Krew pępowinowa – czy warto pobierać

Postów wyświetlanych: 11 - od 1 do 11 (wszystkich: 11)
  • Autor
    Wpisy
  • #91050

    karinas

    Witajci przyszłe mamusie. Piszę w imieniu moim i mojej koleżanki lutówki 2008 Garcii. Na szkole rodzenia miałam zajęcia z Panią z banku krwi pępowinowej, która zachęcała do pobrania krwi dziecka zaraz po urodzeniu. Nie powiem, na początku strasznie się napaliłam, mimo że koszty spore. Wg wyceny we Wrocławiu wynosi to 600 zł opłata za zestaw + po porodznie 1790 zł. Wydałabym moje oszczędności by mieć świadomość, że się dobrze zabezpieczyło zdrowie dziecka na wszelki wypadek. Potem przyszły wątpliwości. Poczytałam trochę na necie i wyszło, że ilość krwi starcza do leczenia ludzi z wagą do 30 kg (czyli do około 8 r życia) Poza tym krew jest przydatna bardziej rodzeństwu niż właśnie danemu dziecku. A ja rodzę pierwsze i nie wiem czy będe miała następne … Jakie są wasze opinie i być może doświadczenia w tym kierunku? Pozdrawiam.

    #1642520

    efcia2004

    na ten temat była juz dyskusja na forum więc zachęcam do poszukania. ja osobiście jestem na nie ale głównie ze względu na koszty.



    #1642521

    magdzik

    Ja nie jestem tym wogóle zainteresowana.
    A moje łożysko może i tak trafić do wspólnego banku bo mam A Rh-. Łożysko Alberta zostało za moją zgodą pobrane i przekazane przez szpital.

    #1642522

    kas

    Niedawno bylam na wykladzie prof. Jedrzejczaka, hematologa, ktory takze leczyl za pomoca przeszczepow krwi pepowinowej i podzielam jego opinie, ze jedynym sensownym rozwiazaniem jest oddawanie krwi pepowinowej do wspolnego banku, a nie indywidualnie dla wlasnego dziecka. Po pierwsze ilosc jest tak mala, ze starczy na przeszczep tylko dla malego dziecka, jesli dziecko wczesnie ma bialaczke, to ja bym sie obawiala, ze w jego wlasnej krwi pepowinowej mogly byc juz jakies zmienione komorki. Dodatkowo przypomina mi sie pewna historia troche pokrewna, to znaczy ze zlikwidowana klinika leczenia nieplodnosci i zdeponowanymi w niej zardkami, ktore krazyly po calej Polsce – jakos mam graniczone zaufanie i gleboka wiare, ze dla firm prywatnych to po prostu czysty biznes i wykorzystanie strachu rodzicow.
    Troche zaluje, ze nie oddalam krwi moich dzieci do takigo wspolnego banku. Teraz po aferze sprzed paru miesiecy, nawet nie wiem czy dziala 🙁

    #1642523

    johanka

    Wiele było już na ten temat dobrego i złego w mediach jak również na tym forum.
    Ja zdeponowałam krew mojego synka trzy lata temu, teraz też zamierzam zdeponować krew córeczki.
    Podpisałam umowę w prywatnym banku.
    Nie będę ani namawiać ani odradzać.
    Decyzję trzeba podjąć samemu.

    #1642524

    errol

    My zdeponowalismy, zawszae przeciez mozna zrezygnowac i ta krew idzie do wspólnego banku
    pozdrawiam
    Renata i Rysio



    #1642525

    devilry

    Zamieszczone przez KarinaS
    Witajci przyszłe mamusie. Piszę w imieniu moim i mojej koleżanki lutówki 2008 Garcii. Na szkole rodzenia miałam zajęcia z Panią z banku krwi pępowinowej, która zachęcała do pobrania krwi dziecka zaraz po urodzeniu. Nie powiem, na początku strasznie się napaliłam, mimo że koszty spore. Wg wyceny we Wrocławiu wynosi to 600 zł opłata za zestaw + po porodznie 1790 zł. Wydałabym moje oszczędności by mieć świadomość, że się dobrze zabezpieczyło zdrowie dziecka na wszelki wypadek. Potem przyszły wątpliwości. Poczytałam trochę na necie i wyszło, że ilość krwi starcza do leczenia ludzi z wagą do 30 kg (czyli do około 8 r życia) Poza tym krew jest przydatna bardziej rodzeństwu niż właśnie danemu dziecku. A ja rodzę pierwsze i nie wiem czy będe miała następne … Jakie są wasze opinie i być może doświadczenia w tym kierunku? Pozdrawiam.

    Dołącze się do statystyk 🙂
    Zdeponowałam krew mojej córeczki 3 lata temu i w maju mam zamiar zrobić to ponownie.
    Kosztuje mnie to 750zł rocznie za dwie kasetki krwi.
    Moim zdaniem warto. Mam nadzieje nigdy jej nie wykorzystać.

    #1642526

    fab

    Ja zdeponowałam 4 lata temu i teraz też będę deponować. Zestaw juz mam.
    POzdr.

    #1642527

    errol

    Zamieszczone przez KarinaS
    Witajci przyszłe mamusie. Piszę w imieniu moim i mojej koleżanki lutówki 2008 Garcii. Na szkole rodzenia miałam zajęcia z Panią z banku krwi pępowinowej, która zachęcała do pobrania krwi dziecka zaraz po urodzeniu. Nie powiem, na początku strasznie się napaliłam, mimo że koszty spore. Wg wyceny we Wrocławiu wynosi to 600 zł opłata za zestaw + po porodznie 1790 zł. Wydałabym moje oszczędności by mieć świadomość, że się dobrze zabezpieczyło zdrowie dziecka na wszelki wypadek. Potem przyszły wątpliwości. Poczytałam trochę na necie i wyszło, że ilość krwi starcza do leczenia ludzi z wagą do 30 kg (czyli do około 8 r życia) Poza tym krew jest przydatna bardziej rodzeństwu niż właśnie danemu dziecku. A ja rodzę pierwsze i nie wiem czy będe miała następne … Jakie są wasze opinie i być może doświadczenia w tym kierunku? Pozdrawiam.

    To do ilu kg starcza zalezy od tego jak duzo tej krwi pobrano, sa pobrania małe do 50 ml. i to starcza do 20-30 kg, ale sa tez pobrania do 200 ml, łatwo sobie policzyc
    pozdrawiam
    Renata i Rysio

    #1642528

    olenka-p

    czytałam ostatnio spory artykuł na ten temat w „polityce” lub „przekroju”. autorka – dziennikarka i matka – opisywała swoje własne doświadczenia z deponowaniem krwi pępowinowej. generalnie była mocno rozczarowana. nie pamiętam szczegółów, ale chodziło z grubsza o to, co już ktoś w tym wątku napisał:
    – ilość krwi jest niewielka i wystarczy do ewentualnego ratowania dziecka tylko w pierwszych kilku latach życia;
    poza tym:
    – z pobranej krwi można wychodować tylko niektóre narządy, więc nie każdą chorobę da się leczyć przy pomocy „depozytu” – tak naprawdę takich schorzeń jest póki co bardzo niewiele… (być może tylko w polsce, i być może tylko w/g dzisiejszego stanu wiedzy, a kiedyś tak – nie jestem pewna);
    – pomysł jest w polsce dosyć świeży, uregulowania prawne dotyczące m.in. zakresu badań i warunków przechowywania pobranych próbek zostały sprecyzowane całkiem niedawno, w związku z czym zaistniało zagrożenie, że próbki zdeponowane do tego czasu będą musiały zostać zniszczone, bo nie da się udowodnić, że odpowiadają nowoprzyjętym standardom (jak to się skończyło – nie wiem).

    może ktoś jeszcze czytał ten artykuł, może jest gdzieś w necie, bo więcej szczegółów nie pamiętam, a nie chcę improwizować. powiem tylko, że tekst wyglądał na bardzo rzetelnie przygotowany, osobiste zaangażowanie autorki jeszcze poprawiło jego wiarygodność, no i ostatecznie wyleczył mnie z resztek wątpliwości w tej kwestii…

    ale oczywiście to tylko moje zdanie, może nie mam racji wierząc w słowo pisane 😉
    decyzja jest sprawą indywidualną i koniec 🙂

    pozdrawiam,

    olenka & chło-patschki:
    adacho

    antek



    #1642529

    devilry

    Czytałam dziś art w jednej z gazet typu mama i dziecko z 2000 roku i podawali tam jako ciekawostke spotykana tylko na zachodzie usg 3 a usg doplerowskie jako dostepne tylko w wyspecjalizowanych osrodkach. Dzis uds 3d to juz norma nie wspominajac o doplerze, ktory ma nawet zwykly sprzet do usg.

    Medycyna gna do przodu w w tempie błyskawicy i mozliwe ze za 10 lat okaze sie ze to co piszemy teraz, ze nie wiemy jakie choroby, na ile starczy, jakie narzady itd itd okaze sie rownie smieszne jak ten arty z roku 2000.

    PS. W slowo pisane nie wierze tak do konca. Sama pracowalam w firmie ktora placila gruba kase, zeby umieszczano w powaznych wydawnictwach art napisane przez naszych pracownikow kreujace rzeczywistosc.

    Opinie sa podzielone tak samo jak z laryngologami na temat wycinania migdalkow 🙂

Postów wyświetlanych: 11 - od 1 do 11 (wszystkich: 11)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close