>>>MAJOWIĄTKA 2009 – DEBIUT<<<

No to zapraszam Kochane do rozważań o naszych słodkich maleństwach !!!
Aż się wierzyć nie chce, że niedawno testowałyśmy, tyle obaw miałyśmy….poznawałyśmy się, coraz bardziej lubiłyśmy (przynajmniej ja ze swojej strony :))….
teraz tulimy swoje dzieciątka 🙂

Zatem gadu gadu Kochane 🙂

4741 odpowiedzi na pytanie: >>>MAJOWIĄTKA 2009 – DEBIUT<<<

jaewa2009-06-03 20:06:06

No to pozwólcie, że w imieniu Majówek 2008 powitam Was serdecznie w tym dziale życząc zdrowia dla Was i Maluszków oraz samych słonecznych dni w szczęściu.
Czas tak szybko pędzi!- dopiero nasze szkraby się pojawiały, a już prawie wszystkie skończyły roczek 🙂

olcia2009-06-03 20:39:52

No to i ja się zgłaszam na nowym majówkowym wątku 🙂
Ufff… właśnie przebrnęłam przez wszystkie zaległości w czytaniu, a przez półtora miesiąca się tego nazbierało że hoho… Rozgadałyście się na końcówce, nie powiem 😉
<O:p
Wracając do poprzedniego wątku na "oczekujących" czytałam, czytałam… i kilka razy leciały mi łezki po policzkach. Opisy Waszych porodów, pierwsze doświadczenia z maluszkami, no i te cudowne zdjęcia – po prostu mnie rozklejały… Troszkę mi się przykro zrobiło, że nie mogłam byc wtedy z Wami… W ogóle brak dostępu do netu to masakra – ale na szczęście moge już serfować na ile mi tylko czas pozwoli ;)<O:p</O:p
<O:p</O:p

c.d.n. bo właśnie Niunia się obudziła na cyca…

mrowka822009-06-03 21:06:41

A to mój synuś ukochany:) – Mateuszek:)

olcia2009-06-03 21:58:48

Zanim zacznę z Wami gadu-gadu, to może napiszę pare słów jak to u mnie było…

Do końca kwietnia musieliśmy się wyprowadzić ze sprzedanego mieszkania. Pakowanie rzeczy w kartony, kombinowanie z przeprowadzką – wszystko było na mojej głowie, no oprócz dźwigania 😉 Co dzień się modliłam, żeby Domi wytrzymała jeszcze w brzuszku, jeszcze troszkę… Byleby w większości ogarnąć to wszystko. I z brzuchem wielkości piłki lekarskiej biegałam po spółdzielniach, notariuszach, skrabówkach itp, ale udało się.

28 kwietnia podpisywalismy u notariusza akt sprzedaży, i wtedy się śmiałam z męzem – teraz może się już dziac co chce. No i Dominika widocznie musiała nas podsłuchać, bo w nocy 28/29 kwietnia około 3 po którejś z kolei wizycie w ubikacji stwierdziłam w śluzie czerwone niteczki z krwią. Skurcze miałam juz od kilku dni, ale tej nocy były zdecydowanie silniejsze. Mąż jechał na 7.00 do pracy i chciałam się z nim zabrać przy okazji, ale stwierdziłam że poczekam na rozwój akcji w domku.

Około 8.30 skurcze były na tyle bolesne i regularne (co 6 min.), że obudziłam teścia z pytaniem, czy nie zawiózłby mnie na porodówkę. On cały w strach czy mu nie urodzę po drodze, pruł do Lęborka że chyba wszystkie przepisy łamał. Z Łeby to ok. 30km.

Po przyjeździe do szpitala okazało się, że 3cm rozwarcia i że nie pójdzie tak szybko. Ktg wykazało skurcze co 5 min, ale zrobiły się mniej regularne. Lekarz który mnie przyjął, stwierdził że przyspieszymy akcję przebijając pęcherz płodowy. No to ja do tescia, że jednak mnie zostawiaja i będę rodzić, do męża tel. że to niebawem. Płacz do sluchawki, czy jednak nie dałby zrobić czegoś, by byc tam ze mną w tej chwili. Niestety nie mógł – taka praca 🙁 Zadzwoniłam po moją umówioną położną, w międzyczasie sporo chodziłam żeby przyspieszyć poród. Bolało coraz bardziej…

Kolejny lekarz i znowu badanie, rozwarcie na 5-6 palców po godzinie. Każą się kłaść na łóżko, lekarz przebija pęcherz, czuję ciepło… Okazuje się że wody są zielonkawe i cały poród spędzę w pozycji leżącej, podłączona pod ktg. Masakra, tego sie nie spodziewałam, a krzyż bolał jak cholera. Połozna jeszcze nie dojechała, a boli coraz bardziej.

Jest połozna – pani B. która również odbierała poród mojego Adaśka. Rozwarcie na 7cm. Skurcze zaczynaja być nie do wytrzymania, sczególnie gdy trzeba leżeć. B. pozwala mi wstać do łazienki, potem próbuję trochę na stojąco przy łóżku, ale jednak nie mam sił stać, więc się kładę.

Zaczynam wyć z bólu, aaaaaaa….aaaaaaa…. Jestem w stanie błagać o cesarkę, ale wiem że w moim szpitalu to ostateczność, nie chcą robić bo szpital niby pro naturalny i statystyki im sie psuje :/

Jestem wściekła, wykonczona, cała mokra, pytam B. ile to jeszcze potrwa. Mówi że już niedługo, że dam radę. Zaczynają się parte. Nie wiem ile ich było, ale coś koło 5. Wyszła główka, B. mówi “dotknij główkę”, dotykam. Dostaję powera i za kolejnym partym wychodzi reszta ciałka Dominisi… Słyszę płacz, sama płaczę… ze szczęścia… z ulgi że juz po wszystkim. Zawijają małą w kokon i dają mi, przytulam ją i płaczę, śmieję się i znowu płaczę… Nawet nie boli jak B. mnie zszywa. Mam w ramionach swoją ukochaną upragnioną córeczkę – to się teraz tylko liczy!

Zawożą nas na salę, przystawiam małą do cyca. Pięknie ssie i obie zasypiamy…
Tak jak już wiecie, ważyła 4100g i miała 58cm. Przy moim wzroście (160cm) i filigranowej figurze (sprzed ciąży ;)) to możecie sobie wyobrazić, jaki to klocuszek musiałam wypchnąć. Adaś też miał ponad 4kg, ale Domi go ciut przebiła. Taka moja natura chyba do rodzenia duzych dzieci hihi.

No i szpital. Spędzilismy tam aż 11 dni, bo okazało się, że w posiewie moczu wyszła bakteria e-coli i Mała dostawała antybiotyk. Troszkę miałam doła, jak patrzyłam na wkłuty welflon w takiej malutkiej rączce. Potem go jeszcze przekłuwali do drugiej rączki, i do nózek, bo się robiły skrzepiki krwi i się zapychał. Wolałabym sama cierpieć, żeby Małej tak nie kłuli, ale nie było wyjścia…

Żeby nie było za mało atrakcji to w czasie kiedy byłam w szpitalu, Adaś bardzo sie rozchorował. Była to jego pierwsza choroba w życiu, nie licząc małych przeziębień. Nic nie jadł, nie miał siły stać na nogach, wymiotował. Prawie znalazł się w szpitalu pod kroplówką. Wizyty u tzrch lekarzy. Teściowa dzielnie się nim opiekowała. Ja ryczałam w szpitalu że nic nie mogę zrobić, że nie moge go przytulić… Miałam zakaz kontaktu z nim, żeby choroba nie przeszła na Małą. Wszytko to okazło się jakimś wirusem, który rozwijał się wewnątrz organizmu. to co mąż i teściowie przeszli z Adasiem w domu, a ja telepatycznie w szpitalu, to długa historia…

Na szczęście teraz wszyscy jesteśmy w domku, tzn już nie w swoim ale u teściów. Zamierzamy tu pomieszkac jakieś 2-3 latka. Oprócz minusów – wiadomo, są tez plusy. Teściowa gotuje, pierze, zajmuje się dużo Adasiem, więc ogólnie nie moge powiedziec że jestem zmęczona.

Dominika też jest ogólnie spokojnym dzieckiem, zupełnie inna niż Adaś jak był mały. Owszem, kłopoty z kupkami, gazami i spaniem są dosyc częśto ostatnio, ale wszystko jest do przezycia.

W kolejnych postach juz nie o sobie, tylko gadu-gadu z Wami….
Ufff, ale się rozpisałam… sorki…

A jesli ktoś miałby ochotę na fotki to zapraszam na NK bo nie mam juz dziś siły, żeby tu kombinować 🙂
[Zobacz stronę]

buziaczki i do usłyszenia jutro,
dziś juz nie dam rady sklepić kolejnego posta… wybaczcie… 🙂

Aha, i jeszcze raz chciałabym podziękować wszystkim za kciuki i gratulacje, zarówno tu na forum jak i sms-owo.

Olcia, Adaś (02.05.2006) i Dominika (29.04.2009)

olcia2009-06-03 22:01:15

Cześć Mroweczko, śliczny twój Mateuszek, i jakie ma ładne oczka 🙂
Zresztą rozklejają mnie wszystki zdjęcia naszych majowych maluszków… sa po prostu boskie…

buziaki

as11122009-06-04 00:10:22

Zamieszczone przez Lilusia:No to zapraszam Kochane do rozważań o naszych słodkich maleństwach !!!
Aż się wierzyć nie chce, że niedawno testowałyśmy, tyle obaw miałyśmy….poznawałyśmy się, coraz bardziej lubiłyśmy (przynajmniej ja ze swojej strony :))….
teraz tulimy swoje dzieciątka 🙂

Zatem gadu gadu Kochane 🙂

Też myślałam ostatnio o tym jak to było gdy nasze szkraby siedziały jeszcze w brzuszkach, zastanawiałyśmy się jak to będzie gdy już do nas wyjdą, czy wszystko jest z nimi ok, waga, ruchy, pierwsze objawy porodu… ach… a teraz już maleństwa siedzą u naszych boków i powoli zapomina się wszystko z rozdziału pierwszego.

A zaczęłam myśleć o tym gdyz moja mała często się wzdryga jakby ze strachu. Przypomniało mi się jak zastanawiałyśmy się nad trzepotaniem jeszcze w brzuszku – teraz juz wiem co moja mała wtedy robiła :Hyhy:

as11122009-06-04 00:11:12

Zamieszczone przez Mrówka82:A to mój synuś ukochany:) – Mateuszek:)

Mały miodzio – śliczny jest i wygląda na tym zdjęciu juz tak poważnie, Fajniusi :Hura!:

as11122009-06-04 00:18:52

Zamieszczone przez olcia_:Zanim zacznę z Wami gadu-gadu, to może napiszę pare słów jak to u mnie było…

Do końca kwietnia musieliśmy się wyprowadzić ze sprzedanego mieszkania. Pakowanie rzeczy w kartony, kombinowanie z przeprowadzką – wszystko było na mojej głowie, no oprócz dźwigania 😉 Co dzień się modliłam, żeby Domi wytrzymała jeszcze w brzuszku, jeszcze troszkę… Byleby w większości ogarnąć to wszystko. I z brzuchem wielkości piłki lekarskiej biegałam po spółdzielniach, notariuszach, skrabówkach itp, ale udało się.

28 kwietnia podpisywalismy u notariusza akt sprzedaży, i wtedy się śmiałam z męzem – teraz może się już dziac co chce. No i Dominika widocznie musiała nas podsłuchać, bo w nocy 28/29 kwietnia około 3 po którejś z kolei wizycie w ubikacji stwierdziłam w śluzie czerwone niteczki z krwią. Skurcze miałam juz od kilku dni, ale tej nocy były zdecydowanie silniejsze. Mąż jechał na 7.00 do pracy i chciałam się z nim zabrać przy okazji, ale stwierdziłam że poczekam na rozwój akcji w domku.

Około 8.30 skurcze były na tyle bolesne i regularne (co 6 min.), że obudziłam teścia z pytaniem, czy nie zawiózłby mnie na porodówkę. On cały w strach czy mu nie urodzę po drodze, pruł do Lęborka że chyba wszystkie przepisy łamał. Z Łeby to ok. 30km.

Po przyjeździe do szpitala okazało się, że 3cm rozwarcia i że nie pójdzie tak szybko. Ktg wykazało skurcze co 5 min, ale zrobiły się mniej regularne. Lekarz który mnie przyjął, stwierdził że przyspieszymy akcję przebijając pęcherz płodowy. No to ja do tescia, że jednak mnie zostawiaja i będę rodzić, do męża tel. że to niebawem. Płacz do sluchawki, czy jednak nie dałby zrobić czegoś, by byc tam ze mną w tej chwili. Niestety nie mógł – taka praca 🙁 Zadzwoniłam po moją umówioną położną, w międzyczasie sporo chodziłam żeby przyspieszyć poród. Bolało coraz bardziej…

Kolejny lekarz i znowu badanie, rozwarcie na 5-6 palców po godzinie. Każą się kłaść na łóżko, lekarz przebija pęcherz, czuję ciepło… Okazuje się że wody są zielonkawe i cały poród spędzę w pozycji leżącej, podłączona pod ktg. Masakra, tego sie nie spodziewałam, a krzyż bolał jak cholera. Połozna jeszcze nie dojechała, a boli coraz bardziej.

Jest połozna – pani B. która również odbierała poród mojego Adaśka. Rozwarcie na 7cm. Skurcze zaczynaja być nie do wytrzymania, sczególnie gdy trzeba leżeć. B. pozwala mi wstać do łazienki, potem próbuję trochę na stojąco przy łóżku, ale jednak nie mam sił stać, więc się kładę.

Zaczynam wyć z bólu, aaaaaaa….aaaaaaa…. Jestem w stanie błagać o cesarkę, ale wiem że w moim szpitalu to ostateczność, nie chcą robić bo szpital niby pro naturalny i statystyki im sie psuje :/

Jestem wściekła, wykonczona, cała mokra, pytam B. ile to jeszcze potrwa. Mówi że już niedługo, że dam radę. Zaczynają się parte. Nie wiem ile ich było, ale coś koło 5. Wyszła główka, B. mówi “dotknij główkę”, dotykam. Dostaję powera i za kolejnym partym wychodzi reszta ciałka Dominisi… Słyszę płacz, sama płaczę… ze szczęścia… z ulgi że juz po wszystkim. Zawijają małą w kokon i dają mi, przytulam ją i płaczę, śmieję się i znowu płaczę… Nawet nie boli jak B. mnie zszywa. Mam w ramionach swoją ukochaną upragnioną córeczkę – to się teraz tylko liczy!

Zawożą nas na salę, przystawiam małą do cyca. Pięknie ssie i obie zasypiamy…
Tak jak już wiecie, ważyła 4100g i miała 58cm. Przy moim wzroście (160cm) i filigranowej figurze (sprzed ciąży ;)) to możecie sobie wyobrazić, jaki to klocuszek musiałam wypchnąć. Adaś też miał ponad 4kg, ale Domi go ciut przebiła. Taka moja natura chyba do rodzenia duzych dzieci hihi.

No i szpital. Spędzilismy tam aż 11 dni, bo okazało się, że w posiewie moczu wyszła bakteria e-coli i Mała dostawała antybiotyk. Troszkę miałam doła, jak patrzyłam na wkłuty welflon w takiej malutkiej rączce. Potem go jeszcze przekłuwali do drugiej rączki, i do nózek, bo się robiły skrzepiki krwi i się zapychał. Wolałabym sama cierpieć, żeby Małej tak nie kłuli, ale nie było wyjścia…

Żeby nie było za mało atrakcji to w czasie kiedy byłam w szpitalu, Adaś bardzo sie rozchorował. Była to jego pierwsza choroba w życiu, nie licząc małych przeziębień. Nic nie jadł, nie miał siły stać na nogach, wymiotował. Prawie znalazł się w szpitalu pod kroplówką. Wizyty u tzrch lekarzy. Teściowa dzielnie się nim opiekowała. Ja ryczałam w szpitalu że nic nie mogę zrobić, że nie moge go przytulić… Miałam zakaz kontaktu z nim, żeby choroba nie przeszła na Małą. Wszytko to okazło się jakimś wirusem, który rozwijał się wewnątrz organizmu. to co mąż i teściowie przeszli z Adasiem w domu, a ja telepatycznie w szpitalu, to długa historia…

Na szczęście teraz wszyscy jesteśmy w domku, tzn już nie w swoim ale u teściów. Zamierzamy tu pomieszkac jakieś 2-3 latka. Oprócz minusów – wiadomo, są tez plusy. Teściowa gotuje, pierze, zajmuje się dużo Adasiem, więc ogólnie nie moge powiedziec że jestem zmęczona.

Dominika też jest ogólnie spokojnym dzieckiem, zupełnie inna niż Adaś jak był mały. Owszem, kłopoty z kupkami, gazami i spaniem są dosyc częśto ostatnio, ale wszystko jest do przezycia.

W kolejnych postach juz nie o sobie, tylko gadu-gadu z Wami….
Ufff, ale się rozpisałam… sorki…

A jesli ktoś miałby ochotę na fotki to zapraszam na NK bo nie mam juz dziś siły, żeby tu kombinować 🙂
[Zobacz stronę]

buziaczki i do usłyszenia jutro,
dziś juz nie dam rady sklepić kolejnego posta… wybaczcie… 🙂

Aha, i jeszcze raz chciałabym podziękować wszystkim za kciuki i gratulacje, zarówno tu na forum jak i sms-owo.

Olcia, Adaś (02.05.2006) i Dominika (29.04.2009)

O 2 w nocy wycisnęłaś ze mnie masę łez. Pięknie to opisałaś- bardzo się wzruszyłam. Szkoda, ze oprócz pięknego porodu malutka musiała być kłuta – choć to dla jej dobra, no i synuś biedactwo się namęczył – nie dość że choroba to jeszcze brak mamy – współczuję.

Najważniejsze, ze teraz już wszyscy w komplecie, szczęśliwi a pomoc teściów na pewno się przydaje.

Fotek nie udało mi się obejrzeć – galeria zablokowana 🙁

as11122009-06-04 00:24:50

Zamieszczone przez Lilusia:Dobry wieczór 🙂

As, z tym bephantenem to mi dałaś zagwozdkę ;)…sprawdziłam…dla naszych bobo i do smarowania brodawek to jest MAŚĆ. Właśnie mi się skończyła i teraz nie pamiętałam czy to był krem czy maść. Okazuje się, że krem to jest bardziej na rany itp.
Dla mnie bephanten to number 1, linomag jest również ok, ale nie sądziłam, że bep tak się sprawdzi.
[Zobacz stronę]

w temacie tego lekarza, to przychodniani tacy bywają, ale z tym podnoszeniem to norma…rzeczywiscie ma to na celu sprawdzenie siłę główki 🙂

No właśnie- krem się raczej nie nadaje do codziennej pielęgnacji pupy dlatego zaczęlam stosować Linomag maść który akurat miałam wcześniej kupiony. Kremik natomiast wykorzystam na krostki i te suche miejsca – chyba będzie ok? Stronka, którą podałaś nie wchodzi 🙁

Pocieszyłyście mnie z tym badaniem poprzez podnoszenie za rączki. Nie wiedziałam,ze to standard. Teraz już jestem spokojniejsza i ustąpił żal do lekarza 🙂

No to super, ze u Was obyło się bez żółtaczki – jedno zmartwienie mniej 😉

as11122009-06-04 00:32:49

Zamieszczone przez arabellka:Ass no fajowy lekarz hm…ale powiem ci ze jak bylam z malym u neonantologa na kontroli to tez tak zlapala malego za raczki – mialo to na celu sprawdzenie sztywnosci karku czy cos takiego – czy glowka nie opada za bardzo – tak mowila u nas bylo ok

no a co do szczepiuonek to my tez mamy dylemat ale w po niedzieli pojde do przychodni to sie poradze ale chyba zdecydujemy sie na skojarzona 6 w 1 i meningokoki nie wiem co z rotawirusem ech dylematy.. no nic pozdrawiam i zycze dzis spokojniejszej nocki:))

Arabellko, do neunatologa chodzisz ze względu na przedwczesny poród? Coś mi się obiło o uszy ale nie bardzo wiem w jakim celu tam się chodzi. Może napiszesz coś na temat tych wizyt? Miałaś skierowanie? Moja też wczesniej urodzona ale nie uznan za wczesniaka więc chyba nie muszę tam chodzić?

Dziś sporo usłyszałam na temat szczepień w przychodni ale dużo tego i nie wszystko zapamiętałam. Na szczęście obdarowano nas takze ulotkami na ten temat – poczytam lekturę i będzie trzeba się na coś zdecydować. Już widzę sprzeczki na tym tle z męzem – on twierdzi, ze wcześniej nie szczepili i było ok a teraz wymyślają i doszukuje sie skutków ubocznych – ech, szkoda gadać :Boje się:

as11122009-06-04 00:42:23

Ależ się rozpisałam – ale taki fajny spokój w mieszkanku zapanował (mężyk i córcia śpią) no i zostało mi jakieś 30 min do kolejnego karmienia.

Tak oto dziecko zmieniło mnie z “rannego ptaszka” w “nocnego marka” :Śmiech:

A tak na poważnie to wyspałam się troszkę ( 21-24 :Hyhy:)- nie obejrzałam finału “You can dance” 🙁
Mała mnie zaniepokoiła – nie obudziła się na jedzonko a w zasadzie obudziła się ale nie płakała tylko leżała sobie obok mnie i spokojnie dała mi się wyspać – coś zbyt wyrozumiała mi sie wydała i dlatego teraz ja czuwam nad nią. Tak źle tak nie dobrze – wczoraj zbyt aktywna dziś zbyt senna – nie dogodzi mi chyba nigdy. Kupki nie zrobiła od południa a póki co nie płacze, zrobiłam jej większy skos w kołysce i jak na razie nie charczy, śpi bez jęków i wykrzywień, nie odbiło jej się po jedzeniu a nie ulała – wiem że się powinnam cieszyć ale jakoś bardziej się martwię tymi skumulowanymi zmianami. Dlatego jeszcze sobie posiedzę nad nią – a co tam, w końcu się wyspałam :Hyhy:

lawinia2009-06-04 10:03:35

U mnie chyba się zaczynają nieprzespane nocki. Młody od północy strasznie stękał i prężył się. W momencie gdy zdecydowałam się wziąć go do łóżka, wszystko przeszło. Chyba wziął mnie na sposób. Nie sądziłam, że taki będzie cwany od małego. Dzisiaj też jakiś niespokojny od rana. Zauważyłam, że szybko nudzi mu się pozycja leżąca i najlepiej mu jak ma główkę wyżej w pozycji pół siedzącej. Przecież nie będę go sadzać :Strach:

lawinia2009-06-04 10:04:58

Zamieszczone przez olcia_:Zanim zacznę z Wami gadu-gadu, to może napiszę pare słów jak to u mnie było…


Olcia pięknie to napisałaś. Jak w ciąży byłam niewrażliwa, to teraz aż się poryczałam.:Hyhy:

olcia2009-06-04 10:25:48

Zamieszczone przez as1112:Dziś sporo usłyszałam na temat szczepień w przychodni ale dużo tego i nie wszystko zapamiętałam. Na szczęście obdarowano nas takze ulotkami na ten temat – poczytam lekturę i będzie trzeba się na coś zdecydować. Już widzę sprzeczki na tym tle z męzem – on twierdzi, ze wcześniej nie szczepili i było ok a teraz wymyślają i doszukuje sie skutków ubocznych – ech, szkoda gadać :Boje się:

Rzeczywiście nocny marek z Ciebie As :Fiu fiu:

No właśnie odnośnie szczepień… na co szczepicie swoje dzieci oprócz standardowych szczepień oczywiście? I czy w ogółe szczepicie?
Ja pytając o to dwóch pediatrów w szpitalu spotkałam się z negatywnym podejściem do nich. Twierdzą że maluszki i tak mają obniżoną odporność a po co organizm obciążać jeszcze dodatkowymi szczepieniami. Echhh, a byłam w sumie zdecydowana na pneumokoki i ewentualnie rotawirus.
Teraz jestem w kropce i nie wiem co zrobić, a decyzję należy podjąć w zasadzie już na dniach…

A co do mojej galerii na NK, to już ją odblokowałam dla “ciekawskich” :Hyhy:

lawinia2009-06-04 10:34:22

Zamieszczone przez olcia_:
No właśnie odnośnie szczepień… na co szczepicie swoje dzieci oprócz standardowych szczepień oczywiście? I czy w ogółe szczepicie?
Ja pytając o to dwóch pediatrów w szpitalu spotkałam się z negatywnym podejściem do nich. Twierdzą że maluszki i tak mają obniżoną odporność a po co organizm obciążać jeszcze dodatkowymi szczepieniami. Echhh, a byłam w sumie zdecydowana na pneumokoki i ewentualnie rotawirus.

Ja raczej nie będę szczepić narazie dodatkowymi szczepionkami. Może dopiero jak Ti. skończy pół roku. Niko też tak szczepiłam i było dobrze. Zastanawiam się jeszcze nad tymi szczepionkami skojarzonymi. Czy jest sens na tym etapie dawać je maluszkowi. Zwłaszcza że do najtańszych one nie należą.

olcia2009-06-04 10:36:40

Zamieszczone przez as1112:
Mała mnie zaniepokoiła – nie obudziła się na jedzonko a w zasadzie obudziła się ale nie płakała tylko leżała sobie obok mnie i spokojnie dała mi się wyspać … Kupki nie zrobiła od południa a póki co nie płacze, zrobiłam jej większy skos w kołysce i jak na razie nie charczy, śpi bez jęków i wykrzywień, nie odbiło jej się po jedzeniu a nie ulała – wiem że się powinnam cieszyć ale jakoś bardziej się martwię tymi skumulowanymi zmianami. Dlatego jeszcze sobie posiedzę nad nią – a co tam, w końcu się wyspałam :Hyhy:

As to ciesz się że malutka taka spokojna i daje ci odetchnąć. Pewnie ma lepszy dzień 😉

Co do kupki to pediatra który był u mnie wczoraj na wizycie z położną stwierdził, że teraz to już może być jedna kupka na dzień, a nawet na dwa. Jesli natomiast nie ma powyżej 2 dni i maleństwo się pręży to nalezy mu pomóc, np. czopkiem dla dzieci glicerynowym. Także kupka raz na 1-2 dni jest jak najbardziej ok. Moja mała robi jeszcze tak 1-2 dziennie.

A co do odbijania i ulewania. Ja (wyrodna matka), często nie odbijam. Mała w zasadzie prawie zawsze zasypia przy cycu jak się naje, więc nie mam sumienia jej budzić na bekanie. A i robię to dla swojej wygody troszkę, bo odkłądam ją zawsze do łóżeczka na boczek i ładnie mi śpi.
Ulewać czasami jej sie zdarzy, ale na boczku nic sie nie stanie w razie wu.

lawinia2009-06-04 10:36:42

A to mój dwutygodniowy skarb.

olcia2009-06-04 10:40:57

Zamieszczone przez Lawinia:U mnie chyba się zaczynają nieprzespane nocki. Młody od północy strasznie stękał i prężył się. W momencie gdy zdecydowałam się wziąć go do łóżka, wszystko przeszło. Chyba wziął mnie na sposób. Nie sądziłam, że taki będzie cwany od małego. Dzisiaj też jakiś niespokojny od rana. Zauważyłam, że szybko nudzi mu się pozycja leżąca i najlepiej mu jak ma główkę wyżej w pozycji pół siedzącej. Przecież nie będę go sadzać :Strach:
Też zdarzało mi się już kilka razy nie spać pół nocy przez stękanie i prężenia, więc nie zazdroszczę… :Niepewny: A Mały no co – woli popatrzec co się dzieje wokół a nie w sufit hehe.
Ja wzbraniam się od brania Małej do naszego łóżka, ale też kilka razy uległam, bo tylko to pomagało.
Generalnie chciałabym aby Miśka spała od małego w swoim łóżeczku, ale zdarzają się wyjątki…

donia20072009-06-04 10:53:18

Melduję się w nowym wątku!
Fajnie, ze nadal będę mogła liczyć na Wasze rady i wsparcie:Hura!:

Dzisiaj paskudny dzień, leje jak z cebra, znowu ze spacerku nici. Na szczęście Oleńka dzisiaj spokojna, śpi jak aniołek.



olcia2009-06-04 10:57:42

Zamieszczone przez Lawinia:Ja raczej nie będę szczepić narazie dodatkowymi szczepionkami. Może dopiero jak Ti. skończy pół roku. Niko też tak szczepiłam i było dobrze. Zastanawiam się jeszcze nad tymi szczepionkami skojarzonymi. Czy jest sens na tym etapie dawać je maluszkowi. Zwłaszcza że do najtańszych one nie należą.
Lawinia, ja tak jak pisałam wcześniej zastanawiam się nad dodatkowymi szczepieniami, natomist co do skojarzonej, to zdecyduję się na pewno.
Z Adasiem też miałam skojarzoną.

A jakie dawałaś Niko dodatkowe ?

olcia2009-06-04 10:59:24

Zamieszczone przez Lawinia:A to mój dwutygodniowy skarb.


Boooski ! A jaki “kudłaty” :Hura!:

olcia2009-06-04 11:02:42

Zamieszczone przez donia2007:
Dzisiaj paskudny dzień, leje jak z cebra, znowu ze spacerku nici. Na szczęście Oleńka dzisiaj spokojna, śpi jak aniołek.

Witaj Donia 🙂
A u nas w Łebie piekna pogoda, świeci słoneczko, chociaz nie jest najcieplej.
Ale na spacerek i tak się nie wybieram, bo małą dopadł katarek – zaraziła się od Adasia, on ma dodatkowo kaszel, więc staram się ich troszkę separować, choć nie jest łatwo.

p.s. śliczne imie dałaś córci :Fiu fiu:

pozdrawiam

izade2009-06-04 11:20:13

Zamieszczone przez Lilusia:No to zapraszam Kochane do rozważań o naszych słodkich maleństwach !!!
Aż się wierzyć nie chce, że niedawno testowałyśmy, tyle obaw miałyśmy….poznawałyśmy się, coraz bardziej lubiłyśmy (przynajmniej ja ze swojej strony :))….
teraz tulimy swoje dzieciątka 🙂

Zatem gadu gadu Kochane 🙂

Będzie gadu gadu….o ile nasze pociechy będą nam pozwalały….;)

kaska2512009-06-04 11:28:52

Zamieszczone przez Lawinia:U mnie chyba się zaczynają nieprzespane nocki. Młody od północy strasznie stękał i prężył się. W momencie gdy zdecydowałam się wziąć go do łóżka, wszystko przeszło. Chyba wziął mnie na sposób. Nie sądziłam, że taki będzie cwany od małego. Dzisiaj też jakiś niespokojny od rana. Zauważyłam, że szybko nudzi mu się pozycja leżąca i najlepiej mu jak ma główkę wyżej w pozycji pół siedzącej. Przecież nie będę go sadzać :Strach:
kurde jakbym widziała moja małą witam w klubie u mnie to samo wczoraj mała od 19 do 23 nie spała chyba ją brzuszek bolał bo kwęczała jak sie załatwiła najadła i wkońcu zasneła i spala do 4 nad ranem

izade2009-06-04 11:33:31

Zamieszczone przez olcia_:Zanim zacznę z Wami gadu-gadu, to może napiszę pare słów jak to u mnie było…

Do końca kwietnia musieliśmy się wyprowadzić ze sprzedanego mieszkania. Pakowanie rzeczy w kartony, kombinowanie z przeprowadzką – wszystko było na mojej głowie, no oprócz dźwigania 😉 Co dzień się modliłam, żeby Domi wytrzymała jeszcze w brzuszku, jeszcze troszkę… Byleby w większości ogarnąć to wszystko. I z brzuchem wielkości piłki lekarskiej biegałam po spółdzielniach, notariuszach, skrabówkach itp, ale udało się.

28 kwietnia podpisywalismy u notariusza akt sprzedaży, i wtedy się śmiałam z męzem – teraz może się już dziac co chce. No i Dominika widocznie musiała nas podsłuchać, bo w nocy 28/29 kwietnia około 3 po którejś z kolei wizycie w ubikacji stwierdziłam w śluzie czerwone niteczki z krwią. Skurcze miałam juz od kilku dni, ale tej nocy były zdecydowanie silniejsze. Mąż jechał na 7.00 do pracy i chciałam się z nim zabrać przy okazji, ale stwierdziłam że poczekam na rozwój akcji w domku.

Około 8.30 skurcze były na tyle bolesne i regularne (co 6 min.), że obudziłam teścia z pytaniem, czy nie zawiózłby mnie na porodówkę. On cały w strach czy mu nie urodzę po drodze, pruł do Lęborka że chyba wszystkie przepisy łamał. Z Łeby to ok. 30km.

Po przyjeździe do szpitala okazało się, że 3cm rozwarcia i że nie pójdzie tak szybko. Ktg wykazało skurcze co 5 min, ale zrobiły się mniej regularne. Lekarz który mnie przyjął, stwierdził że przyspieszymy akcję przebijając pęcherz płodowy. No to ja do tescia, że jednak mnie zostawiaja i będę rodzić, do męża tel. że to niebawem. Płacz do sluchawki, czy jednak nie dałby zrobić czegoś, by byc tam ze mną w tej chwili. Niestety nie mógł – taka praca 🙁 Zadzwoniłam po moją umówioną położną, w międzyczasie sporo chodziłam żeby przyspieszyć poród. Bolało coraz bardziej…

Kolejny lekarz i znowu badanie, rozwarcie na 5-6 palców po godzinie. Każą się kłaść na łóżko, lekarz przebija pęcherz, czuję ciepło… Okazuje się że wody są zielonkawe i cały poród spędzę w pozycji leżącej, podłączona pod ktg. Masakra, tego sie nie spodziewałam, a krzyż bolał jak cholera. Połozna jeszcze nie dojechała, a boli coraz bardziej.

Jest połozna – pani B. która również odbierała poród mojego Adaśka. Rozwarcie na 7cm. Skurcze zaczynaja być nie do wytrzymania, sczególnie gdy trzeba leżeć. B. pozwala mi wstać do łazienki, potem próbuję trochę na stojąco przy łóżku, ale jednak nie mam sił stać, więc się kładę.

Zaczynam wyć z bólu, aaaaaaa….aaaaaaa…. Jestem w stanie błagać o cesarkę, ale wiem że w moim szpitalu to ostateczność, nie chcą robić bo szpital niby pro naturalny i statystyki im sie psuje :/

Jestem wściekła, wykonczona, cała mokra, pytam B. ile to jeszcze potrwa. Mówi że już niedługo, że dam radę. Zaczynają się parte. Nie wiem ile ich było, ale coś koło 5. Wyszła główka, B. mówi “dotknij główkę”, dotykam. Dostaję powera i za kolejnym partym wychodzi reszta ciałka Dominisi… Słyszę płacz, sama płaczę… ze szczęścia… z ulgi że juz po wszystkim. Zawijają małą w kokon i dają mi, przytulam ją i płaczę, śmieję się i znowu płaczę… Nawet nie boli jak B. mnie zszywa. Mam w ramionach swoją ukochaną upragnioną córeczkę – to się teraz tylko liczy!

Zawożą nas na salę, przystawiam małą do cyca. Pięknie ssie i obie zasypiamy…
Tak jak już wiecie, ważyła 4100g i miała 58cm. Przy moim wzroście (160cm) i filigranowej figurze (sprzed ciąży ;)) to możecie sobie wyobrazić, jaki to klocuszek musiałam wypchnąć. Adaś też miał ponad 4kg, ale Domi go ciut przebiła. Taka moja natura chyba do rodzenia duzych dzieci hihi.

No i szpital. Spędzilismy tam aż 11 dni, bo okazało się, że w posiewie moczu wyszła bakteria e-coli i Mała dostawała antybiotyk. Troszkę miałam doła, jak patrzyłam na wkłuty welflon w takiej malutkiej rączce. Potem go jeszcze przekłuwali do drugiej rączki, i do nózek, bo się robiły skrzepiki krwi i się zapychał. Wolałabym sama cierpieć, żeby Małej tak nie kłuli, ale nie było wyjścia…

Żeby nie było za mało atrakcji to w czasie kiedy byłam w szpitalu, Adaś bardzo sie rozchorował. Była to jego pierwsza choroba w życiu, nie licząc małych przeziębień. Nic nie jadł, nie miał siły stać na nogach, wymiotował. Prawie znalazł się w szpitalu pod kroplówką. Wizyty u tzrch lekarzy. Teściowa dzielnie się nim opiekowała. Ja ryczałam w szpitalu że nic nie mogę zrobić, że nie moge go przytulić… Miałam zakaz kontaktu z nim, żeby choroba nie przeszła na Małą. Wszytko to okazło się jakimś wirusem, który rozwijał się wewnątrz organizmu. to co mąż i teściowie przeszli z Adasiem w domu, a ja telepatycznie w szpitalu, to długa historia…

Na szczęście teraz wszyscy jesteśmy w domku, tzn już nie w swoim ale u teściów. Zamierzamy tu pomieszkac jakieś 2-3 latka. Oprócz minusów – wiadomo, są tez plusy. Teściowa gotuje, pierze, zajmuje się dużo Adasiem, więc ogólnie nie moge powiedziec że jestem zmęczona.

Dominika też jest ogólnie spokojnym dzieckiem, zupełnie inna niż Adaś jak był mały. Owszem, kłopoty z kupkami, gazami i spaniem są dosyc częśto ostatnio, ale wszystko jest do przezycia.

W kolejnych postach juz nie o sobie, tylko gadu-gadu z Wami….
Ufff, ale się rozpisałam… sorki…

A jesli ktoś miałby ochotę na fotki to zapraszam na NK bo nie mam juz dziś siły, żeby tu kombinować 🙂
[Zobacz stronę]

buziaczki i do usłyszenia jutro,
dziś juz nie dam rady sklepić kolejnego posta… wybaczcie… 🙂

Aha, i jeszcze raz chciałabym podziękować wszystkim za kciuki i gratulacje, zarówno tu na forum jak i sms-owo.

Olcia, Adaś (02.05.2006) i Dominika (29.04.2009)

Olciu!
Łezki same cisną się do oczu….
Każda z nas ma jakieś głebokie przeżycia ale nie każda potrafi to pewnie tak pieknie opisać…;)
Dominika piękna a Adaś prawdziwy przystojniaczek!!!!!

izade2009-06-04 11:38:45

Zamieszczone przez Mrówka82:A to mój synuś ukochany:) – Mateuszek:)

UROCZY!!!!!!

izade2009-06-04 11:48:12

Zamieszczone przez as1112:No właśnie- krem się raczej nie nadaje do codziennej pielęgnacji pupy dlatego zaczęlam stosować Linomag maść który akurat miałam wcześniej kupiony. Kremik natomiast wykorzystam na krostki i te suche miejsca – chyba będzie ok? Stronka, którą podałaś nie wchodzi 🙁

Pocieszyłyście mnie z tym badaniem poprzez podnoszenie za rączki. Nie wiedziałam,ze to standard. Teraz już jestem spokojniejsza i ustąpił żal do lekarza 🙂

No to super, ze u Was obyło się bez żółtaczki – jedno zmartwienie mniej 😉

As!
Maść będzie bardziej tłusta a kremik kupiłam przez przypadek=pomyłkę…może kiedyś wykorzystam….ale jeszcze go nie otwierałam tylko zasięgnęłam taką opinę w aptece;) że maść tłuściejsza…

To podnoszenie za rączki to tak jak dziewczyny napisały-standart…

izade2009-06-04 11:51:31

Zamieszczone przez Lawinia:A to mój dwutygodniowy skarb.

O to kolejny uroczy Rodzynek na majowym wątku;)

izade2009-06-04 12:01:23

Zamieszczone przez JaEwa:No to pozwólcie, że w imieniu Majówek 2008 powitam Was serdecznie w tym dziale życząc zdrowia dla Was i Maluszków oraz samych słonecznych dni w szczęściu.
Czas tak szybko pędzi!- dopiero nasze szkraby się pojawiały, a już prawie wszystkie skończyły roczek 🙂

Dziękujemy!!!!!
Wzajemnie wszystkiego dobrego dla Was!!!!!!

izade2009-06-04 12:16:39

Zamieszczone przez Lawinia:U mnie chyba się zaczynają nieprzespane nocki. Młody od północy strasznie stękał i prężył się. W momencie gdy zdecydowałam się wziąć go do łóżka, wszystko przeszło. Chyba wziął mnie na sposób. Nie sądziłam, że taki będzie cwany od małego. Dzisiaj też jakiś niespokojny od rana. Zauważyłam, że szybko nudzi mu się pozycja leżąca i najlepiej mu jak ma główkę wyżej w pozycji pół siedzącej. Przecież nie będę go sadzać :Strach:

Moja nieraz też tak stęka..tak stęka…a jak ją wezmę to wszelkie bolączki przechodzą….:D
Pozycja na ramieniu do odbicia i u tatusia szczególnie jej odpowiada;)

mrowka822009-06-04 12:26:31

Zamieszczone przez donia2007:Melduję się w nowym wątku!
Fajnie, ze nadal będę mogła liczyć na Wasze rady i wsparcie:Hura!:

Dzisiaj paskudny dzień, leje jak z cebra, znowu ze spacerku nici. Na szczęście Oleńka dzisiaj spokojna, śpi jak aniołek.

U nas tez dzis burzowo:Foch:Ale cos musi w tym byc, bo moj synus tez od rana ciagle przysypia:)

izade2009-06-04 12:44:57

Zamieszczone przez donia2007:Melduję się w nowym wątku!
Fajnie, ze nadal będę mogła liczyć na Wasze rady i wsparcie:Hura!:

Dzisiaj paskudny dzień, leje jak z cebra, znowu ze spacerku nici. Na szczęście Oleńka dzisiaj spokojna, śpi jak aniołek.



Witaj Donia!
U nas raz popadało ale wieje strasznie!!!szkoda że taka kiepska ta pogoda….

panterka2009-06-04 13:38:00

Witajcie Majóweczki !!!

Znowu długo mnie nie było na forum, dlatego dopiero teraz gratuluję Wam wszystkim Waszych ślicznych dzieciaczków. Kilka fotek przed chwilką widziałam 🙂
Ja też wybrałam parę zdjęć mojej Amelki i jak nie zapomniałam jeszcze jak się je umieszcza tu na forum to wkleję 🙂

Tak parę słów co u mnie a raczej u nas…
Było bardzo ciężko, ale na szczęście nasza Amelka jest już w domku…
Jak już wiecie w chwili urodzenia ważyła 1000g i miała 38cm długości. W szpitalu była ponad 2 miesiące i przez ten czas uzbierała się cała litania jej przejść.
Obecnie można powiedzieć, że jest dobrze, chodzimy do różnych specjalistów, jak to w przypadku wcześniaczków zawsze bywa, ale lekarze oceniają jej stan zdrowia jako dobry, wiadomo, że na dzień dzisiejszy nie da się stwierdzić wszystkiego, ale rokowania na prawidłowy rozwój są dobre. Zresztą ja nie dopuszczam do siebie myśli, że mogłoby być coś nie tak bo już limit złego został zdecydowanie wyczerpany!!!
Do domku wybraliśmy Amelką 23 kwietnia, więc już ponad miesiąc jest z nami 🙂 Nie wiem ile ma obecnie długości (muszę ją zmierzyć), ale waży 3640g 🙂

Pozdrawiam Was cieplutko i jeszcze raz Wszystkim gratuluję.
Dziękuję też za Wasze słowa otuchy, na które nie odpowiedziałam wcześniej bo naprawdę nie miałam na nic siły.

panterka2009-06-04 13:45:03

Niestety nie udało mi się dodać załączników, nie mam pojęcia dlaczego, może pojemność zdjęć za duża, albo coś robię nie tak… :Hmmm…:

izade2009-06-04 14:04:47

Kochane!
Moja Majeczka robi się coraz bardziej kontaktowa:) Teraz już nie tylko cycanie i spanie ale i my i zabawki zaczynają ją interesować:Fiu fiu:
I te boskie uśmiechy….takie rozbrajające…takie słodziutkie….Jak patrzę na tę uśmiechnietą buziulkę to zapominam o całym świecie…:o
Starsznie jest wogóle ruchliwa…Kochany wiercioszek….Jak jej myję plecki i w wannie jest w pozycji “na klęczkach” to tak hopsia że nieraz się boję że się wyślizgnie:)
Mój mąż mówi że tego kaczorka co na wannience namalowany chce złapać albo z gółwki mu “wybąbić”:D
Jak położę ją na brzuszku to potrafi na plecki się przkręcić,tak wysoko podnosi się na rączkach:Wow!: Moja Mała Akrobatka!!!
Tylko patrzeć jak zacznie gaworzyć bo buziulkę już tak fajnie składa jakby chciała coś powiedzieć:)

Martwi mnie że jeszczs jest trochę żółta ale cieszy że coraz mniej….Dziś odebraliśmy wynik z kupki-grzybków nie ma!!!:Hura!:

izade2009-06-04 14:11:11

Zamieszczone przez panterka77:Witajcie Majóweczki !!!

Znowu długo mnie nie było na forum, dlatego dopiero teraz gratuluję Wam wszystkim Waszych ślicznych dzieciaczków. Kilka fotek przed chwilką widziałam 🙂
Ja też wybrałam parę zdjęć mojej Amelki i jak nie zapomniałam jeszcze jak się je umieszcza tu na forum to wkleję 🙂

Tak parę słów co u mnie a raczej u nas…
Było bardzo ciężko, ale na szczęście nasza Amelka jest już w domku…
Jak już wiecie w chwili urodzenia ważyła 1000g i miała 38cm długości. W szpitalu była ponad 2 miesiące i przez ten czas uzbierała się cała litania jej przejść.
Obecnie można powiedzieć, że jest dobrze, chodzimy do różnych specjalistów, jak to w przypadku wcześniaczków zawsze bywa, ale lekarze oceniają jej stan zdrowia jako dobry, wiadomo, że na dzień dzisiejszy nie da się stwierdzić wszystkiego, ale rokowania na prawidłowy rozwój są dobre. Zresztą ja nie dopuszczam do siebie myśli, że mogłoby być coś nie tak bo już limit złego został zdecydowanie wyczerpany!!!
Do domku wybraliśmy Amelką 23 kwietnia, więc już ponad miesiąc jest z nami 🙂 Nie wiem ile ma obecnie długości (muszę ją zmierzyć), ale waży 3640g 🙂

Pozdrawiam Was cieplutko i jeszcze raz Wszystkim gratuluję.
Dziękuję też za Wasze słowa otuchy, na które nie odpowiedziałam wcześniej bo naprawdę nie miałam na nic siły.

Panterko Kochana!!!!
Witaj z powrotem!!!!!:Hura!::Hura!::Hura!:
Moooocno :Przytulam:
Wierzę że co najgorsze już za Wami teraz będzie już tylko dobrze…MUSI BYĆ DOBRZE!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Widać że i Ty naładowana jesteś pozytywną energią….i tak trzymaj!!!!Często Was wspominałyśmy tu na forum i czekałyśmy na wieści od Was….Suuuuuuper że rokowania są dobre!!!!Tak ma pozostać!!!!!!!:)
Zaglądaj jeśli możesz i czekamy na zdjątka!!!

arabellka2009-06-04 15:27:01

Zamieszczone przez as1112:Arabellko, do neunatologa chodzisz ze względu na przedwczesny poród? Coś mi się obiło o uszy ale nie bardzo wiem w jakim celu tam się chodzi. Może napiszesz coś na temat tych wizyt? Miałaś skierowanie? Moja też wczesniej urodzona ale nie uznan za wczesniaka więc chyba nie muszę tam chodzić?

Dziś sporo usłyszałam na temat szczepień w przychodni ale dużo tego i nie wszystko zapamiętałam. Na szczęście obdarowano nas takze ulotkami na ten temat – poczytam lekturę i będzie trzeba się na coś zdecydować. Już widzę sprzeczki na tym tle z męzem – on twierdzi, ze wcześniej nie szczepili i było ok a teraz wymyślają i doszukuje sie skutków ubocznych – ech, szkoda gadać :Boje się:

tak ASs mielismy skierowanie ze szpitala do neonantologa ze wzgledu na przedwczesny poród – wizyta miala na celu sprawdzenie jak staś sie rozwija mamy jeszce jedna w lipcu w zwiazku z pobraniem krwi i sprawdzeniem ich wynikow

nie spokojnie jak nie mialas takiej zaleconej wizyty to spokojnie nie musisz isc!

arabellka2009-06-04 15:30:42

Zamieszczone przez as1112:Ależ się rozpisałam – ale taki fajny spokój w mieszkanku zapanował (mężyk i córcia śpią) no i zostało mi jakieś 30 min do kolejnego karmienia.

Tak oto dziecko zmieniło mnie z “rannego ptaszka” w “nocnego marka” :Śmiech:

A tak na poważnie to wyspałam się troszkę ( 21-24 :Hyhy:)- nie obejrzałam finału “You can dance” 🙁
Mała mnie zaniepokoiła – nie obudziła się na jedzonko a w zasadzie obudziła się ale nie płakała tylko leżała sobie obok mnie i spokojnie dała mi się wyspać – coś zbyt wyrozumiała mi sie wydała i dlatego teraz ja czuwam nad nią. Tak źle tak nie dobrze – wczoraj zbyt aktywna dziś zbyt senna – nie dogodzi mi chyba nigdy. Kupki nie zrobiła od południa a póki co nie płacze, zrobiłam jej większy skos w kołysce i jak na razie nie charczy, śpi bez jęków i wykrzywień, nie odbiło jej się po jedzeniu a nie ulała – wiem że się powinnam cieszyć ale jakoś bardziej się martwię tymi skumulowanymi zmianami. Dlatego jeszcze sobie posiedzę nad nią – a co tam, w końcu się wyspałam :Hyhy:
As u mnie bylo wczoraj podobnie mały spał wiec ja spokojnie sobie ogladam finał i oczywiscie na reklamach zamknelam oczy i nagle budze sie jest 24 mały Spi a ja nie obejrzalam kto wygrał:)) za to potem byla o 4 pobudka i oczywiscie stekanie a dzis od rana kupka za kupka i juz mnie to martwi bo az tyle?? kurcze i badz tu madry…nie ma kupy zle jest za duzo tez zle…

mrowka822009-06-04 15:50:42

Zamieszczone przez izade:Kochane!
Martwi mnie że jeszczs jest trochę żółta ale cieszy że coraz mniej….Dziś odebraliśmy wynik z kupki-grzybków nie ma!!!:Hura!:

Sliczna Majeczka:)A usmiech ma faktycznie zniewalajacy:Wow!:

mrowka822009-06-04 15:53:47

Zamieszczone przez panterka77:Witajcie Majóweczki !!!

Znowu długo mnie nie było na forum, dlatego dopiero teraz gratuluję Wam wszystkim Waszych ślicznych dzieciaczków. Kilka fotek przed chwilką widziałam 🙂
Ja też wybrałam parę zdjęć mojej Amelki i jak nie zapomniałam jeszcze jak się je umieszcza tu na forum to wkleję 🙂

Tak parę słów co u mnie a raczej u nas…
Było bardzo ciężko, ale na szczęście nasza Amelka jest już w domku…
Jak już wiecie w chwili urodzenia ważyła 1000g i miała 38cm długości. W szpitalu była ponad 2 miesiące i przez ten czas uzbierała się cała litania jej przejść.
Obecnie można powiedzieć, że jest dobrze, chodzimy do różnych specjalistów, jak to w przypadku wcześniaczków zawsze byw a, ale lekarze oceniają jej stan zdrowia jako dobry, wiadomo, że na dzień dzisiejszy nie da się stwierdzić wszystkiego, ale rokowania na prawidłowy rozwój są dobre. Zresztą ja nie dopuszczam do siebie myśli, że mogłoby być coś nie tak bo już limit złego został zdecydowanie wyczerpany!!!
Do domku wybraliśmy Amelką 23 kwietnia, więc już ponad miesiąc jest z nami 🙂 Nie wiem ile ma obecnie długości (muszę ją zmierzyć), ale waży 3640g 🙂

Pozdrawiam Was cieplutko i jeszcze raz Wszystkim gratuluję.
Dziękuję też za Wasze słowa otuchy, na które nie odpowiedziałam wcześniej bo naprawdę nie miałam na nic siły.

Witaj Panterko:Hura!:Tesknilysmy za Toba:)Ciesze sie ze z Amelka wszystko ok, nie moze byc zreszta inaczej jak tyle ciotek trzyma za nia kciuki:Kciuki:Pisz do nas czesto kochana, no i czekamy na foteczki Malej:Hura!:

Znasz odpowiedź na pytanie: >>>MAJOWIĄTKA 2009 – DEBIUT<<<?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zdrowie i uroda
Augmentin Es a Augmentin?
Jak w tytule- który podawałyście dzieciom i czym się różnią????
Czytaj dalej
Zdrowie i uroda
Przymieszkowe zrogowacenie naskórka
Natchniona wątkiem agazyli chciałabym Was zapytać o to, jak sobie z tym cholerstwem radzić. Najpierw miałam to świństwo na górnych częściach ramion, potem zeszło na przedramiona, w następnej kolejności przeszło
Czytaj dalej