Mam dość…

Chcę się wyprowadzić z tego kraju i mam wiele powodów żeby to zrobić:(. Czy są tu rodzice/mamy, którzy zdecydowali się na taki krok? Jak wam poszło? Będę wdzięczna za wszelkie relacje. Dodam, że sama wychowuję siedmioletnią córkę i też muszę wziąć pod uwagę jej potrzeby. No, ale tu bez pracy jakoś tego nie widzę:(.Z drugiej strony tam też nie wiem jak mi pójdzie:(…

29 odpowiedzi na pytanie: Mam dość…

zuzel2014-09-04 12:47:20

Wszędzie dobrze gdzie nas nie ma.

Nie zniechęcam do emigracji.
Nie znam zupełnie Twojej sytuacji więc trudno coś radzić. Każdy jest w innej sytuacji. Ma inny zawód, inną znajomość języków, inną sytuację rodzinną. I każdy ma inne oczekiwania co do tego, jak jego życie na emigracji będzie wyglądało.
Wielu z moich znajomych emigrowało. Jedni są zadowoleni z życia na emigracji, inni szybko wrócili do Polski.

fafikowa2014-09-04 14:39:39

Zamieszczone przez Zuzel:Wszędzie dobrze gdzie nas nie ma.

Nie zniechęcam do emigracji.
Nie znam zupełnie Twojej sytuacji więc trudno coś radzić. Każdy jest w innej sytuacji. Ma inny zawód, inną znajomość języków, inną sytuację rodzinną. I każdy ma inne oczekiwania co do tego, jak jego życie na emigracji będzie wyglądało.
Wielu z moich znajomych emigrowało. Jedni są zadowoleni z życia na emigracji, inni szybko wrócili do Polski.

Niby tak, zgadzam się w 100%…ale kiedy widzimy, że sytuacja się nie rozwija, a wręcz zmierza do nikąd może tam gdzie nas nie ma jest lepiej. Zwłaszcza kiedy mamy poczucie, że chyba gorzej być nie może:(.

monikachorzow2014-09-04 14:54:27

jak masz gdzieś za granicą jakiś punkt zaczepienia,kogoś kto na początku pomoże,przeprowadzi Was przez początkowe zawirowania- to podjęłabym ryzyko…..
widzę po moich siostrach które wyjechały do irlandii ,widzę jak im się żyje ,na co mogą sobie pozwolić i porównując z naszym życiem -wypadamy blado….
wiadomo- wszędzie trzeba pracować,gdzieś mieszkać ,borykać się z problemami dnia codziennego -ale mimo wszystko ona maja łatwiej….
córka lepiej i szybciej zaaklimatyzuje się niż Ty,wystarczy,że pójdzie do szkoły to szybko pozna język i nowe koleżanki…
u Pl jest jak jest,ale jesteś u siebie… za granicą zawsze jesteś tym emigrantem,tym intruzem który “zabiera ” tubylcom pracę…ale masz szanse odmienić ,polepszyć i odwrócić swój los….

fafikowa2014-09-04 15:05:18

Punkt mam i miałabym się gdzie na początek zatrzymać na chwilę. Wiem, że nawet jeżeli polacy są tam uważani za intruzów odbierających prace tambylcom to i tak żyje się lepiej, godniej jakoś. Mam mnóstwo obaw – a co jeśli od razu nie znajdę pracy, a jak młodej będzie źle w nowej szkole, bo nie zna wystarczająco języka. A z drugiej strony, jeżeli uda mi się znaleźć pracę w moim zawodzie to widzę dużo korzyści, finansowych p/w.

jolkamunch2014-09-04 18:56:38

Jezeli masz miejsce na poczatek ,znasz jezyk,to warto zaryzykowac . Mala sie nie przejmuj na pewno da sobie rade.
Ja od 13 lat mieszkam w Niemczech i na dzien dzisiejszy juz bym nie wrocila do Polski. Poczatki byly trudne ,nie znalam jezyka, mielismy male mieszkanie, jak sie poukladalo to maz zachorowal.
Jednym slowem trudno bylo ale nie zaluje.
O jakis kraju myslisz?

monikachorzow2014-09-04 19:02:20

Zamieszczone przez fafikowa:Punkt mam i miałabym się gdzie na początek zatrzymać na chwilę. Wiem, że nawet jeżeli polacy są tam uważani za intruzów odbierających prace tambylcom to i tak żyje się lepiej, godniej jakoś. Mam mnóstwo obaw – a co jeśli od razu nie znajdę pracy, a jak młodej będzie źle w nowej szkole, bo nie zna wystarczająco języka. A z drugiej strony, jeżeli uda mi się znaleźć pracę w moim zawodzie to widzę dużo korzyści, finansowych p/w.
zawsze warto spróbować….. nie palisz za sobą mostów i jakby co,możesz wrócić… grunt ,że miałabyś bazę na start -to bardzo dużo….
jestem za, żałuję,że nasza sytuacja nie pozwala nam na emigrację bo podjęlibyśmy taka decyzję juz kilka lat temu… i na pewno zapewnilibyśmy marcinowi lepszą przyszłość niż tutaj… on wie,że ma sie uczyć języków i kiedyś spadać z kraju…my nie możemy to nich on spróbuje.

bep2014-09-04 19:12:47

Pojechałabym tylko i wyłącznie pod warunkiem, że znałabym dobrze język kraju, do którego się wybieram.
No chyba, że za granicą zgodzisz się przyjąć każdą pracę 😉

aek2014-09-04 20:35:31

Monika, a czemu nie mogliście? Jeśli wolno spytać?

kantalupa2014-09-05 01:31:35

jako emigrantka z dziesiecioletnim stazem powiem tak: wszedzie trzeba tak samo ciezko pracowac, wszedzie musisz ponosic jakies wyrzeczenia, zeby miec w zamian jako-takie zycie

i tylko swiadomosc tego faktu pozwala czlowiekowi zaczac sie rozwijac — na tym nieszczesnym swiecie jeszcze nikt nikomu niczego nie dal za darmo, tylko roznie ludzie to dawanie interpretuja

wiele zalezy od tego, jaki masz charakter, co w zyciu cenisz, czego chcesz unikac

sa tacy, ktorzy podejmuja decyzje i juz. jednym sie powodzi. innym nie. sa tacy, ktorzy finansowo daja sobie rade, ale nie umieja sie przystosowac kulturowo. i na odwrot tez sie zdarza.

gdybys miala jakies konkretne pytania, moze moglabym ci na nie odpowiedziec. zaznaczajac, ze to z mojego doswiadczenia

fafikowa2014-09-05 05:42:25

Monika, a co was powstrzymuje, jesli mozna wiedziec?

fafikowa2014-09-05 05:43:39

Jezyk kraju znam. Jezdze tam czasami w odwiedziny i sie dogaduje.

fafikowa2014-09-05 05:48:14

Kanta, duzo rzeczy mi tu nie odpowiada, ale wolalabym sie nie wdawac w szczegoly. To takie typowo polskie cechy, szczególnie malomiasteczkowe,a przeprowadzilam sie tu jakis czas temu z warszawy i pewien stan rzeczy jest dla mnie nie do przyjęcia. Pracowałaś może kiedyś w Anglii przypadkiem?

fafikowa2014-09-05 05:55:28

Aaa, pracy się nie boję, dużo się poświęcałam i tu, tyle że na próżno, bo tu liczy się co innego niż osiągnięcia zawodowe i poświęcenie:(.
W ogóle fajnie, że piszecie i że na własnych doświadczeniach też. Dzięki.

monikachorzow2014-09-05 09:40:38

Zamieszczone przez fafikowa:Monika, a co was powstrzymuje, jesli mozna wiedziec?
[QUOTE=Aek]Monika, a czemu nie mogliście? Jeśli wolno spytać?[/QUOTE]

teściowie…..
mój mąż jest jedynakiem,teściowie są schorowani i mieszkają sami na wsi…. póki co jakoś sobie radzą ale są momenty kiedy np teść idzie do szpitala i wtedy mąż jeździ 70 km codziennie tam i z powrotem do teściowej bo sama nie ogarnia…. przyjdzie moment,że nie będą mogli mieszkać już sami i to już będzie rewolucja w naszym życiu…ale zawsze to 70 km a nie tysiąc….dlatego jest jak jest i to się na lepsze na pewno już nie zmieni…

fasolada2014-09-05 11:13:23

Zamieszczone przez MONIKACHORZÓW:teściowie…..
mój mąż jest jedynakiem,teściowie są schorowani i mieszkają sami na wsi…. póki co jakoś sobie radzą ale są momenty kiedy np teść idzie do szpitala i wtedy mąż jeździ 70 km codziennie tam i z powrotem do teściowej bo sama nie ogarnia…. przyjdzie moment,że nie będą mogli mieszkać już sami i to już będzie rewolucja w naszym życiu…ale zawsze to 70 km a nie tysiąc….dlatego jest jak jest i to się na lepsze na pewno już nie zmieni…

lubie to!!!(coraz mniej takich ludzi jak Wy…)

kantalupa2014-09-05 11:21:25

Zamieszczone przez fafikowa:Kanta, duzo rzeczy mi tu nie odpowiada, ale wolalabym sie nie wdawac w szczegoly. To takie typowo polskie cechy, szczególnie malomiasteczkowe,a przeprowadzilam sie tu jakis czas temu z warszawy i pewien stan rzeczy jest dla mnie nie do przyjęcia. Pracowałaś może kiedyś w Anglii przypadkiem?

jak wroce z pracy, to odpisze ci na priwa. nie pracowalam w anglii w aktualnym boomie, ale jeszcze w czasach studenckich, w polowie lat dziewiecdziesiatych. realia byly inne. ale mam tam teraz kuzynke, z ktora widujemy sie regularnie (regularnie jak na emigrantki rzecz jasna).

monikachorzow2014-09-05 12:25:39

Zamieszczone przez Fasolada:lubie to!!!(coraz mniej takich ludzi jak Wy…)

🙂 na pewne rzeczy wpływu nie mamy i tak trzeba funkcjonować żeby żyć w zgodzie ze swoim sumieniem …

rena122014-09-05 14:35:09

Zamieszczone przez MONIKACHORZÓW:teściowie…..
mój mąż jest jedynakiem,teściowie są schorowani i mieszkają sami na wsi…. póki co jakoś sobie radzą ale są momenty kiedy np teść idzie do szpitala i wtedy mąż jeździ 70 km codziennie tam i z powrotem do teściowej bo sama nie ogarnia…. przyjdzie moment,że nie będą mogli mieszkać już sami i to już będzie rewolucja w naszym życiu…ale zawsze to 70 km a nie tysiąc….dlatego jest jak jest i to się na lepsze na pewno już nie zmieni…

też to lubię

ale to tylko potwierdza moje ostatnie przemyślenia, że jedynactwo chyba wcale fajne nie jest
większa liczba dzieci to zawsze jakieś rozłożenie obowiązków

oczywiście nie generalizuję ale nas czworo było
teraz mój tata bardzo chory ale ułożyło się nieźle (nic na siłę) teraz ktoś jest blisko, to daleko może być ktoś

to tak apropo

monikachorzow2014-09-05 15:02:31

Zamieszczone przez rena12:też to lubię

ale to tylko potwierdza moje ostatnie przemyślenia, że jedynactwo chyba wcale fajne nie jest
większa liczba dzieci to zawsze jakieś rozłożenie obowiązków

oczywiście nie generalizuję ale nas czworo było
teraz mój tata bardzo chory ale ułożyło się nieźle (nic na siłę) teraz ktoś jest blisko, to daleko może być ktoś

to tak apropo

to teraz ja lubię to 🙂 zawsze twierdziłam,że nie chce mieć jedynaka i mam…. ale trudno,teraz już tego nie zmienię:)

powracając do tematu wątku to fafikowa skoro już tak dalece doszłaś w rozmyśleniach o wyjeździe to pewnie zrobiłaś jakieś rozeznanie rynku w kwestii swoich możliwości i predyspozycji zawodowych i jak tylko w danym kraju jest zapotrzebowanie na Twój fach -pojechałabym….
rozważałabym branie na początku dziecka ze sobą -choćby na ten miesiąc,dwa ( jakby oczywiście była taka możliwość) zostawiłabym córkę na “starych śmieciach” np z dziadkami a sama trochę się ustawiła… wiadomo jak jest na początku,dziecko lepiej odebrałoby zmianę jakby przyjechało na trochę pewniejszy grunt -chociażby docelowe mieszkanie,Twoją pracę,załatwione miejsce w szkole itp….
wiadomo to Ty najlepiej znasz swoją córkę,wiesz co byłoby dla niej lepsze,czy rozgardiasz związany z aklimatyzacja czy rozłąka z Tobą.Jakąkolwiek decyzję podejmiesz-trzymam kciuki :Kciuki::Kciuki::Kciuki:

eiffla2014-09-05 15:03:30

Zamieszczone przez rena12:

ale to tylko potwierdza moje ostatnie przemyślenia, że jedynactwo chyba wcale fajne nie jest
większa liczba dzieci to zawsze jakieś rozłożenie obowiązków


też o tym pomyślałam…i ubolewam ze mam tylko dwoje dzieci… 🙁
zawsze marzyłam o trójce, ale chyba już nie da rady…ehh życie…

betrisa2014-09-05 19:28:33

ja bym nie wyjechała. Generalnie np. jakieś dokształty, przekwalifikowania mniej zachodu by mnie kosztowało niż szukanie od zera gdzieś. lekko nie jest ale zasuwamy i jakoś się kula, nie sądzę żebyśmy gdzieś leżeli do góry brzuchem i samo spadnie. Dla dobrego specjalisty i w Polsce praca jest, zarobki różne to można się udać np. do innego miasta ostatecznie. No ale ja taka zasiedziała i nawet nie chce mi się już nic zmieniać. Za granicę a i owszem ale turystycznie:)Do odważnych jednak świat należy….U mnie pół rodziny wyemigrowało w latach 80- tych do niemiec i teraz sobie na emeryturkach po świecie jeżdżą a nasze emerytury hmmm, no właśnie

kiara2014-09-05 21:44:26

Zamieszczone przez rena12:też to lubię

ale to tylko potwierdza moje ostatnie przemyślenia, że jedynactwo chyba wcale fajne nie jest
większa liczba dzieci to zawsze jakieś rozłożenie obowiązków

oczywiście nie generalizuję ale nas czworo było
teraz mój tata bardzo chory ale ułożyło się nieźle (nic na siłę) teraz ktoś jest blisko, to daleko może być ktoś

to tak apropo
Nie lubię tego. Wolałabym pójśc do domu opieki niż obarczać dzieci opieką nad sobą. Nie po to są dzieci.

A w temacie, koleżanki córka wyjechała do Anglii, jest tam szczęśliwa,do PL nie wróci. moi rodzice ponad 10 lat mieszkają we Włoszech, do PL wrócą na emeryturze. Zycie tam jest dla nich o wiele łatwiejsze. Wujek od x lat mieszka w Niemczech, już chyba zapomniał, ze jest taki kraj jak Polska…

gobin2014-09-05 22:20:11

To napiszę jako nie jedynak, mimo posiadania siostry, ja opiekuję się finansowo i nie tylko mamą i ja ogarniam jej sprawy – a jedynaczką nie jestem. Wiec posiadanie dzieci więcej niż jedno nic nie wnosi

fafikowa2014-09-06 14:47:14

Zamieszczone przez MONIKACHORZÓW:teściowie…..
mój mąż jest jedynakiem,teściowie są schorowani i mieszkają sami na wsi…. póki co jakoś sobie radzą ale są momenty kiedy np teść idzie do szpitala i wtedy mąż jeździ 70 km codziennie tam i z powrotem do teściowej bo sama nie ogarnia…. przyjdzie moment,że nie będą mogli mieszkać już sami i to już będzie rewolucja w naszym życiu…ale zawsze to 70 km a nie tysiąc….dlatego jest jak jest i to się na lepsze na pewno już nie zmieni…

Wow! To ładnie z Waszej strony, że tak pomagacie. Pewnie inaczej się na to patrzy jak się ma rodziców w pełni sił. Ale tak jak dziewczyny napisały zawsze lepiej jak jest więcej dzieci. Cóż moja też jedynaczka.

fafikowa2014-09-06 14:52:41

Zamieszczone przez MONIKACHORZÓW:to teraz ja lubię to 🙂 zawsze twierdziłam,że nie chce mieć jedynaka i mam…. ale trudno,teraz już tego nie zmienię:)

powracając do tematu wątku to fafikowa skoro już tak dalece doszłaś w rozmyśleniach o wyjeździe to pewnie zrobiłaś jakieś rozeznanie rynku w kwestii swoich możliwości i predyspozycji zawodowych i jak tylko w danym kraju jest zapotrzebowanie na Twój fach -pojechałabym….
rozważałabym branie na początku dziecka ze sobą -choćby na ten miesiąc,dwa ( jakby oczywiście była taka możliwość) zostawiłabym córkę na “starych śmieciach” np z dziadkami a sama trochę się ustawiła… wiadomo jak jest na początku,dziecko lepiej odebrałoby zmianę jakby przyjechało na trochę pewniejszy grunt -chociażby docelowe mieszkanie,Twoją pracę,załatwione miejsce w szkole itp….
wiadomo to Ty najlepiej znasz swoją córkę,wiesz co byłoby dla niej lepsze,czy rozgardiasz związany z aklimatyzacja czy rozłąka z Tobą.Jakąkolwiek decyzję podejmiesz-trzymam kciuki :Kciuki::Kciuki::Kciuki:

Młodej nie zostawię nawet na tydzień – jest bardzo ze mną zżyta, prędzej babcię do pomocy ze sobą wezmę ewentualnie, bo nie wiem jak sama logistycznie dam radę. Tylko, że jechać chcę jak już znajdę pracę. Kwestia czy znajdę:Hmmm…:Rozeznanie wstępne zrobiłam i wygląda na to że to w teorii dość realne, zobaczymy jak z praktyką.

fafikowa2014-09-06 14:57:39

Zamieszczone przez betrisa:ja bym nie wyjechała. Generalnie np. jakieś dokształty, przekwalifikowania mniej zachodu by mnie kosztowało niż szukanie od zera gdzieś. lekko nie jest ale zasuwamy i jakoś się kula, nie sądzę żebyśmy gdzieś leżeli do góry brzuchem i samo spadnie. Dla dobrego specjalisty i w Polsce praca jest, zarobki różne to można się udać np. do innego miasta ostatecznie. No ale ja taka zasiedziała i nawet nie chce mi się już nic zmieniać. Za granicę a i owszem ale turystycznie:)Do odważnych jednak świat należy….U mnie pół rodziny wyemigrowało w latach 80- tych do niemiec i teraz sobie na emeryturkach po świecie jeżdżą a nasze emerytury hmmm, no właśnie
Bo to każdemu co innego odpowiada;). Wiadomo – pracować trzeba wszędzie, kwestia tego czy jest się za tą pracę wynagrodzonym tak jakby się chciało i jak się chce żyć. co do naszych emerytur -małe szanse, a im więcej ludzi emigruje tym mniejsze szanse, ale patrząc na to co się dzieje trzeba czasem podjąć ‘męską’ decyzję – ‘albo rybki albo …. ‘;)

orchidea2014-10-26 15:55:05

Bez znajomych niestety i za granicą jest ciężko. Ja krótko byłam w UK i nie podobała mnie się mentalnosc, kultura ichniejsza

mimi2014-11-18 10:29:51

Moja mama z bratem wyjechali do Holandii jak brat miał 8 lat i początki były trudne ale szybko nauczył się języka i teraz nawet nie mysli o powrocie do PL bo tam jest jego dom i lepiej mówi po Niderlandzku niż moja mama 🙂
Moja mama tam ma super opieke zdrowotną i warunki mieszkaniowe a w PL z renty by nie wyżyła 😉

szecherezada2014-11-28 09:20:05

Moja koleżanka wygrała w roteli zielona kartę do USA pojechała tam najpierw sama poszukać mieszkania i pracy pokaźniej wróciła, po córkę i siedzą tak już szczekliwe 10 lat , inna wyjechała w ciemno z mężem bezdzietna i siedzi zadowolona 8 lat . A teraz następna przemierza się w Anglii, pojechała wcześniej na tydzień dowiedział się wszystkiego i twierdziła ze będzie więcej miała w Anglii niż tutaj tym bardziej ze tak są dodatki dla dzieci samotnych matek .

Znasz odpowiedź na pytanie: Mam dość…?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Mam z dzieckiem taki problem
4 lata, problemy z mową, problemy w przedszkolu, do kogo jeszcze się zwrócić
Witam Moja córka pod koniec listopada skończy 4 lata. W zeszłym roku we wrześniu psycholog stwierdził u niej zaburzony rozwój mowy, poza tym rozwija się prawidłowo jak na swój wiek. Byłam z
Czytaj dalej
Tematy, których nie znalazłam w forum
Warszawa Wilanów
Będę w ten weekend w Wilanowie, co powinnam zwiedzić??
Czytaj dalej