Mam problem:(

Postów wyświetlanych: 12 - od 1 do 12 (wszystkich: 12)
  • Autor
    Wpisy
  • #29542

    agniesia22

    Witajcie kochane mamusie…teraz ja musze sie pozalic na mojego meza:( Zaszlam w ciaze po wielkim kryzysie malzenskim, ktory-niewiele by brakowalo skonczyl sie rozwodem.Zdecydowalismy sie jednak byc razem i postanowilismy miec dzidziusia. No i jestem w ciazy-poszlo nam bardzo szybko.Niestety moj maz dziwnie sie zachwouje-nieby sie cieszy ale tak naprawde nie pokazuje tego.O wszystko musze go prosic..zeby przytuli, poglaskal, pocalowal brzuszek.On ciagle mowi, ze to do niego jeszcze nie doszlo, ze to jest dla niego nowa sytuacja i ze mam go nie poganiac, a ja do cholery potrzebuje wsparcia!!!!!Poza tym mam jeszcze problem z jego matka, bo odkad zaczelismy miec kryzys ona sie do mnie nie odzywa no i oczywiscie cala reszta rodzinki.W zwiazku z tym dochodza klotnie o jego matke, ktora malo pochlebnie o mnie mowi a on nawet mnie nie broni bo twierdzi, ze ona ma swoje zdanie i on go nie bedzie zmienial. Coraz czesciej czuje sie jakbym byla sama z tym malenstwem w brzuszku, czesto placze, jest mi smutno…czy ja musze domagac sie troski ze strony swojego meza???Tak to w DUUUUZYM skrocie wyglada….i co ja mam zrobic????

    Agniesia+fasolka(09.05)

    #390250

    Anonim

    Re: Mam problem:(

    witaj Agniesia,
    no coz,smutno sie czyta takie posty,nie moge zrozumiec zachowania niektorych osob.Mam nadzieje ze wasz kryzys z przed ciazy tak naprawde dalej sie nie ciagnie.Ja nie wiem czy nie mozesz normalnie porozmawiac ze swoim mezem i zapytac o co chodzi? powiedziec mu ze tobie tak jest zle, zapytac sie go co masz zrobic, i ze czujesz sie samotna i przedewszystkim czy wogole go to obchodzi. Nie dawaj sie zbyc byle jaka odpowiedzia to powinna byc szczera i konkretna rozmowa, w koncu chyba jestes jego miloscia ktora da mu potomka.
    Powodzenia

    P.s dla pocieszenia moje stosunki z tesciowa i siostra mojego meza sa takie jak w jakiejs meksykanskiej telenoweli -to zle kobiety,ale moj maz jest ze mna,zreszta jego traktuja podobnie.A intrygi jakie stale knuja sa gorsze niz w niejednym takim serialu. Wiec takimi ograniczonymi ludzmi lepiej sie nie przejmowac.

    POZDRAWIAMY

    Monika & Piotr i ich cudoGwiazdeczka(ek)marzec 2004



    #390251

    monia26

    Re: Mam problem:(

    Ojej to naprawde przykre:(
    Nie wiem jak Cie pocieszyc i nie wiem co radzic moze najlepiej bedzie poczekac i pozwolic aby czas wszystko zalatwil.
    Wiesz ja mam podobna sytuacje tyle ze my nie mamy slubu jakos specjalnie sie tym nie przejmuje bo jestem szczesliwa, ze zostane mamusia i to jest teraz najwazniejsze i pamietaj dzidzius wszystko wyczuwa nie mozesz sie zamartwiac!

    Monia i czerwcowe szczescie:)

    #390252

    asiam

    Re: Mam problem:(

    Na pewno nie rozmawiaj z nim na temat jego MAMUSI! Zaciśnij zęby, wypłacz się koleżance-ale nie jemu. Mało który mężczyzna jest odporny na komentarze na temat swojej mamusi.
    A na pociechę-mój mąż też przez pierwsze miesiące ciąży (4 i 1/2) zachowywał się tak jakby mój brzuch się zrobił radioaktywny. Przeszliśmy ciężki okres kłótni itd. ale przeszło. Teraz jest anielsko-nawet chyba zabardzo. Trzymaj się dzielnie, myśl o maluszku nie o chłopie. Może zwróci na Ciebie uwagę jak będziesz głaskać brzuszek a nie jego czuprynę. Tylko nie wiem czy to podziała jeżeli przed ciążą był kryzys… ale spróbować nie zaszkodzi.

    Asia i na 95% Szymon (16.01.2004)

    #390253

    wizard111

    i podstawowy blad!

    No wogole to podstawowy blad te rozmowy o jego matce.Postanow sobie ze tesciowej nie ma w Twoim zyciu a jemu oczywiscie nie zabraniaj zyc z nia w zgodzie.Po prostu olej kobiete,jak jej przejdzie to sie pierwsza dowiesz a narazie traktuj jak powietrze.jesli maz bedzie Cie namawial na aktywne uczestniczenie w zyciu jego mamusi to powiedz mu ze nie mozesz teraz wchodzic jej w droge a i niech ona nie robi tego w stosunku do Twojej osoby-tak bedzie najlepiej.
    Znam to z doswiadczenia wiec nie sa to slowa rzucane na wiatr.Podpieralam sie tez naukami wyplywajacymi z wizyt u psychologa (nie tesciowa byla akurat problemem ale napomknelam i o tym)-wcielilam plan w zycie i mam swiety spokoj.Jak sie jej cos nie podoba to niech w sobie kisi te zlosc i zaborczosc a Tobie pozostaje jedynie wybaczyc kobiecie bo jak to sie mowi ” nie wie co czyni”.
    Co do meza-skoro zdecydowaliscie sie oboje ratowac malzenstwo to obydwoje sie tego trzymajcie bo wyglada na to ze pracuje nad tym tylko jedna strona.Albo jedna ze stron nieswiadomie podjela tak wazna decyzje-jak ratowanie zwiazku.
    Moge byc szczera? Teraz WY obydwoje dzwigacie po rowno ciezar naprawiania tego co bylo zachwiane i jesli teraz nie uda wam sie zbudowac solidnej podstawy zwiazku to nici z tego-jesli jednak obydwoje chcecie by wszystko bylo ok to obydwoje spuscie z tonu.Pod zadnym pozorem nie wpuszczajcie osob trzecich do waszego zwiazku (mowie o tesciach) to Wasze zycie!
    Nie marnujcie tej szansy w takim ukadzie i wakczcie o swoje a malenstwem ciesz sie mimo przeciwnosciom losu i badz silna dla dzieciatka ktore wkrotce przyjdzie na ten „dziwny swiat doroslych”.
    Pozdrawiam Cie serdecznie a mezowi zycze poukladania sobie pewnych waznych spraw.Bedzie przeciez ojcem! Nie kazdemu mezczyznie jest to dane.

    #390254

    gonia23

    Re: Mam problem:(

    Ja zaszlam w ciaze jak byl kryzys w naszym zwiazku, a wlasciwie juz bylo po kryzysie, ale wlascwie to nie bylo rozmow na temat wspolnej przyszlosci…i bum, okazalo sie, ze jestem w ciazy…nie, nie bylo to specjalnie…potem ślub, fajny okres ciąży…ale teraz jest gorzej…duuuu.żo gorzej…za mało czasu dla siebie, za dużo pracy, za duzo obowiązków i brak czułości z jego strony…całą miłość przelał na dziecko…dla mnie zostały tylko okruchy.
    nie, nie chcę Cię straszyć, każdy jest inny i trzymam kciuki, żeby sie u Ciebie wszystko ułożyło…ale…ze swojego doświadczenia wiem, że w chwilach kryzysu dziecko nie jest najlepszym rozwiązaniem…za dużo powstaje wzajemnych pretensji, żalów…tak było u mnie…i tak jest…

    pozdrawiam brzuszek

    Gosia i Zuzia ur. 26.04.2003



    #390255

    agniesia22

    Ciezko mi….

    Dziekuje za szczere slowa otuchy…Problem jednak jest ciagle w tym, ze to on wciaga w to swoja mamusie.Mimo, iz sie zarzeka ze specjalnie jej nic nie opowiada o naszym zwiazku to ona dziwnym trafem wszystko wie.Ja mam ogromny zal do niej za to, ze sie wtraca i ze w trakcie naszego kryzysu smiala zadzwonic i powiedziec ze mam zostawic jej syna bo nie jestem go warta….Reakcja mojego meza byla zadna bo niech mamusia sobie mysli i robi co chce.Jak go nazwalam maminsynkiem to dopiero awantura sie zrobila……On nie moze zrozumiec jak mi jest z tym w szystkim ciezko.Zostawilabym ta jego rodzine w cholere ale to nie takie proste.Jak jedziemy do naszej rodzinnej miejscowosci to ja ide do moich rodzicow on do swoich, jak byl chrzest u jego siostry to pojechal sam-jakby nuie mial zony, teraz bedzie slub jego kolejnej siostry i nie wiem co bedzie…:(Mam sama siedziec w domu????Chcialam to wszystko jakos naprawic bo obawiam sie ze jak bedzie dzidzius to te zle stosunki miedzy mna a tesciowa odbija sie na nszym zwiazku…bo ja nie bede chciala, zeby on do niej chodzil sam z naszym dzidziusiem, no i beda awantury!!!!No ale moj maz powiedzial, ze jezeli chce cos naprawiac to mam do niej zadzwonic i najlepiej ja przeprosic…..fajnie co???Nawet nie przygotuje gruntu pod ta rozmowe….ale oczywiscie ciagle pyta czy dzwonilam.Szkoda gadac.Nie wiem jeszcze co zrobie!!!
    Jeszcze raz dziekuje.

    Agniesia+fasolka(09.05)

    #390256

    Anonim

    Re: Ciezko mi….

    Droga Agnieszko!

    Moim zdaniem wielkim bledem z waszej strony bylo podjecie decyzji o poczeciu dziecka w chwili kryzysu malzenskiego, ktory, jak sama pisalas, o malo nie skonczyl sie rozwodem. Agnieszko, ciaza i dzidzia powinny byc owocem milosci, a nie lekarstwem na problemy i kryzysy. Sorry, nie mam zamiaru cie dolowac, ale naprawde, moim zdaniem postapiliscie bardzo nierozwaznie, o czym chyba juz sama sie przekonalas…

    Hmmm…, ale co teraz…. Co do stosunku twego meza do brzuszka, to daj mu czas. Widzisz, faceci troche inaczej przechodza ‚ciaze’ swoich zon, niz my, zony. My doswiadczamy tych wszystkich zmian zachodzacych dzien po dniu w naszych organizmach, co wyzwala kupe emocji, strasznie przezywamy, fascynujemy sie tym nowym stanem. Dla mezczyzn nasza ciaza, szczegolnie pierwsze m-ce to taka troche abstrakcja. Dopoki nie beda widziec wielkiego brzuszka, to tak do konca chyba nie wierza. Wiec daj mu czas, nie nalegaj, zeby chodzil za toba i glaskal po brzuszku, to musi przyjsc naturalnie. Ale oczywiscie mozecie po prostu usiasc i porozmawiac – tak szczerze, ty mozesz powiedziec mu o swoich smutkach, ze czujesz sie tak samotnie, a przeciez jakis czas temu WSPOLNIE zadecydowaliscie ratowac wasz zwiazek, wiec on, jako facet powien powinien wykazac sie teraz szczegolna sila psychiczna, konsekwencja i wsparciem dla ciebie (ty jestes w ciazy, a w tym stanie kobieta staje sie tak bardzo emocjonalna, wrazliwa, ciezko o sile psychiczna).

    Co do tesciowej, ciezka sprawa. Agnieszko, wydaje mi sie, po tym co napisalas, ze wina tak naprawde nie lezy po stronie tej kobiety, ale wlasnie twojego meza. Wiadomo, zawsze tak bylo, ze z tesciowa zyje sie jak pies i kot. Wiec chyba nie odstajesz tak bardzo od normy, glowa do gory. Nie wyszlas za maz za tesciowa i nie z nia dzielisz zycie! A z mezem, jeszcze raz, powaznie porozmawiaj – bez nerwow, bez wyzwisk (jakichs tam ‚maminsynkow’), to nie pomaga!!! Staraj sie mu przetlumaczyc, ze skoro postanowiliscie ratowac wasze malzenstwo, a ty jestes jego zona a nie jego wlasna mama, to chyba powinien ‚solidaryzowac sie’ z toba, wspierac. Jestescie rodzina, wiec musicie trzymac razem! Innego wyjscia nie ma!

    I jeszcze jedna rzecz: moze ‚nie taki diabel straszny…’. Agnieszko, stan rzeczy znamy tylko z twojego punktu widzenia, a wiadomo – zawsze jest to bardzo subiektywne. Moze twoja tesciowa nie jest az taka wiedzma, moze sprobuj zobaczyc w niej czlowieka, normalna kobiete, taka jak ty, twoja mama i wlasnie sprobuj…. pogadac. Zadzwon do niej, nie musisz od razu przepraszac i blagac o wybaczenie (bo i za co?), ale po prostu tak normalnie pogadac, oczyscic atmosfere, moze zaprosic do was na kawe czy obiad. Po prostu zmienic nastawienie do niej. Czasem naprawde warto przelamac w sobie ‚dume’, ktos przeciez musi zrobic ten pierwszy krok, ona jest starsza kobieta, a ty jestes mloda, inteligenta, rozsadna, wiec chyba ten pierwszy krok bedzie nalezec do Ciebie.

    Powodzenia! Daj znac jak ci idzie!

    Ania i Malutkie Kochane Serduszko
    (23 marca 2004)

    #390257

    agniesia22

    Re: Ciezko mi….

    Bardzo wiele racji jest w tym co napisalas….dziecko jednak nie do konca mialo byc lekarstwem na kryzys.Najpier zdecydowalismy sie byc razem a dopiero potem na dziecko, co prawda okres miedzy jednym a drugim nie byl zbyt dlugi.On bardzo chcial miec ze mna dziecko wiec dlatego nie do konca rozumiem teraz jego podejscie.Wiem, ze mnie kocha ale….jest czesto wiele niedomowien.Niestety wydaje mi sie, ze wiekszosc jego pogladow pochodzi wlasnie od mamy.Faktem jest, ze nie zawsze jej slucha bo ona byla najpierw przeciwna naszemu malzenstwu-a pobralismy sie, potem przeszkadzalam jej na kazdym kroku-a jestesmy razem.Prosila go zeby ode mnie odszedl a nie zrobil tego….jednak mimo wszystko ma ona duzy wplyw na tok jego myslenia.Ona fakt, ze jestem w ciazy potraktowala tak jakby to moj maz mial go w brzuchu-nie ja!!!!Wiesz ja naprawde bym sobie odpuscila ja, bo nie przepadam za nia, ale tak naprawde chodzi mi o to by potem nie bylo z tego powodu problemow.Nie zobacze w niej czlowieka i ona we mnie pewnie tez-nasze sptosunki moga byc jedynie poprawne.Masz racje-jestem mlodsza wiec to ja pewnie pierwsza zadzwonie, ale brak mi wsparcia w tym mojego meza i niestety zadne rozmowy juz nie poskutkuja.Kochanie nawet nie wiesz ile razy rozmawialam z nim o swoich potrzebach, on albo tego nie rozumie albo nie chce.Coz…jest tez wiele cudownych chwil, bo moj maz nie jest tyranem….ale jest wiele rzeczy krotych ja potrzebuje a on chyba nie chce mi dac.Widzisz…czasami milosc dwojga ludzi do siebie nie wystarcza…tak jest u nas.
    Pozdrawiam i dam znac co dalej….

    Agniesia+fasolka(09.05)

    #390258

    tereniak

    Re: Mam problem:(

    Witaj hm coż faktycznie nie jest za wesoło ale wiesz co ? pamietaj ze najwiecej siły możesz dac tylko TY sobie samej fakt ciezko jak facet nie wspiera ale mysle że mu to przejdzie a co jeszcze faktycznie zamiast domagac się od niego czułosci sama głaskaj brzuszek zamiast jego czupryny zobaczysz to podziała poczekaj jeszcze jakis czas? nic na siłe a wiesz jak to jest Ty zacznij uciekac a on wtedy zacznie Cie gonic zreszta zaobserwujesz sytuację a z tesciowa faktycznie też nieciekawie ale mysle że faktycznie skontaktuj sie z nia najlepiej sama do niej zajedz i powiedz wprost spytaj o co chodzi ? tzn mam na mysli to żebys przed nia nie uciekała tylko stawiła jej czoło pokazała na co CIE stac a ona jak zobaczy „godna rywalke tzn taka która tez ma cos do powiedzenia zobaczysz że zda sobie sprawe ze powinna darzyc Cie szacunkiem a jak jest troche inteligentna to mysle że złapie sie za język nocóz nigdy nie jest idealnie ale nie uciekaj przed nia choc to trudne a mąż akurat w tej sytuacji niemusi byc wcale pomostem między Toba a teściową. Idz do niej i spytaj wprost co jej się w Tobie niepodoba o co ma pretensje oczywiscie staraj sie wczesniej ulozyc pytanie i odpowiedzi które moga sie w tej rozmowie pojawić powiedz jej że zasługujesz na szacunek że niezyczysz sobie żeby Cie obrażała ponizała bo TY znasz swoja wartosc . W tej rozmowie absolutnie nie charakteryzuj ani jej ani swego męża staraj się jej nieoskarżać mow o sobie czego sobie kategorycznie nie życzysz i co Cię boli. Wiem że to trudne ale potraktuj to jako wyzwanie. Moze nie przyniesie to od razu efektu ale da jej wiele do myslenia … czas wszystko pokaze pozatym największe szczescie dla Ciebie to twoje malenstwo mąż no cóż to nie wszystko a tym bardziej twoje samopoczucie nie musi zalezec od niego pamiętaj . wiesz troche sie rozpisałam ale spróbuj .. Trzymaj się cieplutkopozdrowionka i buziaczkipaaaaaaaaaaa



    #390259

    beamonica

    A moze jednak…

    Uwazam, ze powinnas jak radzi Ania skontaktowac sie z tesciowa. Mysle, ze Twojemu mezowi bardzo na tym zalezy. To, ze sie do Ciebie nie przytula, choc doskonale wie o tym, ze potrzebujesz jego ciepla (i pewnie on tez by bardzo chcial byc przytulony), to jednak tym swoistym „szantazem” chce wymusic na Tobie pojednanie sie z jego matka. Badz pewna, ze on matki nie slucha, dla niego jestes wazniejsza TY, ale przed Toba niejako w ten swoisty sposob podkresla, ze ona jest tez wazna osoba w jego zyciu (nie najwazniejsza!) i nalezy jej sie szacunek z Twojej strony. Jednym slowem im bedziesz dalej uciekala od tesciowej, tym on bedzie sie wbrew wlasnej woli oddalal od Ciebie.

    #390260

    agniesia22

    Dziekuje….

    Dziekuje za te wszystkie slowa…kazda z Was ma sporo racji w tym co napisala.Teraz mam czas zeby to wszystko przemyslec i chyba rzeczywiscie stawic temu czola.Bede informowac co dalej.Buziaki

    Agniesia+fasolka(09.05)

Postów wyświetlanych: 12 - od 1 do 12 (wszystkich: 12)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close