mam kryzys

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 21)
  • Autor
    Wpisy
  • #68257

    katkajot

    ..no właśnie…mam kryzys- chyba laktacyjny + do tego psychiczny. Moja mała skończyła dziś 3 m-ce a ja od kilku dni ( chyba od 2) mam coraz mniej pokarmu. Ona krzyczy, denerwuje się przy cycu ( szarpie, uderza piąstkami), ja też nie czuje się w tej sytuacji ( delikatnie rzecz biorąc) komfortowo. Wiem że mój stres prawdopodobnie pogarsza sytuację, ale nie potrafię się wyluzować, skoro ona jest głodna. Do tej pory moje piersi były pełne, często w nocy budziło mnie ich przepełnienie i mokra pościel a teraz….pusto ( nawet kiedy ucisnę). Próbowałam ściągać laktatorem – ( do tej pory to było 90-100ml z 1 piersi – teraz 25-30 z obydwu!!!!!! jestem załamana. Nadal ją przystawiam, od dziś działam też z laktatorem ( kiedy ona śpi) ale też dokarmiam ją tym ściągnietym mlekiem i tym co zamroziłam. Nie wiem jednak czy ma to sens, może lepiej przejść na mieszankę. ( Mam w domu bebilon pepti – bo na poczatku tez ją dokarmiałam – przez jakies 2 tyg – bo wróciłam ze szpitala praktycznie bez pokarmu , potem dzięki pomocy pani z poradni laktacyjnej udało się rozkrecić laktację a teraz….?
    Wiem, że karmienie piersią jest najlepsze dla dziecka, ale ja mam z tym ciagle jakieś problemy – moze ja się nie nadaję do karmienia piersią? Najpierw brak pokarmu, potem okazało się że mała ma nietolerancję wielu składników mojej diety ( teraz nie jem nabiału, mleka i jego przetworów, z owoców tylko jabłka. Mała miała potworne wysypki. Potem pojawiłay się biegunki i w związku z tym odparzenia i rany między pośladkami – okazało się że to reakcja nawzględny nadmiar laktozy w moim pokarmie ( przed podaniem jej piersi musiałm ściągać większość pierwszej fazy mleka) a teraz znowu to…
    Może przejdę na mieszankę, może tyle róznych problemów – może to jakieś znaki ( no juz sama nie wiem co -wiem że głupoty piszę, ale jestem tym wszystkim zmęczona. także ta dietą którą mam – może to też jest przyczyną moich problemów z ilością mleka? Bo prawdopodobnie nie dostarczam odpowiedniej ilości kalorii – stale chudnę (4 dni i kolejny kilogram w dół) Piję dużo – ok. 3 l/ dobę. Herbatki typu Fito-Mix nie wchodzą w rachubę bo Natalka miała po nich mokre bącziki i biegunki – co między.inn przyczyniło sie do odparzeń- po odstawieniu tych ziół była poprawa.
    Proszę pomóżcie, poradźcie – co mam robić????!!!!! Sytuacja mnie przerasta, mam poczucie że sie nie prawdzam ( jako matka karmiąca)
    podłamana katkajot i głodna Natala

    #874456

    zagajetka

    Re: mam kryzys

    Nie mialam tego typu problemu,więc nie umiem doradzić.Ale przede wszystkim się nie stresuj i spróbuj spokojniej podejść do sprawy.Zadzwoń do poradni laktacyjnej,a tam na pewno znajdą rozwiązanie. Nie miej żadnych wyrzutów sumienia z tego powodu,a tym bardziej nie obwiniaj się,ze nie sprawdzasz się jako matka!!!Rozumiem,że chcesz jak najlepiej dla Natalki,ale nie Ty pierwsza i nie ostatnia masz taki problem.Jeśli będziesz musiała karmić sztucznie, to po prostu to zaakceptuj.Nie widzę w tym nic złego.Czasem to po prostu konieczność!Pomyśl o tych matkach, które świadomie rezygnują z karmienia piersią, bo to zdeformuje ich „atut kobiecości”.Nie masz powodu,by mieć do siebie żal.Bo i o co???Poszukaj jutro porady u specjalistów,a zobaczysz,że kamień spadnie Ci z serca!:)
    Pozdrawiam
    Kasia

    i Marysia,02.02.2005



    #874457

    mamuska22

    Re: mam kryzys

    nawet tak nie mysl jestes napewno spaniala mama ja tez mialam duzo problemow z karmieniem piersia i skonczylo sie bardzo szybko bo w 4 miesiacu teraz moj maly je mieszanke i rosnie jak na drozdzach jest wesoly taki jak dziecko powinno byc niechce cie namawiac bo jezeli ci sie uda to prubuj mala karmic piersia ale mieszanka to nic zlego ma duzo witamin i jest w niej zawarte wszystko co dziecko potrzebuje,a jesli ktos mi powie ze to sztuczne to mowie na to tak a co teraz jest nie sztuczne jedzenie ktore my jemy tez jest naszprycowane Bog wie czym wiec na jedno wychodzi to nie czasy gdy sie mialo wlasnej roboty sery,mleczko prosto od krowy i mieso z wlasnego uboju nie wiemy co dodaja do tego co kupujemy.Ja uwazam ze moje dziecko nie jest gorsze od tych karmionych piersia,ale bede trzymac kciuki napisz co sie wydazylo i co postanowilas zrobic.Powodzenia i caluski dla Natalki

    Ewelina i Olivierek 1 luty 2005

    #874458

    chilli

    Re: mam kryzys

    zajrzyj do watku „ciekawy artykul o karmieniui i poczytaj wypowiedzi mooje, kluchy i vieshack – moze zmienisz troche podejscie i przestaniesz mieć wyrzuty sumienia?

    #874459

    chilli
    #874460

    bbusia

    Re: mam kryzys

    mój Filip kończy trzy miesiące za 4 dni i też boję się kryzysu laktacyjnego. trochę się nasłuchałam i naczytałam na ten temat i zaczynam gromadzić pokarm na te trudne chwile. Nie jestem ekspertem w sprawach karmienia, raczkuję w tym temacie i do te pory nie miałam większych problemów dlatego mogę jedynie poradzić byś, co najważniejsze uspokoiła się bo to podobno najgorzej wpływa na laktację i dzidzię.Musisz pamiętać, że chwilowe wyjałowienie pokarmu czy niedobory to zupełnie normalna sprawa i na pewno dziecku nie zaszkodzą. Myślę, że powinnaś powalczyć 3-4 dni i dopiero jak nic nie pomoże to przejście na miesznki sztuczne to nie katastrofa. Pamiętaj, że to najcenniejsze pierwsze mleczko już Natalce dałaś i wszytko będzie dobrze. Aaaa walczyć to nie znaczy siłować się z sytuacją tylko nastawić się baaaardzo optymistycznie i duuużo pić. Trzymam kciuki.
    Tak czy inaczej na pewno jesteś dobrą mamuśką, niedobra mama by się tak nie przejmowała!
    pa



    #874461

    katkajot

    Re: mam kryzys

    Hej, dzwoniłam do poradni ( w sobotę)i – powiedzieli, że się często zdarza w tym okresie i że nie trwa dłuzej niz 2-3 dni. Mam często karmić + laktator+ karmi ( i zioła – ale ja ich nie chcę, ze wzgl. na uboczne efekty jakie wywołały u Natalki) No i absolutnie nie podawac mieszanki. Nie wytrzymałam i kiedy dziecko poraz kolejny zanosiło się płaczem ( z głodu) dałam sztuczne. Wypiła 120 – więc chyba rzeczywiście była głodna. Efekt – zadowolone dziecko i ja też ( chwilowo) spokojniejsza. Teraz karmię na początek piersią i ew.dokarmiam ( najpierw tym co ściągnę) potem mieszanką. Dziwna sprawa – czasami muszę podać, czasami nie. W nocy wystarcza pierś( a raczej obydwie ;-), w ciągu dnia jest róznie. Zobaczymy jak rozwinie się sytuacja.
    Dzięki za wsparcie , pozdrawiam,
    katkajot

    #874462

    katkajot

    Re: mam kryzys

    czytałam, oj czytałam….
    nadal mam spory mętlik w głowie, wiem jedno: kiedy nakarmiłam (dokarmiłam) dziecko – zamiast „godzinami trawiącego” jak to ktoś napisał -miałam szczęsliwego, uśmiechniętego niemowlaka, który dość długo ( dłużej niż zwykle) bawił się!!!
    Czasami sama czuje się jak dziecko i chciałabym żeby to ktoś inny podjął za mnie decyzję albo przynajmniej powiedział, że dobrze robię. Niestety w domu takiego wsparcia nie mam – mąż zdecydownie niechętnie patrzy na butelkę, mówi że chociaż do pół roku powinnam karmić piersią ( za wszelką cenę), do tego teściowa i pewnie też jako „dobry przykład” szwagierka, która z powodzeniem karmi swoje dziecko („śliczne, pulchne, nie to co moja chudzinka…”)
    to na tyle,
    dzięki.

    #874463

    chilli

    Re: mam kryzys

    taaaa, tesciowe wiedza wszystko, a mężowie sa idealnymi matkami karmiącymi…

    we mnie masz wsparcie 🙂

    #874464

    ellenka25

    Re: mam kryzys

    kochana, i we mnie masz wsparcie!
    nie jestes gorszą matką podając butelkę!! nie rezygnuj z przystawiania, ale nic na siłę, Twój spokój psychiczny jest najważniejszy – Ty spokojna szczęśliwy maluch trzymaj się !!

    Ola z Natalią- 2.06.2003



    #874465

    ellenka25

    Re: mam kryzys

    zwłaszcza teściowe które nie karmiły

    Ola z Natalią- 2.06.2003

    #874466

    katkajot

    Re: mam kryzys

    Oj nie karmiły, nie karmiły!!!!
    Dzięki dziewczyny za wsparcie
    Mąż już powoli zmienia zdanie ( po tym jak go regularnie zaczęła budzić córcia szarpiąca się się z moim pustawym cycem…) Zaspany i niezadowolony powiedział wtedy „nic na siłę” … i poszedł przygotować mleko…
    Olu, śliczna ta Twoja córcia, i jakie imię ma ładne
    Pozdrawiam, katkajot z Natalką



    #874467

    qr-chuck

    Re: mam kryzys

    Hi hi… Ja akurat karmiłam piersią (nie miałam z tym problemów, ale też mleko mi nigdy nie tryskało – odciągnąć potrafiłam z biedą 20-30 ml…) i ciągle słyszałam od babć, że … chyba mam za chude mleko i powinnam dokarmiać.
    A Aśka teraz je już wszystko (no, oprócz słodyczy) – jak porównywałam z innymi dziećmi to w ilościach takich jak 2-3 latki (cyca w nocy również) i dalej chudzinka.
    Babciom (a szczególnie teściowym) nie dogodzisz…
    Pozdrawiam,
    Anka i Aśka (29.04.04)

    #874468

    frezje

    Re: mam kryzys

    Oj, jak przeczytałam o Twoich klopotach to mi sie zrobilo troche lżej, że nie tylko ja z tym walczę. Strasznie Ci współczuje, bo mam ten problem juz od 2 miesiaca zycia mojej malutkiej ( a ma juz skonczone 5 miesiecy). Mamy to samo co piszesz w głownym poscie z jednym wyjatkiem – ja nigdy nie mialam w piersi wiecej niż 60 ml pokarmu – jak widać zawsze mialam go dość malo. Taki kryzys jak twoj przechodzilam juz kilkakrotnie i mam na to jedną sprawdzoną metodę : przystawiać przystawiać przystawiać!!! Ja moją musze karmic w dzień najrzadziej co godzinę (wylaczając czas gdy spi) bo wystarczy, ze jeden dzien coś zawalimy (np. jakiś dluższy spacer albo zakupy bez mozliwości nakarmienia itp) to w ciagu jednego dnia pokarm potrafi mi zniknąc z 50 ml na piersi do niecalych 10 ml !! Tez mam Bebilon Pepti (te same jota w jotę problemy pokarmowe małej i też nie jem nabiału) i tym mleczkiem ją dokarmiam w razie absolutnej konieczności. Zgadzam sie (z doświadczenia) z twierdzeniem poradni laktacyjnej, ze nie powinno sie podawac sztucznego, bo to dodatkowo zaburza laktację – ale jak dziecko mi ryczy wnieboglosy i nie da sie uśpić (wypiła mi dzisiaj prawie 90 ml Bebilonu przed snem) – to wyjątkowo w takim przypadku podaję jej z cieżkim sercem sztuczne mleko z butelki, bo wiem, ze nie pomagam swoim piersiom robić mleko. Staram sie w takich chwilach utrzymać zimną krew (bo stres zaburza wydzielanie oksytocyny odpowiedzialnej za wyplyw mleka). Ale dziś wieczorem sie poryczałam – troche mnie męczy ta ciągla walka o mleko. Za wszelka cenę chce utrzymac laktację jak najdłużej i moja walka trwa juz 3 miesiace – ale udaje się – mala przybiera na wadze prawidlowo jest zdrowa i radosna. Tylko raz mamy malo mleczka a raz wiecej ale dajemy jakoś radę.
    Wiec jeszcze raz : Przystawiaj co godzinę albo częściej nawet jak nic prawie tam nie ma – niech zrobi dwa łyki ale niech oprożnia obie piersi – koniecznie! Jesli czegos nie wypije wyciskaj reką albo laktatorem to co zostało – niech piersi „myslą” ze dzeciątko zjadlo i że jest potrzebne wiecej. Tylko wtedy wyprodukują wiecej mleczka.
    Tym sposobem potrafie rozhulać mleko do 60 ml na 1 piersi – klopot tylko mam z jej utrzymaniem – bo rozhuśtanie trwa nawet kilka dni albo tydzień a znikanie mleczka w ciagu jednej doby czasem – na to nie mam sposobu:(( Przypuszczam, że to troche wina diety bezmlecznej trochę tez wina malej, ktora jest leniuszkiem i nie chce ssac piersi kiedy juz rzadkie mleczko wyplynelo i trzeba poczekać na to geste – wrzeszczy wtedy i rzuca sie a pic nie chce. A może po prostu taka moja uroda i trzeba z tym zyć.
    Ale co mam zrobic – walcze o karmienie piersią bo jest o co walczyć – choćby dla cudownych chwil kiedy Ala sobie je przytulona do mnie – butelka to nie to samo.
    Pozdrawiam Cie ciepło
    Asia z Alutką (06.03.2005)

    #874469

    chilli

    Re: mam kryzys

    a skad wiesz że masz 60ml?

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 21)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close