebyś sobie podstawila w miejsce tych zachowań męża jakieś inne uzaleznienia i spróbowala wyobrazić, czy takie dzialania (odciąganie nakazami, rozmowy, bezsilne tolerowanie stanu rzeczy, okazywanie zlosci, odbieranie na sile zrodla uzaleznienia) pomoglyby uzaleznionemu, czy raczej wzbudza wrogosc i agresje. Rozumiem Twoją niemoc. Rozumiem, że to, co robisz, jest wynikiem bezsilnosci, zlosci itd. a nie zaplanowanych działań.
    Ale niestety te dzialania nic nie dadza, a Ty się będziesz wypalac, denerwować, a on nie zrozumie nic i będzie Cię obarczal winą, az staniesz się rzeczywiscie w jego oczach marudną, pełną pretensji kobietą 🙁

    Jesli to uzaleznienie (bo przeciez ja nie wiem, czy nie ucieczka czy cos innego), to ponoc uzalezniony czlowiek musi siegnac dna, by zrozumiec, ze ma problem 🙁
    Nie mozna mu pomagac w przyjemnym brnieciu w nalog. Czyli np. podstawiac jedzenia, sprzatac wokol niego itp. – bo wtedy nie widzi w nalogu zlych konsekwencji (gdyby mi ktos dziecko wychowywal, gotowal i pral, to bym moze i siedziala przed kompem caly bozy dzien; to co, ze co jakis czas ten ktos by mi marudzil, skoro ja wiem, ze i tak w koncu by sie wszystkim zajal?)
    Ale mowie ogolnie – nie wiem jak jest u Was i nawet nie zachęcam do zwierzeń, jesli nie masz ochoty. Szczerze to mysle ze my za posrednictwem forum i tak nie pomozemy Twojemu mezowi… a udzielac rad typu – zostaw go na jakis czas – nie smiem. Choc szczerze uwazam, ze w takich sprawach potrzebny jest pewien szok 🙁
    Szczerze, gdyby facet naprawde nie robil nic, tylko jadl, spal, chodzil do pracy i siedzial przy komputerze, to by niczego ode mnie nie dostal.

    Ale to mogą byc rozne sprawy… moze uzaleznienie, moze ucieczka, moze takie wychowanie, ze facet nie musi uczestniczyc w zyciu rodziny…?

    Nad sposobem rozmowy tez bym sie zastanowila. Zeby dac mu szanse powiedziec, jak widzi swoja role itd. – zanim w rozmowie padnie z Twoich ust oena jego zachowania
    i co czuje, kiedy ma cos zrobic dla Was…
    wiesz… sa tez ludzie, ktorzy na polecenia typu „uspij dziecko” zareaguja wewnetrznym buntem i nie beda sie poczuwac do udzialu w takich czynnosciach, bo to ograniczenie ich wolnosci, do tego wypowiedziane przy dziecku
    trzeba by z gory ustalic zakres obowiazkow, a w razie potrzeby inaczej popropsic o pomoc (wiem, wiem, że to nie jest latwe; wiem, ze jego postawa irytuje i pewnie nie raz masz wszystkiego dosyc i ostatnie o czym myslisz, to kombinowanie nad tym, jak ulozyc zdanie, zeby poczul sie wspolodpowiedzialny, a nie zarządzany… ale warto to pocwiczyc, moze porozmawiac inaczej… moze ustalic jego obowiazki, ktore mialby realizowac za to, ze mialby pogodniejsza zone i bardziej ustabilizowaną sytuacje? rozumiem, ze z Twojego punktu widzenia są proby rozmowy… ale moze warto jakos inaczej je poprowadzic… niech on mowi, zanim uslyszy, ze masz wszystkiego dosc; bo jesli np. on uwaza, ze taka jest rola mezczyzny w domu, to komputer sam w sobie nie jest winien)



    #2704162

    anetka-sweet

    dziekuje ze tak sie rozpisalas.a jaki jest powod ejgo siedzenia przed komputerem to sama dokladnie nie wiem.on zawsze duzo siedzial ale zaczelo byc problemem odkad mamy dziecko.i jak sama wiesz wiecej obowiazkow i wszystkiego dlatego to mnie tak bardzo irytuje.jesli chodzi o szok dla niego to za 2 tygodnie jade do Polski na meisiac moze to bedzie jaksi szok choc watpie bo wczesniej bylismy osobno nim sciagnal ans do siebie i podzialalo tylko na jakis czas.ale sprobuje w druga strone tak jak napisalas.zobacze moze to cos poskutkuje

    #2704163

    lea

    Nie, proszę nie traktuj tego, co napisałam, jako rady, bo naprawdę za mało wiem o tej sytuacji, a do tego nie czuję się żadnym specjalistą.
    Kiedy wyjedziesz, to niekoniecznie będzie szok – chyba że zostanie sam z dzieckiem 😉

    Ale na pewno powinien znać Twoje uczucia – jak by się dało, to wyłożone na spokojnie i w miarę krótko. Obawiam się, że może widzieć Cię jako wymagającą nie wiadomo czego, bo gdy mówisz mu o swoich uczuciach, słyszy wyrzuty pod swoim adresem. Trudno żeby było inaczej i żeby go głaskać 🙁
    Wygląda na to, że zawsze poświęcał tyle czasu komputerowi i nie czuje chyba, że mając dziecko, ma jakieś obowiązki?

    Przykro mi 🙁 Wiesz, może ten Twój wyjazd nie uleczy wszystkiego, ale np. nauczy Was zdystansowanej rozmowy na ten temat. Kurczę, facet, ojciec – jakies obowiązki musi mieć. Tylko musi sam to rozumieć, narzucenie nic nie da, możesz wychodzić z siebie i tylko się umęczysz 🙁

    #2704164

    anetka-sweet

    masz dokladnie racje.jestem zmeczona.az czasami sama mam takie mysli ze zrzedze bo z jego perspektywy tak to penwie wyglada ale ja sie nie rozstroje choc czasami trzeba.a wieczorem wyrzuty ze ejstem zmeczona.a jak mam nie byc jak wdomu caly czas ejst robota a przy dwulatku to zawrotow glowy mozana dostac.uff.a do wyjezdzam zmalym ale na pewno odpoczne bo babcie wszystkie stesknione wiec ja bede miala troche luzu:)

    #2704165

    lea

    Wypocznij wobec tego (oby babcie sie sprawdzily 🙂 ), nabierz sił, przemyśl sobie wszystko z dystansem i wroc z wieksza pewnoscia siebie 🙂

    A chlopa to by trzeba z dzieckiem jakos kiedys zostawic… nic tak nie dziala na niedoceniajacego obowiazkow domowych – jak poznanie trudow rodzicielskich na sobie 😉



    #2704166

    anetka-sweet

    Zamieszczone przez Lea
    Wypocznij wobec tego (oby babcie sie sprawdzily 🙂 ), nabierz sił, przemyśl sobie wszystko z dystansem i wroc z wieksza pewnoscia siebie 🙂

    A chlopa to by trzeba z dzieckiem jakos kiedys zostawic… nic tak nie dziala na niedoceniajacego obowiazkow domowych – jak poznanie trudow rodzicielskich na sobie 😉

    myslalm o tym ale oni umra z glodu albo beda jesc frytki a jak wrcilabym to mlody domagal by sie coli.wiec wole nei ryzykowac;)

    #2704167

    ciapa

    Myślę, że w tym co Lea napisała jest sporo racji.
    Spróbuj małża bardziej zaangażować w opiekę nad synkiem, częściej wyślij ich na spacer, zostaw go na chwilę, niech poczuje się ojcem i zacznie podejmować odpowiedzialność za dziecko. Albo za bety i wszyscy idźcie na spacer. Mozna od tego zacząć.
    I rada jak rozmawiasz z facetem i dzieciek to patrz im w oczy, połóż rękę na ramieniu, skup na sobie uwagę a nie działkaj za plecami – wtedy to kompletnie nie dociera!



    #2704168

    anetka-sweet

    Zamieszczone przez ciapa
    Myślę, że w tym co Lea napisała jest sporo racji.
    Spróbuj małża bardziej zaangażować w opiekę nad synkiem, częściej wyślij ich na spacer, zostaw go na chwilę, niech poczuje się ojcem i zacznie podejmować odpowiedzialność za dziecko. Albo za bety i wszyscy idźcie na spacer. Mozna od tego zacząć.
    I rada jak rozmawiasz z facetem i dzieciek to patrz im w oczy, połóż rękę na ramieniu, skup na sobie uwagę a nie działkaj za plecami – wtedy to kompletnie nie dociera!

    co do pierwszej czesci to robie to caly czas.ale on to traktuje raczej jak obowiazek.on na spacer z malym=ja sprzatam.kuba uwielbia spedzac czas z tata ale to chyba nie ejst wystarczajaca motywacja.a co do rozmow to masz racje.jak se gadam za pkecami to jak grochem o sciane

    #2704169

    dziej

    Zamieszczone przez anetka_sweet
    myslalm o tym ale oni umra z glodu albo beda jesc frytki a jak wrcilabym to mlody domagal by sie coli.wiec wole nei ryzykowac;)

    Nie umrą jeśli facet ma minimalne poczucie obowiązku. A nic tak nie działa jak własne doświadczenie. Sama widzisz, że mówienie nie działa.

    Lea – jestem pod ogromnym wrażeniem Twojej odpowiedzi. Serio.

    #2704170

    bratek

    Zamieszczone przez Dziej
    Lea – jestem pod ogromnym wrażeniem Twojej odpowiedzi. Serio.

    ja również

    a Anetce zyczę aby sytuacja szybko się zmienila na lepsze
    smutne to co pisze

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 26)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close