krew pępowinowa

Postów wyświetlanych: 13 - od 1 do 13 (wszystkich: 13)
  • Autor
    Wpisy
  • #22839

    alee

    Hej przyszłe Mamuśki:) Czy zastanawiałyście się nad mozliwością pobrania krwi pępowinowej aby ją później wykorzystać dla waszego dziecka, co o tym myślicie??

    Gosia i Kruszek (17.10)

    #311975

    Anonim

    Re: krew pępowinowa

    Myślałam o tym! Wiem, że taka krew mogłaby być bardzo pomocna w tych najgorszych wypadkach. Oby nas to nie spotkało.
    Wiem tylko, że samo pobranie takiej krwi jest strasznie drogie a nie mówiąc o przechowywaniu jej w banku krwi.
    Pozdrawiam
    Monika i Fasolka



    #311976

    kama-z

    Re: krew pępowinowa

    Ja również zastanawiałam się nad tym, ale cena astronowiczna, przynajmniej te pierwsze opłaty – nie wiem czy będzie na stać :((
    Pod tym adresem można zobaczyc opłaty :

    Jest też podobno możliwość bezpłatnego oddania krwi pępowinowej własnego dziecka do banku, żeby mogła być wykorzystana dla innego, potrzebującego dziecka.

    Kama i kamyk (23.02.04)

    Edited by Kama_z on 2003/08/08 15:54.

    #311977

    magdzik

    Re: krew pępowinowa

    Na ta krew jest jedynie moda, która kiedys przeminie. Opłaty za zdeponowanie i przechwowanie są bardzo drogie, jakieś 3200-3400zł i rocznie ok 400zł. Ja się zorientowałam i prawdopodobienstwo zapadniecia dziecka na chorobe, do której owa krew by wykorzystano wynosi 3 %. Owszem taka kerw napewno się przyda takiemu dziecku, gdzie w rodzinie były już choroby znajdujące sie w tych 3 % – jak chociażby białaczka.

    Pozdrawiamy,

    Magda, Rafał i Albercik (7.09.03)

    #311978

    paulinac

    Re: krew pępowinowa

    Ja może mniej ale mój mąż odrazu o tym pomyslał i dużo czytał na ten temat. Wszystko wyglądało pieknie. Ale w pewnym momencie zapytał naszego lekarza o to. A pan doktor poweidział że nie warto.
    Jako najważniejszy argument uznał to że tak naprawdę badania dopiero się zaczynają i efektów zdanych nie widac, na dzien dzisiejszy jest to tylko mamienie oczu ludzon i sosób na wyciągnięcie pieniędzy. Podsunął kilka artykułów po których przecztaniu podjeliśmy decyzję, że nie zdecydujemy sie.

    Paulina i Majeczka 9.X

    #311979

    anador

    Re: krew pępowinowa

    Zapewne masz racje, ale nalezy pamietac o jednym. Jeszcze dziesiec lat temu nikt nie wiedzial o dvd, dzis wypiera vhs. Tak samo jest z medycyna. Bardzo szybko (szczegolnie genetyka) rozwija sie. Co to jest 10 lat dla naszego maluszka???. Jedno jest pewne , jest to bardzo drogie i zapewne pozycze pieniadze aby oplacic, ale z drugiej strony nie wiem co bym zrobila gdyby sie okazalo kiedys ze moje dziecko jej potrzebuje. Oby nigdy. Ja to traktuje jako polise. Pozdrawiam

    Dorota i Ola (21.11.2003)



    #311980

    jezynka

    Re: krew pępowinowa

    Witam Was,
    My tez z mezem bierzemy to pod uwage. Duzo czytalismy na ten temat i wiem ze jest to wszystko dosc nowe. Wiadomo ze kase ktos na tym musi zrobic bo by nie bylo. Ale w gruncie rzeczy to ta krwia mozna bedzie leczyc wszystko i wszystkich w rodzinie. Narazie leczy sie nia bialaczke. Ale kazda z komorek macierzystych mozna zaprogramowac rzeby stwozyc jakikolwiek organ. Jak temat klonowania powstal to glownym argumnetem bylo to, ze gdy sie zachoruje mozna od klona pobrac jakis narzad, a w tym przypadku mozna go porostu wychodowac. wiem tez ze mozna do takich rzeczy wykorzystac komorki z innych czesci ciala. Taka krew na pewno jest jakims zabezpieczeniem i uwazam ze warto. Na razie podejzewam, ze wiele lekarzy nawet nie ma o tym pojecia, wielu bedzie odradzac, bo wiele z nich nie wie duzo na ten temat, a wstyd sie im przyznac. Jest to napewno decyzja, ktora musicie podjac sami. Ja jak tylko bedzie mnie stac to na pewno sie zdecyduje, bo napewno nie zaszkodzi a tylko moze pomoc, nie tylko malenstwu, ale i matce i innym czlonkom rodziny. Istnieje jednak tez mozliwosc, ze gdy pierwsze dziecko zapadnie na chorobe w ktorej potrzebne sa komorki macierzyste, mozna pobrac krew pepowinowa od kolejnego dziecka, ktore sie narodzi.

    Ela i Malenka (12.11.2003)

    #311981

    redford

    Opowiem Wam moja historie

    Watek o krwi pepowinowej juz sie tutaj pojawil, dlatego pozwolcie, ze przekopiuje to, co kiedys napisalam juz w odpwiedzi na takie pytanie jednej osobie:
    My z mężem zdecydowalismy sie na pobranie krwi pępowinowej podczas porodu. Podpisalismy umowe z Activisionlife. Moj szpital mial ich „licencje” na samodzielne pobieranie takiej krwi i wszystkie polozne byly do tego wczesniej przygotowane. Rodzilam 3 tyg. wczesniej niz podalismy w umowie, ale to nie stanowilo problemu, poniewaz juz wczesniej zawiadomili szpital, ze bedzie taka „akcja”, zreszta w szpitalu maja ich zestawy do pobierania krwi i nie musialam ja o to sie starac, czy niecierpliwie czekac czy zdąży takie cos przyjsc do mnie poczta. Tak wiec udalam sie do szpitala, okazalo sie, ze bede miala cc, ale nie jest to przeciwwskazaniem do pobrania komorek. Jesli tylko cc nie przebiega nagle i zdrowie i zycie dziecka nie jest zagrozone, to po wyjeciu dzieciatka i przecieciu pępowiny, jej zawartosc zlewa sie do specjalnej torebki, po ktora przyjezdza kurier wysylany przez Activisionlife. Dostalismy oczywiscie wczesniej nr 24-godz. telefonu, pod ktory zaraz po porodzie mial zadzwonic mąż i zawiadomic, ze maja przyslac takowego kuriera.
    Cala akcja pobrania przebiegla gladko, tak mi sie przynajmniej wtedy wydawalo. Slyszalam jak polozna przygotowywala sie do zlania krwi, cos tam gadali o tym z lekarzem, ale to niewazne. Fakt, ze krew pobrali, kurier przyjechal, zabral przygotowany zestaw i …. czekalismy.
    Zadzwonili do nas, gdy bylam jeszcze z malym w szpitalu i z przykroscia stwierdzili, ze niestety zostalo pobrane za malo krwi (min. 17 ml, u mnie udalo sie zebrac tylko 6 z kawalkiem), co uniemozliwia jej zbankowanie, poniewaz jest to ilosc niewystarczajaca, zeby mozna bylo z niej kiedys cos odtworzyc.
    Najpierw sie troche zdenerwowalam, dlaczego te przeszkolone guły w szpitalu nie pobraly dobrej ilosci, ale potem sie dowiedzialam od znajomej pracujacej takze w tym szpitalu na oddziale noworodkowym, ze dobrze sie stalo, iz tak malo zebrali, bo reszta poszla w malego. Przed odcieciem pepowiny zostala przechylona bardziej w jego strone i krew splynela do niego, co byc moze uratowalo go przed przetaczaniem niedoboru od kogos innego. Byl lekkim wczesniakiem i te komorki bardzo mu sie przydaly. To mnie troche udobruchalo, nawet bardzo i przestalam sie zadreczac, ze sie nie udalo i jak bedzie potrzebna to co zrobimy. Wiem, ze stalo sie tak jak mialo byc. Mialo sie nie udac, wiec moze nie bedzie ta krew nigdy potrzebna, a teraz przydala sie malemu i to bardzo. Nie zaluje tego, co zrobilismy, choc oplata administracyjna w wysokosci 500 zl wplacana jeszcze przed porodem jest bezzwrotna. Warto bylo i nastepnym razem zrobimy to ponownie.
    Czy umieja leczyc w Polsce wykorzystujac takie komorki? Na to pytanie chyba jeszcze nikt Ci nie odpowie, bo jest jeszcze za malo przypadkow pobrania, nie mowiac juz o leczeniu. Pobieranie komorek macierzystych jest w Polsce zupelna nowoscia, na swiecie troche mniej, ale raczej jest to dopiero faza eksperymentalna, co nie znaczy, ze nie warto sprobowac. Nam sie nie udalo, ale juz wiesz z jakich wzgledow. Pomimo to polecam uwadze i rozwadze taki „eksperyment”.
    Aha, dodam, ze moj ginekolog, ktory jest takze onkologiem, przyklasnal naszemu zamiarowi i poleca to takze innym swoim pacjentkom. Lekarze nie robia tego na szeroka skale, poniewaz raz, ze jest to nowosc i za bardzo nie chca popierac czegos malo znanego, a po drugie koszt jak na dzisiejsze polskie warunki jest duzy i nie kazdego na to stac, wiec nie chca namawiac kobiet do czegos takiego, zeby nie czuly sie moze zmieszane, ze ich na to nie stac, lub zobligowane, ze musza np. rodzinie od ust odjac czy zapozyczyc sie, zeby tylko takie cos zrobic.


    Kasia i Maciek 25.04.03

    #311982

    erika26

    Re: krew pępowinowa

    ja napewno sie na to zdecyduje…
    nie bede gdybac.. ze moze moje dziecko znajdzie sie w tym szczesliwych 97 % osob nie zapadajacych na pewne choroby… tylko zaloze najgorsze… zeby potem nie byc bezsilna i nie pluc sobie w brode ze nie zrobilam.. wszytkiego zeby pomoc mojemu dziecku…
    Juz nawet zaczelismy na to kase zbierac… mamy jeszcze 7 miesiecy.. wiec moze zbierzemy..
    A co do oplaty rocznej to miesiecznie wychodzi 33 złote – wiecej place za kablowke …
    Myle ze medycyna tak idzie do przodu.. ze za jakies 10 lat z tej krwi bedzie mozna robic cuda.. dla ratowania zycia.. a potem.. to kto wie.. o ile beda w stanie przedluzyc zycie.. dzieki tej krwi
    na pewno sie na to zdecydujemy

    Erika26
    +Malenstwo -15 marzec

    #311983

    arvena

    Re: krew pępowinowa

    hej!my bardzo chcemy coś takiego zafundować naszym dzieciom- niestety teraz nie stać nas na 3 tysiące opłaty poczatkowej:(uznaliśmy jednak, że nie wszystko stracone- planujemy przecież dwoje dzieci, jak zajdę w drugą ciążę to już od początku będziemy odkładać pieniążki!komórki z tej krwi ratują życie rodzicom i wszystkim ich dzieciom!uważam, że to świetna polisa na życie…
    pozdrowienia

    Marta i kopiący wytrwale Szymon:) (20.08.2003)



    #311984

    martato

    Re: krew pępowinowa

    w activisionlife jest troche taniej ale niewiele 🙁

    Marta (8.09.03)

    #311985

    swa

    My tam się decydujemy…

    Bo nie ma co… za poważna sprawa, nawet jeśli trzeba się zapożyczyć…



    #311986

    agmag

    Re: krew pępowinowa

    Ja byłam już prawie zdecydowana na TAK. Jednak paru lekarzy, z którymi rozmawialiśmy z mężem twierdzi, że nie warto. To jest drogie. Komórki macierzyste można pobrać ze szpiku. A poza tym ilość pobranej podczas porodu krwi wystarcza tylko dla małego dziecka (podobno do 12 roku życia).
    Jeszcze trochę się pozastanawiam, ale już sama nie wiem.

    Agnieszka, Hubi (2,5r.), Córcia (29.11.03)

Postów wyświetlanych: 13 - od 1 do 13 (wszystkich: 13)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close