lewatywa i depilacja

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 34)
  • Autor
    Wpisy
  • #25213

    nautica

    NApiszcie proszę jak radziłyscie sobie z „zabiegami kosmetycznymi” przed porodem? Czy takich zabiegów jak lewatywa i depilacja nie można wykonać w domu? Wiem,że czasem to nie możliwe technicznie, ale może znacie jakies sposoby?

    nautica i nureczek (22.12.03)

    #337772

    siwa9c

    Re: lewatywa i depilacja

    WIEM,ŻE CZĘSTO KOBIETY SĄ JUŻ OGOLONE PRZEZ MĘŻÓW…A CO DO LEWATYWY TO LEPIEJJAK CI ZROBIĄ W SZPITALU,BO ZANIM PÓJDZIESZ RODZIĆ TO MOŻE SIĘ JESZCZE LEŻEĆ NP 2 DNI…ALBO KILKA GODZIN.PROPONUJĘ PRZEPROWADZIĆ LEWATYWĘ PRÓBNĄ W DOMU Z MĘŻEM…WTEDY TA 2 NIE BEDZIE SIE WYDAWAŁA TAKA STRAASZNA!

    SIWA I DZIDZIA (22.12.2003)



    #337773

    effcia

    Re: lewatywa i depilacja

    na szczescie rodzilam w szpitalu, gdzie oszczedzono mi golenia calosciowego (tylko w miejscu naciecia) i lewatywy i jakos wszystko poszlo gladko!

    Effcia z FRANULKIEM (20.08)

    #337774

    wasia

    Re: lewatywa i depilacja

    Depilację możesz wykonać sama w domu ale lewatywa , niestety jest konieczna. Bardzo sie jej obawiałam ( to śmieszne ale bardziej denerwowałam się lewatywą niż planową cesarką) ale okazała sie zabiegiem zupełnie do zniesienia. Nie jest tak strasznie jak sobie wyobrażałam.

    Aga i Ania

    #337775

    kura-domowa

    RANY! DZIEWCZYNY… OCZOM NIE WIERZĘ????!!!!

    Przepraszam, że tak ‚głośno’ w tytule, ale krew we mnie się zagotowała… I przepraszam też, nie chcę swoją notką nikogo urazić!!!!! Ale co na Boga … co ma lewatywa i golenie wspólnego z porodem???? Gdy rodziłam moje pierwsze dziecko, to faktycznie (a było to 16 lat temu z górą), faktycznie było to obowiązkowe. Drugie dziecko urodziłam 9 lat później i NIKT! podkreślam NIKT ode mnie ani jednego ani drugiego nie wymagał (choć położna sama ogoliła mi ‚kawałek’ przed nacięciem… brrrrrrrrr). Kolejnego maluszka urodziłam 3,5 roku później i o lewatywie i goleniu dawno zapomniano, a i z nacięcia zrezygnowano (choć na moje żądanie – podpisane w skurczu partym… hmmmmmmmmmmmmm).
    Następna dwójka urodziła się BEZ nacięcia, golenia, lewatywy… PO CO TO?????
    Przepraszam za te emocje, ale traktowanie „porodu jako choroby” zawsze będzie podnosiło u mnie poziom adrenaliny!

    Jeszcze raz powtarzam – nie chciałam NIKOGO urazić, ten post jest skierowany raczej przeciwko „szpitalnemu systemowi”, który nadal w wielu miejsach niestety pokutuje…

    Pozdrawiam Was wszystkie! Słuchajcie swojego ciała i zaufajcie mu, a wszystko będzie dobrze!!! A lewatywa i golenie nie są częścią porodu!!!! Naprawdę nawet rodząc w szpitalu macie prawo do własnego zdania (choć czasami przyjdzie o nie trochę powalczyć)

    Joj, jaki dziwny post wyszedł, przepraszam! To dlatego, ze moje plany porodowe legły w gruzach… Moje ciało mnie zdradziło….

    ~Agnieszka &Pszczółek/a

    #337776

    olasz

    Re: lewatywa i depilacja

    Ja ogoliłam sie sama (po tym jak słyszałam jak ciachają na sucho tępą maszynką odechcialo mi się wszystkiego…), tyle, że jak miałam ta lepszą sytuację, ze byłam „przeterminowana” i wiedziałam kiedy pójdę do szpitala, więc mogłam się przygotować. Co do lewatywy, to może ona spowodować przyspieszenie porodu, więc nie ryzykowałabym robienia jej samemu w domu…

    Ola i Dominika ur. 8.12.2002 r.



    #337777

    nautica

    Re: RANY! DZIEWCZYNY… OCZOM NIE WIERZĘ????!!!!

    A ma tyle wspólnego, ze często są to zabiegi nieprzyjemne i poniżające. I jesli można sobie je darować, to warto im zapobiec wczesniej. Niestety w wielu szpitalach sa obowiązkowe, bo lekarze tak sobie zyczą. Jesli zas chodzi o naciecie, to jest to chyba sprawa indywidualna, lepiej byc naciętym, niż rozerwanym. Mogę mieć tylko nadzijeę, że przy moim drugim porodzie tego uniknę.

    nautica i nureczek (22.12.03)

    #337778

    magdalenakaz

    Re: lewatywa i depilacja

    Nie bój się tych zabiegów. Ja ogoliłam się w domu, ale tydzień przed porodem i w dniu porodu miałam „odrosty”. Nie zdążyłam zrobić poprawki bo skurcze mnie zaskoczyły. W szpitalu położna ogoliła mnie tylko w miejscu nacięcia, a co do lewatywy to wszystko odbyło sie w warunkach intymnych, szybko i sprawnie , bez żadnego stresu.
    Ja generalnie uważam, że lewatywa jest potrzebna. Podczas skurczów partych nie byłam w stanie nad niczym zapanować i niechciałabym, aby moje dziecko pobrudziło się moim kałem. Pomijając względy estetyczne, to dziecko może się zarazić groźnymi bakteriami.

    Generalnie nie ma czego się bać! Przy następnym porodzie nawet jak będzie to nieobowiązkowe to i tak poproszę o zrobienie lewatywy

    Pozdrawiam

    Magda z Olą (31.07.2003)

    #337779

    kzaremba

    Pytanie o golenie

    Po pierwsze nie śmiejcie sie bo ja też panicznie bije sie lewatywy, a ogolić się chce w domku (przynajmniej dzisiaj, na 7 tygodni przed porodem mam taki zamiar). Ale zawsze w „tych okolicach” goliłam się kremem do depilacji, bo od żyletek rebiły mi się brzydkie krostki. Mam pytanie do bardziej doświadczonych- czy można przed porodem ogolić się kremem lub pianką? Zawsze dość dokładnie udawało mi sie ogolić tymi specyfikami……..

    Kasia i Sardynka (30.10.03)

    #337780

    magdalenakaz

    Re: Pytanie o golenie

    Jeżeli do tej pory użwałaś kremów i nic się działo to chyba nie ma przeciwwskazań. Mnie ogolił mój mąż tydzień wcześniej ponieważ przestraszyły mnie skurcze przepowiadające. Z mojego doświadczenia – to bądź juz przygotwana od 38 tygodnia bo poród może cię zaskoczyć w każdej chwili.

    Pozdrawiam
    Magda (+ Oleńka 31.07.2003)



    #337781

    kura-domowa

    Boże to nie tak….

    Chodziło mi tylko o to, że (mimo MASY zastrzeżeń do szpitali, w których rodziłam), w żadnym z nich już od wieków nie wymagano ode mnie ani golenia ani tym bardziej lewatywy…
    Akurat w moim przypadku rozerwanie goiło się o niebo lepiej niż nacięcie… ale już nic więcej nie napiszę… bo mi ZNOWU debata wyjdzie…

    … Zdecydownanie wczoraj nie miałam najlepszego dnia!… –>> vide „smutno mi” na „oczekując”…… brrrrrr co za dzień! Oberwało się Wam, niewinnym forumowiczkom… brrrr Chyba najlepiej będzie, gdy skasuję te dwa posty i znowu będę sobą

    Przepraszam za obcesową wypowiedź! Chciałam jak najlepiej, a wyszło … wiem wiem… dobrymi chęciami…

    Wybacz!

    ~Agnieszka &Pszczółek/a

    #337782

    bozenkan

    Re: Boże to nie tak….

    Wcale się nie przejmuj. W moim szpitalu od nikogo nie wymaga się golenia i lewatywy. Odeszli od tych rutynowych tortur już kilka lat temu. Organizm w większości wypadków sam postara się o oczyszczenie jelit. Choć jeśli kotś chce może to zrobić w domu. Ja mimo wszystko załatwię to w domku. Nacinania też nie wykonują rutynowo, tylko w razie konieczności. Jak jest naprawdę, będę wiedziała dopiero po fakcie

    Bożenka i Kruszynka (02.11) prawdopodobnie (ale nie ostatecznie) Ewunia



    #337783

    cait

    Nie chcę nikogo obrażać…

    …ale to jest jakaś paranoja!
    Z tego co wiem, jest właśnie odwrotnie. Lepiej pęknąć niż być nacinaną! I wydaje mi się to całkiem logiczne – przy nacinaniu mogą zostać uszkodzone nerwy. Z dwojga złego wolałabym pęknąć, i na sali porodowej powiedziałam położnej: „Tylko żadnego nacinania!” Na szczęście ani nie byłam nacinana, ani nie pękłam.
    Moim zdaniem nacinanie powinno być stosowane wtedy, kiedy wymaga tego sytuacja! Nie powinien to być zabieg rutynowy.
    A odnośnie lewatywy, to nawet o niej nie wspominano!

    Pozdrawiam!

    Cait + Alka (15 stycznia 2003)

    #337784

    magonil

    Re: Nie chcę nikogo obrażać…

    Myślę, że jeżeli chodzi o to, czy lepsze jest nacięcie czy pęknięcie krocza, dobrze gdybyś albo zajrzała do jakiejś ksiązki medycznej z dziedziny położnictwa, albo poszukała trochę w internecie. A może na medycynie uczą bzdur???

    Małgosia+Maleństwo 30.10

    #337785

    cait

    Re: Nie chcę nikogo obrażać…

    Bzdur? Zastanówmy się? Może program nauczania nie zawsze nadąża… A może uogólnianie, to jednak jego integralna cecha? Kilka moich koleżanek urodziło bez nacinania. Czy, w Twoim mniemaniu, powinnam być nacinana choć nie było takiej potrzeby? Tylko dlatego, że kogoś tak na medycynie nauczyli? Wierz mi, choć książek medycznych „pasjami” nie czytam, to jednak nie plotę co ślina na język przyniesie. Moje spostrzeżenia skonsultowałam z położną o dużej praktyce, i wiedzy nietylko ortodoksyjnej 😉 A nie sądzę, żeby w szkole rodzenia uczyli nas z premedytacją bzdur. Tylko po to żeby utrudnić życie lekarzom i położnym.

    Pozdrowienia!

    Cait + Alka (15 stycznia 2003)

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 34)


Forum ‘Wszystko o porodzie’ jest zamknięte dla nowych tematów i odpowiedzi.

Close