LiStOpAd 2003

No to tym razem ja zaczynam nowy wątek 🙂
zapraszam

Monika i
Nina (2l. i 11m.)

1051 odpowiedzi na pytanie: LiStOpAd 2003

redka2006-10-18 14:20:06

skutki…

..sa! – skutki nocnych rozbieranek….Tomek dostal w nocy ataku kaszalu:(dwie godziny wyjete ze snu:((no i rano poszlismy do lekarza..jak zwykle nic powaznego niezyt nosa i katar, ale maly kaszle jak gruzlikna szczsie nie ma goraczki, w miare mozliwosci mamy go odstawic od przedszkola do konca teygodnia, tak wiec nie bedzie chodzic…mamy rozne syropki, witamine C i krople do nosa…paskudnie
No to rozpoczelam nowy watek chorobskiem….

Ania+Tomi(2,10) +Zuzia-Nina(30tc)

2006-10-18 16:30:35

Re: skutki…

Nina tez się kuruje….Tak jak pisalam – od wczoraj ma gile do pasa i okropny kaszel. Do przedszkola pewnie dopiero w poniedzialek pojdzie.

Monika i
Nina (2l. i 11m.)

redka2006-10-18 17:08:05

Re: skutki…

bidulka:(a goraczke?
Tomek gdyby nie ten kaszel to zdrow jak rybka swiruje na calegoa katarek taki maly tyle ze leci, taka woda..te nasze przedszkolaki(chocia z u nas to wina nocnych pomyslow Tomka)
Zdrowka dla Niny:):*
Ania+Tomi(2,10) +Zuzia-Nina(30tc)

2006-10-18 17:58:57

Re: skutki…

nie, gorączki nie ma. Na chora tez nie wygląda – biega i wariuje bez przerwy. Nudzi się w domu strasznie….

Monika i
Nina (2l. i 11m.)

usianka2006-10-18 19:57:36

Re: skutki…

łoj, to leczcie swoje maluchy!! trzymam kciuki za szybkie wygnmanie chorób!!
Dzisiaj zaszczepilam mloda na grype. Zobaczymy co z tego wyjdzie. A i donosze, ze juz jej sie odmienilo i stwierdzila, ze jutro znowu chce wrocic wczesniej z przedszkola no to ok – babcia sie ucieszyła

Ula i Emilka (2 11/12)

nena752006-10-19 07:00:39

Re: skutki…

O rany, kurujcie się! i oby szybko minął ten katar i kaszel.

Wioletta i Tomek 2l. i 10 m-cy

nena752006-10-19 07:01:31

Re: skutki…

Z katarem to może dłużej potrwać. Chociaż jeśli się wysiedzi w domu to może to poniedziałku przejdzie. Oby!

Wioletta i Tomek 2l. i 10 m-cy

nena752006-10-19 07:15:12

Wczorajsza wyprawa do babci

Obecałam sobie, że już nigdy więcej nie pojadę z Tomkiem autobusem , ale od początku…
Kiedy dotarlismy do przystanku okazalo się, że mamy jeszcze jakieś 5 minut, więc postanowiłam kupić w kiosku chusteczki do nosa i mentosy (Tomkowi na drogę). Stanęłam przy okienku a moje dziecko najpierw zachciało na ręce a potem kiedy musiałam postawić go na ziemi, żeby zapłacić zaczął mi uciekać w stronę ulicy i jadących samochodów Serce mi stanęło i rzuciłam się biegiem za nim…Kiedy go złapałam za kurtkę zaczął się śmiać…
W autobusie był straszny tłok. Zdążyliśmy w ostatniej chwili. Ja stałam, Tomek siedział. Najpierw wypatrzył pierścionek jakiejś starszej pani i dopytywał się na głos czy to mój?
Po pewnym czasie postanowił wstać i zaczął dmuchać mi w twarz. Najpierw zabawa mu się bardzo podobała, potem się znudził więc tarmosił mnie po włosach itd.
I nagle przypomniało mu się słowo: dupa. I zaczął niemal krzyczeć na cały autobus: dupa, dupa, dupa, mama dupa. Ja prawie spłonęłam ze wstydu…..On się śmiał.
Kiedy znów usiadł zażyczył sobie otwarcia mentosów. Dałam mu, zjadł dwa po czym wycelował paczką w dziewczynę która stała obok nas i udawał, że strzela
Dopiero jakieś 10 minut przed końcem jazdy zwolniło się dla mnie miejsce. Usiadłam a Tomek wlazł mi na kolana. W pewnym momencie czuję, że mi się niemal osuwa z nóg. Po prostu dziecko zasnęło po tych wszystkich atrakcjach.

Nie poznawałam swojego dziecka. Nie wiem czy tak działa na niego przedszkole, że tam czuje pewnego rodzaju dyscyplinę a w domu to wszystko odreagowuje? Zawsze robił różne cyrki, ale nie wszystkie naraz jak wczoraj

Wioletta i Tomek 2l. i 10 m-cy

2006-10-19 11:59:20

Re: Wczorajsza wyprawa do babci

znam takie wyprawy autobusem/ tramwajem 🙂
Nina teraz siedzie zawsze spokojnie, rozglada sie troche, troche rozmawiamy, ale w wieku 1,5 roku była niemożliwa w środkach komunikacji miejskiej.
Uspokoiła sie z wiekiem 🙂 Ostatnio kilka razy stała bo nie było wolnych miejsc i grzecznie trzymała sie rurki….Dla nas autobusy i tramwaje to nie atrakcja tylko codziennośc, Nina jest przyzwyczajona wiec może dlatego obywa sie bez rozrabiania. Za to w samochodzie cięzko jej wysiedzieć w foteliku….

Monika i
Nina (2l. i 11m.)

nena752006-10-19 12:23:06

Re: Wczorajsza wyprawa do babci

Wiesz, może masz rację, że to też kwestia przyzwyczajenia. Dla Tomka wyprawa do babci na drugi koniec miasta ze mną autobusem to wielka frajda i atrakcja Za to w samochodzie jest aniołkiem. Sam grzecznie sadowi się w swoim foteliku, wie, że trzeba się zapiąć pasami. Jadąc samochodem nie mam z nim żadnego problemu…

Wioletta i Tomek 2l. i 10 m-cy

redka2006-10-19 12:47:41

Re: Wczorajsza wyprawa do babci

no to ladnie…ze tez dziecko sobie upodoba brzydkie slowa, wtedy kiedy nie trzebaa z tym uciekaniem to bym sie wqrzyla…

U nas tak jak u Moni autobus to codziennosc, wiec grzecznie udaje nam sie zawsze dojechac do celu(natomiast wczesniej byl problem wlasnie w aucie, ale terzaz Tomi dojrzal dofotelika)
Natomiast nie rozumiem, czemu nikt Ci nie zrobil miejscaludzie sa bez wyobrazni…

Buziaki

Ania+Tomi(2,10 )+Zuzia-Nina(30tc)

2006-10-19 15:40:01

Re: Wczorajsza wyprawa do babci

Ostatnio jechalam z Ninka naprawdę długi kawałek autobusem – i stałyśmy obie przez całą drogę…
No ale tak to bywa…

a przed godzina dostałam smsa z wiadomościa że moja kolezanka urodziła synka :-))) tydzień po terminie, przez cc bo mały owinał się pępowiną – tak się chciałam z Wami podzielic dobrą wiadomością…

Monika i
Nina (2l. i 11m.)

redka2006-10-19 16:21:24

Re: Wczorajsza wyprawa do babci

Super!gratulacje dla kolezanki:)))

Ludzie sa raczej malo domyslni, ja ostatnio ustepowalam miejsc mocno straszej pani, bo nikt sie nie ruszyl….

nena752006-10-19 18:51:22

Jakieś fatum czy co??

Napisałam to już w wątku Bruni w którym narzekała na zmywarkę i wysoką cenę butów Bartek..Napisałam to dla porównania kto ma gorzej……
1. Wczoraj mój mąż przy teściach zrobił mi scenę (pierwszy raz zrobił coś wobec mnie tak chamskiego). Zupełnie niesłusznie. Zryczałam się przez całą noc. Dzisiaj w pracy miałam oczy opuchnięte jak balony…Przeprosił, powiedział, że głupio zrobił…I co z tego skoro mi jest nadal przykro? (rano nawet teściowa dzwoniła do mnie na komórkę z pytaniem co słychać mimo, że widzieliśmy się wczoraj).
2. Tomek zsikał się dziś w spodnie, posikiwał się też kilka razy w ciągu dnia aż nie było już suchych ubrań i pani założyła mu pieluchę. W dodatku Wietnamka która chodzi do Tomka grupy od 3 tygodni przychodzi z zielonym katarem. Rodzice prawie nic nie kumają po polsku, bo dopiero co przyjechali z Wietnamu…
3. W pracy ktoś mnie tak zastawił samochodem, że nie mogłam wyjechać z parkingu. Wzywanie właściciela nic nie dało…Czekałam 15 minut aż postanowiłam na piechotę dylać do przedszkola (na szczęście to niedaleko).
4. W drodze powrotnej z przedszkola do mojej firmy (po samochód) wstąpiłam do sklepu, bo Tomek chciał sok. A w sklepie chciał jeszcze danonki, jajko-niespodziankę itd. Kupiliśmy jedne danonki, ale on chciał dwa opakowania. Kiedy się nie zgodziłam zaczął ryczeć.
Ryczał niemal cały czas. Przy kasie też. Zaczął się zanosić płaczem, bo nie chciałam kupić Halls’ów.
O mało mu nie przycięłam palców drzwiami, bo złapał się futryny.
Na ulicy prawie kładł mi się na chodniku i ryczał, ryczał, ryczał.
Resztkami cierpliwości przytuliłam go…Posiedzieliśmy tak chwilę. Uspokoił się. Kiedy wstałam znów był ryk, bo ON CHCE NA RĘCE. Kiedy się nie zgodziłam ryk nie przestawał. Wiedziałam, że jeśli tego nie zrobię, będę go ciągnęła za rękę po chodniku.
Niosłam więc torbę z przedszkola, swoją torbę, reklamówkę z zakupami i 14,5 kg Tomka. W pewnym momencie reklamówka pękła i sok potoczył się na ulicę. I w tym momencie nie wytrzymałam i się poryczałam…
Wieczorem dowiedziałam się też, że mój szef odbył rozmowę z jednym z moich klientów i doszedł do wniosku, że dla dobra nas wszystkich musi zmienić osobę, która się będzie nim zajmować. Nie miał żadnych zastrzeżeń do strony merytorycznej mojej obsługi, ale przekonał się, że między nami nie było “chemii”. Kobieta (chodzi o tego klienta) wzbudzała we mnie tak negatywne emocje, że chyba się tego nie dało ukryć. I z wzajemnością. Mój szef powiedział jednak, że przez to ja i mój manager musimy pomóc mu do lutego zdobyc nowego klienta z budżetem 2,5 mln (dodam branża reklamowa). Pięknie k…a no po prostu pięknie.

Tomek śpi dziś od 19:45…Jakiś cud…..
Wszystkie te akcje spowodowały, że do wieczora bolala mnie cała klatka piersiowa. Od dłuższego czsu nie brałam leków na ciśnienie, bo było w normie. Dzisiaj miałam 137/117 i puls 95. Kilka takich dni i będę jechała “R”ką. Po lekach jako tako mi przeszło. Idę spać…..Chciałam Wam się tylko wyżalić….

Wioletta i Tomek 2l. i 10 m-cy

usianka2006-10-19 19:04:52

Re: Wczorajsza wyprawa do babci

No to niezle Ci dal popalić!!!! Mloda jezdzila autobusem 2 razy w zyciu – raz we wrzesniu i raz w pazdzierniku to byl;a dla niej taka nowosc ze byla grzeczna. Zreszta ona przy obcych sie wstydzi i zazwyczaj nie robi takich cyrkow – na szczescie. Chociaz czasami diabel jak w nią wstapi do daje czadu bez wzgledu na okolicznosci i widownie
Co do tego zlego zachowania – wiesz, Emilka tez we wrzesniu byla okropna. Teraz jest jakby lepiej. W domu robi nam prezentacje nowych wierszykow, piosenek, rymowanek, opowiada co robila, co jadla i ile, z kim sie bawila itp – generalnie przezywa przedszkole. Wiola, a powiedz mi jak Ty reagujesz na Tomka zle zachowanie? Karasz go jakos? Ja w takiej sytuacji bym zwrocila mlodej kilka razy uwage, potem bym powiedziala ze jak sie nie uspokoi to wracamy do domu, a jak by sie nie uspokoila to bym naprawde wrocila. Jesli by tylko zaczał sie wrzask to bylaby sromotna kara w postaci nieogladania bajki i nieczytania ksiazek przed spaniem. Kilka razy do tego dochodzilo

Ula i Emilka (2 11/12)

2006-10-19 19:07:06

Re: Jakieś fatum czy co??

Wiola, przytulam mocno….
Prześpij się, jutro będzie lepiej.

Monika i
Nina (2l. i 11m.)

usianka2006-10-19 19:20:40

Re: Jakieś fatum czy co??

Wiola, wspolczuje mialas naprawde podly dzien czasami tak bywa, jutro na pewno bedzie lepiej – musi przeciez byc lepiej!!! Mam tylko nadzieje, ze nie odbije sie to negatywnie na Twoim zdrowiu.

Pewnie Cie to nie pocieszy, ale u mnie dzisiaj tez kiepsciutko Odstawilam mlodą do przedszkola, o 8:30 bylam w pracy i dzisiaj ani na chwilke nie zajrzalam na forum. Mialam potwornie duzo pracy, do tego mamy wizytacje panstwowej komisji akredytacyjnej i dziekan mnie dzisiaj uprzedzil, ze sa zainteresowani moja laborką (jutro rano). Dobrze by bylo gdyby to była naprawde moja laborka – a to sa zajecia ktore prowadze pierwszy raz w zyciu, w cudzej sali (a dokladnie w 2 salach na raz), ze studentami z drugiego roku – są calkiem zieloni nie wiem naprawde jak to wypadnie jesli mnie nawiedzą. Dzisiejsze zajecia skonczylam o 16:30, zanim wyszlam z pracy byla 17:30. Gdyby mąz mi nie przywiózł pizzy (musial przyjechac po fotelik wiec sie zlitował) nie zjadlabym nawet obiadu. Podjadalam w trakcie laborki W sumie to nawet nie mialam czasu zeby cos w pracy wypic. Miedzy koncem zajec a wyjsciem z pracy zdazylam sie poryczec jak bóbr. Nie radze sobie z jedną sprawą – emocjonalnie. Jest mi naprawde ciężko. Zaraz po pracy musialam jeszcze zajechac do jednego sklepu (z nadzieją ze cos sobie kupie na sobotnie wesele – DUPA BLADA – NIC). Na szczescie z okazji tych 2 kg co mi nagle znikly znowu mieszcze sie w jeden ciuch i jednak mam w czym pojechac zanim to jednak odkrylam w drodze powrotnej do domu zaryczalam sie w samochodzie (znowu, to juz drugi raz dzisiaj). W efekcie weszlam do pralni w auchanie z oczami jak krolik cale szczescie ze nikogo nie spotkalam. Wrocilam do domu o 19:30 – mlodej nie widzialam od 8:15 to kolejny taki czwartek Zaraz musze jeszcze troche popracowac z tego wszystkiego nei wypilam popoludniowej kawy (nie zdarzylam) i jestem ledwo zywa. Moze to i dobrze – padne pewnie, bo inaczej pewnie ryczalabym do poduchy
Chyba dopada nas SAD, jak sądzisz? Niby piekna jesien, ale organizm chyba wyczuwa ze to druga polowa pazdziernika i czas na megadoły

Ula i Emilka (2 11/12)

redka2006-10-19 20:33:47

Re: Jakieś fatum czy co??

ojej:(Wiola…..
paskudny dzien,wspolczuje bardzo!!
Qrcze Wiolcia kochanie dbaj o siebie!!bo sie martwimy takim cisnieniem!
wiesz jak to mowia..po burzy sloneczko i tego warto sie trzymac, tulimy mocno

Ania+Tomi(2,11)+Zuzia-Nina(30tc)

redka2006-10-19 20:38:45

Re: Jakieś fatum czy co??

:(no tak jesienne doly i kumulacja wszytskiego co niefajne…Ulenko, przykro mi ze i Ty mialas zly dzien..a odnosnie nie radzenia sobie..to nie wiem czy dobrze mysle…w kazdym razie jesli tak to rozumiem…
Dla Ciebie tez przytulachy

Ania+Tomi(2,11)+Zuzia-Nina(30tc)

nena752006-10-20 06:51:10

Re: Wczorajsza wyprawa do babci

W zasadzie Tomek nie jest karany…Nie znoszę kiedy ryczy w miejscach publicznych. Zawsze to był dla mnie koszmarny widok jak widziałam matkę z rozryczanym dzieckiem. Zawsze sobie mówiłam, że to katastrofa a teraz u mnie jest tak samo:( Generalnie kiedy gdzieś wychodzimy z Tomkiem jest OK tylko, że najczęściej kiedy ja jestem z nim sama odstawia takie cyrki. Ja wiem w czym jest problem: ja nie potrafię karać mojego dziecka. Będę z nim rozmawiać, negocjować, odwracać czymś uwagę, uspokajać, ale nie karać. Wszystko to się wiąże z tym, że tak wcześnie zostawiłam Tomka z dziadkami. Gdzieś tam podświadomie cały czas mam poczucie winy i chcę mu to wynagradzać. Wydaje mi się, że mama-fajna to taka która nie każe a z drugiej strony wiem, że takie myślenie to ogromy błąd.
Chyba muszę się wybrać po jakąś fachową literaurę psychologiczną

Wioletta i Tomek 2l. i 10 m-cy

nena752006-10-20 06:56:48

Re: Jakieś fatum czy co??

Jakby tego było mało po tym fatalnym dniu kiedy już wróciłam z Tomkiem do domu wzięłam się za gotowanie obiadu. Powinnam rzucić wszystko i sobie odpocząć a nie zasuwać jeszcze przy garach…
Czasami sobie myślę, że ja to chyba chcę za dobrze dla wszystkich wokół a tylko nie dla siebie……

Wioletta i Tomek 2l. i 10 m-cy

nena752006-10-20 07:01:17

Re: Jakieś fatum czy co??

Nie wiem Ula, może masz rację, że to też jakaś deprecha….Ja nigdy nie płakałam. No, prawie nigdy…Teraz po takim dniu jak wczoraj i przedwczoraj kiedy skumulują mi się te złe emocje to chyba jedyny sposób, żeby przynajmniej trochę je rozładować. Dzisiaj czuję się jakby mi było wszystko jedno…
Za dużo obowiązków, wszystko trzeba robić za szybko, spinać się całymi dniami, ciągle jest coś do załatwienia, ciągle ktoś jest niezadowolony…Nie dziwię się na prawdę osobom, które np. z dnia na dzień odchodzą z pracy. Niestety w mojej branży dzieje się tak dość często….

Wioletta i Tomek 2l. i 10 m-cy

nena752006-10-20 07:19:45

Re: Jakieś fatum czy co??

Dzięki Monia..
Jak ja nie cierpię takich dni…Dobrze, że dziś piątek a nie np. wtorek. Chociaż jutro pewnie pojedziemy do moich rodziców, więc znów mnie poddenerwują. Oni żyją w zupełnie innym świecie (poza Warszawą). U nich czas jakby płynął zupełnie inaczej…Nie rozumieją (szczególnie moja mama), że ja mogę być zdenerwowana czy zła właśnie przez nawał obowiązków w pracy, w domu itd. Brak czasu dla siebie, ciągłe dostosowywanie się do innych. Bez kalendarza i notesu w ktorym zapsuję rzeczy do załatwienia bym chyba zginęła…

Wioletta i Tomek 2l. i 10 m-cy

nena752006-10-20 09:32:36

Po rozmowie z przedszkolankami….

Wczoraj kiedy poszłam po Tomka trochę porozmawiałam z paniami…
Dowiedziałam się, że 26 października o 17:00 mamy pasowanie na przedszkolaka. Podobno dzieci przygotowują jakąś niespodziankę (tzn. mają cos śpiewać). Wiadomo jednak jak to z takimi maluchami bywa, więc pewnie większość będzie pokazywać a nie śpiewać o ile wogóle będą chciały wystąpić…Ja to chyba gdzieś się muszę ukryć, bo jeśli Tomek mnie zobaczy to z kolan mi już nie zejdzie .

Dowiedziałam się też, że Tomek bardzo się “rozbrykał” od jakiegoś czasu. Kiedyś bardzo się lubił bawić z Korą. Dziewczynka ta jest bardzo spokojna, troszkę starsza od Tomka (kilka miesięcy). Bardzo się zaprzyjaźnili (i tak jest do tej pory). Podobno od jakiegoś czasu Tomek coraz częściej zaczyna się bawić z chłopcami. Jest taki śmieszny Bartek i Wietnamczyk-Dat. Wszyscy trzej z braku zabawek militarnych w przedszkolu budują z czego popadnie pistolety (teraz już wiem skąd to się wzięło u Tomka).

A dzisiaj była u mnie dziewczyna z firmy z którą współpracuję i okazało się, że nasi synowie chodzą do tego samego przedszkola. Tylko jej synek do innej grupy 3 latków. W dodatku mieszka na tej samej ulicy…Świat jest na prawdę mały.

Wioletta i Tomek 2l. i 10 m-cy

redka2006-10-20 11:30:31

Re: Po rozmowie z przedszkolankami….

:))no przynamniej znasz juz date, u nas cisza(mialo byc z koncem wrzesnia, pozniej przesuneli na listopad, ale na ktory…..kto to wie…jestem strasznie ciekawa jak to bedzie wygladac i te maluszki:))no wlasnie ja tez chyba bede musiala gdzies sie ukryc..juz widze jak Tom do mnie biegnie
:))Fajnie:))ja mam wrazenie ze moj woli sie bawic sam, aczkolwiek widziala kilka razy jak sie bawil z roznymi dziecmi, natomiast nie ma nikogo takiego na stale…
Wiola, gdzie ta obiecana fotka Tomka?
Buziaki
Ania+Tomi(2,11) +Zuzia-Nina(30tc)

redka2006-10-20 11:32:18

Re: Jakieś fatum czy co??

no wlasnie, tez robie ten blad…trzeba zaczac dbac o siebie!!i to szybko!!!(ale sie madzrze, a pewnie tez mi to nie wyjdzie
A jak dzis nastroje??

Ania+Tomi(2,11)+Zuzia-Nina(30tc)

redka2006-10-20 11:35:44

Re: Wczorajsza wyprawa do babci

hmmm, u nas jest z reguly kat i wyciszenie, natomiast gdzies w terenie, to jest zapowiedz np nie ogladania bajki, albo nie przeczytania przeze mnie, badz tez nie kupie np gumy(ktore Tom uwielbia).Nie powiem kilka razy Tom dostal w tylek, ale raczej od taty i wczesniej, teraz unikam tego sposobu..

Ania+Tomi(2,11)obrazek]http://wbrosz.fm.interia.pl/tomcio/forum/Tnowe.jpg[/obrazek]+Zuzia-Nina(30tc)

2006-10-20 11:37:35

Re: Po rozmowie z przedszkolankami….

A ja nie wiem co u nas z tym pasowaniem….Nina cały tydzień spędziła w domu – cięzki do wyleczenia ma ten katar, na dodatek kaszle jak gruźlik. Od wczoraj troche jakby lepiej jest, mam nadzieje że przez weekend dokuruję ja do końca. Do przedszkola w poniedziałek. Nina juz sie nie może doczekać.
A moje dziecko woli bawic się z chłopcami – ciagle opowiada o kolegach z którymi jeżdżą autkami po dywanie

Monika i
Nina (2l. i 11m.)

2006-10-20 11:46:48

Re: Jakieś fatum czy co??

Ja tez mam dziś chyba taki dzień. Najpierw zaspałam rano na zajęcia (na których zalezało mi żeby być), nakrzyczałam na Ninkę bo skakała po kanapie na której ja siedziałam z kawą – oczywiście się obłałam bo kawa wychlapała mi się z filiżanki. Objechałam męża który oczywiście nie mogł poświęcić jej czasu (pomimo że nic rano nie robił bo do pracy ma na popołudniową zmiane dziś). W drodze na uczelnie utkwiłam w megakorku – myslałam że się uduszę w tym tramwaju taki był tłok. Wracając do domu chyba zgubiłam portfel bo nigdzie go nie mam. Pieniędzy za dużo tam nie było, ale wszystkie dokumenty tak Za chwile mam korepetycje, jestem piekielnie głodna, w całym domu bajzel…. Ninka na mnie wisi. Uhhh….

Monika i
Nina (2l. i 11m.)

redka2006-10-20 11:50:34

Re: Po rozmowie z przedszkolankami….

heheh to by sie z moim Tomem dogadala

U nas tez kaszel ciezki, ale kataru jakby duzo mniej(Tomek dostaje nasivin po kropelce do noska-polecam)a na kaszel ma 3 syropy Mukoline(do 16) a wieczorem Virlix(znacie?)a do tego prawoslazowy (na ochrone)zobaczymy co z tego wyniknie, w poniedzialek tez ma ruszyc do przedszkolka(nie chodzi od srody)

Ania+Tomi(2,11)+Zuzia-Nina(30tc)

redka2006-10-20 11:58:52

Re: Jakieś fatum czy co??

qrcze, mam nadzieje ze portfel sie znajdzie!!

A ja za to dzis jestem slaba, poprostu maxymalnie slaba(juz nawet krew mi sie puscila z nosa:()Spalam do 10(Wu w domku wiec Tomkiem sie zajal), teraz wypilam mala kawke, ale dalej nic:(klientka mi sie odwolala, moze i dobrze bo taka slabizna jakby pilowala(?)zaraz zabieram sie za przygotowanie rybki na obiad(bo Tom drzemie)chyba e pacne sie do lozka…

Buzka
Ania+Tomi(2,11) +Zuzia-Nina(30tc)

usianka2006-10-20 12:55:12

Re: Wczorajsza wyprawa do babci

ja niestety po kazdym zastosowaniu kary mam wyrzuty sumienia ze jestem za surowa chociaz nie robie tego często ale jednak

Ula i Emilka (2 11/12)

madzia14092006-10-20 12:56:58

Re: Po rozmowie z przedszkolankami….

Może to zbieg okoliczności, ale my tez mamy pasowanie 26.10 o 17:00 i dzieci będą cos śpiewać. Napisz do którego przedszkola chodzi Tomek.

kuba i maja

usianka2006-10-20 12:57:52

Re: Jakieś fatum czy co??

Dziekuje Aniu. Chociaz dołek nie jest spowodowany lipcową stratą – z tym o dziwo sobie radzę. Raz lepiej raz gorzej, ale ogolnie da sie zyc.

Ula i Emilka (2 11/12)

usianka2006-10-20 13:01:02

Re: Jakieś fatum czy co??

Ja zawsze tak mam, ze jak juz sobie nie radze to siadam i rycze predzej czy pozniej jest poprawa.
jak dobrze, ze dzisiaj piatek, prawda?

Ula i Emilka (2 11/12)

usianka2006-10-20 13:10:15

Re: Jakieś fatum czy co??

o wlasnie, ja nie mam tego nawyku – zapisywania spraw w notesie – i zdarza mi sie o czyms zapominiec (np. dzisiaj mialam wyslac studentom materialy – przypomnialam sobie juz w domu – echhhhhhhhhh). To nie dziala dobrze na psychike. Takie zapisywanie i wykreslanie spraw z listy podobno pomaga nie tyle w organizacji ile daje satysfakcje gdy sie widzi ze kolejne rzeczy z listy znikają. Podobno poprawia to samoocene. Ciagle sobie obiecuje ze tez bede tak robic, ale…. zapominam

Ula i Emilka (2 11/12)

usianka2006-10-20 13:20:17

Re: Jakieś fatum czy co??

to musi byc fatum….
Moni, będzie ok!!
U mnie dzisiaj nadal srednio, ale jednak lepiej.

Ula i Emilka (2 11/12)

usianka2006-10-20 13:26:57

Re: Po rozmowie z przedszkolankami….

U nas pasowanie jest na poczatku listopada i nawet wiem jak bedzie repertuar – mloda chyba nie moze wytrzymac i spiewa i recytuje w domu Troche sie stresuję jak sobie poradzi – pierwszy publiczny wystep mlodej Zawsze wstydzila sie wiekszej ilosci ludzi – zobaczymy jak to wyjdzie (na pewno i tak bede dumna)

Ula i Emilka (2 11/12)

2006-10-20 13:34:45

Re: Jakieś fatum czy co??

Ja tez zawsze sobie popłaczę. A jeszcze lepiej mi się robi jak sie komus chociaz troche wygadam 🙂

Monika i
Nina (2l. i 11m.)

usianka2006-10-20 13:44:23

nadal narzekam

Wyzaliłam sie juz dzisiaj Wioli na gg – Wiola, ewentualnie moge Cie zwolnic z czytania tego posta i pocieszania A tak powaznie. Dupa blada i tyle….. Mloda dala nam w nocy tak popalic ze po prostu nie wiem co mam myslec. Nie spalam grubo ponad pol nocy, jak juz sie uspokoila to nie moglam zasnąc bo mi rozne rzeczy zaczely do glowy przychodzic. Wstalam rano ledwo ciepla, po drodze do pracy oczywiscie 2 stluczki (jedna w tunelu) i korki – ale zdążylam – ufffff. W pracy mamy drugi dzien kontrolę z ministerstwa (kontrolują dydaktyke) i bylo bardzo prawdopodobne ze przyjdą do mnie na laborke. Nie zdązyli na szczescie Po spotkaniu pracownikow wydzialu z zespolem wizytujących siadlam w swoim pokoju i ze zmęczenia sie poryczalam. Potem przyjechal mąz przywiezc mi fotelik i mowi ze mloda cos zaczela kichac jak jązawiozl do przedszkola. A my mamy w planach jutro wyjazd do Plocka na wesele. Odebralam mlodą – faktycznie, troche zaflukana (a we srode ją szczepilismy), mama mowi ze kilka razy kichnela. W Plocku mlody jest chory – dostaje zastrzyki, jak mu mloda cos sprzeda – bede miala wyrzuty sumienia, ajk on ją czyms zarazi na dokladke – tez. No i co – mam z nią zostać? Nei chce mi sie samej kiblowac w domu – mam jutro imieniny – jak zostane, to nawet nikt nie bedzie mogl nas odwiedzic srednio przyjemne spedzenie imienin (mąz musi jechac bo jest swiadkiem)… a ze mam dola, to pewnie bym przeryczala ten weekend ja piernicze, jest po prostu bosko….
mldoa odsypia nocke a ja chyba zaraz machne trzecią kawe, bo juz mi sie oczy zamykają, a na 17 mam jeszcze zebranie naszej wspolnoty

Ula i Emilka (2 11/12)

Znasz odpowiedź na pytanie: LiStOpAd 2003?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Tematy, których nie znalazłam w forum
L4 a umowa o dzieło;
od miesiąca przebywam na L4 "ciążowym" (umowa o pracę), mogę jednak dorobić sobie (publikacja tekstów) na umowę o dzieło; czy L4 nie wyklucza tej możliwości? Monika, Oliwia (04.04) i
Czytaj dalej
Mam z dzieckiem taki problem
jedziemy do szpitala ((
Mój tygodniowy synek ma początki zapalenia ucha, i gardła. Pewnie zaraził sie od starszej siostry która pechowo zachorowała po raz pierwszy od roku gdzy mały wrócił ze szpitala ze mna.
Czytaj dalej