ktos sie ubiegal o wize amerykanska?

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 104)
  • Autor
    Wpisy
  • #108450

    kantalupa

    wdepnelam na podczytujac co na swiecie
    zastanowily mnie szczegolnie komentarze

    z czystej ciekawosci:
    czy te procedury ubiegania sie o wize sa naprawde takie „upokarzajace” dla nas?

    ciekawi mnie, czy ktoras z was miala przykre doswiadczenia ubiegajac sie o wize

    sama dostalam wize trzykrotni
    dwa razy dawno temu, jeszcze jako studentka, zwykla wiza turystyczna – bez adresu zatrzymania w stanach, bez jakichs oszalamiajacych zarobkow na miejscu, w zasadzie podejrzana, bo mnostwo studentow jezdzi do stanow do pracy na czarno

    a jednak bylo konkretnie i milo, bez zadnych zgrzytow

    trzeci raz juz jako malzonka obywatela amerykanskiego, dostalam wize wielokrotnego wjazdu z usmiechem na ustach, ale to chyba inna historia

    podobnie wjezdzajac do stanow – procedury dla obcokrajowcow wizowych czy nie sa takie same – odcisk palca
    zreszta tak samo do wlasnego kraju wjezdzaja amerykanie, jedyna roznica taka, ze amerykanom mowi sie po odprawie: welcome home sir / madam

    chetnie poslucham innych historii, bo artykul naprawde mnie zastanowil

    #4551423

    ztforka

    Luty 2007 – M (jeszcze nie byliśmy małżeństwem – był w pracy w USA, wiza L1) ja jechałam do niego w odwiedziny – wiza turystyczna. Żadnych problemów, miło i od ręki wiza na 10 lat. A mogłam uchodzić za osobę podejrzaną, marne zarobki, na studiach doktoranckich, facet siedzi oficjalnie w Stanach… Właściwie nic mnie w Polsce teoretycznie nie trzymało.

    Acha i rozmowa po polsku.

    Za to moja psiapsióła, która starala się o wizę imigracyjną (mieszka tam, wyszła za mąż za Amerykanina) miała trochę przebojów – głównie z wymaganiem badań, które można uznać za upokarzające. Rozmowę oczywiście miała wtedy po angielsku, ale ona biegle włada. Ale dostała, tylko w USA musiała wszystkie badania powtarzać, bo na miejscu zgubili papiery i grozili jej deportacją. A przed wizą imigracyjną wyjeżdżała do USA na J1 kilkakrotnie, bez żadnych problemów.

    M też nie miał żadnych problemów, ani z J1, ani z L1, ani z B. J1 załatwiał jako student na Work&Travel. Pozostale już jako osoba pracująca, być może pomogło miejsce w którym pracuje, międzynarodowa korporacja bardzo znana i lubiana w USA.

    Podsumowując, kiedy ja czekałam na rozmowę z konsulem to kilku osobom odmówiono – rodzice jadący na ślub córki, jakiś facet ubiegający się o turystyczną, który wrócił kiedyś po terminie ważności wizy, studentka wyjeżdżająca zimą na Work&Travel. Ale mnie osobiście nic nieprzyjemnego nie spotkało.



    #4551424

    jane

    Mnie nie odmowili jak raz kiedys tam sie staralam. Ale teraz, jak slysze, jak bardzo trzeba sie naginac (np sama rozmowa telefoniczna ok 40 zl), placic za formularz czy Ci te wize dadza czy nie, czekac w kolejkach, drzec przed interview, a potem czekac na decyzje i na to, czy ci plany wakacyjne szlag trafi czy tez nie, to mnie odrzuca, bo pokazuje, ze oni to sa jak bogowie, a cala reszta to bydlo zebrajace (sorry za wyrazenie, ale tak to odczuwam) Juz sie wole o obywatelstwo hiszpanskie postarac, bo ci to wiz do USA nie potrzebuja 😉

    Bo ja, gdybym tam jechala, to scisle turystycznie, a turysta to i kase zostawia i w ogole z korzyscia dla danego kraju jest. Wiec takie przeswietlanie na poczatku to mi sie bardzo nie w porzadku wydaje. No opor wewnetrzny we mnie rosnie i tyle…

    #4551425

    vieshack

    starałam się jako studentka, jeszcze zanim urodziłam Ninę – nie dostałam wizy 😀
    chodziło o zwykły wyjazd turystyczny, krewni w usa mnie zapraszali.

    stwierdziłam że kij im w oko :Hyhy:

    #4551426

    kantalupa

    Zamieszczone przez Jane
    Mnie nie odmowili jak raz kiedys tam sie staralam. Ale teraz, jak slysze, jak bardzo trzeba sie naginac (np sama rozmowa telefoniczna ok 40 zl), placic za formularz czy Ci te wize dadza czy nie, czekac w kolejkach, drzec przed interview, a potem czekac na decyzje i na to, czy ci plany wakacyjne szlag trafi czy tez nie, to mnie odrzuca, bo pokazuje, ze oni to sa jak bogowie, a cala reszta to bydlo zebrajace (sorry za wyrazenie, ale tak to odczuwam) Juz sie wole o obywatelstwo hiszpanskie postarac, bo ci to wiz do USA nie potrzebuja 😉

    Bo ja, gdybym tam jechala, to scisle turystycznie, a turysta to i kase zostawia i w ogole z korzyscia dla danego kraju jest. Wiec takie przeswietlanie na poczatku to mi sie bardzo nie w porzadku wydaje. No opor wewnetrzny we mnie rosnie i tyle…

    jane, ale powiedz, czy doswiadczylas tego osobiscie? czy przepytano cie z grzechow rodziny w siodmym pokoleniu wstecz? bo bardziej o to mi chodzi – o to nieszczesne „upokorzenie?”
    i jak to upokorzenie naprawde wyglada?

    Zamieszczone przez vieshack
    starałam się jako studentka, jeszcze zanim urodziłam Ninę – nie dostałam wizy 😀
    chodziło o zwykły wyjazd turystyczny, krewni w usa mnie zapraszali.

    stwierdziłam że kij im w oko :Hyhy:

    i ciebie tez zapytam: czy rozmowa z urzednikiem byla naprawde taka nieprzyjemna?

    nie chce wnikac, czy w ogole zasadnie czy nie odmawiaja wizy, ale wlasnie mnie zastanawia ta cala procedura

    moje kuzynce tez odmowiono wizy, ale w zwykly urzedowy sposob: przykro nam, ale nie mozemy udzielic pani wizy. prosze sprobowac za pol roku.
    a potem na samych odchodnym urzedniczka w warszawie dodala, zupelnie poza protokolem, bardziej ze zwyklej serdecznosci: prosze sprobowac za jakis i czas, kiedy bedzie pani bardziej mogla udowodnic swoj status materialny
    i tyle
    a, za drugim razem dostala

    swoja droga przygladam sie temu artykulowi i smiac mi sie chce:
    narzucmy obowiazek wizowy amerykancom, to zapewne powstrzyma ten nieopanowany naplyw taniej amerykanskiej sily roboczej w strefie polskiego budownictwa azbestowego i serwisach higienicznych 😀

    #4551427

    chilli

    Malzonek dwukrotnie z sukcesem, ja i dzieci po razie. No dobra amer korpo jako miejsce zatrudnienia malzonka.

    Tu bez problemu. Za to immigration na newark – zeby ich tak obesralo..



    #4551428

    kantalupa

    Zamieszczone przez szpilki
    Malzonek dwukrotnie z sukcesem, ja i dzieci po razie. No dobra amer korpo jako miejsce zatrudnienia malzonka.

    Tu bez problemu. Za to immigration na newark – zeby ich tak obesralo..

    ale na customs trzepia wszytskich tak samo – wiza, nie wiza, sto pytan do
    ale masz racje, ze na newark zawsze jakos bardziej dociekliwi 😉

    polecam latac przez boston logan – trzy razy tam przekraczalam granice i zawsze bylo paszport – palec – teczowka i milego pobytu:)

    #4551429

    chilli

    Na LAX tez! Na JFK jeszcze jak cie moge ale newark to koszmar: dlaczego pan przylecial? Na ktora budowe? A zona z dziecmi kiedy doleci? A chlop w najwiekszym korpo pracowal..

    Z dziecmi tam stalam 3h prawie.. Leon roku nie mial.

    #4551430

    vieshack

    nie, rozmowa była zwykła, nie czułam się upokorzona.
    raczej wkurzona bo nie każdy z przyjeżdżających do usa marzy o tym żeby przechytrzyć rząd i zostać tam na zawsze…

    #4551431

    beamama

    Rozmowa z urzędnikiem – zawsze miło i kulturalnie.
    Natomiast to, co się dzieje na chodniku przed to inna sprawa (Kraków).
    Byłam teraz, w lutym, bo stara wiza mi wygasła, mróz jak diabli, a stadko stoi i marznie, ludzie poustawiali się do słoneczka po stronie budynku konsulatu, żeby choć trochę się zagrzać, to zaraz wylatywali i przeganiali na drugą stronę, a tam cień akurat….samo to upokarzające dla mnie.



    #4551432

    kantalupa

    Zamieszczone przez beamama
    Rozmowa z urzędnikiem – zawsze miło i kulturalnie.
    Natomiast to, co się dzieje na chodniku przed to inna sprawa (Kraków).
    Byłam teraz, w lutym, bo stara wiza mi wygasła, mróz jak diabli, a stadko stoi i marznie, ludzie poustawiali się do słoneczka po stronie budynku konsulatu, żeby choć trochę się zagrzać, to zaraz wylatywali i przeganiali na drugą stronę, a tam cień akurat….samo to upokarzające dla mnie.

    ale to juz chyba raczej problem z zarzadzeniami dotyczacymi bezpieczenstwa obiektu?

    tak se mysle

    #4551433

    kantalupa

    Zamieszczone przez vieshack
    nie, rozmowa była zwykła, nie czułam się upokorzona.
    raczej wkurzona bo nie każdy z przyjeżdżających do usa marzy o tym żeby przechytrzyć rząd i zostać tam na zawsze…

    ba, ale wez tu madrego znajdz, co lludzkie mysli czyta

    kiedy pracowalam w wojsku, wysylalo sie kadre najrozniejsza na kursy do usa i kanady
    ktoregos razu babka z kursu nie wrocila
    kto mogl przewidziec?



    #4551434

    vieshack

    pewnie masz rację, mojego męża kuzynka pojechała na Work&Travel i nie wróciła.
    od 7 lat nie widziała się z rodziną.
    i wiem, że tego nie planowała, miała wrócić, studiować dalej itd.
    poszła na spontan i została.

    ja nie podeszłam jakoś emocjonalnie do tego, że wizy nie dostałam, jest jeszcze wiele miejsc na świecie, które turystycznie są dla mnie ciekawsze niz usa. nie planowałam kolejnych prób „do skutku”.

    #4551435

    kantalupa

    tak szczerze – no pewnie, ze mamy przewalone z tymi wizami – chcesz sobie swiat obejrzec, a tu kubel zimnej wody – nie i koniec, bo sprawiasz wrazenie, ze tam zostaniesz

    z drugiej strony nie winie strony amerykanskiej jakos koszmarnie strasznie, w koncu zobacz, ilu polakow siedzi na jakichs jackowach i innych, klepie biede i dorabia na czarno psujac rynek pracy
    polska tez nie wpuszcza ukraincow czy ormian bez papieru

    #4551436

    Anonim

    Zamieszczone przez kantalupa
    ba, ale wez tu madrego znajdz, co lludzkie mysli czyta

    kiedy pracowalam w wojsku, wysylalo sie kadre najrozniejsza na kursy do usa i kanady
    ktoregos razu babka z kursu nie wrocila
    kto mogl przewidziec?

    znajomy poleciał na mistrzostwa do Atlanty – też nie wrócił :Fiu fiu:

    rodzice turystyczną – dostali bez żadnych problemów

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 104)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close