koniec marzeń i działania… :((

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 22)
  • Autor
    Wpisy
  • #81030

    milma

    dziewczyny
    jestem zalamana, tyle planow, pomyslow, urodziny Adasia… wszystko pryslo w jednej malej chwili
    moj maz wlasnie zostaje zwolniony z pracy, pozbawili nas jedynego dochodu… i to jeszcze nieslusznie…
    zastepcy szefa poprzewracalo sie w glowie, wszystkich po kolei zwalnia, traktuje jak smiecie i zwalnia, nie tak iz aby bylo normalbnie po ludzku, tylko wymysla im jeszcze jakies glupie rzezcy zeby utrudnic zycie… np. jednemu wymyslili kradziez i oskarzyli go…
    moj jeszcze nic dokladnie nie wie, na jakiej zasadzie zostanie zwolniony, ale juz sa widoczne zmiany ktore nie tylko wskazuja na taki tok sprawy ale wyraznie o tym swiadcza
    jestem zalamana, nie wiem co robic… mam kredyt na glowie… i w ogole jak tu zyc, dobrze ze nie wynajelismy mieszkania, bo byla by katastrofa!!!
    pocieszcie… -pewnie sie nie da… ehhh zycie jest ciezkie… raz pod gory raz z gorki, tylko czemu wciaz nam ie wydaje ze czesciej i dluzej jest pod…
    pozdrawiamy

    Magda i Adas (28.10.2004)

    #1126900

    Anonim

    Re: koniec marzeń i działania… :((

    od razu szukajcie nowej pracy dla meża! na takich szefów sie nic nie poradzi, swinie po prostu zdarzają się wszedzie.

    z jakiego jesteś miasta?

    pozdrawiam

    POZDRAWIAM 🙂 bruni



    #1126901

    daglezja

    Re: koniec marzeń i działania… :((

    Tak mi przykro ;-((((


    Zosia(27.03.2005)Stas(25.04.2006}

    #1126902

    paula26

    Re: koniec marzeń i działania… :((

    współczuję bardzo. decyzje szefów – świń znam bardzo dobrze z autposji dlatego tak się cieszę, że w końcu trafiłam na człowieka nie na dupka. twojemu mężowi też się uda, niech odrazu szuka pracy, napewno ją dostanie i szef będzie w porządku.

    Paula, Borys i Maksiu

    #1126903

    milma

    Re: koniec marzeń i działania… :((

    tak, wlasnie, a z poczatku byl taki swietny facet i pomagala nam, nawet dostalismy od niego kredyt a teraz jakby go piorun strzelil i wszystko w mozgu mu poprzewracal…

    a pracy maz juz szukal zanim sytuacja zaszla tak daleko, planowal zmienic miejsce pracy, niezaleznie juz od tego co jeszcze sie wydarzy… ale niestety nie zdazyl jej znalezc…
    jest po jednej rozmowie kwali. czeka na odpowiedz i zaproszenie na druga, a w innej firmie dopiero bedzie szedl na rozmowe…
    dzieki za wszystko
    pozdrawiam

    Magda i Adas (28.10.2004)

    #1126904

    ahimsa

    Re: koniec marzeń i działania… :((

    Wiem, że w takiej sytuacji trudno być optymistą, ale fortuna kołem sie toczy i jestem przekonana, że wszystko się rozwiąże! doswiadczałam tego na sobie wielokrotnie:)
    Wytrwałości i odwagi teraz!


    14.10.2004 Mati



    #1126905

    monikachorzow

    Re: koniec marzeń i działania… :((

    nie przejmuj się głowa do góry…mieliśmy identyczną sytuacje w maju tego roku…..
    pewnego pieknego dnia mąz przychodzi po 2 godzinach z pracy z całym tobołkiem i mówi …..”wyje..ali mnie z roboty…”.
    no to szok…pracował 4 lata w tej firmie,zaczynał od zwykłego sprzedawcy awansował kilkakrotnie,był kierownikiem prawie od roku,co miesiąc pochwały że najlepszy sklep,najlepsza sprzedaz dyplomy,chu..e muje dzike węże…i tu taka zapłata…zmieniła się kadra rządząca i powywalała starych dobrych pracowników żeby nie byli dla nich zagrożeniem….
    dwa tygodnie wypowiedzenia i żegnaj gienia,ciau halina…
    załamał sie tak że serce mu zaczeło nawalać,trafił do kardiologa po tym jak go znalazłam w nocy w łazience z rozwalonym nosem…
    jakoś się pozbierał zaczął od razu wysyłac cv,dzwonic ,jeździć po okolicznych firmach…i po 2 tyg juz miał prace.wprawdzie w firmie tej zagrzał tylko 2 miesiące bo okazali się niesłowni i nie płacili na czas.przez te 2 miesiące nadal pisał i jeździł bo wiedział że ta praca to tylko „przystanek” przed czyms konkretnym.zadzwonili do niego z firmy gdzie bardzo chciał się dostac -też handel ale zupełnie inna branża i z dnia na dzien juz zaczął pracowac w tej firmie.teraz juz leci trzeci miesiąc,jest coraz lepiej,może płaca na początek o wiele mniejsza niz na kierowniczym stanowisku ale sa szanse na dalszy rozwój i awans….
    dlatego mówie teraz wszystkim przed którymi wisi widmo zwolnienia z kiepskiej pracy że TO LEPIEJ bo wtedy jest motywacja na szukanie czegoś lepszego…..
    zycze wam tego z całego serca żeby sie jakos poukładało…niestety pierwsze miesiące sa ciężkie bo stres związany z nowa praca ,niskie pensje…ale jak to sie wyprostuje to wszystko pójdzie ku lepszemu…
    trzymam kciukasy i pozdrawiam was ::):):):)

    Monika i Marcinek (15.01.04)

    #1126906

    natinka

    Re: koniec marzeń i działania… :((

    :(((

    Nati, Kamilka 05.04.04 i Kacper 25.05.06

    #1126907

    nucha

    Re: koniec marzeń i działania… :((

    Boże kochany. Tak bardzo mi przykro, tak bardzo Cię rozumiem, dokładnie rok temu (minął we wrześniu), spotkała nas identyczna sytuacja…:(( Zostaliśmy z dwoma kredytami, z moim kończacym się za 2 miesiące wychowawczym za 400zł, z zamknieciem oddziału mojej firmy, w której pracowałam przed ciążą.
    Któregos dnia mąż nie wracał z pracy o tej porze, o której zazwyczaj, odchodziłam od zmysłów, wrócił, chciał żebym Go przytuliła, nie przeczuwałam naprawdę tego złego, a On, że zwolnili Go z pracy. Dzień wcześniej był w delegacji, w sprawie systemu, który miał wprowadzać w firmie…było wszystko dobrze, kolejnego zwolnili Go:(( Mieliśmy mnóstwo marzeń, planów…do tej pory niz nie zrealizowaliśmy i nie jest łatwo…:(
    Przytulam Cie mocno, jak masz ochotę odezwij się na priv…

    Ania i

    #1126908

    cszynka

    Re: koniec marzeń i działania… :((

    To jeszcze ja przybiegnę z pocieszeniami 🙂
    Ja od 3 tyg. mam nową pracę i widzę jak tu się sytuacja zmienia. Dosłownie co chwilę słyszę, że ktoś (zwłaszcza faceci) zwalniają sie i wyjeżdżają do Anglii. A szefostwo w popłochu szuka kogoś na to miejsce i powiem Ci, że nie tak łatwo znaleść. Generalnie zmierzam do tego, ze (wg mnie) sytuacja na polskim rynku pracy zmienia się na korzyść pracownika. Może nie w każdej branży i nie za każde pieniądze, ale w Waszej sytuacji, kiedy potrzebne są Wam „jakiekolwiek” to coś mąż z pewnością znajdzie, choćby [rzejściowego. Teraz poprostu jest łatwiej, bo to pracodawcy szukają a nie pracownik się doprasza i płaszczy 🙂
    Uszy do góry, bo nie tylko tacy szefowie są na świecie 🙂



    #1126909

    Anonim

    Re: koniec marzeń i działania… :((

    I ja pocieszam i wierze że twój mąż na pewno cos znajdzie.
    Głowa do góry, z każdej sytuacji jest wyjscie!

    Monika i
    Nina (2l. i 9m.)

    #1126910

    Anonim

    Re: koniec marzeń i działania… :((

    Skad ja znam taki sposob traktowania pracownikow…..
    Mam nadzieje, ze maz szybko znajdzie cos innego i nie zalamie sie.
    A swoja droga mozna zawsze narobic firmie „kolo dupy”. Jesli zwalniaja szeregiem jak leci to tym prosciej.
    Bylam juz w sadzie pracy i kazdemu polecam ta instancje, tyle ze tu musieliby sie pracownicy razem zgadac i wystapic do sadu. Jest to prostsze niz sie wydaje, a zwolnienie kogos dyscyplinarnie (bo jesli oskarza sie o kradziez, to rozumiem ze o to chodzi…) to brudzenie komus w papierach.
    Wystarczy napisac wniosek do Sadu Pracy, ktory jest zawsze po stronie pracownika (jest mu bardziej przychylny….) a w razie ewentualnej przegranej nie placi sie nic. A moim zdaniem warto pojsc raz do sadu , by nie miec zapapranego swiadectwa pracy….
    A i jak wygracie, to lepiej wam bedzie. Ja stawiam w tym wypadku na zemste.

    Monika z Malenstwem



    #1126911

    gabrycha

    Re: koniec marzeń i działania… :((

    Kochana,chciałaby bardzo Ci jakoś pomóc,ale mogę tylko ciepłym słowem.Wierzę,że wszystko się dobrze ułożt i Twój mąż znajdzie pracę z,której będzie zadowolony.Wszystko będzie dobrze.
    Trzymajcie się ciepło.
    Pozdrawiamy

    Dorota iAntoś(24.03.2005)

    #1126912

    monikachorzow

    Re: koniec marzeń i działania… :((

    aha zapomniałam dodac że skoro zwolnienie było ewidentnie bez powodu można oddac sprawe do sądu pracy.sądy pracy w takich przypadkach biora strone poszkodowanego i bardzo duże szanse żeby wygrać sprawe i dostać odszkodowanie .sprawa mojego męża przeciw firmie jest w toku i na razie wszystko wskazuje na to że ją wygra i jeszcze pare groszy wpadnie:):)
    radze przestudiowac kodeks pracy albo udac się do radcy prawnego na bezpłatna porade-takowi służa pomoca własnie w sądzie pracy.bardzo mili pomagaja napisac pozew i radza co w nim umieścić .
    wydaje się to takie straszne-podac pracodawce do sądu- ale to tylko pozory-póki poszkodowani siedzą cicho to pracodawcy sa bezkarni i robia takie rzeczy.
    powodzenia !!!!!!!!!

    Monika i Marcinek (15.01.04)

    #1126913

    monikachorzow

    Re: koniec marzeń i działania… :((

    niekoniecznie musi byc więcej poszkodowanych żeby wystapić do sadu pracy .mój mąz oddał sprawe przeciw firmie która go bezpodstawnie zwolniła.żeby sprawa nabrała toku musi minac kilka miesięcy-u nas 4 miesiące ani widu ani słychu,,,mąz już myślał że oddalili sprawe ale takiej informacji nie dostał .dopiero po tym czasie przyszła informacja o rozpoczęciu tej sprawy.własnie mamy avizo z sądu i dopiero jutro sie okaże czy jest już termin rozprawy.
    masz racje -sąd pracy to instytucja do której powiniem pójśc każdy bezpodstawinie zwolniony -może wtedy pracodawcy bardziej by sobie cenili pracowników i nie zwalniali mając widzi-misie…w końcu firmie nie w smak płacić ludziom odszkodowania albo przywracac do pracy decyzją sądu…

    Monika i Marcinek (15.01.04)

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 22)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close