Kroki w rozwoju – patrząc inaczej

Postów wyświetlanych: 14 - od 1 do 14 (wszystkich: 14)
  • Autor
    Wpisy
  • #81034

    kotagus

    Tak się ostatnio zastanawiałam…

    Wiadomo, dzieci rosną i się rozwijają. Rodziców to cieszy, to też wiadome 🙂
    Oczywistym jest, że największą „atrakcją” tego rozwoju są kolejno chodzenie, mówienie, rezygnacja z pampersa itd.. Wszystko to co powoduje kolejny krok ku samodzielności dziecka.

    A gdybyście spojrzały ze swojego hmmm… egoistycznego 😉 punktu widzenia – który krok ku samodzielności Was ucieszył bardzo/najbardziej? Pomijamy oczywiste odpowiedzi właśnie typu chodzenie! :)) Chodzi mi np. o wiązanie bucików, samodzielne (od zapalenia światła w łazience po spuszczenie wody 🙂 skorzystanie z toalety itp?

    Mnie osobiście spadł ogromny kamień z serca i uznałam, że wreszcie mam „kumate” dziecko, kiedy Mati zaczął jasno komunikować, że chce „PIĆ”. Był ogromnym wrzaskunem i odgadywanie jego aktualnej zachcianki wcale nie było proste… Jak pierwszy raz powiedział „pii” to poczułam się jak w domu i wtedy stwierdziłam, że już zawsze się dogadamy 🙂
    Drugim takim naszym kamieniem milowym było zrozumienie, że łóżko nie gryzie i można w nim samodzielnie, spokojnie zasnąć. Wtedy zdemontowaliśmy barierki i Mati dostał tapczanik. Już wiedziałam, że wie o co biega i nie trzeba go zamykać w łóżeczku, żeby nie uciekał -przed spaniem…

    W ogóle cieszą mnie każde zmiany „na wieksze” – ostatnio ten jego tapczanik znowu złozylismy w łóżeczko i oddaliśmy Marcie (ona ciągle nie wie o co biega z tym spaniem 🙂 a Mati dostał rozkładaną sofkę. Wczoraj posunęliśmy się jeszcze dalej :)) Matiemu kupiłam pościel 150×200, Marta dostała 135×100, a tej najmnieszej 120×90 już się pozbywamy…
    Swoją droga chlip, chlip, chlip… 😉

    Juz wiecie o co mi chodzi, więc czekam na Wasze doświadczenia 🙂

    Mati 01.04 Marta 04.05

    #1126951

    emalka

    Re: Kroki w rozwoju – patrząc inaczej

    ja mam dosc ektremalne wspomnienia, bo uznalam, ze mam „duze dziecko” jak w szpitalu odlacyli Zuze od pulsoksymetru (pokzauje tetno i saturacje) – dla nas wtedy oznaczalo, ze moze sama funkcjonowac i ma w nosie szpitalne wspomaganie…
    a w domu to chyba teraz – pojscie do przedszkola, znowu to, ze umie gdzies sobie sama poradzic, bez nas 🙂



    #1126952

    ciapa

    Re: Kroki w rozwoju – patrząc inaczej

    Dla mnie najwiekszoą radościa jest mozliwość słownej komunikacji z moim dzieckiej, takiej wymiany zdań, uwielbiam to. Mikołaj ostatnio rozwinał „poczucie humoru” sam cos opowiada i śmieje się z tego. Ja uwielbiam z moim dzieckiem rozmawiać:)

    Kaska i Mikołaj 18.09.2003

    #1126953

    an-ki

    Re: Kroki w rozwoju – patrząc inaczej

    Komunikacja werbalna 😉
    Życie jest o wiele prostsze odkąd słyszę: mama jesć, mama pić, mama siku, mama boli mnie brzuch, mama pomalowałam fotel itd…
    Aczkolwiek pewne jej teksty przyprawiają o zawrót głowy (ostatnio o Pani, która się do niej uśmiechała „…mamo, a prawda że ta pani jest brzydka…”
    Ale awet pomimo tego uwazam, że teraz już będzie tylko z górki.

    Ola 13.12.2003r.

    #1126954

    kas

    Re: Kroki w rozwoju – patrząc inaczej

    Pierwszy dzien, kiedy wszystkie posiłki Zu zjadła nieużywając butelki ze smoczkiem. Miała wtedy rok i dwa miesiace…

    Kas
    pisanina

    #1126955

    Anonim

    Re: Kroki w rozwoju – patrząc inaczej

    pierwsze kiedy oliwka nauczyla sie jesc sama.
    drugie teraz: oliwka nigdy nie wola ze chce siku tylko idzie i robi na nocnik. problem byl jak bylismy poza domem bo nie wolala i jak nie bylo w zasiegu wzroku nocnika sikala w gacie. aha, i nie robila na zwykly kibelek. kilka dni temu u znajomych zaczela wolac i na dodatek zrobila siku na normalny kibelek. koniec wozenia wszedzie ze soba nocnika i zapasowych ciuchow na wypadek awarii 🙂

    Ania i Oliwka



    #1126956

    Anonim

    Re: Kroki w rozwoju – patrząc inaczej

    U nas tez moment kiedy pierwszy raz u znajomych zrobiła siusiu na kibelek bez specjalnej nakładki – koniec wożenia nakładki 😉
    poza tym moment kiedy zaczeła mówić – jest znacznie łatwiejsza w obsłudze odkad jest w stanie powiedziec o co jej chodzi 😉

    Monika i
    Nina (2l. i 9m.)

    #1126957

    Anonim

    Re: Kroki w rozwoju – patrząc inaczej

    moja wciaz w wiekszosci po chinsku nadaje… a gadula jest taka ze uszy puchna…
    najlepsze jest jak juz nie wie co gadac to mowi: bla bla bla

    Ania i Oliwka

    #1126958

    joanka24

    Re: Kroki w rozwoju – patrząc inaczej

    Właśnie dzisiaj moja starsza córeczka całkiem poważnie zadała mi pytanie: skąd w brzuszku mamy bierze się dziecko?! Szczerze mówiąc, to zasmuciłam się raczej niż ucieszyłam, bo czas leci tak szybko.. jeszcze niedawno pampersy jej przebierałam, a ona już taka dorosła [smutek] chli, chli, chlip…

    Asia, Milenka (23.04.2003) i Wiktoria (14.02.2006)

    #1126959

    kotagus

    Re: Kroki w rozwoju – patrząc inaczej

    Jeszcze moge dodać mozliwość negocjacji z dzieckiem. Tzn. „zjesz to paskudne lekarstwo/będziesz się inhalował dostaniesz za dzielność łakocia” itp. ewentualnie „musisz wyzdrowieć, żeby iść np. do babci, więc musisz zjeść to lekarstwo”.
    To dla mnie wielka ulga, że z Matim już tak mozna, bo podawanie Marcie lekarstw to ciągle niestety działania „siłowe”…

    Mati 01.04 Marta 04.05



    #1126960

    raz-dwa

    Re: Kroki w rozwoju – patrząc inaczej

    Tego lata – kiedy Natalia przekonala sie ze mycie glowy jest fajne. Do tego stopnia, ze co wieczor w wannie wkladala glowe pod kran.
    Wczesniej mycie glowy bylo koszmarem. Niestety teraz Ola przechodzi etap niecheci do mycia wlosow 🙁

    Natalia(26.1.03) i Ola(9.07.05)

    #1126962

    joanka24

    Re: Kroki w rozwoju – patrząc inaczej

    Też to uwielbiam!
    Ale ten twój Adaś mądrala 🙂
    Moja Mila również serwuje nam swoje wizje rzeczywistości… Dzisiaj rano była to wizja bardzo okrutna dla mnie, a właściwie dla całego rodu żeńskiego: Mila namalowała rysunek specjalnie dla taty – robota (i wcale nie kuchennego ). Mówię, że też bym chciała rysunek specjalnie dla mnie, a ona na to: „Ale ja nie umiem narysować garnka!” :-0

    Asia, Milenka (23.04.2003) i Wiktoria (14.02.2006)



    #1126963

    hania17

    Re: Kroki w rozwoju – patrząc inaczej

    u nas też krok w rozwoju wiąże się z kibelkiem – Marysia nagle przestała się go bać i po prostu powiedziała, że chce siku i pokazała że chce na nim usiąść. Nigdy nie używaliśmy nakładki

    #1126965

    kati

    Re: Kroki w rozwoju – patrząc inaczej

    Ja ostatnio się przeraziłam, bo moja mała przeżywa chyba pierwszy raz cos na kształ zawodu miłosnego. Kacperek, jej ulubiony kolega, nie che już ja trzymać za rączkę w przedszkolu. Jakoś tak, podczas zasypiania o tym powiedziała i zrobiło mi się smutno, że nie mogę jej w niczym pomóc, powiedziałam więc : „chłopy takie są” a ona na to „co to są chłopy?”

    Kasia i Iga (ur.29.01.03)

Postów wyświetlanych: 14 - od 1 do 14 (wszystkich: 14)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close