ktos sie ubiegal o wize amerykanska?

wdepnelam na podczytujac co na swiecie
zastanowily mnie szczegolnie komentarze

z czystej ciekawosci:
czy te procedury ubiegania sie o wize sa naprawde takie “upokarzajace” dla nas?

ciekawi mnie, czy ktoras z was miala przykre doswiadczenia ubiegajac sie o wize

sama dostalam wize trzykrotni
dwa razy dawno temu, jeszcze jako studentka, zwykla wiza turystyczna – bez adresu zatrzymania w stanach, bez jakichs oszalamiajacych zarobkow na miejscu, w zasadzie podejrzana, bo mnostwo studentow jezdzi do stanow do pracy na czarno

a jednak bylo konkretnie i milo, bez zadnych zgrzytow

trzeci raz juz jako malzonka obywatela amerykanskiego, dostalam wize wielokrotnego wjazdu z usmiechem na ustach, ale to chyba inna historia

podobnie wjezdzajac do stanow – procedury dla obcokrajowcow wizowych czy nie sa takie same – odcisk palca
zreszta tak samo do wlasnego kraju wjezdzaja amerykanie, jedyna roznica taka, ze amerykanom mowi sie po odprawie: welcome home sir / madam

chetnie poslucham innych historii, bo artykul naprawde mnie zastanowil

103 odpowiedzi na pytanie: ktos sie ubiegal o wize amerykanska?

ztforka Dodane ponad rok temu,

Luty 2007 – M (jeszcze nie byliśmy małżeństwem – był w pracy w USA, wiza L1) ja jechałam do niego w odwiedziny – wiza turystyczna. Żadnych problemów, miło i od ręki wiza na 10 lat. A mogłam uchodzić za osobę podejrzaną, marne zarobki, na studiach doktoranckich, facet siedzi oficjalnie w Stanach… Właściwie nic mnie w Polsce teoretycznie nie trzymało.

Acha i rozmowa po polsku.

Za to moja psiapsióła, która starala się o wizę imigracyjną (mieszka tam, wyszła za mąż za Amerykanina) miała trochę przebojów – głównie z wymaganiem badań, które można uznać za upokarzające. Rozmowę oczywiście miała wtedy po angielsku, ale ona biegle włada. Ale dostała, tylko w USA musiała wszystkie badania powtarzać, bo na miejscu zgubili papiery i grozili jej deportacją. A przed wizą imigracyjną wyjeżdżała do USA na J1 kilkakrotnie, bez żadnych problemów.

M też nie miał żadnych problemów, ani z J1, ani z L1, ani z B. J1 załatwiał jako student na Work&Travel. Pozostale już jako osoba pracująca, być może pomogło miejsce w którym pracuje, międzynarodowa korporacja bardzo znana i lubiana w USA.

Podsumowując, kiedy ja czekałam na rozmowę z konsulem to kilku osobom odmówiono – rodzice jadący na ślub córki, jakiś facet ubiegający się o turystyczną, który wrócił kiedyś po terminie ważności wizy, studentka wyjeżdżająca zimą na Work&Travel. Ale mnie osobiście nic nieprzyjemnego nie spotkało.

jane Dodane ponad rok temu,

Mnie nie odmowili jak raz kiedys tam sie staralam. Ale teraz, jak slysze, jak bardzo trzeba sie naginac (np sama rozmowa telefoniczna ok 40 zl), placic za formularz czy Ci te wize dadza czy nie, czekac w kolejkach, drzec przed interview, a potem czekac na decyzje i na to, czy ci plany wakacyjne szlag trafi czy tez nie, to mnie odrzuca, bo pokazuje, ze oni to sa jak bogowie, a cala reszta to bydlo zebrajace (sorry za wyrazenie, ale tak to odczuwam) Juz sie wole o obywatelstwo hiszpanskie postarac, bo ci to wiz do USA nie potrzebuja 😉

Bo ja, gdybym tam jechala, to scisle turystycznie, a turysta to i kase zostawia i w ogole z korzyscia dla danego kraju jest. Wiec takie przeswietlanie na poczatku to mi sie bardzo nie w porzadku wydaje. No opor wewnetrzny we mnie rosnie i tyle…

vieshack Dodane ponad rok temu,

starałam się jako studentka, jeszcze zanim urodziłam Ninę – nie dostałam wizy 😀
chodziło o zwykły wyjazd turystyczny, krewni w usa mnie zapraszali.

stwierdziłam że kij im w oko :Hyhy:

kantalupa Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez Jane:Mnie nie odmowili jak raz kiedys tam sie staralam. Ale teraz, jak slysze, jak bardzo trzeba sie naginac (np sama rozmowa telefoniczna ok 40 zl), placic za formularz czy Ci te wize dadza czy nie, czekac w kolejkach, drzec przed interview, a potem czekac na decyzje i na to, czy ci plany wakacyjne szlag trafi czy tez nie, to mnie odrzuca, bo pokazuje, ze oni to sa jak bogowie, a cala reszta to bydlo zebrajace (sorry za wyrazenie, ale tak to odczuwam) Juz sie wole o obywatelstwo hiszpanskie postarac, bo ci to wiz do USA nie potrzebuja 😉

Bo ja, gdybym tam jechala, to scisle turystycznie, a turysta to i kase zostawia i w ogole z korzyscia dla danego kraju jest. Wiec takie przeswietlanie na poczatku to mi sie bardzo nie w porzadku wydaje. No opor wewnetrzny we mnie rosnie i tyle…
jane, ale powiedz, czy doswiadczylas tego osobiscie? czy przepytano cie z grzechow rodziny w siodmym pokoleniu wstecz? bo bardziej o to mi chodzi – o to nieszczesne “upokorzenie?”
i jak to upokorzenie naprawde wyglada?
Zamieszczone przez vieshack:starałam się jako studentka, jeszcze zanim urodziłam Ninę – nie dostałam wizy 😀
chodziło o zwykły wyjazd turystyczny, krewni w usa mnie zapraszali.

stwierdziłam że kij im w oko :Hyhy:
i ciebie tez zapytam: czy rozmowa z urzednikiem byla naprawde taka nieprzyjemna?

nie chce wnikac, czy w ogole zasadnie czy nie odmawiaja wizy, ale wlasnie mnie zastanawia ta cala procedura

moje kuzynce tez odmowiono wizy, ale w zwykly urzedowy sposob: przykro nam, ale nie mozemy udzielic pani wizy. prosze sprobowac za pol roku.
a potem na samych odchodnym urzedniczka w warszawie dodala, zupelnie poza protokolem, bardziej ze zwyklej serdecznosci: prosze sprobowac za jakis i czas, kiedy bedzie pani bardziej mogla udowodnic swoj status materialny
i tyle
a, za drugim razem dostala

swoja droga przygladam sie temu artykulowi i smiac mi sie chce:
narzucmy obowiazek wizowy amerykancom, to zapewne powstrzyma ten nieopanowany naplyw taniej amerykanskiej sily roboczej w strefie polskiego budownictwa azbestowego i serwisach higienicznych 😀

chilli Dodane ponad rok temu,

Malzonek dwukrotnie z sukcesem, ja i dzieci po razie. No dobra amer korpo jako miejsce zatrudnienia malzonka.

Tu bez problemu. Za to immigration na newark – zeby ich tak obesralo..

kantalupa Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez szpilki:Malzonek dwukrotnie z sukcesem, ja i dzieci po razie. No dobra amer korpo jako miejsce zatrudnienia malzonka.

Tu bez problemu. Za to immigration na newark – zeby ich tak obesralo..

ale na customs trzepia wszytskich tak samo – wiza, nie wiza, sto pytan do
ale masz racje, ze na newark zawsze jakos bardziej dociekliwi 😉

polecam latac przez boston logan – trzy razy tam przekraczalam granice i zawsze bylo paszport – palec – teczowka i milego pobytu:)

chilli Dodane ponad rok temu,

Na LAX tez! Na JFK jeszcze jak cie moge ale newark to koszmar: dlaczego pan przylecial? Na ktora budowe? A zona z dziecmi kiedy doleci? A chlop w najwiekszym korpo pracowal..

Z dziecmi tam stalam 3h prawie.. Leon roku nie mial.

vieshack Dodane ponad rok temu,

nie, rozmowa była zwykła, nie czułam się upokorzona.
raczej wkurzona bo nie każdy z przyjeżdżających do usa marzy o tym żeby przechytrzyć rząd i zostać tam na zawsze…

beamama Dodane ponad rok temu,

Rozmowa z urzędnikiem – zawsze miło i kulturalnie.
Natomiast to, co się dzieje na chodniku przed to inna sprawa (Kraków).
Byłam teraz, w lutym, bo stara wiza mi wygasła, mróz jak diabli, a stadko stoi i marznie, ludzie poustawiali się do słoneczka po stronie budynku konsulatu, żeby choć trochę się zagrzać, to zaraz wylatywali i przeganiali na drugą stronę, a tam cień akurat….samo to upokarzające dla mnie.

kantalupa Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez beamama:Rozmowa z urzędnikiem – zawsze miło i kulturalnie.
Natomiast to, co się dzieje na chodniku przed to inna sprawa (Kraków).
Byłam teraz, w lutym, bo stara wiza mi wygasła, mróz jak diabli, a stadko stoi i marznie, ludzie poustawiali się do słoneczka po stronie budynku konsulatu, żeby choć trochę się zagrzać, to zaraz wylatywali i przeganiali na drugą stronę, a tam cień akurat….samo to upokarzające dla mnie.

ale to juz chyba raczej problem z zarzadzeniami dotyczacymi bezpieczenstwa obiektu?

tak se mysle

kantalupa Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez vieshack:nie, rozmowa była zwykła, nie czułam się upokorzona.
raczej wkurzona bo nie każdy z przyjeżdżających do usa marzy o tym żeby przechytrzyć rząd i zostać tam na zawsze…

ba, ale wez tu madrego znajdz, co lludzkie mysli czyta

kiedy pracowalam w wojsku, wysylalo sie kadre najrozniejsza na kursy do usa i kanady
ktoregos razu babka z kursu nie wrocila
kto mogl przewidziec?

vieshack Dodane ponad rok temu,

pewnie masz rację, mojego męża kuzynka pojechała na Work&Travel i nie wróciła.
od 7 lat nie widziała się z rodziną.
i wiem, że tego nie planowała, miała wrócić, studiować dalej itd.
poszła na spontan i została.

ja nie podeszłam jakoś emocjonalnie do tego, że wizy nie dostałam, jest jeszcze wiele miejsc na świecie, które turystycznie są dla mnie ciekawsze niz usa. nie planowałam kolejnych prób “do skutku”.

kantalupa Dodane ponad rok temu,

tak szczerze – no pewnie, ze mamy przewalone z tymi wizami – chcesz sobie swiat obejrzec, a tu kubel zimnej wody – nie i koniec, bo sprawiasz wrazenie, ze tam zostaniesz

z drugiej strony nie winie strony amerykanskiej jakos koszmarnie strasznie, w koncu zobacz, ilu polakow siedzi na jakichs jackowach i innych, klepie biede i dorabia na czarno psujac rynek pracy
polska tez nie wpuszcza ukraincow czy ormian bez papieru

Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez kantalupa:ba, ale wez tu madrego znajdz, co lludzkie mysli czyta

kiedy pracowalam w wojsku, wysylalo sie kadre najrozniejsza na kursy do usa i kanady
ktoregos razu babka z kursu nie wrocila
kto mogl przewidziec?
znajomy poleciał na mistrzostwa do Atlanty – też nie wrócił :Fiu fiu:

rodzice turystyczną – dostali bez żadnych problemów

laurka Dodane ponad rok temu,

to i ja wtrącę swoje 3 grosze (dosłownie, bo o wizy starałam się 3 razy).

same rozmowy były “ludzkie”, ale otoczka i całe przygotowania – żenada.

ale za pierwszym razem, to przez niedopatrzenie kogoś na bramce na dole, wpadłam w wir kłamstwa…

mój ojciec w stanach (nielegalnie), ja – stęskniona nastolatka – postanowiłam go odwiedzić w czasie wakacji. okazało się, że jak dziecko nie ma 18 lat, to na rozmowę musi się stawić z obojgiem rodziców (lub dostarczyć akt zgonu tego, kogo brakuje).
ponieważ miałyśmy z mamą ojca dowód osobisty, to mama wymyśliła, że ubłaga znajomego, który zawsze do mojego ojca był podobny, żeby pojechał z nami. nie zgodził się :Foch:
więc pojechałyśmy same, a zawoził nas znajomy mamy (inny znajomy, nie ten podobny do ojca). dzielnie nas wspierał pod samym konsulatem. gdy przyszła moja kolej na przejście przez bramkę, podeszliśmy we trójkę (czyli ja z mamą i owym znajomym mamy). nikt nic od nas nie chciał. najwyraźniej stwierdzili, że to moi rodzice.
na górze podeszłam do okienka sama. ambitnie zaczęłam rozmowę po angielsku, ale pani jednak wolała po polsku. pogadała chwilę, po czym stwierdziła, że potrzebuje porozmawiać z rodzicami. no więc odwróciłam się i głośno zawołałam mamę. konsulka pogadała z mamą i mówi, że chce z ojcem…
ooops… stanęłam na wysokości zadania. odwróciłam się i zawołałam “tatooo!”. znajomy podszedł, pogadał, promesę wizy dostałam :Śmiech:
od tej pory mam dwóch tatusiów :Fiu fiu:

drugi raz był spokojniejszy, bo miałam już skończone 18 lat 🙂

potem zmieniłam nazwisko i okazało się, że moja wiza (drugą dostałam na 10 lat) jest nieważna. a że znów mi się zachciało do ojca lecieć, to wszystko od nowa. szaleństwo jakieś. ale i tym razem mi nie odmówili.
teraz znów zmieniłam nazwisko.
ale i ojciec ze stanów w końcu wrócił 😉

obiecałam Laurkowi, że na stare lata polecimy zobaczyć Grand Canion. miejmy nadzieję, że do tego czasu wiz już nie będzie 🙂

kantalupa Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez laurka:

potem zmieniłam nazwisko i okazało się, że moja wiza (drugą dostałam na 10 lat) jest nieważna. a że znów mi się zachciało do ojca lecieć, to wszystko od nowa. szaleństwo jakieś. ale i tym razem mi nie odmówili.
teraz znów zmieniłam nazwisko.
ale i ojciec ze stanów w końcu wrócił 😉

powaznie z tym nazwiskiem?
wiem na 100%, ze nie trzeba ubiegac sie o nowa wize po zmianie nazwiska (i paszportu)
wystarczy, ze przy wymianie i uniewaznieniu paszportu nie sperforuja ci strony z wazna wiza
i podrozujesz po prostu z dwoma paszportami
wlasnie po x-latach malzenstwa zmienilam w koncu nazwisko, mam nowy paszport i za piec tygodni lece z dwoma, za porada konsulatu zreszta
wiec o to sie nie martw:) jesli masz wazna wize, niezaleznie w ktorym paszporcie, nikt nie ma prawa sie czepiac

nusiak Dodane ponad rok temu,

ja dostałam za drugim podejściem
bez żadnego wniku
podpisali mi jednocześnie pytajac po co jadę ….

pojechałam do stanow i jak tam byłam to ludzie nie chcieli uwierzyć, że po mcu wracam, patrzyli na mnie jak na kosmitę :Niepewny:
chciałabym kiedyś do stanow wrocic – na zachodnie wybrzeże :Fiu fiu:

jane Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez kantalupa:jane, ale powiedz, czy doswiadczylas tego osobiscie? czy przepytano cie z grzechow rodziny w siodmym pokoleniu wstecz? bo bardziej o to mi chodzi – o to nieszczesne “upokorzenie?”
i jak to upokorzenie naprawde wyglada?

😀

Ja wcale nie rozmawialam z urzednikiem, bo lecialam na Camp America i wiza jakos tak odgornie byla zalatwiona przez te organizacje. Ja tylko musialam pojechac, zlozyc papierki i odstac swoje. Natomiast moja przyjaciolka starala sie w zeszlym roku. Wize dostala, o czym gadali – nie wiem, ale przeswietlili ja na wylot. No i to wlasnie mi sie nie podoba – to, ze aby sie w ogole dostac do konsulatu, to juz sie ponosi koszty i traci czas i nerwy. I potem to, ze trzeba sie tlumaczyc ze wszystkiego. Ja rozumiem, ze sa ludzie nieuczciwi, sa tacy, co chca sobie tam zostac/pracowac – nie obchodzi mnie to. Ja jestem uczciwym, normalnym czlowiekiem, ktory moze chce sobie cos tam zobaczyc i tak upodlajaco jestem traktowana.

Ale wlasnie dzis rozmawialam z malzem na ten temat i byc moze uda nam sie zalatwic sprawe bez tych wszystkich procedur 😉

rena12 Dodane ponad rok temu,

mój brat dostał tak na wariata właściwie – biedny studencina zoczny, żadnego wsparcia finansowego z domu, pracował na budowie w warszawie i ktoś gdzieś mu powiedział o jeżdżeniu do USA, a że mamy tam rodzinkę a jego naprawdę niewiele tu trzymało (poza panną która jak wrócił za 3 miesiące była w ciąży z innym) – pojechał i złożył wniosek – na rozmowie był 13 czerwca -wszyscy się śmieli, że trzynastego szkoda czasu na chodzenie po wizy a on poszedł w normalnej koszulce i spodniach byle jakich (mówi, że nieźle wygladał na tle garniturów:Śmiech:) i dostał tą wizę po całkiem miłej rozmowie —poleciał, popracował, wrócił na 1 października na studia a dolar nigdy więcej nie był tak tani jak wtedy:Fiu fiu:

rena12 Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez krecik_75:chciałabym kiedyś do stanow wrocic – na zachodnie wybrzeże :Fiu fiu:

mój brat do tej pory z błyskiemw oku wspomina niagarę i kasyna:Fiu fiu:

no lekkoduch i tyle:Hyhy:

dorotka1 Dodane ponad rok temu,

jakie to są upokarzające badania lekarskie? ktoś tu wspominał

kantalupa Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez Jane:Ja wcale nie rozmawialam z urzednikiem, bo lecialam na Camp America i wiza jakos tak odgornie byla zalatwiona przez te organizacje. Ja tylko musialam pojechac, zlozyc papierki i odstac swoje. Natomiast moja przyjaciolka starala sie w zeszlym roku. Wize dostala, o czym gadali – nie wiem, ale przeswietlili ja na wylot. No i to wlasnie mi sie nie podoba – to, ze aby sie w ogole dostac do konsulatu, to juz sie ponosi koszty i traci czas i nerwy. I potem to, ze trzeba sie tlumaczyc ze wszystkiego. Ja rozumiem, ze sa ludzie nieuczciwi, sa tacy, co chca sobie tam zostac/pracowac – nie obchodzi mnie to. Ja jestem uczciwym, normalnym czlowiekiem, ktory moze chce sobie cos tam zobaczyc i tak upodlajaco jestem traktowana.

Ale wlasnie dzis rozmawialam z malzem na ten temat i byc moze uda nam sie zalatwic sprawe bez tych wszystkich procedur 😉

no wlasnie ja nie kumam w sumie o jakie propcedury chodzi (jak pisalam wczesniej, trzy razy ubiegalam sie o wize i to bylo zwykle zalatwianie urzedowych spraw a nie jakies trzesawki, strachy, czy poczucie ponizenia – powaznie! papier zlozony (dwa razy osobiscie, raz internetowo); telefonicznie umowione spotkanie z konsulem, kilka pytan i po bolu

janka, ale wiesz, ze i wchodzac do konsularnej czesci polskiej ambasady trzeba przejsc przez dosc skomplikowana procedure, nawet bedac obywatelem polskim
to sa akurat regulacje dyplomatyczne, niezalezne od kraju
jako ciekawostke napisze ci, ze nawet jako osoba z imiennym zaproszeniem od samego warwicka w sofii, musialam grzecznie przez bramki przejsc, pokazac zawartosc torby, itp

szukam naprawde jakiegos zaczepienia, ktore bedzie przykladem upokorzenie obywatela polskiego w procesie, bo przeciez pytania o zarobki, srodki na utrzymanie sie, miejsce pobytu, czy ubezpieczenie zadaje sie rutynowo na roznych przejsciach granicznych

pewnie, ze procedura ubiegania sie o wize jest skomplikowana, ale – szczerze mowiac – nie jest nawet w polowie tak skomplikowana, jak glupie latanie samolotem – to jest dopiero hardcore! :/

kantalupa Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez dorotka1:jakie to są upokarzające badania lekarskie? ktoś tu wspominał

moze szczepienia jakies?
nie wiem, mnie nigdy o stan zdrowia nie pytali

laurka Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez kantalupa:powaznie z tym nazwiskiem?
wiem na 100%, ze nie trzeba ubiegac sie o nowa wize po zmianie nazwiska (i paszportu)
wystarczy, ze przy wymianie i uniewaznieniu paszportu nie sperforuja ci strony z wazna wiza
i podrozujesz po prostu z dwoma paszportami
wlasnie po x-latach malzenstwa zmienilam w koncu nazwisko, mam nowy paszport i za piec tygodni lece z dwoma, za porada konsulatu zreszta
wiec o to sie nie martw:) jesli masz wazna wize, niezaleznie w ktorym paszporcie, nikt nie ma prawa sie czepiac

słabo to pamiętam, bo to było wieki temu 😉
ale chyba dzwoniłam najpierw do biura paszportowego (przy wymianie właśnie pilnowałam, żeby mi tej wizy nie podziurkowali), a potem do konsulatu i w obydwóch miejscach usłyszałam, że muszę ponownie starać się o wizę.

kantalupa Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez laurka:słabo to pamiętam, bo to było wieki temu 😉
ale chyba dzwoniłam najpierw do biura paszportowego (przy wymianie właśnie pilnowałam, żeby mi tej wizy nie podziurkowali), a potem do konsulatu i w obydwóch miejscach usłyszałam, że muszę ponownie starać się o wizę.

to ci wrzucam info ze stron konsularnych
zeby ci nie przyszlo do glowy starac soie o nowa;)
ewentualnie mozesz zabraz ze soba dokumenty o zmianie nazwiska
[quote]My old passport has already expired. My visa to travel to the United States is still valid but in my expired passport. Do I need to apply for a new visa with my new passport?

No. If your visa is still valid you can travel to the United States with your two passports, as long as the visa is valid, not damaged, and is the appropriate type of visa required for your prin****l purpose of travel. (Example: tourist visa, when your prin****l purpose of travel is tourism). Both passports (the valid and the expired one with the visa) should be from the same country and type (Example: both Uruguayan regular passports, both official passports, etc.). When you arrive at the United States port of entry (POE) the Customs and Border Protection Immigration Officer will check your visa in the old passport and if s/he decides to admit you into the United States they will stamp your new passport with an admission stamp along with the annotation “VIOPP” (visa in other passport). Do not try to remove the visa from your old passport and stick it into the new valid passport. If you do so, your visa will no longer be valid. [/quote]

laurka Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez kantalupa:to ci wrzucam info ze stron konsularnych
zeby ci nie przyszlo do glowy starac soie o nowa;)
ewentualnie mozesz zabraz ze soba dokumenty o zmianie nazwiska

dzięki 🙂
ale ta 10-letnia wiza niedługo się przeterminuje (o ile już tego nie zrobiła), a my z Laurkiem mamy jeszcze chwilę do emerytury :Fiu fiu:

ztforka Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez dorotka1:jakie to są upokarzające badania lekarskie? ktoś tu wspominał

Przy wizie imigracyjnej trzeba było udowodnić, że nie jest się nosicielem HIV, nie choruje się na żadną chorobę weneryczną, badania w kierunku nosicielstwa innych chorób zakaźnych, dodatkowo cykl badań przeciwko gruźlicy, bo nie dociera do nich, że w Polsce się szczepi powszechnie i obecność przeciwciał świadczy o odporności nabytej a nie o chorobie. Ironicznie się z koleżanką śmiałyśmy, ze brakowało, żeby jej robili badania ginekologiczne w celu wykluczenia ciąży. Dodam, że jest to dziewczyna z wyższym wykształceniem, po dwóch kierunkach studiów, biegle mówi po angielsku, dostarczyła zaświadczenie że ma ofertę pracy na miejscu. W związku z tym, że wychodziła tam za mąż już na miejscu musieli udowadniać, ze to nie będzie małżeństwo dla papierka tylko z miłości. Czyli 3 przesłuchania w urzędzie imigracyjnym i przed sądem stanowym. IMO upokarzające.

goooosia Dodane ponad rok temu,

chciałam lecieć na 2 tygodnie na jesień do przyjaciółki do ny.
po przeczytaniu opinii nt przyznawania wiz i obiektywnej ocenie swojej własnej sytuacji stchórzyłam i zrezygnowałam z ewentualnego wyjazdu. strasznie mi szkoda, bo możliwe że to jedyna okazja by była i więcej sie nie powtórzy 🙁

ztforka Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez garstka:chciałam lecieć na 2 tygodnie na jesień do przyjaciółki do ny.
po przeczytaniu opinii nt przyznawania wiz i obiektywnej ocenie swojej własnej sytuacji stchórzyłam i zrezygnowałam z ewentualnego wyjazdu. strasznie mi szkoda, bo możliwe że to jedyna okazja by była i więcej sie nie powtórzy 🙁

Ja bym nie rezygnowała. Jak szłam po wizę,to miałam stracha – M mnie postraszył, że z moją sytuacją nie uwierzą, że lecę na 3 dni (sic! nie zdążyłam z jetlaga wyjść) i wracam z powrotem. A jednak nie było żadnych problemów. Nie złamałaś prawa imigracyjnego, nigdy nie odrzucili Twojego wniosku o wizę – warto spróbować, bo wrażenia z podróży na pewno niepowtarzalne. Kurcze, czułam się jak w filmie kiedy widziałam te hamerykańskie wozy na każdym kroku… Niestety pogoda nie sprzyjała, bo w lutym w Chicago było wtedy 0… Fahrenheita 😀 czyli ok. -27st C i słynny wiatr. Ale wyprawy nidgy nie zapomnę. Chyba nieprędko znów będę mieszkać na 49 piętrze z widokiem na głowny wieżowiec Gotham City 😀

goooosia Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez ztforka:Ja bym nie rezygnowała. Jak szłam po wizę,to miałam stracha – M mnie postraszył, że z moją sytuacją nie uwierzą, że lecę na 3 dni (sic! nie zdążyłam z jetlaga wyjść) i wracam z powrotem. A jednak nie było żadnych problemów. Nie złamałaś prawa imigracyjnego, nigdy nie odrzucili Twojego wniosku o wizę – warto spróbować, bo wrażenia z podróży na pewno niepowtarzalne. Kurcze, czułam się jak w filmie kiedy widziałam te hamerykańskie wozy na każdym kroku… Niestety pogoda nie sprzyjała, bo w lutym w Chicago było wtedy 0… Fahrenheita 😀 czyli ok. -27st C i słynny wiatr. Ale wyprawy nidgy nie zapomnę. Chyba nieprędko znów będę mieszkać na 49 piętrze z widokiem na głowny wieżowiec Gotham City 😀

kusisz…
ja juz sama właśnie nie wierzę w powodzenie i to jest chyba problem.
choć to byłoby spełnienie jednego z wielu marzeń…zobaczyć manhattan…a najchętniej californię 🙂
gdyby konsulat był w moim mieście to pewnie poszłabym bez większych oporów, a tak mając odmowę w perspektywnie po prostu mi się nie chce tracić czasu i kasy 😉
chociaż może jednak warto i zaryzykuję :Hyhy:

figa Dodane ponad rok temu,

Mój brat miał niezbyt przyjemne 2 rozmowy, kiedy starał się o wizę
(miał jechać do pracy z jakiejś agencji pracy dla studentów).
Nie pamiętam już szczegółów, ale był zaskoczony, że było tak nieprzyjemnie.
Wizy nie dostał.

ilto Dodane ponad rok temu,

Co prawda to bylo wieki temu 😉 kiedy ubiegalam sie o wize (2 razy) i rozmowy zawsze byly krotkie i kulturalne. Za drugim razem to nawet konsul udzielil mi porad, ktore miejsca trzeba odwiedzic w Stanach :). Jedyny minus to te kolejki, czlowiek musi odstac swoje.

Za to moja mama ma bardzo nieprzyjemne wspomnienia gdy ubiegala sie o wize turystyczna. Chciala przyjechac do nas gdy Kajtek sie urodzil, i tak naprawde nie wiem dlaczego odmownie potraktowano jej wniosek. Z tego co pamietam to jak opowiadala to bardzo szczegolowo wypytywali sie jej o wszystko (status majatkowy w Polsce, pytania o mnie dlaczego to a dlaczego tamto – bez sensu w koncu rodzic nie odpowiada za decyzje doroslego dziecka). A najgorsze, ze decyzja konsula jest nieodwolalna i ostateczne, nie musi sie tlumaczyc jakie byly powody nie uzyskania wizy.

Rok pozniej moj tato i brat bez problemu dostali wizy turysyczne.

Wydaje mi sie, ze to po prostu zalezy na kogo sie popadnie w czasie rozmowy sa ludzie i ludziska ;).
A w obecnych czasach to juz kompletnie nie rozumiem dlaczego tak duzo jest odmow wiz do USA, w koncu liczba osob, ktore chca przyjechac tu i zostac nie jest duza (przynajmniej mi sie tak wydaje) biorac pod uwage, ze kurs dolara niski i rynek pracy slaby w porownaniu z Europa Zachodnia. O kosztach samej podrozy nie wspomne.

jane Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez kantalupa:

janka, ale wiesz, ze i wchodzac do konsularnej czesci polskiej ambasady trzeba przejsc przez dosc skomplikowana procedure, nawet bedac obywatelem polskim
to sa akurat regulacje dyplomatyczne, niezalezne od kraju
jako ciekawostke napisze ci, ze nawet jako osoba z imiennym zaproszeniem od samego warwicka w sofii, musialam grzecznie przez bramki przejsc, pokazac zawartosc torby, itp

szukam naprawde jakiegos zaczepienia, ktore bedzie przykladem upokorzenie obywatela polskiego w procesie, bo przeciez pytania o zarobki, srodki na utrzymanie sie, miejsce pobytu, czy ubezpieczenie zadaje sie rutynowo na roznych przejsciach granicznych

pewnie, ze procedura ubiegania sie o wize jest skomplikowana, ale – szczerze mowiac – nie jest nawet w polowie tak skomplikowana, jak glupie latanie samolotem – to jest dopiero hardcore! :/

Moze masz racje, moze sie czepiam nie znajac szczegolow, ale uprzedzilam sie. W zyciu mialam jeszcze tylko jedna wize – do Czech i prawde mowiac, ani nie pamietam jak ja dostalam. W kazdym razie nie przeswietlali mnie wcale.

A co do ambasady PL, to moglabym dlugo opowiadac i to nie jest na ten watek. Napisze tylko, ze nie chce miec z nimi nic wspolnego – ani w Czechach, ani tutaj, ani w Kijowie, gdzie chcialam tylko uzyskac jedna informacje i mnie nie wpuscili (bo nie bylam umowiona) mi nie pomogli. Wiem, jak moga pracowac dyplomaci, bo od lat mamy swietny kontakt z Ambasada Hiszpanii w roznych miejscach – wiec mozna i z szacunkiem i z serdecznoscia i z zyczliwoscia i otwartoscia w strone wlasnych obywateli i nie tylko (ja jestem to “nie tylko”, a paszporty dla dzieci na przyklad, dostalam od reki wlasnie nie bedac obywatelka, ciekawe…) U naszych ten numer by nie przeszedl.

Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez garstka:kusisz…
ja juz sama właśnie nie wierzę w powodzenie i to jest chyba problem.
choć to byłoby spełnienie jednego z wielu marzeń…zobaczyć manhattan…a najchętniej californię 🙂
gdyby konsulat był w moim mieście to pewnie poszłabym bez większych oporów, a tak mając odmowę w perspektywnie po prostu mi się nie chce tracić czasu i kasy 😉
chociaż może jednak warto i zaryzykuję :Hyhy:

garstka, do boju ! masz możliwość – korzystaj !!!

[i zabierz mnie ze sobą ;)]

ztforka Dodane ponad rok temu,

Tak na marginesie…

czy są jakieś różnice w statystykach przyznawania/odmów wiz między ambasadą w Warszawie i Krakowie?

Garstka, do stracenia masz jedynie 100$ i bilet na podróż 😉 W porównaniu do wrażeń, które możesz mieć z podróży to niewiele:Wow!:

My mieliśmy jechać w zbliżającym się wrześniu w opóźnioną podróż poślubną na 3 tygodnie – M miał mnie zabrać w parę miejsc, które już nawiedził 😉 Ale budowa domu zweryfikowała te plany:Fiu fiu: Więc odkładamy na kolejne kilka lat.

kantalupa Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez ztforka:Przy wizie imigracyjnej trzeba było udowodnić, że nie jest się nosicielem HIV, nie choruje się na żadną chorobę weneryczną, badania w kierunku nosicielstwa innych chorób zakaźnych, dodatkowo cykl badań przeciwko gruźlicy, bo nie dociera do nich, że w Polsce się szczepi powszechnie i obecność przeciwciał świadczy o odporności nabytej a nie o chorobie. Ironicznie się z koleżanką śmiałyśmy, ze brakowało, żeby jej robili badania ginekologiczne w celu wykluczenia ciąży. Dodam, że jest to dziewczyna z wyższym wykształceniem, po dwóch kierunkach studiów, biegle mówi po angielsku, dostarczyła zaświadczenie że ma ofertę pracy na miejscu. W związku z tym, że wychodziła tam za mąż już na miejscu musieli udowadniać, ze to nie będzie małżeństwo dla papierka tylko z miłości. Czyli 3 przesłuchania w urzędzie imigracyjnym i przed sądem stanowym. IMO upokarzające.
w zasadzie kazdy kraj ma takie obostrzenia w kwestii wiz imigracyjnych
z logicznych powodow
a potem ubieganie sie o zielona karte: znowu, to jest wynik niekontrolowanego naplywu imigrantow, tez nie powinno to dziwic nikogo, ze kraj chce miec kontrole nad swoja populacja
Zamieszczone przez Figa:Mój brat miał niezbyt przyjemne 2 rozmowy, kiedy starał się o wizę
(miał jechać do pracy z jakiejś agencji pracy dla studentów).
Nie pamiętam już szczegółów, ale był zaskoczony, że było tak nieprzyjemnie.
Wizy nie dostał.

wlasnie chcialabym kiedys posluchac kogos, kogo naprawde “upokorzono” podczas procedury (po to, zeby wiedziec, co to naprawde znaczy i czy przypadkiem nie jest to zbyt czesto zwyczajna reakcja na sytuacje odmowy),
Zamieszczone przez Jane:
A co do ambasady PL, to moglabym dlugo opowiadac i to nie jest na ten watek. Napisze tylko, ze nie chce miec z nimi nic wspolnego – ani w Czechach, ani tutaj, ani w Kijowie, gdzie chcialam tylko uzyskac jedna informacje i mnie nie wpuscili (bo nie bylam umowiona) mi nie pomogli. Wiem, jak moga pracowac dyplomaci, bo od lat mamy swietny kontakt z Ambasada Hiszpanii w roznych miejscach – wiec mozna i z szacunkiem i z serdecznoscia i z zyczliwoscia i otwartoscia w strone wlasnych obywateli i nie tylko (ja jestem to “nie tylko”, a paszporty dla dzieci na przyklad, dostalam od reki wlasnie nie bedac obywatelka, ciekawe…) U naszych ten numer by nie przeszedl.

o to to
jestem przerazona zdziczeniem obyczajow dyplomatycznych, doswidczylam tego w kilku nieoczekiwanych sytuacjach
jakies normalnie dworskie ciagoty, wlacznie z instrukcja, ze w obecnosci ambasadora nie nalezy przebywac w pozycji siedzacej
tytularyzm, nos w gorze, mialam jedno skojarzenie, doslownie z “cesarzem” kapuscinskiego i wrazenie, ze oczekuja ode mnie, ze bede sale opuszczala tylem, zeby widokiem swego tylka jasnie-kogostam nie urazic
dobrze wspominam chyba tylko polska ambasade w ljubljanie, tzn. ich urzad konsularny (taki maly, ze sam konsul czasami siadal w okienku i zajmowal sie obsluga wizowa

chilli Dodane ponad rok temu,

mysle ze dziala tu mechanizm nakrecenia.
historie o traktowaniu ludzi rosna z przekazu na przekaz.
i potem jak czlowiek idzie to od razu uprzedzony.
no i nie moze byc lekko 😉

raz zwrocilam sie o pomoc polskiej ambsady w rzymie – mam nadzieje ze wiecej nie bede musiala.

w kwestii niewaznych paszportow – moje dzieci lataja z kompletem 2 paszportow: jeden wazny, drugi z wiza.
Na LAX nie robili zadnych problemow – przepisano numer wizy do nowego paszportu i nastawiali jakis stempelkow. Teraz bedziemy testowac newark :Hyhy::Hyhy::Hyhy:

figa Dodane ponad rok temu,

Zamieszczone przez kantalupa:wlasnie chcialabym kiedys posluchac kogos, kogo naprawde “upokorzono” podczas procedury (po to, zeby wiedziec, co to naprawde znaczy i czy przypadkiem nie jest to zbyt czesto zwyczajna reakcja na sytuacje odmowy)
Nie pisałam, że go upokorzono (nie kojarzę, żeby cokolwiek takiego sugerował), tylko że było nieprzyjemnie.
Z tego co mi sie po głowie pęta, to było bardzo miło i sympatycznie,
pochwały znajomości języka, takie trochę pitu pitu o niczym,
dopóki pani czegoś tam w swoim komputerze nie zobaczyła i miło sie skończyło.
Potem był jeszcze jakiś jakiś pan i dość niemiło było dalej.
Podejrzewaliśmy starą historię rodzinną z nielegalnym pobytem w USA do dziś.
Ale w sumie i tak nie wiemy co oni tam w tym swoim systemie przeczytali 😉

Sądzę, że jeśli idzie się gdzieś z “duszą na ramieniu” (a tak jest chyba często podczas wizyty w ambasadzie USA),
to każde krzywe spojrzenie przeżywa się bardziej/intensywniej niż wtedy, kiedy idziemy w to miejsce na luzie.
To bardzo warunkuje odbiór sytuacji przez petenta ;),
które maja miejsce w czasie spotkania.
Ktoś, kto ma współmałżonka z paszportem USA czy małżonka zatrudnionego w amerykańskiej korporacji,
idzie na spotkanie z automatu pozytywniej (a na pewno inaczej) nastrojony, niż przeciętny starający się o wizę.
Może tez być inaczej traktowany przez pracowników ambasady.
Kto to wie w sumie, jak to tam u nich hula 😉

m-amp-m-s Dodane ponad rok temu,

Moi rodzice starali się dwa razy. Za pierwszym razem miła rozmowa – ale nie. za drugim już mieli to w ….. – i tak 😉

PS. przyszło mi do głowy że to tak jak z ciążą :Fiu fiu::Śmiech:

Ja z dwoma młodszymi siostrami (miałam wtedy 19 lat a one 18 i 16) raz o turystyczną. Pan pytał się gdzie się uczymy, i po co lecimy. I pogratulował wizy na 10 lat i życzył miłego lotu:):Kciuki:
Pojechałyśmy tylko z tatą ( nie musiałam tak jak Laurka ciągnąć obojga rodziców) i pan nie chciał z nim rozmawiać.
Byłam taka zła tego dnia i miałam wszystko w głębokim poważaniu bo mama umówiła nas na wizytę w moje urodziny, więc większość dnia spędziłam w samochodzie :Foch:

Pózniej na lotnisku ( pojechałam tylko z tatą) pan się pytał gdzie jedziemy i do kogo i kiedy wracamy.
Wszystko całkiem milo i sympatycznie :Kciuki:

dorotka1 Dodane ponad rok temu,

No USA to może maja jakieś podstawy żeby czołgać przy imigracyjnej (oczywiście lepiej jakby nie)
w porównaniu np. z Rosja która czołga w normalnej wizie biznesowej i HIV i inne cuda 😀

Znasz odpowiedź na pytanie: ktos sie ubiegal o wize amerykanska??

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Nasze zdjęcia
Majówka z Imperatorem w Vanaheim.pl
Wszystko zaczęło się od przydziału Marine i piłowania.... [IMG]http://foto.fenert.net/20110430-Vanaheim.pl/IMG_3450.jpg[/IMG] Później składanie: [IMG]http://foto.fenert.net/20110430-Vanaheim.pl/IMG_3452.jpg[/IMG] i malowanie.... [IMG]http://foto.fenert.net/20110430-Vanaheim.pl/IMG_3463.jpg[/IMG] [IMG]http://foto.fenert.net/20110430-Vanaheim.pl/IMG_3470.jpg[/IMG] Chętnych było wielu, miesca siedzące były wymienne ;) [IMG]http://foto.fenert.net/20110430-Vanaheim.pl/IMG_3484.jpg[/IMG] Pierwsze przymiarki w oczekiwaniu na wyschnięcie farby [IMG]http://foto.fenert.net/20110430-Vanaheim.pl/IMG_3493.jpg[/IMG] Marines gotowi Konkurs na nalepiej pomalowanego! [IMG]http://foto.fenert.net/20110430-Vanaheim.pl/IMG_3510.jpg[/IMG] Do półfinału
Czytaj dalej
Nasze zdjęcia
23.04.2011 - Maciejowa :)
Z okazji pięknej Wielkiej Soboty postanowiliśmy "poświęcić" czerwony szlak z Rabki na Maciejową Krzyś dostał od Zajączka aparat i się zaczęło ;) [IMG]http://foto.fenert.net/20110423-Maciejowa/IMG_3077.jpg[/IMG] W sumie każdy miał swoją zabawkę ;) [IMG]http://foto.fenert.net/20110423-Maciejowa/IMG_3078.jpg[/IMG] Miało być artystycznie
Czytaj dalej