maruda wciąż na rękach – zwariuję!!!

nie mam już siły. jestem sama codziennie do 17-18, mały od kilku dni nie chce spędzić ani 5 minut beze mnie, a bywało już tak że przesypiał w łóżeczku nawet godzinę. teraz ma fazę na noszenie na rękach, poza tym mniej-więcej co godzinę chciałby cyca, kiedy go noszę nie mam prawa usiąść bo zaczyna marudzić, i tak w kółko… wyjście do toalety to szczyt luksusu… wynik? od dwóch dni mam doła, ryczę jak głupia, a najgorsze jest to że czasem tracę cierpliwość i krzyczę na małego, potem ryczę ze wstydu i czuję się rozczarowana samą sobą.
co ja mam robić żeby nie zwariować i wpędzić dziecka w nerwicę?!?!?! niech ktoś mi powie, że też to przechodził i że to się zmieni!!!
olenka&adaś-maruda (3,5tygodnia)

36 odpowiedzi na pytanie: maruda wciąż na rękach – zwariuję!!!

patrycjas2003-01-15 17:20:57

Re: maruda wciąż na rękach – zwariuję!!!

Ada jak była taka mała to nic nie mogłam zrobic wciąż płakała / może to były kolki, może była głodna ale było jej gorąco to były upalne dni. Cycka dawałam co chwilę a czasem nawet on nie pomagał tylko ręce i chusianie. Idąc na spcer siadałam na krawężniku jak nie było ławki i cyc i cyc. Obiadu nie mogłam zjeść trzymałam ją i jadłam jedną ręką. Ale to mineło, potem już tylko płakała przed zasypianiem ale trochę to trwało musisz być cierpliwa i wiedzieć że to przejdzie , możliwe jest że jest głodna, ale pokarm się naprodukuje, możliwe, że je coraz więcej a piersi jeszcze nie nadążyły dużo pij, herbatke hipp na karmienie i bądz dzielna dawj cyca połuż się z bobasem do łóżka. Jesli to ta sama pora marudy to kolki- masuj brzuszek, kładz na brzuszku, tul i kołysz, możesz dawać herbatkę koperkową hippa buteleczą to pomaga. Patka jak coś to pisz.

patrycjas2003-01-15 17:20:57

Re: maruda wciąż na rękach – zwariuję!!!

Ada jak była taka mała to nic nie mogłam zrobic wciąż płakała / może to były kolki, może była głodna ale było jej gorąco to były upalne dni. Cycka dawałam co chwilę a czasem nawet on nie pomagał tylko ręce i chusianie. Idąc na spcer siadałam na krawężniku jak nie było ławki i cyc i cyc. Obiadu nie mogłam zjeść trzymałam ją i jadłam jedną ręką. Ale to mineło, potem już tylko płakała przed zasypianiem ale trochę to trwało musisz być cierpliwa i wiedzieć że to przejdzie , możliwe jest że jest głodna, ale pokarm się naprodukuje, możliwe, że je coraz więcej a piersi jeszcze nie nadążyły dużo pij, herbatke hipp na karmienie i bądz dzielna dawj cyca połuż się z bobasem do łóżka. Jesli to ta sama pora marudy to kolki- masuj brzuszek, kładz na brzuszku, tul i kołysz, możesz dawać herbatkę koperkową hippa buteleczą to pomaga. Patka jak coś to pisz.

2003-01-15 20:55:58

Re: maruda wciąż na rękach – zwariuję!!!

Droga Oleńko – moja jedyna przyjaciółka zawsze mi powtarzała gdy miałam chwile zwątpienia: pamiętaj wszystko jest sprawa przejściową. I powiem Ci jedno: miała rację. Bałam sie porodu – okazał sie sprawa przejściową :), miałam ciężki pierwszy tydzień w domu z dzieckiem – okazał sie sprawą przejściową. Twój Adaś po prostu potrzebuje czułości. Zanim się ustabilizuje i dogracie sie jako tako pewnie upłynie trochę czasu, ale pamiętaj: to sprawa przejściowa. Mój 7-tygodniowy Igor do tej pory wisi mi przy cycu. Efekt: waży już 5900, he, he. A ja mimo, że cały czas niedosypiam (czasami wcale nie śpię, bo najpierw Igor śpi godzinę, budzi się na karmienie, ja go karmię godzinę, albo dłużej :), a potem nie dam rady zasnąć ze zmęczenia przez godzinę, a potem on znów się budzi ……….. i tak na okrągło. Nie przejmuj się – jesteś klasycznym przykładem matki, u której wzrasta agresja do dziecka, a potem jest żal i ogólnie przykro. Zaciśnij zęby, zobaczysz niedługo będziesz to wspominała. Pozdrawiam. Ewa i malutki dużutki Igor.

pati682003-01-16 00:00:32

Re: maruda wciąż na rękach – zwariuję!!!

To wszystko zalezy od podejścia. Uświadom sobie, że zdenerwowanie jest oznaką bezradności ale akurat na tę bezradność można zaradzić. Ja też (chociaż bardzo rzadko) mam ochotę krzyknąć, wyjść i nie wracać…ale robię to tylko w myśli i odkładam wcześniej dziecko delikatnie, myślę, co mam pomyśleć i biorę go na ręce, przytulam jakby nic się nie działo. To jest własnie ta miłość i cierpliwość a przede wszystkim odpowiedzialność za dziecko.
Dziecko się wciąż zmienia i wciąż czymś zaskakuje. To się na pewno zmieni a Twoja ciepliwość i brak zdenerwowania zaprocentuje u dziecka. Gwarantuję Ci to.

Moje mądre babcie dziwią się wciąż dlaczego noszę tyle dziecko, dlaczego nie mam nawet czasu posprzątac czy zrobić “coś” ze swoimi włosami (hi hi), że tak często karmię, kiedy tylko ono zachce, uważają, ze dziecko powinno sobie popłakać. No dobrze, to ich zdanie, którego wogóle nie podzielam.

Ja dziecko jak najwięcej tulę, noszę, rozmawiam itp. Z dzieckiem rozstaję się tylko kiedy spi lub ono nie protestuje, jak zostawiam je samo (np. z karuzelką). Jeżeli protestuje, to nawet nie jem lub robię jedzonko z nim, ale jak był maleńki, to dopiero jadłam, myłam się itp. jak zasnął. I tak nie zawsze mi się to udawało.

Mój Mikołajek bardzo dużo się śmieje, guga a ostatnio nawet zaczął gruchać. Pomyśl, ze to właśnie TY jesteś tą osobą, która uczy swoje dziecko. Naucz je ciepła, miłości, szacunku. A nauczyć można jedynie własnym przykładem, każdą chwilą.

Nie krzycz na dziecko, bo to nic nie da. Ono nie zrozumie ale Ty możesz zrozumieć jego potrzeby i zaspokoić je. Niestety mnie też zaskoczyło to, ze dziecko wymaga aż tyle czasu. Pomimo tego, że już w rodzinie pojawiało się kilka niemowlaków, to tak naprawdę dopiero teraz wiem, co to znaczy mieć dziecko.
To, ze tak często ssie cyca jest normalne, Ja wspominam te pierwsze chwile jako fizyczny koszmar (okropne dolegliwości po porodzie + samodzielna opieka nad małym), ale przeżyłam to i już nie pamiętam. To się zapomina.

Jesteś odpowiedzialna za swojego synka. Czy teraz mogłabyś jeszcze na niego krzyknąć?

Pati i 3 m. [Zobacz stronę]

2003-01-16 10:39:12

Re: maruda wciąż na rękach – zwariuję!!!

Ja jestem w domu sama od rana do 20-22. Julia przez 3 m-ce miała kolki giganty i pierwsze 3 m-ce swego życia spędziła u mnie na rękach, też musiałam z nią chodzić, kołysać. Wysiadał mi kręgosłup, kręciło mi się w głowie, śniadania jadłam o 14, chodziłam w piżamie, nieumyta, do toalety wyjść nie mogłam… Zaczęłam nad Julią pracować i w efekcie mała jest bardzo grzeczna, zasypia sama w łóżeczku, sama bawi się na materacu na podłodze (najlepiej jak jestem obok), jak coś robię w kuchni, czy się kąpię, mała siedzi obok w foteliku i mnie obserwuje. Ja też krzyczałam na małą, miałam ochotę ją oddać, ścisnąć… ugryźć… płakałam razem z nią… , Przeczekaj te najgorsze chwile… będzie lepiej…

Asia i Julia (5 m-cy)

2003-01-16 10:42:55

Re: maruda wciąż na rękach – zwariuję!!!

Pati, ale pięknie to napisałaś… wzruszająco… już nigdy nie zdenerwuję się na moją córeńkę…

Asia i Julia (5 m-cy)

bzyku2003-01-16 18:49:40

Re: maruda wciąż na rękach – zwariuję!!!

U mnie tez tak to wygladalo. W ciagu dnia nie mialam na nic czasu. Przy tym Szymon (4 m-ce) jet strasznym lapczywcem i wraz z mlekiem najadal sie powietrza… Potem byl placz ulewania placz odbijanie kolki i tak na okraglo….. Maz o 6 rano robil mi sniadanie i zostawial, a obiad jadlam jak on wrocil o 18…. Czasem maly zasnal, choc raczej nie nalezy do tych co duzo spia wiec mialam czas n umycie sie….. Najgorzej bylo noca… Jak sie najadl( a jadl co chwila, to czas miedzy karmieniami zajmowalo odbijanie…..) bylam na niego wsicekla, a potem na siebie…Wylam razem z nim potem wyzywalam ise na mezu…. fekt… Maly wazy 6800( od jakiegos czasu go glodze) wiec teraz oprocz cycka dostaje jeszcze butle, Ale dalej nosze go na rekach, czasem spi u mnie na brzuchu co i mi i jemu sprawia ogromna przyjemnosc…. CZasem jestem bardzo zmeczona, ale wiem ze musze to przezyc… i tak jest juz o wiele lep[iej….. Maly cudownie sie do mnie smieje! Trzymama kciuki i pozdraiwam Bzyku i Szymon

2003-01-16 19:17:57

Re: maruda wciąż na rękach – zwariuję!!!

polecam leżaczek

nasz maly tez chcial byc tylko na rekach, usypiac na brzuchu mamy lub taty; odkad mamy lezaczek problem zniknal; usypia w lezaczku a potem przenosimy go do lozeczka;
i odkad mamy lezaczek czasem udaje sie go uspic na rekach i bez problemu do lozeczka odlozyc

Pozdrawiam

Ewa i niezwylke żarłoczny Krzyś
6.12.2002

joannamaria19732003-01-16 20:56:37

Re: maruda wciąż na rękach – zwariuję!!!

do tego sie trzeba przyzwyczaic.ja wlasnie trzymam mojego chyba 9 kg bobasa juz caly wieczor i tak codziennire.nie zalamuj sie w koncu zacznie kiedys chodzic

ASIA mama małego Patryczka

tao2003-01-16 23:41:37

Re: maruda wciąż na rękach – zwariuję!!!

o rany, a myślałam, że tylko ja mam taki problem… Nie wiem, co zrobić, zeby mój synek zasnął na dłużej. W zasadzie wygląda to tak: karmienie, walka z kolką, ponowne żadanie jedzenie i tak w kólko. Mam wrażenie, że on wcale nie sypia, za to ciągle je. Poddałam się i kupiłam mu smoczek z nadzieję, ze zaspokoję jego żądzę ssania, ale okazuje się, że on jednak chce jesc i taki substytut mu nie wystarcza. Noce są koszmarne, czasami wcale nie przespane.
ale pocieszam sie, że to przejdzie. Nie mogę sie doczekać na to, aż będzie z nim większy kontakt i będzie można go czymś innym zająć

Tao

gosiek2003-01-17 10:44:53

Re: maruda wciąż na rękach – zwariuję!!!

nie wiem czy to pocieszenie- moja córcia do 4 miesiąca życia była taka sama- teraz jest już po wszystkim- można z nią usiąść w fotelu, je inne pokarmy, więc cycuś już nie jest niezbędny, jest starsza mądrzejsza a ja nauczyłam się…..CIERPLIWOŚCI.

Gosiek i Tamara- wielka gaduła /ur.10.05.02./

gosiek2003-01-17 10:44:53

Re: maruda wciąż na rękach – zwariuję!!!

nie wiem czy to pocieszenie- moja córcia do 4 miesiąca życia była taka sama- teraz jest już po wszystkim- można z nią usiąść w fotelu, je inne pokarmy, więc cycuś już nie jest niezbędny, jest starsza mądrzejsza a ja nauczyłam się…..CIERPLIWOŚCI.

Gosiek i Tamara- wielka gaduła /ur.10.05.02./

nikola152003-01-17 12:23:41

Re: maruda wciąż na rękach – zwariuję!!!

Oj,ja też to znam.Moja córeczka ma czasami takie dni,że tylko na rękach by chciała i do tego strasznie marudzi,rzadziej zdarzają się takie noce,ale i tak kocham ją najbardziej na świecie!!!!!!!!!
pozdrawiamy;
Dagmara i Oliwia ( 8 tyg )

gosiar2003-01-17 12:30:00

Re: maruda wciąż na rękach – zwariuję!!!

zgodze sie z wszystkim co napisaly dziewczyny o czulosci, o tym ze dziecko czuje twoje zdenerwowanie, ze to sprawa przejsciowa. Natomiast nie zgodze sie z tym ze mozna olewac dbacie o siebie a przede wszystkim posilki. Musisz jesc regularnie i utrzymywac odpowiednio kaloryczna diete. Bo jak z toba bedzie cos nie tak to kto bedzie sie opiekowal bobasem. Nie zartuje! Mi sniadania robil maz (dwa – bo jadlam o 9 i o 11) obiady gotowalam wieczorami na nastepny dzien, kolacje tez robil mi maz. Pije duzo wody! A przy wszystkich posilkach towarzyszyl mi Michas – w wozku lub on lezal w rozku na lozku a ja jadlam i rozmawialam z nim.
moj Michas tez prawie nie spal w dzien i tak nauczylam sie kombinowac zeby on byl zadowolony i ja jakotako ogarnieta ze doszlam do takiej wprawy ze nie mam juz problemu z umyciem glowy, zjedzeniem, ubraniem sie i umalowaniem. (w koncu na spacerze trzeba jakos wygladac:))) Uwazam ze dzieciaczek jest na pierwszym miejscu ale o siebie tez trzeba dbac!!
Gosia i Michas (22.10.02)

miro2003-01-17 13:46:55

Re: maruda wciąż na rękach – zwariuję!!!

MIŁOSZEK TEŻ BYŁ STRASZNYM MARUDEREM. I JA TEŻ BYŁAM SAMA, ALE TAK ZUPEŁNIE SAMA CAŁĄ DOBĘ, BO MÓJ MĄŻ BYŁ 3 MIES. W PRACY ZA GRANICĄ, WYJECHAŁ JAK MAŁY MIAŁ 2 TYGODNIE. MILOSZEK DARŁ SIĘ NAWET JAK MU LECIUTKO USZKA CZYŚCIŁAM, PRZECHODZIŁ STRASZNE KOLKI, JAK MU OCZKA RUMIANKIEM PRZEMYWAŁAM TO PRAWIE TAIŁ SIĘ Z PŁACZU I WOGÓLE I WOGÓLE….SAMA ROBIŁAM NAPRAWDĘ WSZYSTKO, CZASAMI JUŻ NIE MIAŁAM SIŁY, ALE NAUCZYŁAM SIĘ W JEDNEJ RĘCE TRZYMAĆ MAŁEGO, DRUGĄ ROBIĆ MLEKO KOLANEM WŁĄCZAĆ MASZYNKĘ GAZOWĄ, A W MIĘDZY CZASIE MYĆ GŁOWĘ……STASZNIE BYŁO ALE MINĄŁO. MOGĘ CIĘ POCIESZYĆ, ŻE MAŁEMU ODMIENIŁO SIĘ O 180 STOPNI JEST BARDZO POGODNYM MALUCHEM, CIĄGLE ROZEŚMIANYM I WESOŁYM. MYŚLĘ, ŻE TWÓJ DZIDZI TEŻ Z TEGO WYROŚNIE:))))))))ALE ZADBAJ TEŻ O SIEBIE, BO NIE BĘDZIESZ MIAŁA SIŁY ZAJMOWAĆ SIĘ DZIECKIEM OK?POZDROWIENIA!!!!!!!!!

KASIA I GRUBASEK MIŁOSZEK(17.05.02)

pluto2003-01-19 10:12:58

Re: maruda wciąż na rękach – zwariuję!!!

Pewnie Cię nie pociesze, ale u nas tez tak było……….jak Karol skończył 2 miesiące zaczęło być lepiej……….po skończonym 4 miesiącu stał się aniołeczkiem, w stosunku, do tego, co było przedtem…..
Mnie pomógł wózek……spróbuj, może Tobie też pomoże………..w ciągu dnia synek usypia jedynie w wózku…….

Julka kulka i 6 miesięczny Karolek

westa2003-01-20 12:16:53

Re: maruda wciąż na rękach – zwariuję!!!

Ja na szczęście gdy moje dziecko było w wieku twojego mogłam zrobić wszystko. Mała zjadła i spała , żadnych kolek. No ale tatus nauczył nosić wieczorami kołysać przy muzyce i mała wyczuła że tak to fajna rzecz. Tylko że ona mniej ważyła.Teraz majac 3 miesiące wieczorem czuje jak kregosłup wychodzi mi mózgiem .Muzyka głosniej niz na dyskotece i ciągłe rzucanie noszenie i kołysanie. A połóz na chwile to cały blok słyszy. A jak masz wrażenie że powszystkim nagle jej oczy zmieniają sie w 5 złotych i zabawa od poczatku. Nieraz mam dośc kłade a ona sie drze. Aż wreszcie pada ze zmęczenia. A gdy tak słodko śpi to sobie myślę ale jestem wredną matką, ja sama w jej wieku nie byłam lepsza no cóz musimy to jakoś przeżyć.Pomyśl oni też kiedys będą nosić swoje dzieci i chodzić potem do kręglarzy. Pozdrawiam.

mama i Justynka (29.10.02 )

pati682003-01-20 20:45:33

Re: maruda wciąż na rękach – zwariuję!!!

Nie wolno małym dzieciom puszczać głośnej muzyki. To, że dziecko nie płacze, nie znaczy, że hałas nie może uszkodzić mu w częci lub zupełnie słuchu. Muzyka powinna być włączona maksymalnie tak, zeby można było swobodnie rozmawiać a nie krzyczeć.
Podobnie nie wolno dziecka podrzucać i skakać z nim. Może bowiem dojśc do jakiegoś urazu np. szyi lub do odlklejenia siatkówki, co oczywiście oznacza kłopoty ze wzrokiem a nawet ślepotę. A objawy nie muszą wystąpić przecież od razu.
Może bardziej uspokajające zajęcia będą równie skuteczne i bezpieczniejsze…

Pati i 3 m. [Zobacz stronę]

gosiar2003-01-20 21:00:12

Re: maruda wciąż na rękach – zwariuję!!!

popieram! Pati chyba czytalas “Pierwszy rok zycia dziecka” bo prawie cytujesz:))))
Gosia

pati682003-01-20 21:11:16

Re: maruda wciąż na rękach – zwariuję!!!

Tak, te informacje są z tej książki, ale nie trzeba jej czytać, żeby się domyśleć, że hałas i podrzucanie delikatnym ciałkiem może spowodować jakiś uraz.

Pati i 3 m. [Zobacz stronę]

helga2003-01-22 20:34:59

Re: maruda wciąż na rękach – zwariuję!!!

Ja w takiej sytuacji nakarmiłabym dziecko tak, żeby miało dosyć, przewinęła, przewietrzyła pokój, połózyła dziecko do łóżeczka i zamknęłabym pokój. Może trzeba mu dac się wypłakac?? Sama tak zrobiłam. Miki po godzinie zasnął.

Helga i Chłopaczek słodki jak nie wiem co!

anetka252003-01-22 21:07:59

Re: maruda wciąż na rękach – zwariuję!!!

Olenka, pociesze Cie:) mam nadziej,hihi. Na to wyglada, ze wszystkie Adasie sa marudkami. Ja tez mialam tak na poczatku. Maz tylko przez 10 dni po porodzi ebyl z nami w domku. Potem do pracki. Wszystko bylo na mojej glowie. Musisz byc cierpliwa, spij kiedy dzidzia spi. Nie przejmuj sie czasem, ze placze kiedy idziesz do kibelka. Male dzieci, a Adas – Twoj – jest jeszcze malutki, potrzebuje ciepla i bliskosci.Szczeglonie Twojej. Musisz sie uzbroic w cierpliwosc, to poplaca, mowie Ci:) bedzie lepiej. Poczatki zawsze sa trudne. Zmeczenie, niedospanie, ciagle karmienie itd, to wszystko z zcasem sie zmieni. Adas zacznie jesc zadziej, zobaczysz! Bedziesz miala wtedy czas na cos innego. Chocby na wylozenie nog na sofie.
Czy kiedy az jest w pracy, nie masz nikogo bliskiego, kto moglby Ci pomoc? Chociaz przez jakis czas? Bys mogla sie przespac, wykapac w spokoju….

Pozdrawiamy – Anetka i ciezko zabkujacy Adaś (29.04.02)

2003-01-23 19:47:33

Re: maruda wciąż na rękach – zwariuję!!!

Wszystkie Adasie i Julki hi hi :).

[i]Asia i Julia (5,5 m-ca)

2003-01-23 19:55:05

Re: maruda wciąż na rękach – zwariuję!!!

Zazdroszczę samozaparcia… ja bym tak nie mogła… a jak udało Ci się wytrzymać godzinę płaczu maluszka?

[i]Asia i Julia (5,5 m-ca)

pluto2003-01-23 20:20:47

Re: maruda wciąż na rękach – zwariuję!!!

Dać się wypłakać?????????? Oj Helga, Helga………….

Julka kulka i 6 miesięczny Karolek

misiek2003-01-24 11:08:21

Re: maruda wciąż na rękach – zwariuję!!!

To identyczna sytuacja jest z moją Julcią,tylko dodatkowo moja mała musiałaby mieć cyca non stop przy nosku,inaczej płaczełzami wniebogłosy.A jak wyglądają u ciebie nocki?
Aga i Julcia

westa2003-01-25 13:46:59

Re: maruda wciąż na rękach – zwariuję!!!

Hej, ale ja nie robie dziecku krzywdy. Wynika że mog je skrzywdzić. Przecież zdaje sobie sprawe że głośna muzyka może szkodzić tylko każdy inaczej interpretuje głośna. A pozatym moja niunia uwielbia MTV Classic i my razem szlejemy nie rzucając tylko tańcząc a przy tym mała wydaje niesamowite odgłosy. Jest fajnie i my lubimy te momenty do południa bo wieczorem to juz nie jest wesoło. Ręce w buzi tarcie po dolnych dziąsłach a to zapowiedz innych szykujących się problemów.
Pozdrawiam

Mama i jej dyskotekowa córcia (29.09.02)

olenka-p2003-01-25 17:09:02

Re: maruda wciąż na rękach – zwariuję!!!

nocki nienajgorzej – mały potrafi przespać nawet 4-5 godzin, tyle tylko, że wciąż nie moze się zdecydować czy ma to być np. między 21 a 2, czy moze między 23 a 4, żadnej regularności (jeszcze…).
a w ogóle to muszę oddać sprawiedliwość mojemu dziecku i przyznać, że oprócz takich podłych dni ma też dużo lepsze, kiedy je co 3 godziny, a w przerwach leży sobie w łóżeczku i rozgląda się spokojnie po świecie albo leży ze mną na kanapie i słucha mojego gadania. niestety częściej jest tak jak pisałam w pierwszym poście: jedzenie co 2 godz. (maks!), spanie tylko na rękach (każda próba odłożenia do łóżeczka = ryk po 3 minutach), czuwanie tylko z “ryjofonkiem” na full, nawet jeśli ciągle go noszę.
ale nic to, nie tracę nadziei na jakąś stabilizację. w przyszłym tygodniu powinnam dostać leżaczek – mam nadzieję że się sprawdzi, bo mały zaczyna się interesować światem. najwyższy czas, w końcu ma już miesiąc :-)))
dzięki za wszystkie pocieszki!
pozdrówka,
olenka&adaś (ktory dzisiaj ma trochę lepszy dzień)

pluto2003-01-26 19:49:36

Re: maruda wciąż na rękach – zwariuję!!!

ryjofonkiem hi,hi……..

Julka kulka i 7 miesięczny Karolek

pluto2003-01-26 19:54:25

Re: maruda wciąż na rękach – zwariuję!!!

Krol słucha głośnej (ale nie za głośnej) muzyki razem z Tatą…jak ja przychodzę, to się drę żeby przyciszyli muzykę, bo ogłuchnę….ale mówię tak tylko dlatego, że sama słucham muzyczki na full w samochodzie…….i potem w domu chcę od niej odpocząć hi,hi……….

Julka kulka i 7 miesięczny Karolek

pati682003-01-28 19:21:43

Re: maruda wciąż na rękach – zwariuję!!!

Mam nadzieję i cieszę się, ze nie wygląda to tak drastycznie, jak opisałaś wcześniej.

Pozdrawiamy

Pati i 3 m. [Zobacz stronę]

milva2003-01-29 12:31:57

Re: maruda wciąż na rękach – zwariuję!!!

Jedzenie co godzinę czy dwie to szczyt moich marzeń. Tak jak pisały dziewczyny-u mnie jest podobnie. Jedzonko co chwilę, spanie w minimalnej ilości (6-8 godzin na dobę na raty oczywiście), niemal nieschodzi z rąk i marudzi (czasem nawet na rękach a już na pewno jak się go odłoży). Kiedy tak poczytałam że nie jestem sama to mi się lepiej zrobiło:) No i najbardziej pocieszające jest to, że podobno to mija. Pozostaje mi narazie tylko wierzyć…
Zgadzam się, że należy o siebie dbać. Ja staram się jeść regularnie (za sprawą męża-obiady szykowane wieczorem, kolacja pod nosek-ze śniadaniami muszę sobie jakoś radzić) a i tak kręci mi się w głowie. Z myciem jest różnie. Najczęściej dopiero wieczorem co dla mnie jest masakrą bo zanim mały się urodził uwielbiałam brać prysznic przynajmniej 2 razy dziennie (latem częściej). Wyjście (naszykowanie się) na spacer zajmuje mi minimum 2 godziny (siebie i jego). No ale cóż-jakośtrzeba sobie radzić. Trochę poratował mnie smoczek i fotelik samochodowy, w którym czasem potrafi spać więcej niż godzinę (jest profilowany na kołyskę).
Przyznaję, że zdarzyło mi się zdenerwować na niego-czułam agresję, ale to było 4 razy przez 7 tygodni i naprawdę staram siędo tego nie dopuszczać. Zawsze byłam niecierpliwcem, impulsywną osobą-teraz jestem oazą spokoju i cierpliwości (mąż potwierdza 😉 ). Nasze dziecko wychowujemy nie tylko słowami, które zacznie rozumieć za dużo dużo czasu-przede wszystkim nasze zachowanie wobec niego i otoczenia daje mu wzór do naśladowania.
No i kto powiedział, że kocha się tylko dzieci grzeczne? Dziecko trzeba kochać dlatego, że jest (i jakie jest) a nie za coś.
Oleńka – te moje wywody są skierowane tak ogólnie – nie bezpośrednio i tylko do Ciebie :))
Kiedy tak piszę to i sobie tłumaczę, że tak musi być i już:)
No straczy bo sięrozpisałam.
Pozdrawiam i życzę NAM WSZYSTKIM wytrwałości, cierpliwości i niezużytych pokładów miłości.

Milva i 1,5 -miesięczny Dawidek

ciku2003-01-31 00:42:52

Re: maruda wciąż na rękach – zwariuję!!!

Przepraszam, ze sie wtracam i pewnie nie mam pojecia o czym mowie, bo dzieci jeszcze nie mam, ale przytocze Ci fragment z rewelacyjnej ksiazki pt. Rady dla rodzicow, ktora dostalam od mojej psycholog (a z kolej ona powiedziala mi, ze jej mama wychowala wszystkie swoje dzieci na tej ksiazce). Oto fragment:” Zwykle rodzice rozpieszczaja dziecko i ciesza sie nim nie myslac o nastepstwach, w przekonaniu, ze wychwywanie rozpocznie sie sie dopiero, gdy dziecko zacznie mowic i kiedy bedzie mozna sie z nim porozumiec. A tymczasem wowczas bywa juz za pozno, by naprawic popelnione wczesniej bledy.Dziecko jest bystrym obserwatorem, z natury sklonnym do tyranii. Jezeli tylko zauwazy, ze caly dom zbiega sie na jego krzyk, zrozumie, ze posiada niezawodny sposob komenderowania rodzicami. Utwierdzi sie w przekonaniu, ze wszyscy sa na jego uslugi. Pozniej trudno bedzie mu sie wyzwolic z tego dziecinnego egocentryzmu. Od samego poczatku trzeba byc stanowczym. Placz dziecka wystawia na probe serce matki i nerwy ojca. Moze wiec trzeba bedzie zranic swoje czule serce w imie prawdziwego dobra dziecka. Zreszta i w imie swego wlasnego dobra, bo ustepujac, stawac sie bedziecie w mniejszym lub wiekszym stopniu niewolnikami dziecka. Gdy zas sobie to uswiadomicie i bedziecie chcieli sie wyzwolic, istnieje obawa, ze zostaniecie pokonani lub tez uczynicie to zbyt brutalnie, powodujac u dziecka glebokie zaburzenia uczuciowe. Najwieksza przysluga jaka mozna dziecku oddac jest uczenie go, ze istnieja opory nie do przelamania, nie dopuszczajace wyjatkow, jak mur, ktorego nie mozna przebic. […] Dzieci w tym wieku pozbawione sa jeszcze kontroli rozumu i woli. Odzywaja sie w nich – i to donosnie – same instynkty. Ale one wlasnie rodza przyzwyczajenia , ktorych pozniej dzieci moga pasc ofiara. Jezeli niemowle placze, trzeba sprawdzic czy mu czego nie brakuje- ale nie kolysac, nie nosic, nie karmic poza wlasciwa pora – ani we dnie , ani w nocy. Dziecko z ktorym sie tak postepuje ma wszelkie szanse stac sie dzieckiem “latwym” […]Dziecko trzeba klasc spac bez wzgledu na to czy placze, czy nie, az zrozumie ze zlosc do niczego nie prowadzi. Dziecka nie trzeba usypiac (chyba takie ktore sie do tego przyzwyczailo). To samo dotyczy spania w ciemnosci: ani lampka, ani otwarte drzwi nie sa potrzebne. UFF ale sie napisalam. Jeszcze raz powtarzam – ja doswiadczenia nie mam, chce Ci tylko pomoc rada ktora wydaje mi sie sluszna. Tak czy inaczej zycze Ci wszystkiego dobrego i spokojnego dzidziusia. Napisz czy Ci sie udalo.

Agi

kaka212003-01-31 19:33:36

Re: maruda wciąż na rękach – zwariuję!!!

Ja nie mialam takich problemow.Na samym poczatku kupilismy lezaczek-bujaczek BEBE COMFORTOliwka wiekszosc czasu spedzala w nim.Jak byla malutka to w dzien wcale nie spala w lozeczku tylko w bujaczku tam jej bylo chyba wygodniej.A teraz wszystko odwrocilo sie o 360 stopni zasypia w lezaczku i musze ja przelozyc do lozeczka bo jak nie to sie obudzi teraz jej jest wygodniej w lozeczku[ma wiecej miejsca]Ten lezaczek to super rzecz goraco polecam.Wcale Oliwki nie musialam nosic na rekach.

Karolcia i 4 miesieczna OLIWKA

pati682003-02-11 22:45:10

Re: maruda wciąż na rękach – zwariuję!!!

No cóż, skoro powołujesz się na poradę psychologa, to odpieram te argumenty artykułem także psychologa (a mogłabym przytoczyć takich kilkadziesiąt), chociaż ja nie muszę podpierać się opiniami psychologów, czytać “mądrych” książek na temat: “czy mogę przytulić, pogłaskać, krzyknąć na dziecko itp”, bo miłość do mojego Synka jest we mnie i całe tomy takich poradników nie przekonają mnie do ignorowania sygnałów od mojego dziecka. Jeżeli kocha sie swoje dziecko ponad wszystko, to nawet kiedy brakuje cierpliwości, opadają ręce i dopada bezradność możemy dać mu to, co jest w nas najlepsze. Wystarczy tylko miłość.

Artykuł pochodzi ze strony [Zobacz stronę] a autorką jest Justyna Dąbrowska – psycholog

“PRZYTUL MNIE”

“Dlaczego wróciły do łask nosidła, chusty i plecaki, choć są znacznie mniej wygodne od wózków? Dlaczego wcześniaki szybciej dochodzą do siebie, jeśli jeszcze w inkubatorze głaszcze je mama?

Dlaczego zwolennicy porodów naturalnych tak zawzięcie walczą o to, by noworodka jeszcze przed przecięciem pępowiny kłaść matce na brzuchu? Wreszcie, po latach mody na “zimne wychowanie”, dotarło do nas, że dotyk jest dla dziecka równie ważny jak pokarm matki, a może nawet ważniejszy. Matczyne mleko w ostateczności zastąpić może mieszanka, a przytulania nic nie zastąpi.

Zdrowe, najedzone, umyte i odpowiednio (nie za ciepło i nie za lekko) ubrane niemowlę może płakać tylko dlatego, że nie czuje przy sobie ciepła i zapachu swojej mamy. Dzieci nie przytulane wolniej rosną, częściej chorują, gorzej się rozwijają. Czy to nie jest oczywiste? Przecież malutkie dziecko wydaje się stworzone do przytulania, aż trudno się powstrzymać od głaskania, całowania tych fałdek, piętek, dołeczków i paluszków. A jednak nie zawsze zwycięża w nas to, co naturalne.

Wciąż w naszym otoczeniu pokutują przesądy o tym, że dziecko noszone na rękach “rozpuści się”, “przyzwyczai”, “będzie tyranem”.

Te absurdalne przekonania wynikają z niewiedzy na temat kolejnych faz rozwoju dziecka. Przez pierwsze sześć miesięcy niemowlę potrzebuje bliskiego kontaktu z matką. Jest mu to niezbędne, by mogło wyrobić w sobie zaufanie do świata, by mogło dobrze się rozwijać. Dziecko pragnie kontaktu fizycznego, ponieważ to jest jego podstawowa potrzeba, nie mniej ważna od potrzeby zaspokojenia głodu czy zapewnienia fizycznego ciepła.

Do tego, aby się usamodzielnić, dziecko musi dojrzeć. Im szybciej matka chce się uwolnić od ciążącego jej przywiązania, tym bardziej kurczowo dziecko trzyma się maminej spódnicy. Można śmiało powiedzieć, że dzieci karmią się kontaktem fizycznym. Syte, dopieszczone i zadowolone niemowlę śmiało może poświęcić swoją energię na poznawanie świata. Wie, że mama jest w pobliżu, że w razie zagrożenia będzie można szybko się do niej przytulić i ukoić strach.”

Pati i 3,5 m. [Zobacz stronę] ….strona chwilowo nieaktywna

orfi2003-02-20 21:47:44

Re: maruda wciąż na rękach – zwariuję!!!

Miałam taką samą sytuację, z wyjątkiem tego ,że nie byłam tak długo sama z dzieckiem ( moja córka też prawie wogóle nie spała w dzień a w dodatku męczyły ją okrutne kolki). Jeśli Twoje dziecko lubi jeść to może dłużej je karmiąc znajdziesz trochę wytchnienia, może na leżąco wtedy można się zdrzemnąć. Pewnie zaraz posypią się głosy , że długie karmienie jet niezdrowe, ale musimy też myśleć o sobie. Moje dziecko też często chciało jeść – starałam się wprowadzić system karmienia co trzy godziny ( nie zawsze się to udawało )ale warto próbować. Choć nie jest to polecane (panuje przekonanie ,że tylko mleko ) możesz spróbować , gdy płacze o jedzenie wcześniej , dać mu trochę przegotowanej wody o temp. pokojowej ( u mnie to nie zadziałało , moje dziecko wody nie lubi do dziś). Leżaczek albo fotelik napewno Ci pomoże. Mnie fotelik trochę ulżył , ale też nie zdziałał cudów, bo moje dziecko dłużej niż pół godziny w nim nie spędzi (oczywiście fotelik z córką tacham ze sobą po całym mieszkaniu). Będzie napewno lepiej! Niedługo Twój synek zacznie się sam bawić tym co w zasięgu rączek a dla Ciebie to zawsze będzie jakiś, nawet jeśli krótki, czas wytchnienia. Moja córka na początku przebywała w swoim łóżeczku okazjonalnie , a teraz śpi w nim i czasem się bawi.Teraz ma już sześć miesięcy i z każdym miesiącem jest coraz lepiej.
Pozdrawiam Orfi

Znasz odpowiedź na pytanie: maruda wciąż na rękach – zwariuję!!!?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

STRATA DZIECKA
smutne powitanie
Czuje się okropnie, strasznie, nie wiem jakiego mam jeszcze użyć słowa żeby wyrazić to co czuję. Dziś moja diagnoza została potwierdzona - niestety mojej kruszynie nie bije serduszko. Jutro szpital
Czytaj dalej
Noworodek, niemowlę
NA JAKIM JA ŚWICIE ŻYJĘ :-)
WCZORAJ PRZYDAŻYŁA MI SIĘ ŚWIETNA SYTUACJA. KTOŚ DZWONI DO DRZWI...OTWIERAM...STOI MŁODY GOŚCIU I JAKOŚ TAM SIĘ PRZEDSTAWIA I MÓWI, ŻE MA WSPANIAŁĄ PROPOZYCJĘ Z TELEWIZJI KABLOWEJ...... JA MU MÓWIĘ, ŻE DZIĘKUJĘ.....A ON
Czytaj dalej