Kuchnia pięciu przemian

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 350)
  • Autor
    Wpisy
  • #111852

    kamieniek

    Wątek wydzielony z dyskusji

    Moderator

    Dobrze, postaram się więc odpisywać w miarę możliwości.
    Ale zastrzegam, że nie jestem żadnym specem i mogę coś pomylić albo zapomnieć, jak czegoś nie będę pewna to po prostu nie napiszę tego albo odeślę na stronę Ciesielskiej.
    Wiedza Ciesielskiej jest na prawdę baaaardzo obszerna, poza oczywistymi dla niektórych stwierdzeniami na temat żywienia posiada ona ogromną wiedzę na temat ciała człowieka, wzajemnych oddziaływań poszczególnych narządów, zależności pomiędzy narządami. Mnie po przeczytaniu książek wszystko się poskładało, wyjaśniło.

    Miwi – rzeczywiście tak jest, że niektóre dzieci intuicyjnie odrzucają niektóre produkty, które im szkodzą. Ale nie do końca tak jest, gdyby tak było to by prawie nie chorowały.
    I tak: moje starsze dziecko do drugiego roku życia prawie nic nie chciało jeść – nie chciało Bebilonu, owoców, nic surowego, nie chciało żadnych soczków, kaszek ryżowych nie lubiło… Wtedy było super zdrowym dzieckiem poza skazą białkową która od czasu do czasu się ujawniała gdy zjadło trochę nabiału. Ale ja uważałam że to są wszystko bardzo zdrowe rzeczy i jakoś przemycałam. Az drugiego lata zaczęło jeść wszystko – najadło się na wakacjach kilogramy porzeczek z krzaka, piło butlami soczki Kubusie, ale to polubiła bardzo. A do tego doszły jogurty których nie lubiła ale niestety były jej przemycane przez mądrą mamusię. No i jeszcze kilka „zdrowych” rzeczy jak np woda mineralna…

    Skończyło się lato (przyszła jesień – aktywność płuc) – i bum, nagły atak duszności i szpital. Potem poszło. I skąd takie choróbsko u dziecka które ja przecież tak zdrowo odżywiałam??? Potem dołączyły się żelki (słodycze) które uwielbiała, no bo jak nie dać dziecku, które dopiero co wyszło ze szpitala, jakiegoś „poprawiacza humoru”? A potem lawina kaszlów, katarów… A najgorsze było następne lato gdy zaczęła reagować na pyłki.

    Ja jeszcze jak mała wyszła ze szpitala korzystałam z akupunktury (dla niej) i tylko dzieki temu pogotowie nie musiało przyjeżdzać w nocy, akupunktura pomagała bardzo ale tylko doraźnie, problem wracał i jakby nawet się nasilał.

    Dopiero jak zaczęłam gotować pp wszystko powolutku zaczęło wracać do normy.

    Kuchnia Cisielskiej uczy obserwować swoje ciało na każde nawet najmniejsze odchylenie od jadłospisu. Do tego dochodzi jeszcze sezonowość – między innymi latem używamy trochę więcej kwaśnego do zakwaszania zup czy owsianki bo tego potrzebują nasze wątroby.

    Dla przykładu – wczoraj moja starsza odmówiła czegoś tam – bo za kwaśne było dla niej, kiedy ja to posmakowałam poczułam że to rzeczywiście był kwas, a przecież jedliśmy to samo całą wiosnę i lato ; dzisiaj rano moje dzieci odmówiły tej samej owsianki którą jadły przez ostatnie 5 miesięcy – bo tez za kwaśna, a mój mąż po zjedzeniu tejże owsianki miał zgagę. Po tych incydentach patrzę dziś na stronę Ciesielskiej, szukam, a tu jesień zaczyna się w połowie sierpnia! Czyli zmniejszamy ilość kwaśnego. Tak to organizmy reagują – są bardzo wyczulone.

    Ale jest jeszcze takie zjawisko – trochę odwrotne – że organy w nierównowadze domagają się tego, co im szkodzi właśnie, dla przykładu osłabiona wątroba będzie domagała się dużych ilości kwaśnego, albo osłabiona śledziona (też odpowiada za odporność) będzie jęczeć po słodkie. Dlatego często jest tak, że dzieci które dużo chorują potrafią jeść tylko słodycze i pić soki. I to jest dramat.

    #5056679

    Anonim

    Zamieszczone przez kamieniek
    Zadajesz dużo pytań, a nie chce mi się już wyjaśniać, tym bardziej że twierdzisz iż „nawiedzam” na tym forum; nie chce mi się też przytaczać zasady tej diety, tym bardziej ze nie czuję się na siłach bo gotuję dopiero 1,5 roku według zasad Ciesielskiej, a zasad jest całe mnóstwo. Sprawdź sama i przekonaj się, ci co spróbowali – nie żałują, a wręcz przeciwnie – widzą rezultaty. Ich dzieci są zdrowe i szczęśliwe. To znaczy chorują czasem (katar, kaszel) ale to jest normalne oczyszczanie się ze śluzu i nie łykają prochów.

    Generalnie się zgadzam. Dieta jest fajna i zdrowa.
    Polecam też inne ksiażki do wyboru:
    B. Tamelie B Trebuth „Odżywianie według pięciu przemian dla matki i dziecka”
    B. Żak-Cyran „Odżywiaj dziecko w zgodzie z naturą”

    ALE
    jest jedno ale
    dziecko nie może chodzić do przedzszkola.



    #5056680

    Anonim

    Zamieszczone przez kamieniek
    Acha , wyeliminować trzeba jeszcze wszelki cukier i słodycze, lizaki, wypieki – ciasta, ciasteczka, bułki słodkie. Cukier tez bardzo wychładza i źle oddziałuje na wątrobę. A w połąćzeniu z mąką pszenną to w ogóle tragedia.
    Do słodzenia pozostaje miód ewentualnie cukier trzcinowy.

    Oryginalnie według pięciu przemian to ksylitol (cukier z brzozy).

    #5056681

    Anonim

    Zamieszczone przez kamieniek
    Co mają zrobić mamy, które nie karmią piersią dziecka od urodzenia? Nie wiem, wszystkie mamy, które odżywiają się wg Ciesielskiej i urodziły dziecko – karmią piersią. A te mamy które nie znały tej diety, i nie karmiły piersią od początku, i miały problemy z dziecmi, trafiają pod skrzydła Cisielskiej zwykle po 6 miesiącach, kiedy dziecko moze juz jesc normalne pokarmy. Tu nie widzę problemu.

    Według odżywiania według pięciu przemian takie mamy powinny karmić swoje dzieci mlekiem ugotowanym z ryżu (mleko ryżowe), dodatkowo mogą też karmić mlekiem z migdałów. W książkach, które podałam sa dokładne przepisy.
    Na marginesie moje dziecko nie może jeść ani ryżu ani migdałów 😎

    #5056682

    sasanka

    Zamieszczone przez olencja
    Generalnie się zgadzam. Dieta jest fajna i zdrowa.
    Polecam też inne ksiażki do wyboru:
    B. Tamelie B Trebuth „Odżywianie według pięciu przemian dla matki i dziecka”
    B. Żak-Cyran „Odżywiaj dziecko w zgodzie z naturą”

    ALE
    jest jedno ale
    dziecko nie może chodzić do przedzszkola.

    Ale ten zakaz przedszkola to ze względu na właśnie inną kuchnię?
    Mogłabym to obejść. Sądzę, że zgodziliby się na moje posiłki.

    #5056683

    Anonim

    Zamieszczone przez milw
    Ale ten zakaz przedszkola to ze względu na właśnie inną kuchnię?
    Mogłabym to obejść. Sądzę, że zgodziliby się na moje posiłki.

    Tak, ze względu na inną kuchnię.
    Ale według PP jedzenie nie może być odgrzewane w mikrofali, więc pozostaje Ci noszenie w termosie. Wypróbowane przeze mnie – niestety nigdy bie było dość ciepłe.
    Poza tym aż strach pomyśleć co tam się rozwija w tym termosie.
    Na PP kanapki odpadaja, więc musisz kupić kilka termosów, żeby starczyło na wszystkie posiłki.



    #5056684

    Anonim

    Zamieszczone przez kamieniek
    Tu się z tobą nie zgodzę. Właśnie dlatego problem astmy nigdy nie odejdzie w zapomnienie bo zawsze znajdzie się ktoś, kto z założenia nie wierzy że ta kuchnia Cisielskiej działa. A po drugie – nieoszukujmy się przeczytanie książek i przekopywanie archiwum w poszukiwaniu informacji wymaga sporego zaangażowania, a potem jeszcze większego zaangażowania i wysiłku wymaga samo gotowanie (5 smaków – wszystkie przyprawy, kope jarzyn do zupy trzeba obrać samodzielnie bo mrożonki są bardzo „jin”, eliminowanie pożywienia kwaśnego-surowego-zimnego……). Na koniec chyba największy trud sprawia wszystkim dyscyplinowanie się w pożywieniu (czyli bez wyskoków, żadnych skrótów w gotowaniu, żadnych barów po drodze, restauracji, zimnych napojów, tortów, suróweczek, owoców – zakazów jest bez liku).

    Pozwolę sobie Ciebie poprawić.
    Owoce, surówki można jeść – latem.

    #5056685

    kamieniek

    filozofia zycia

    Olencja, surówki i owoce są dozwolone w ograniczonych ilościach dla starych (tzn dorosłych ) i zdrowych osobników (według Ciesielskiej). A i wtedy nie wolno łączyć surówek z mięsem ponieważ surówka uniemożliwia właściwe trawienie posiłku. Natomiast każdy kto ma jakiekolwiek problemy ze zdrowiem nie powinien w ogóle tego jeść.
    A w szczególności dzieci alergiczne nie powinny jeść żadnych owoców i surówek.
    Ciesielska zezwala jednak na np smażone jabłko z przyprawami jako jarzynkę do obiadu w którym jest wołowina, lub inne smażone pomysły owocowe czasami i w malutkich ilościach (ze słodkich owoców). Ale z tego co wiem to mamy dzieciom alergicznym nie podają owoców wcale, ponieważ ich dzieci AZS-owe od razu reagują.

    #5056686

    kamieniek

    filozofia zycia

    milw – menu „Ciesielskich” dzieci jest takie:
    po przebudzeniu kawa zbożowa gotowana z przyprawami i miodem (od ok roczku)

    sniadanie – owsianka gotowana na wodzie z przyprawami, miodem, masłem, cytryną, – pycha jak dla mnie (przepis jest w książce i w archiwum też)

    drugie sniadanie – chlebek czerstwy (3-4 dniowy, kupuję w całości bo krojony szybko pleśnieje) z dodatkiem typu jajko, odrobiną mięska z zupy, jakimś pasztecikiem własnej roboty (zrobionym z warzyw i mięsa rosołowego), albo pastą jajeczną, pastą mięsno-warzywną, ja daję też czasem ser kozi twardy (byle nie twarogowy bo jest kwaśny) – Ciesielska wprawdzie uważa, że wszystkie sery są smakiem kwaśnym – krowie czy kozie, jednak moja córa na niego nie reaguje, a na twarogowy kozi reaguje pokasływaniem.
    Robię placki bananowe, placki dyniowe, omlety, naleśniki na kozim mleku, a czasem po prostu podaję zupę zamiast drugiego śniadania.
    Dzieci pepowe jedzą polentę – kaszkę kukurydzianą ugotowaną „na sztywno” i zapieczoną w piekarniku, ale u mnie tej polenty nienawidzą więc używam kaszki kukurydzianej tylko do zagęszczania zup.

    Zupa jest obowiązkowym posiłkiem każdego dnia – gęsta jarzynowa, byle nie kwaśna, na wywarze mięsno – kostnym (woł, indyk, jagnię, gęś), z cebulą, czosnkiem, marchewką i ziemniakami oraz innymi warzywami. O zupach poczytaj na forum – jest tam bardzo dużo informacji i przepisów tez się znajdzie. Wiem ze dzieci pepowe powinny zjadać zupę nawet 2-3 razy w ciągu dnia. Zupy gotowane na mięsie są bardzo lekkostrawne i wzmacniające.

    Obiad – ziemniaki puree/kasza gryczana/kluski sląskie/polenta/kasza jęczmienna/ewentualnie kaszo-ryż (samego ryżu nie podajemy bo jest wychładzający)
    gulasz lub inne mięsko byle było: wołowe/indycze/jagnięce/gęsie
    (nie jadamy kurczaków bo kwaśne i wieprzowiny bo słone)
    jarzynka do obiadu – gotowane jarzyny, a jakie to jest w książkach (byle nie kwaśne pomidory czy kapusta kiszona, warzyw kapustnych w ogóle malutko bo mają energię osłabiającą jelita i płuca). Buraki rzadko bo są silnie wychładzające, a jeśli już to tylko zasmażane (mnie bo burakach jeszcze niedawno „wysiadała” laktacja na dwa dni a moja córa pokasływała nazajutrz)

    Na kolację dzieci do ok 3 lat zjadają owsiankę, a starsze – gęstą zupę jarzynową.

    Acha, są jeszcze rosołki wołowo- indycze (szczególnie gdy dziecko niedomaga). Raz-dwa razy w tygodniu.

    To tyle co zdołałam sobie przypomnieć.
    Nie podajemy makaronów, pierogów bo są w smaku kwaśnym i osłabiają organizm, zakwaszają.

    Warto na temat każdego produktu poczytać w archiwum forum wpisując nazwę w wyszukiwarkę.

    #5056687

    kamieniek

    filozofia zdrowia

    Acha, sprawa ryb i owoców morza…
    Ciesielska pisze w swoich książkach, że ryby morskie są słone a więc niewskazane dla chorujących dzieci, natomiast słodkowodne są słodkie.
    Podobno wszystkie ryby są wychładzające. Należy je zawsze podawać z ziemniakami lub frytkami i marchewką duszoną z cebulą/chrzanem aby zneutralizować mozliwie ich wychładzające działanie. Masło czosnkowe chyba też w tym pomaga.
    Pomimo moich starań moja córa pokasłuje po rybie więc podaję bardzo rzadko.

    A owoce morza są podobno bardzo silnie wychładzające. Tak jak i samo morze:)



    #5056688

    kamieniek

    filozofia zdrowia

    No i jest jeszcze sprawa – pominięta przeze mnie – równoważenia potraw wszystkimi smakami i odpowiedniego łączenia produktów, tego trzeba się nauczyć.
    Że np buraki podajemy do wołowiny i kaszy gryczanej, itp.

    Ja swego czasu (a mam słabe zdrowie) zanim obiłam się o pp, podawałam notorycznie rybę z ryżem i surówką z kapusty albo tzatzikami.. – paskudnie się po tych daniach czułam patrząc z perspektywy czasu, totalny odpływ energii.
    Teraz wiem dlaczego tak się czułam.
    Tak więc nie tylko równoważenie jest ważne, ale także odpowiednie dobieranie i zestawianie produktów.

    #5056689

    Anonim

    To frytki są zdrowe?

    Ksiązki czytałam dawno (jest też A. Kłosowska „Zdrowa kuchnia dla dzieci” – niezupełnie PP, ale bardzo podobna), ale z tego co pamiętam ziemniaki nie są polecane w kuchni według PP.

    Przyznam, że dietę uważam za zdrową, ale trzeba stosować ją z rozsadkiem.
    Niestety, autorka napisała ksiażki jakby zjadła wszystkie rozumy.
    I np. w rozdziale o celiaklii czytamy:

    „najbardziej szkodliwe dla niemowląt jest mleko krowie, pszenna mąka i cukier. Powinniśmy je zastępowac mlekiem kozim, mąką z kaszy jaglanej, kukurydzianej lub owsianej i miodem. Dzieci karmione wymienionymi produktami rozsną i rozwijają się wspaniale.”



    #5056690

    Anonim

    Zamieszczone przez kamieniek
    milw – menu „Ciesielskich” dzieci jest takie:
    po przebudzeniu kawa zbożowa gotowana z przyprawami i miodem (od ok roczku)

    sniadanie – owsianka gotowana na wodzie z przyprawami, miodem, masłem, cytryną, – pycha jak dla mnie (przepis jest w książce i w archiwum też)

    drugie sniadanie – chlebek czerstwy (3-4 dniowy, kupuję w całości bo krojony szybko pleśnieje) z dodatkiem typu jajko, odrobiną mięska z zupy, jakimś pasztecikiem własnej roboty (zrobionym z warzyw i mięsa rosołowego), albo pastą jajeczną, pastą mięsno-warzywną, ja daję też czasem ser kozi twardy (byle nie twarogowy bo jest kwaśny) – Ciesielska wprawdzie uważa, że wszystkie sery są smakiem kwaśnym – krowie czy kozie, jednak moja córa na niego nie reaguje, a na twarogowy kozi reaguje pokasływaniem.
    Robię placki bananowe, placki dyniowe, omlety, naleśniki na kozim mleku, a czasem po prostu podaję zupę zamiast drugiego śniadania.
    Dzieci pepowe jedzą polentę – kaszkę kukurydzianą ugotowaną „na sztywno” i zapieczoną w piekarniku, ale u mnie tej polenty nienawidzą więc używam kaszki kukurydzianej tylko do zagęszczania zup.

    Zupa jest obowiązkowym posiłkiem każdego dnia – gęsta jarzynowa, byle nie kwaśna, na wywarze mięsno – kostnym (woł, indyk, jagnię, gęś), z cebulą, czosnkiem, marchewką i ziemniakami oraz innymi warzywami. O zupach poczytaj na forum – jest tam bardzo dużo informacji i przepisów tez się znajdzie. Wiem ze dzieci pepowe powinny zjadać zupę nawet 2-3 razy w ciągu dnia. Zupy gotowane na mięsie są bardzo lekkostrawne i wzmacniające.

    Obiad – ziemniaki puree/kasza gryczana/kluski sląskie/polenta/kasza jęczmienna/ewentualnie kaszo-ryż (samego ryżu nie podajemy bo jest wychładzający)
    gulasz lub inne mięsko byle było: wołowe/indycze/jagnięce/gęsie
    (nie jadamy kurczaków bo kwaśne i wieprzowiny bo słone)
    jarzynka do obiadu – gotowane jarzyny, a jakie to jest w książkach (byle nie kwaśne pomidory czy kapusta kiszona, warzyw kapustnych w ogóle malutko bo mają energię osłabiającą jelita i płuca). Buraki rzadko bo są silnie wychładzające, a jeśli już to tylko zasmażane (mnie bo burakach jeszcze niedawno „wysiadała” laktacja na dwa dni a moja córa pokasływała nazajutrz)

    Na kolację dzieci do ok 3 lat zjadają owsiankę, a starsze – gęstą zupę jarzynową.

    Acha, są jeszcze rosołki wołowo- indycze (szczególnie gdy dziecko niedomaga). Raz-dwa razy w tygodniu.

    To tyle co zdołałam sobie przypomnieć.
    Nie podajemy makaronów, pierogów bo są w smaku kwaśnym i osłabiają organizm, zakwaszają.

    Warto na temat każdego produktu poczytać w archiwum forum wpisując nazwę w wyszukiwarkę.

    Jestem ciekawa co autorka poleciłaby dziecku uczulonemu na: wszelkie mleko, marchewkę, pora, selera, pietruszkę, ryż, dodatkowo nietolerancją glutenu, więc owsianka i kluski śląskie odpadają.

    Swoją drogą kluski śląskie robi się z białej mąki, tak? A biała maka jako przetworzona nie jest PP.

    #5056691

    Anonim

    Zamieszczone przez kamieniek
    W sprawie lektury p. Temelie – na forum Ciesielskiej niektórzy przyznają się, że stosowali dietę B.Temelie i „przejechali” się na niej, ponieważ podobno tamte diety są jednak wychładzające. Nie czytałam tych pozycji więc osobiście nie mogę polecić. Ktoś inny pisze, że Ciesielska przystosowała zasady PP do warunków klimatycznych Polski, czego podobno Temelie brakuje.

    Temelie jest w ogóle trochę zawiła, ale to inna sprawa. Ciesielska, Żak Cyran i inne polskie autorki połączyły po prostu zasady diety z makrobiotyką. To wszystko.

    #5056692

    mata-hari

    Zamieszczone przez olencja
    Jestem ciekawa co autorka poleciłaby dziecku uczulonemu na: wszelkie mleko, marchewkę, pora, selera, pietruszkę, ryż, dodatkowo nietolerancją glutenu, więc owsianka i kluski śląskie odpadają.

    Dokładnie o tym samym pomyślałam 😉 Jak tu stosować dietę, gdy dziecko nie może prawie żadnych produktów na których dieta bazuje. Te zalecenia to chyba tylko i wyłącznie dla ludzi o zdrowych jelitach, którzy nie muszą się niczego wystrzegać.

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 350)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close