lamblie raz jeszcze

Postów wyświetlanych: 7 - od 1 do 7 (wszystkich: 7)
  • Autor
    Wpisy
  • #68840

    gonia23

    u nas jakieś 2 mies. temu wyszedł u zuzy antygen dodatni, ale kupka była oki. pediatra ze względu na brak jakichkolwiek objawów nie zaleciła leczenia, bo podobno leki są bardzo toksyczne. chcę zrobić jeszcze raz to badanie, ale u nas w Radomsku można zrobić albo antygen albo badanie pod mikroskopem, ale tam nie szukają lamblii. I co zrobić? co jest bardziej wiarygodne – czy badanie kupki czy ten antygen? a co jeśli będzie znowu rozbierzność w wynikach?

    Gosia, Zuzia 2 lata i Marta 8.05.05

    #882485

    lea

    Re: lamblie raz jeszcze

    Pisalam juz o postepowaniu kilka dni temu…

    Ile probek oddaliscie? wg niektorcyh szkol powinno ich byc nawet 10, choc zazwyczaj mowi sie o 3
    brak cyst w kale o niczym nie swiadczy, bo nie zawsze sa wydalane, a okresowo, dlatego koniecznych jest wiecej probek

    w razie wykrycia przed leczeniem konieczne jest badanie w szpitalu
    sonda
    bada sie dwunastnice

    wtedy nie ma juz watpliwosci co do leczenia

    lekarz nie powinien byl Wam tak mowic… pisalam o moich znajomych – u nich wlasnie takze jest u dziecka wykryty antygen
    dostali skierowanie do specjalisty od pasożytów
    beda badac sie takze oni (rodzice)i na koncu ew. w szpitalu
    dopiero leczenie

    dopiero sie dowiedzialam, ze moja ciocia miala lamblie, przywiozla je z tropikow, gdzie mieszkala z przerwami kilka lat
    leczyla siew szpitalu

    a jak wykryto antygen? mialam wrazenie, u znajomych wykryto go wlasnie w badaniu kału
    u Was inaczej?

    Mateuszek (2 lata)



    #882486

    shibaa

    Re: lamblie raz jeszcze

    Przeglądałam Twoje posty – i będę jeszcze przeglądać – ale widzę że robisz specjalizację – czy mogłabyś wymienić pokrótce objawy lambliozy – chciaż te najwazniejsze?
    Z góry dziękuję 🙂

    Agata i Ania (7.09.2004)

    #882487

    shibaa

    Re: lamblie raz jeszcze

    Juz dotarłam do postu gdzie podajesz linka do forum pediatrycznego – tak więc dziękuję :))))

    A co do „niewiedzy” lakarzy na te tematy to wynika to pewno z faktu że w ramach studiów medycznych studenci maja 2×45 minut na temat całej parazytologii – przynajmniej kiedys tak było – wiem to od mojego kolegi który studiował równolegle – ja weterynarię – on medycynę.
    No chyba ze później na specjalizacji coś więcej mówią.
    Dla odmiany na weterynarii parazytologia to poważny przedmiot i trwa o ile dobrze pamiętam 3 semestry, kończy się poważnym egzaminem.
    Zresztą chyba coś w tym jest bo często rodzice małych dzieci przychodzą do mnie o poradę w sprawie pasożytów bo od pediatry nic się dowiedzieć nie mogli

    Poza tym szlag mnie trafia kiedy słyszę że pediatra mówi „po co dzieciaka truć lekami, nawet jeśli jest poważne podejrzenie glistnicy” – czyli co – lepiej niech ma robale??? – i nie chca recept na zwykłe pytantelum wypisać.
    Leki p/robacze wcale nie są takie toksyczne bez przesady – działają głównie na terenie jelit.
    Ja sama się – z racji zawodu – odrobaczam profilaktycznie hehe – bo cholera wie z jakimi ja tu paskudztwami mam do czynienia. I dziecko też bedę odrobaczać bo jak czytam opracowania sanepidu i nie tylko na temat zarobaczenia srodowiska to aż niedobrze sie robi. Pewnie lepiej nie czytac i nie wiedzieć i żyć w nieświadomości 😉
    Ale to trochę poza tematem bo jednak lamblia to nie glista
    🙂

    Agata i Ania (7.09.2004)

    #882488

    lea

    Re: lamblie raz jeszcze

    I całe szczescie…
    „Posiadanie” lamblii to dla mnie pikus… o gliscie ciezko mi myslec i slabo mi sie robi. Przy lamblii mysl o tym, ze moze ją mam, nie zrobila na mnie wiekszego wrazenia procz tego, ze dochodza problemy techniczne i zmartwienie o dziecko.

    Tak wlasnie slyszalam, ze weterynarze sa lepsi w tym temacie niz pediatrzy.
    I tez moze lepiej nie wiedziec… Szczegolnie jak sie nie ma objawow i nie ma zagrozenia, ze sie TO kiedys zobaczy 😉 A i tak pewnie wokół wielu ludzi ma… wiec nie czuje sie, ze sie rozprowadza wsrod wszystkich chorobe…
    Jednak licho wie, jakie spustoszenie utajone one czynią 🙁

    A zupełnie nie na temat… z racji Twojego zawodu – mam pytanie o antykoncepcje dla kotow. Konkretnie siostra miala taki przypadek: kupila zastrzyk dla karmiacej kotki, ktora po skonczeniu karmienia miala zostac poddana zabiegowi. Niestety zastrzyk okazal sie chyba felerny, bo kotka blyskawicznie znowu byla kotna, nawet nie skonczyla jeszcze karmic mlodych – tempo takie, ze siostra byla zaskoczona (to byl jej 4. miot i nigdy tak predko nie miala mlodych) i spodziewala sie ciazy urojonej. Jednak niestety nie…
    No i moje pytanie – jaki to mogl byc zastrzyk? Jest kilka rodzajow? Sa takie nieskuteczne? Strach pomyslec, ze nasze zastrzyki moglyby takie byc 🙁

    Mateuszek (2 lata)

    #882489

    shibaa

    Re: lamblie raz jeszcze

    🙂
    Znam 3 preparaty injekcyjne.
    Kotki po porodzie BARDZO SZYBKO odzyskuja płodność i nawet 1-2 tyg po urodzeniu mogą znowu zajść w ciążę.
    Owulacja u kotki jest indukowana czyli nastepuje w momencie kopulacji – kawaler nie ma więc kłopotu z trafieniem w odpowiedni moment 🙂
    SZKODA ŻE U NAS TAK NIE JEST :)))))))))))))))))))))
    Najprawdopodobniej więc w momencie podawania zastrzyku była już ciężarna.
    Poza tym należy pamiętać że zanim się wchłonie spod skóry i zacznie działać to też musi kilka dni potrwać.
    No więc – zastrzyk po porodzie powinno się kotce zaaplikowac już po jakichś 2 tyg (nie ma znaczenia to że karmi). A do tego czasu razcej pilnować żeby nie łaziła po wsi

    Agata i Ania (7.09.2004)



    #882490

    lea

    Re: lamblie raz jeszcze

    O, dziekuje, cenne informacje, przekaze siostrze, ciekawa jestem, kiedy jej ten zastrzyk dali… myslalam ze podstawy wiedzy o plodnosci kotki to ona ma… 🙁

    Mateuszek (2 lata)

Postów wyświetlanych: 7 - od 1 do 7 (wszystkich: 7)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close