lewatywka

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 19)
  • Autor
    Wpisy
  • #11337

    lea

    Mam intymne pytanko do mam 😉
    Czy skorzystałyście z lewatywy? Czy decydowałyście się mimo, ze już nie trzeba (a może to nieprawda i w szpitalach i tak każą się temu poddać, choć już nie wolno nas zmuszać do tego)?
    Interesują mnie opinie – jak to było, jak się czułyście, jakie warunki, wrażenia psychiczne… Tyle złego się mówi o tej lewatywie, a ja mimo wszystko wierzę w jej sens, tylko nie wiem, jak to wygląda u ciężąrnej kobiety, u której już się zaczyna akcja porodowa (no chyba że przedtem leżała już…). Jeśli chcecie, możecie napisać na priw, bo naprawdę interesują mnie szczegóły (generalnie teoretycznie wiem, co to jest, ale jak wygląda w szpitalu i w praktyce widziane oczyma kobiety rodzącej? itd…)

    Lea i dzieciątko (11.03.03)

    #178049

    kasikw

    Re: lewatywka

    Cześć lea
    Ja nie jestem jeszcze mamą, termin mam na 1 czerwca, ale miałam w zeszłym roku operację ginekologiczną w szpitalu na madalińskiego no i standardowo robi się tam lewatywę , a nawet dwie – wieczorem i rano przed operacją ,więc mogę ci opowiedzieć jak to wygląda.
    Oczywiście uważałam , ze lewatywa jest okropna i wogóle poniżająca i po co się ją robi.
    Nie jest to jedanak nic strasznego.
    poszłam z pielęgniarką do łazienki na korytarzu, tam musiałam połozyć się na boku na łózku, obok stał stojak taki jak na kroplówki i na nim wisiała plastikowa torba z wodą . Od niej biegła rurka zakończona taką miękką końcówką. Pielęgniarka poprosiła mnie żebym rozchyliła pośladki i włozyła mi końcówkę tej rurki . Woda następnie sama zaczyna powoli wyciekać z torby .To jak woda leci na początku nie czujesz , dopiero pod koniec czujesz takie wirowania w brzuchu, burczenie jakbyś wypiła strasznie duzo jakiegoś płynu. Pod koniec trochę wydaje ci się, że masz strasznie cięzki brzuch , ale ja nie skupiałam się na tym , bo pielęgniarka okazała się być moją sąsiadką z osiedla i rozmawiałysmy. Jak cały płyn zleciał z torebki , to wstałam i musiałam pochodzić po korytarzu parę chwil aż zachciało mi się iść do toalety.
    Naprawdę nie jest to nic nieprzyjemnego, a uważam że jak ktos ma skłonnosci do zaparć tak jak ja to nawet przyjemne pozbyć się raz porządnie wszystkiego co masz w kiszkach.
    wiem ze w innych szpitalach stosują środki przeczyszczające ale nie wiem po co pchać w siebie chemię kiedy jest prostsze rozwiązanie.
    Myślę , że lewatywa jest konieczna , bo jak byś się czuła , gdybys w trakcie porodu zrobiła pod siebie wielką kupę???
    To tyle w kwestii lewatywy.
    Pozdrawiam Kasia W



    #178050

    ola2

    jest w porządku

    Mnie lewatywy nie robiono. Zapytalam czemy a pielegniarka odpowiedziala ze juz sie nie robi. W domu w mialam takie bóle parte ze ciagle siedzialam na kibelku i sie wyproznialam do konca. Wiem jednak ze jak masz bole parte na sali to bardzo ci sie chcie kupe, i to jest nieprzyjemne wiec jesli chodzi o mnie to gdyby mozna bylo to bym wziela. A pielegniarki robia to ciagle wiec ten widok ich nie zraża. Nie bój sie jak masz bóle to wszystko ci jedno co ci robią.
    Powodzenia.
    Ola.

    #178051

    Anonim

    Re: lewatywka

    Ja lewatywy jeszcze nigdy nie miałam, ale moja bratowa opowiadała mi jak strasznie się czuła, kiedy wypróżniła się w czasie porodu. To dopiero jest upokarzające! Na pewno dużo bardziej niż upokorzenie wynikające z samego podania lewatywy!

    Pozdrawiam

    Ewelina i Nikola (01.04.03)

    #178052

    kajak

    Re: lewatywka

    tez mam bardzo przyjemne doswiadczenia z lewatywa :-)) U mnie w szpitalu juz sie jej standardowo nie robi i jezeli kobieta sie porzadnie wyprozni przed porodem to czasem nie ma sensu ( organizm niektorych sam reaguje w ten sposob przed porodem). Ja zawsze bylam zdecydowana na lewatywe, wiadomo, niczego nie gwarantuje ale psychicznie (i nie tylko) lepiej. mialam robiona lewatywe, poniewaz ciaza byla przenoszona i na poczatku aby wywolac jakas akcje porodowa zrobiono mi wlasnie lewatywe. Podobno jakos to na macice wplywa :))) Polozna wziela mnie do pokoju obok lazienki i byla tak delikatna i dyskretna jak tylko sie dalo. Mowila mi zeby , potem, w lazience jak najdluzej wytrzymac, zeby porzadnie sie w jelitach „zagotowalo” i zeby byl lepszy efekt. Wyszlam z lazienki i mialam wrazenie ze jestem lzejsza o pare kilogramow. Cudowne uczucie 😛 Podczas porodu chyba jednak cos tam ze mnie jeszcze obrobine wylecialo, ale nie jestem pewna bo nikt nic nie powiedzial, nie komentowal – dla nich to normalna sprawa (ja w czasie porodu, jak schodzilam z lozka na pilke to przepraszalam polozna ze zakrwawilam przescieradlo, smiala sie ze mnie i mowila, ze to przeciez jej praca! :)))
    Jestem zdania ze dobrze jest jednak zrobic lewatywe, bo to nic strasznegoa samopoczucie lepsze. Pozniej, w czasie boli partych jest takie dziwne uczucie i nie wyobrazam sobie jakbym musiala jeszcze wtedy myslec o czymkolwiek oprocz parcia!!!
    ps. a technicznie najlepiej to Kasia opisala :)))

    Marta i Kubuś ur. 27.11.02

    #178053

    lea

    Re: lewatywka

    Dziewczyny, strasznie Wam dziękuję za takie dokładne opisy i wrazenia… zgadzam się z Wami, że ten zabieg na pewnio jest pożyteczny i dziwiłam się, dlaczego się od niego odchodzi – myslalam, ze może jest naprawde jakos upoklażający czy wiąże się ze strasznymi wspomnieniami… ale widze, że tak nie jest… Oczywiscie, że lepiej nie robic czegos na stole podczas porodu 😉 No i byc lzejsza po porodzie a nie latać tuż po takim wysiłku do kibelka… I także slyszałam, ze przyspiesza akcję porodową (na pewno wole to niz masaż szyjki… choć to pewnie sprawy róznie działające).
    Jeszcze raz dzięki i pozdrawiam

    Lea i dzieciątko (11.03.03)



    #178054

    sylwia111

    Re: lewatywka

    W szpitalu, w którym rodziłam nie robią lewatywy, dają tylko czopek (w moim przypadku nie sprawdził się). Uważam, że powinno się robić lewatywę na życzenie.
    W czasie porodu mówiłam połoznej, że nie wytrzymam i zaraz załatwię się na sali porodowej. Nie zrobiło to na niej żadnego wrażenia, była bardzo uprzejma i przyniosła basen. Na sali mój mąż, połozna, od czasu do czasu kontrolnie lekarz a ja mam się załatwić?! Następnym razem chyba sama w domu zrobię sobie lewatywkę 🙂 dla własnego komfortu psychicznego.

    Sylwia mama Antosia (9.9.2002)

    #178055

    lea

    Re: lewatywka

    No właśnie, tylko czy bez wprawy zdążyłabym taka lewatywę zrobić w domu, kiedy już czas na szpital…

    Lea i dzieciątko – Agusiątko (99,9%) (11.03.03)

    #178056

    sylwia111

    Re: lewatywka

    W moim przypadku spokojnie mogłam zrobić sobie lewatywkę. Poród w szpitalu trwał ponad sześć godzin.

    Sylwia mama Antosia (9.9.2002)

    #178057

    Anonim

    Re: lewatywka

    Zrobiono mi na moje wlasne zyczenie. Balam sie, ze moze sie cos stac podczas porodu 😉 Smieszne uczucie – a potem – uczucie braku wplywu na wlasne cialo!!! Ale nie zaluje

    Kaśka z Natalką (9,5 miesiąca)



    #178058

    awkaminska

    Re: lewatywka

    Jak rodziłam pięć lat temu dostałam czopek, który sama sobie włożyłam i po kilkunastu minutach poszłam do łazienki. To było super, żadnej lewatywy i brak strachu podczas parcia, ze…
    Dużo bym dała by teraz w szpitalu też dawali czopki i nie wiem dlaczego tego nie robią?
    Co do lewatywy to nie wiem, pewnie jeśli będzie taka potrzeba to będę wolała ją niż w trakcie parcia…
    Pozdrowienia Agnieszka 7-4-03

    Mysia

    #178059

    ewaz

    Re: lewatywka

    Cześć. Ja rodziłam 02.10.2002r. Niby zapytano mnie o to, czy chcę lewatywę, ale miałam wrażenie że odpowiedź mogła być tylko jedna. Jestem jednak zadowolona. Koleżanki straszyły mnie lewatywą, ale widocznie dużo się zmieniło. Buteleczka z płynem, którym robiono mi lewatywę była niewielka, a podczas przeżywania tak wielkich emocji, które toważyszą porodowi, nawe nie poczułam momentu, gdy położna ją wykonała. Dzięki lewatywie nie zrobiłam kupki, a teraz wiem, że nawet mimo ogromnych zaparć i tak nie można się powstrzymać. Trzeba tak mocno przeć, że u mnie powstały hemoroidy i co chwilę oddawałam mocz (uświadomił mi to dopiero mój mąż). Mam dla Ciebie radę: nie zastanawiaj się, to nie boli, wcale tego nie czuć, a korzyści ogromne.
    Pozdrawiam.

    Ewa i Mati 02.10.2002r.



    #178060

    lea

    Re: lewatywka

    Bardzo dziękuję za wszystkie odpowiedzi 🙂 Z tego co piszecie, to szkoda, że lewatywa nie jest po prostyu wolnym wyborem – jak widze, nadal albo sie do niej zmusza, nie przybliżając jej zalet, albo sie jej nie robi (w mysl zasady – była zła i juz :-().

    Lea i dzieciątko – Agusiątko (99,9%) (11.03.03)

    #178061

    Anonim

    Re: lewatywka

    Nie wiem co takiego uwłaczającego jest w zrobieniu kobiecie lewatywy? Ja trafiłam na izbę przyjęć, gdy zkurcze miałam co 3-5 minut, położono mnie na boku i wpompowano wodę, troszkę pochodziłam i poszłam do toalety. Uważam, iż coś takiego jest mniej żenujące, niż „wypadek” podczas parcia na porodówce.

    Asia i Julia (5 m-cy)

    #178062

    awkaminska

    Re: lewatywka

    Wiem, ze temat dawno juz poruszony ale dzis dowiedzialam sie (dzwoniac na Kasprzaka), ze w wielu szpitalach zamiast lewatywy nadal mozna poprosic o czopek glicerynowy (pisalam, ze poprzednio jak rodzilam cos takiego dostalam). Uwazam ze to niezla alternatywa dla lewatywy!

    Pozdrawiam! Aga (7-4-03)

    Mysia

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 19)


Forum ‘Wszystko o porodzie’ jest zamknięte dla nowych tematów i odpowiedzi.

Close