Kubuś * 25.07. – + 01.08.2013 r.

Postów wyświetlanych: 13 - od 1 do 13 (wszystkich: 13)
  • Autor
    Wpisy
  • #119383

    gwiazdeczki

    Dzień 25 lipca 2013roku pozostanie w mojej pamięci na zawsze to właśnie tego dnia pojechałam do Instytutu Matki i Dziecka w Warszawie na konsultacje ginekologiczna ponieważ w szpitalu w miejscowości gdzie mieszkam miałam robione KTG wychodziło zle i lekarze powiedzieli zebym pojechała do innego szpitala gdzie maja lepszy sprzet bo jak dziecko sie tu urodzi niebeda „jakby co wstanie mu pomóc” tak powiedział lekarz ja pełna strachu co sie dzieje pojechałam do Warszawy , kurde przecierz w ciazy czułam sie wyśmienicie wszystkie badania miałam dobre i co teraz nagle coś?
    Na izbie przyjec zjawiłam sie o 8 ano poszłam do pielegniarki dałam swoja karte ciazy pokazałam poprzednie wyniki KTG i powiedziałam ze jestem w 38 tygodniu ciaży i prosze o konsultacjie ginekologiczna z powodu złego zapisu KTG i wielowodzia,pani poprosiła mnie o skierowanie którego oczywiście z poprzedniego szpitala nie dostałam,wiec pielęgniarka mi na to że nie wie co ze mna zrobic czy mnie przyjma kazała poczekać na poczekalni.Tak też zrobiałam.Siedziałam tam cztery godziny i pół godziny po czym wreszcie wzieli mnie na KTG które znów wyszło zle tętno dziecka zanikało nie czułam już ruchów .Przyjęto mnie do szpitala ,zaprowadzili mnie na porodówke odrazu spęd lekarzy było ich z 10 jeden robił KTG drugi USG itd. Po obejrzeniu moich wyników USG jakie miałam robione podcas ciąży i po ostatnim zapisie tetna dziecka stwierdzono że trzeba szybko zrobić mi cesarskie ciecie dlatego że są problemy z maluszkiem.Gdy wiezli mnie na sale operacyjna pełna nerwów strachu zadzwoniłam do męża ze zaraz nasz synek bedzie na świecie.I tak też się stało 25 lipca o godzinie 13:10 przyszedł na świat Kubuś ważył 2600 i mierzył 51 cm. Kuba po urodzeniu dostał tylko 1 punkt w skali Apgar nawet niezapłakał nawet go nie zobaczyłam odrazu go zabrali i podali tlen.Zawieziono mnie na sale pooperacyjna gdzie już lerzała inna kobieta po cc.Jakże dla mnie było to przykre jak widziałam szczęśliwa mame tulaca do piersi swego nowonarodzonego dzidziusia , a ja tam pełna strachu leżałam i niemogłam sie ruszyc i tylko myślałam co z moim maleństwem. Po pewnym czasie przyszła pani doktor która zajmowała sie Kubusiem po urodzeniu , powiedziała ze doszło do niedotlenienia okołoporodowego i synek ma uraz mózgu i potrzeba żeby przewiesc Go do innego szpitala w Warszawie na ul. Żelazna ,ponieważ tam maja odpowiedni sprzet który bedzie chłodził mu główke aby nie doszło do wiekszych uszkodzen.Kuba pojechał na Żelazna a ja zostałam w Instytucie gdzie położóno mnie na sali z mamami które miały dzieci .Niemogłam na to patrrzeć dzieci płakały a ja wyobrazałam sobie jak może wygladac moje maleństwo co sie teraz z nim dzieje .Mąż pojechał do Synka zrobił mu zdjecie które potem mi pokazał i tak pierwszy raz ujrzałam moja mała Gwiazdeczke cały był popodłanczany pod aparature wszedzie wenflony i inne igły .Jezu ile bym dała by za niego tak cierpieć on na to nie zasługiwał.Lekarze mówili ze pod tym urzadzeniem synek musi spedzic trzy doby i dopiero beda mogli powiedziec co dalej. Odczekałam piatek było bez zmian.Ale w sobote juz nie wytrzymałam nim mąz do mnie przyjechał sama zadzwoniłam do szpitala aby sie dowiedziec co z dzieckiem.Pani doktor powiedziała ze juz Go odłączyli z chłodzenia mózgu bo ytao i tak nic nie daje, i powiedział zebym przyjechał ponieważ godziny Kubusia
    sa juz policzone 🙁 .Wypisałam sie ze szpitala na własne żadanie (to była sobota a wyjśc do domu miałam w niedziele ).Pojechaliśmy do synka przyszła pani doktor powiedziała ze leki nie daja poprawy i chłodzenie mózgu takze nie i żeby sie żegnać z małym ponieważ godziny sa juz jego policzone jak nie minuty , zapytano czy Kuba jest ochrzczony powiedziałam ze nie , dano mi numer telefonu do ksiedza który przyszedł i ochrzcił mojego maluszka .Nie tak wyobrażałam sobie chrzest mojego dziecka nie tak !!!!!!! Kuba został ochrzczony posiedzielismy przy nim jeszcze troszke po czym wyproszono nas z odziału ponieważ odwiedziny sie skonczyły :(. Nastepnego dnia pojechalismy znów do synka był tam czekał na nas zapaliła sie iskierka nadziei ze lekarze sie pomylili i że Kuba wyjdzie z tego i wróci z nami do domku.Pielegniarki dały mi go na rece jakze to było wspaniałe uczucie trzymac go i tulic do siebie mimo tych wyszystkich rurek i kabelków jakie miał podłaczone.Tego dnia taklze dowiedziałam się że Kuba zostanie następnego dnia spowrotem przewieziony do Instytutu Matki i Dziecka gdzie sie urodził ponieważ tutaj juz nic nie pomogą mu.W poniedziałek znów wizyta w szpitalu jakie było nasze szczescie jak pojechaliśmy a on znów tam był czekał na nas i nawet zoczoł poruszać nózkami sciskał nam palce rączką .Nadzieja rozbudziłą sie jeszcze bardziej że jest coraz lepiej że narazie jest w śpiaczce farmakologicznej i dlatego nie otwiera oczków i nie płacze .I tak minoł wtorek znów na wizycie w szpitalu i znów On tam czekał znów kazdy ruch Jego raczki nózki cieszył.W środe moj mąż miał urodziny mysleliśmy że synek zrobi mu prezent i sie obudzi a lekarz powiedza ze jeszcze tylko jakis czas i zabierzemy małego do domku.
    Tak sie nie stało za nim jeszcze zdażyliśmy wyjśc z domu zadzwonił telefon ze szpitala abyśmy szybko przyjechali poniewaz maja wyniki badan i musza nam o nich powiedziec .Pojechalismy najszybciej jak sie dało, i niestety rezonans mózgu Kubusia wyszedł tragicznie zle wynik brak szans na dalszy rozwój na dalsze życie, powiedzieli że odstawia mu leki ,że zostawia tylko leki przeciwbólowe i pokarm że juz kwestia czasu i Go nie bedzie !!!!!! Jezu to był wyrok poszliśmy do niego jakże było przykro patzrec na niego i w głowie kołatała sie tylko jedna myśl że w każdej chwili moze dojsc do najgorszego .Mąż tego dnia siła wyciagnoł mnie do domu nie chciałam go zostawiac bałam sie ze nastepnego dnia juz go tam nie zastane.Nadszedł czwartek 1 sierpnia o godzinie 7 rano zadzwonili ze szpitala mówili zeby przyjechac poniewaz od 3 w nocy synek nie oddaje juz moczu a teraz jego stan jest już agonalny Boziu myślałam czemu mi Go zabierasz .Pojechalismy w szpitalu pobierali mu rózne próbki do badania , krew płyn rdzeniowomózgowy itd.Dostałam odrazu leki na uspokojenie ,siedziałam jak otępiała i tylko obserwowałam monitor jak parametry małego spadaja trzymałam Go za reke głaskałampo główce i czułam sie bezsilna ze niemoge mu pomóc.To było strzszne to pożęgnanie z nim .Był dzielny i walczył do końca .W pewnym momencie poczułam ze jest mi słabo i chciałam na piec minut wyjsc na swierze powietrze gdy wstałam z krzesła akcja serca bardzo spadła chyba czuł że chcemy wyjsc ,wtedy powiedziałam mu że „Kubusiu jeżeli chcesz już iść do aniołków możesz iść mamusia nie bedzie na Ciebie zła”
    niemogłam powstrzymac łez .Przyszedł lekarz wyprosił innych rodziców z sali gdzie leżał synek odłaczył małego od aparatury zbadał go i powiedział że to juz koniec że mójukochany syneczek poprostu usnoł.Czemu pytam czemu kazali wyjsc nam na pół godziny mieli go odłaczyc i przygotowac żebysmy mogli sie z nim pozegnac .Wrócilismy wziełam go na rece był taki zimny wygladał jakby spał poraz pierwszy widziałam go ubranego. Trzymalismy go z mezem tak przez dwie godziny .Pozniej musielismy go zostawic bo przyjechali zabrac go na sekcje , by sprawdzic czy przypadkiem wada mózgu nie była wada genetyczna .Nadszedł dzień pogrzebu pojechaliśmy do prosektorium by ubrac Kubusia chciałam zrobic to chociaz raz w zyciu ,jakie to było straszne zobaczyc Go po tej sekcji ehhhh cały siny i zimny .Ubrałam go wygladał cudnie pomimo ze siny .Pozniej na cmentarzu nie mogłam uwierzyc ze w tej malutkiej baiłej trumience znajduje sie ktos kogo kocham najbardziej na swiecie że to ubieranie w prosektorium to był ostatni raz kiedy go widziałam i dotykałam . 🙁 Teraz pozostają nam odwiedziny u Kubusia na cmentarzu oraz walka ze szpitalam za zagubiona dokumentacje medyczna z czasów ciazy która była by niezbedna w odpowiedzi na pytanie czy lekarz przyczynił sie do smierci mojego dziecka czy tez poprostu faktycznie Kuba był chory .Uważam ze jezeli w szpitalu w miejscowosci w jakiej mieszkam wykonane by było wczesniej cesarskie ciecie moje dziecko było by ze mna teraz w domu a nie marzło gdzies tam samo na cmentzrzu…… KOCHAM CIĘ KUBUSIU TĘSKNIE …….Przepraszam za chaotyczny opis i liczne błedy ale niemoge sie pozbierac po tym wszystkim 🙁

    #5657327

    kasia2610

    Gwiazdko strasznie mi przykro, naprawdę 🙁 wiesz juz, ze moja corcia też umarła i naprawde długo nie mogłam sie z tym pogodzić i wciąż usilnie do tego dążę, ale tak sie nie da niestety. Przyjdzie kiedyś taki czas ze ten bol troszkę zmaleje ale nigdy nie zniknie 🙁 bardzo mocno Cię przytulam i życzę Ci bardzo dużo siły. I pisz jak tylko będziesz potrzebować i zapraszam Cię na watek „jestem rodzicem Aniołka” na fb, mamy tam naprawdę wspaniałą grupę wsparcia…



    #5657328

    gwiazdeczki

    Dziekuje bardzo Kasia 2610 za polecenie grupy na FB juz poprosiłam o dołączenie, u mnie sytuacja jest inna ja mam jeszze 8 letnia córeczke mam dla kogo życ ,ale zawsze bede teskniła za moim malutkim syneczkiem żył tylko tydzien o tydzien za krótko .Mysle o nim jak jem jak zasypiam jak wstaje z łóżka poprostu zawsze.Myślicie że dobrze robie że chce sadzić sie ze szpitalem za zagubienie mojej dokumentacji medycznej z czasu ciaży , przeciez takie dokumenty powinny byc chronione w szpitalu … jest na to paragraf w kodeksie ustalonym przez RZecznika Praw pacjenta (u którego juz byłam na wizycie ,byłam tez u prawnika )poprostu chce zeby ktos poniósł wine jezeli popełnił bład ,a ja uważam ze za pozno zrobiona cesarka była główną przyczyna śmierci mojego dziecka 🙁

    #5657329

    kasia2610

    Kochana jest naprawdę dużo kobiet które walczą, ale są to naprawdę długie walki czasem nie skuteczne. Na forum na fb jest kilka dziewczyn, ja w tej kwestii nie doradzę niestety bo nie walczyłam. Po prostu u mnie nie było jakby powodu… To co przeżyłaś zostanie z Tobą już na zawsze 🙁
    To że myślisz o Synku to jest normalne, i będziesz myśleć już zawsze. Ja miałam okres że myślałam non stop o Poli, a gdy zdarzyło się że chwilę dosłownie myślałam o czymś innym to miałam straszne wyrzuty sumienia.
    Mówisz, że masz Córeczkę, zazdroszczę, My póki co wciąż sami. Jak Ona sobie radzi z tym wszystkim?
    Dla Kubulka światełka przesyłam :Anioł:

    #5657330

    gwiazdeczki

    Wiem ja tez mam wyrzuty sumienia że czasem o nim zdaza mi sie nie pomyślec np.wczoraj wieczorem połozyłam sie z Julia (moja córka) by utulic ja do snu i miałamokropne wyrzuty sumienia że ja tu leze pod ciepła kołderka a on tam marznie .Moja Julia bardzo to przezyła czekała na braciszka bardzo całowała moj brzuszek przytulała sie do niego i opowiadała braciszkowi jakie to piekne rzeczy na niego czekaja .Jak dowiedziała sie że Kubuś poszedł do aniołków płakała bardzo i pytała „mamusiu po co kupowałaś te wszystkie rzeczy jak Kubusia nie bedzie z nami” ma tylko 8 lat ale jest bardzo madra np. jak ostatnio byliśmy na cmentarzu to ciezko mi było odejsc od grobu a ona wzieła mnie za reke i mówi „chodz mamusiu niedługo znów przyjdziemy”.Jest dla mnie wielka podpora chodz wiem ze to ja powinam ja wspierac . Dziekuje Kasiu za światełko dla Kubusia on napewno spotkał teraz Twoja Polusie w niebie ………

    #5657331

    mimi

    :Przytulam::Przytulam::Przytulam:

    Tak bardzo mi przykro :Płacz:



    #5657332

    kijanka102

    przykro mi jest ze nastepna mama znalazla sie tu!to jest nie sprawiedliwe ze naszych dzieci nie ma przy nas!tule ciebie i kolorowe swiatelka dla kubusia!

    #5657333

    soul

    Opis którego nie sposób przeczytać nie płacząc 🙁

    Bardzo mi przykro.
    Śmierć naszych dzieci to najgorsze co nas w życiu spotkało.

    Życzę Ci dużo siły na początku tej strasznie długiej i wyboistej drogi.

    Mama Aniołka Szymonka

    #5657334

    anecia123

    :Przytulam::Przytulam::Przytulam::Przytulam::Przytulam::Przytulam::Przytulam::Przytulam::Przytulam::Przytulam::Przytulam::Przytulam::Przytulam:

    #5657335

    moni-ka

    nie znajduję słów pocieszenia bo też nic zapewne nie jest w stanie Cię pocieszyć
    wiem jak to boli i bardzo mi przykro
    ja straciłam córkę 8 lat temu, nie wiem czy można się z taką stratą pogodzić, ja jedynie nauczyłam się z nią żyć

    życzę Ci dużo siły i wsparcia w bliskich osobach

    [*] Kubusiu



    #5657336

    niki81

    trudno cokolwiek napisać, to takie smutne…

    Pomyśl sobie, że jako Aniołek będzie mu lepiej, że już nie cierpi i patrzy na Was z uśmiechem.
    Na zawsze zostanie w Waszych sercach!

    :Przytulam:

    #5657337

    wasyl

    Gwiazdeczki,
    (*) dla Kubusia

    Czeka Cię trudny czas. pozwól sobie na żałobę, nie tłum jej.
    I nie zapomnij o bliskich, których masz obok.

    Chęć posiadania winnych jest chyba jednym z jej elementów, bo trudno jest zaakceptować.
    Ja jestem pogodzona ze śmiercią mojej córki. Zaakceptowałam ten stan.



    #5657338

    gagusia

    :Przytulam: Dla Kubusia (*)

Postów wyświetlanych: 13 - od 1 do 13 (wszystkich: 13)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close