mąż

Postów wyświetlanych: 14 - od 1 do 14 (wszystkich: 14)
  • Autor
    Wpisy
  • #9602

    pluto

    Nie wiem czy coś ze mną jest nie tak, ale dalej mam Jego dość……….i strasznie mnie wkurza………….jest tak samo jak tuż po porodzie i w ciąży z tą różnicą, że teraz już mi nie zależy aż tak bardzo, żeby ten związek utrzymać……….dawniej się denerwowałam…płakałam…..wkurzałam…..a teraz nic….taka dziwna pustka…………..tak jakby moja miłość się wypaliła…….dawniej bym dla Niego zrobiła wszystko…..i pewnie przez to jest jak jest…………..bo na pewno nie jest za dobrze jak dziewczyna kocha za bardzo….lepiej żeby to chlopak był bardziej zakochany………….
    W każdym razie nie jest dobrze………….wszystko zaczęło się jeszcze jak byłam w ciąży……teraz już nie karmię i nie jestem już tak bardzo niewyspana, także to nie jest ani kwestia hormonów ani zmęczenia…………..tak się nawet zastanawiałam czy się nie rozwieść…..On krytykuje każdą moją decyzję……Jego życie polega na podśmiewaniu się z innych tak jak to robiła Jego matka…………….nie chce Mu się szukać nowej pracy, no bo po co ….przecież teraz jest recesja………….nie zajmuje się dzieckiem poza robieniem mleczka w nocy………………całe dnie przesiaduje w internecie ( i kto to pisze?hi,hi,hi )lub przed tv ……..ze mną prawie nie rozmawia……….wychodzi na kosza lub pograć w nogę z kolegami i wraca późno…………………jak tak czasami czytam o tym jacy to Wasi mężowie są kochani to sobie myślę, że ja to chyba spieprzyłam sobie życie wychodząc za Niego………..

    Julka mama Karolka

    #157252

    czarna

    Re: mąż

    Jula…nie wszyscy maja kochanych mezow…wiesz przeciez……..ja spieprzyc zycie napewno spieprzylam………czasem jest dobrze…jeden dzien….a reszta zycia?ma byc taka jak teraz …..to ja wole bez niego.

    ASIA MAMA EWY



    #157253

    kajak

    Re: mąż

    zazwyczaj jak sie pisze o mezach to pisze sie same przyjemne rzeczy. co nie znaczy ze te mniej fajne sie nie zdarzaja. ja z moim (jeszcze nie mezem) mamy na przyklad kompletnie rozne charaktery. i trudno nam czasami (co ja pisze! – czesto!) dojsc do porozumnienia bo zadne nie chce ustapic. ale mysle sobie ze jakbym miala takiego faceta ktory by mi zawsze ustepowal i robil co bym chciala to wytrzymalabym z nim, bo ja wiem, moze z miesiac? tak wiec zawsze sa spiecia, ale najwazniejsze ze go kocham i wiem ze on mnie rowniez. pozabijalibysmy sie z 5 razy dziennie, ale jakos sie to wszystko w miare uklada. ja mam naprawde trudny charakter i z nikim innym nie bylabym bardziej szczesliwa. jakis miesiac temu tez myslalam zeby to wszystko skonczyc, ale pomyslalam sobie ze lepiej sie troche pomeczyc niz jakbym miala czegos potem zalowac.
    to bardzo delikatna sprawa i na pewno nie z gatunku tych gdzie doradzac mozna. ludzie maja rozne doswiadczenia i czasami sadza po sobie.
    jedno jet pewne – kazdy (albo prawie kazdy) ma w zwiazku ciezkie chwile, ale czasami mowic czy pisac sie o tym nie chce.
    pozdrawiam:-)))

    marta (22.11.02)

    #157254

    anetka25

    Re: mąż

    Julcia. Zaluje, ze sie nie spotkalysmy. Moglybysmy sobie porozmawiac na ten temat. Niby nie powinnam narzekac, a jednak….U mnie to temat morze. Moze to ja zbyt duzo od niego wymagam> Nie wiem juz sama. Ostatnio o cokolwiek go poprosze, to sie burzy. Zostanie z Adasiem jak tylko musi. Przewinie go jak mnie nie ma w domku, albo na prawde jestem czyms zajeta.Jesli nie, to z wielka laska. Nie wiem, czy go to przerasta, czy tez tak sie rozleniwil. Co do rozwodu, to wiekszosc z nas chyba czasem tak mysli. chociaz z drugiej strony uwazam, ze najwazniejsze to trzeba rozmawiac, bez tego nic nie bedzie. Ja probuje, odnosi to skutki na tydzien, dwa. Potem znowu maglowanie. Sebek czasem tlumaczy sie tym, ze chce bym odpoczela kiedy Adas spokojnie sie bawi lub spi. A ja zawsze cos wymysle do roboty. ostatnio bylismy na zakupach, sporych – jedzonko. Zajelam sie Adasiem, on przed kompem. Adas poszedl spac, zostalo mi wypakowanie i poukladanie jedzonka.Po powrocie ze sklepu wymyslilam, ze upieke mu placuszek. Postanowilam wiec zrobic mu wpierw to ciasto. Oczywiscie wysluchalam swoje, bo adas sie przebudzal. Tlumaczyl sie tym, ze powinnam wypakowac jedzonko i odpoczac. Nie pomyslal, ze to dla niego pieke to ciasto, ze sie staram. Sluchalam przez dwa dni. Ale postanowilam olac sprawe. Powiedzialam mu to co chcialam i sie uspokoil:) Ale czasem tak mnie wkurza, ze historia. Julka, jesli masz ochote, to mozemy pogadac na privie, moze jakos Ci pomoge, a Ty mi?:)
    Glowa do gory, trzeba byc optymistka!!!!!!!! Masz przeciez rodzine Karolka i meza. Wytrzymaj, moze to przejsciowe.Jesli chcesz to sie odezwij, to pogadamy:) Buziaczki dla Ciebie:)

    Anetka

    #157255

    kasiaw

    Re: mąż

    Julka nie przejmuj się. Ja pisałam, że kocham swojego męża i nadal tak twierdzę, ale przecież też się kłócimy. Ja wolę pamiętać te miłe chwilę a te mnie przyjemne staram się wyrzucać z pamięci. Oboje jesteśmy bardzo uparci i jak się niezgadzamy w jakiejś kwestii to nieźle iskrzy. Ale wiem, że stara mi się pomagać choć ja czasami uważam że za mało. Jak mi pomoże przy Pawełku, lub zrobi coś o co go nie poproszę to mam ochotę go wyściskać i myślę, że lepiej nie mogłam trafić. A czasem mam ochotę zamknąć się z Pawełkiem w jednym pokoju a on niech sobie siedzi w drugim i na oczy mi się nie pokazuje. Na szczęscie gniew nam szybko mija i nie ma u nas czegoś takiego jak ciche dni, najwyżej cicha godzina. Wychodząc za mąż miałam 19 lat, teraz jesteśmy ponad 5 lat po ślubie i nadal Go kocham. Jasne, że czasami mnie wkurza. Ważne jest żeby umieć ze sobą rozmawiać, my jeszcze umiemy… czego i Tobie życzę.

    A tak na wesoło… nie martw się może ktoś odpowie na Twoje ogłoszenie 🙂

    Kasia mama Pawełka.

    #157256

    smoki

    Re: mąż

    Julka…. ty jedna wiesz co się działo jak byłam w ciąży…. i zapewniam Cię że to nie jednorazowe…… Wcześniej też były inne „ciekawostki”…..
    Co do opieki nad dzieckiem to jest jak jest ABSOLUTNIE NIEZBĘDNA. Dziś nie jestem w szpitalu, czuję się potwornie a jednak to ja właśnei przewinęłąm małego i bujam go żeby się uspokoił…Tą noc jakoś wywalczyłam dla siebie ale następną to ja dyżuruję…..Całe szczęście, że Dawidek jest teraz grzeczniejszy bo chyba bym padła…….
    Coraz częściej wzbiera we mnie złość, tak po prostu…

    Ale mimo to to jest facet, z którym chcę się zestarzeć… może jestem dziwna ale chcę…..

    Pozdrowienia
    smoki i podejrzanie grzeczny Dawidek 😉



    #157257

    agnesthm

    Re: mąż

    Pluto nie lam sie ja tez mialam zycie do za przeproszeniem DUPY dopoki nie spotkalam darka i on wyciagnal mnie z nieudanego zwiazku.
    Moj ex takze byl tak jak twoj maz, nic go nie interesowalo nawet corka a o pracy to nie wspomne.
    Teraz jestem szczesliwa chodz pierwszy raz dzs w nocy tak na porzadnie poklocilam sie z darkiem gdyz mial byc po pracy w domutzn. o 22.30 a wrocil o 01.30 gdyz byl z kolegami na piwie i nie raczyl nawet zadzwonic i powiedziec a ja obudzilam sie o 00.30 i zaczelam sie martwic, przyjechal z kwiatkami a ja go wyzwalam i wygonilam spac do goscinnego a on z tych nerwow wyrzucil kwiaty do kosza.
    Jak wychodzil dzis do pracy o 08.00 to nadal sie do siebie nie odzywalismy dopiero przed chwilka zadzwonil i powiedzial ze zachowla sie jak gowniarz i nieodpowiedzialny facet i przeprasza mnie za to.
    Wiec nie raz warto byc twarda, bo faceci sa madrzy ale bez nas nie dali by sobie rady.
    Bo dopoki skaczemy kolo nich jest oki a tylko przestanmy to swiat staje do gory nogami.
    I powiem szczerze ze nie ma wyjatkow facet jest i zostanie facetem tylko jeden dobrze umie ukrywac swoje wady lub wychodza w pozniejszym czasie a drudzy pokazuje je od razu.
    Powodzenia i wytrwalosci moze sie jeszcze wszystko zmieni nie raz warto byc meczennica ale co za duzo to niezdrowo

    Pozdrawiamy

    Agnieszka mama Agatki i malego Christianka

    #157258

    julia

    Re: mąż

    Cześć,

    Ja mam na prawdę fajnego męża – to po prostu dobry człowiek. Mam szczęście.
    Ostatnio jednak kłócimy się tyle co przez 7lat „chodzienia” i 2 ma małżeństwa. To po prostu niewyspanie i stresy.

    Raz w nocy gdy Ignaś płakał i budził się co 20min ja byłam tak wykończona, że miałam najczarniejsze myśli. Byłam tak wściekła że wrzasnęłam do męża że za szybko mamy dziecko, że jest niedojrzajły i gdybym wiedziała że tak będzie to nie zdecydowałabym się na dziecko!!!!
    !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
    Dotknęłam go tym do żywego, bo przecież on kąpie małego, przewija i zajmuje się nim trochę w dzień. A w nocy śpi w drugim pokoju – bo ja karmię piersią a on wstaje o 7 i wraca z pracy ok 18-17-stej.

    To trudna sprawa, delikatna.
    Myślę że coś w tym jest ż przyjaciól (męża) poznaje się w biedzie.

    Dla mnie przestroga jest małżeństwo moich rodziców- którzy właśnie sie rozwodzą po 27latach.
    Mama była zakochana do szaleństwa (19lat)- do takiego obłędu że zostawiła mnie – wpadkowe dziecko, bo ojciec mnie nie chciał. Wzieli mnie łaskawie z powrotem jak miałam 3lata.
    Potem przeżyła wiele lat pijaństwa, upokorzeń i zdrad i to czego najbardziej żałuje to fakt że nie odeszła jak tylko ja się urodziłam.
    Ja z kolei wiem że u nas to przejściowe kłopoty – dlatedo każdy przypadek jest inny i trudno cokolwiek radzić.
    Czasem sama miłość nawet najsilniejsza nie wystarczy.

    Mam nadzieję że u Ciebie wszystko się wyjasni, może porozmawiacie szczerze?

    Serdecznie Cię pozdrawiam
    i życzę powodzenia
    Potem

    🙂 Julia mamusia Ignasia 🙂

    #157259

    pluto

    Re: mąż

    Też mam taką nadzieję…………że ktoś odpowie na ogloszenie……..hi,hi,hi…….
    U nas problemem jest to, że my się nie kłócimy tak naprawdę, On się po prostu wścieka o coś i koniec…..a cała zabawa polega na tym, że ja mam się domyślać o co Mu chodzi…….a teraz po prostu nie mam na to ochoty…….
    poza tym z Nim nie da się normalnie porozmawiać……..każda próba rozwiązania problemu kończy się stwierdzeniem, że akurat w tej chwili musi iść coś pilnego zrobić….albo się pyta czy już skończyłam……….fajnie nie?
    Oczywiście na swój sposób się kochamy, ale jest już za dużo niewyjaśnionych rzeczy…..które uzbierały się od ciąży…..i gdzieś tam w głębi duszy mam do Niego coraz więcej pretensji…..już nie doceniam co robi dobrego……już nie jestem obiektywna…..teraz tylko się wściekam, jak coś źle zrobi……..On robi tak samo, więc nie mam wyrzutówe sumienia……….
    Oczywiście dzisiaj jest super…..jest kochany i nawet przypomniał mi, że jutro mam od 15 do 18 wolne i że koniecznie muszę gdzieś wyjść, żeby sobie odpocząć….ale już mi to nie wystarcza…………jestem zmęczona tym, że do tej pory tyle spraw jest niewyjaśnionych………….

    Julka mama Karolka

    #157260

    pluto

    Re: mąż

    Dzieki , faktycnie osatnio gdzieś zniknął mój optymizm…..acha, jaeszcze coś…..odkąd urodziłam mam w sobie taki dziwny spokój…..dawniej wszystko mogło mnie wyprowadzić z równowagi….a teraz jest inaczej…..jestem jak to Mój mówi podejrzanie spokojna….hi,hi,hi,prawie nic nie jest w stanie wyprowadzić mnie z równowagi….dziwne nieprawdaż?

    Julka mama Karolka



    #157261

    kasiaw

    Re: mąż

    Wiesz co? Z podejmowaniem jakichkolwiek decyzji poczekaj do stycznia. Z tego co pamiętam od stycznia wracasz do pracy. Może kiedy nie będziesz myślała tylko o dziecku i domu, coś zmieni na lepsze. Życzę powodzenia!!!! I trzymam kciuki.

    Kasia mama Pawełka.

    #157262

    Anonim

    Re: mąż

    Droga Pluto, ja mam wspaniałego męża, jesteśmy już ze sobą ponad 8 lat (4 lata małżeństwa), ale… Po pordzie przeżyliśmy dość trudny okres. Julia ciągle się darła, a my wyobrażaliśmy sobie, że będzie tylko jadła i spała. Ja osłabiona po cięciu cesarskim miałam wszystkiego dość. Odnosiłam wrażenie (mąż tego nigdy nie potwierdził), że skoro to ja bardziej chciałam tego dziecka (trochę go do tego namówiłam), to teraz ja się powinnam nim zajmować, że jest rozczarowany tym, że jest taka płaczliwa – miała gigantyczne kolki. Często tracił cierpliwość, nie chciał jej przewijać, wyjść z nią na spacer, itd. Było mi bardzo przykro z tego powodu i miałam jeszcze poczucie winy. Mąż pomagał mi co prawda w innych czynnościach, ale wtedy, gdy potrzebowałam go w nocy, by ukołysał dziecko, bo ja padałam z nóg, on robił to z wielką łaską. Wiele przez niego przepłakałam. Na szczęście ten trudny okres dla nas przeminął, kolki się skończyły i dopiero teraz widzę, że mąż na prawdę uwielbia Julię, dużo przy niej robi, zostaje z nią, ta miłość musiała w nim narosnąć, nie było to uczucie od pierwszego wejrzenia, jak u mnie. No i Julia jest teraz bardziej kontaktowa, bo śmieje się, gaworzy, no i widać, że szaleje za swoim Tatusiem.
    W każdym bądź razie, gdy go najbardziej potrzebowałam, to niestety on miał zawsze coś innego do zrobienia i bardzo się rozczarowałam :(.
    Myślę, że u Ciebie też przeminie ten paskudny okres i wszystko jakoś się ułoży. Poczekaj jeszcze troszkę. Nie wiem, na ile u Ciebie jest źle, bo trudno to ocenić po tak krótkim opisie. Mój mąż podczas ciąży bardzo mnie wspierał i robił wszystko w domu, bo ja byłam ciągle zmęczona, nie popisał się tylko po porodzie…
    Życzę Ci wszystkiego dobrego i głowa do góry :))).

    Joanna mama Julci (8.08.2002r.)



    #157263

    pgosia

    Re: mąż

    Byłam w takim fatalnym związku. Gdy dziecko mialo 6 miesięcy wyprowadzilam się i natychmiast wzięłam rozwód. Doszłam do wniosku, że poswięcać i męczyć to ja sie mogę dla dzieci a nie dla męża. Wyszłam za mąż po raz drugi, mam drugie dziecko. Byłego męża sąd pozbawił praw rodzicielskich a obecny je adoptował. Jestestem naprawdę szczęśliwa i choć jak wszyscy kłócimy się czasem wiem, że nie spieprzyłam sobie a przede wszystkim dziecku życia.
    Życzę mądrych decyzji i siły,
    Gosia.

    #157264

    helga

    Re: mąż

    Pluto, moim zdaniem opisywani tu męzowie wcale nie są tacy słodcy, tylko niewiele osób stać na to, żeby napisać: „Mój mąż jest łajzą, prawie wcale mi nie pomaga i ma wszystko w dupie.” Swoje brudy pierze się we własnym domu, nie należy o nich opowiadać:))

    Mój chłop na przykład jest fajnym kolesiem, i nie żałuję, że postanowiłam mieć z nim dziecko – na razie – dziecka jeszcze nie ma:)) – ale nie pamiętam na przykład, kiedy ostatni raz zasypiałam z nim w jednym łóżku, bo on do ciemnej nocy siedzi przy komputerze, nigdy nie zrobi w domu nic z własnej woli. Jak pognam to zrobi, ale sam – nigdy w życiu. Rozumiem Cię, bo ja tez miałam taki okres, że najchętniej wywaliłabym go na zbity pysk. Teraz jest dobrze. Więc może zaczekaj jeszcze, spróbuj, bo to bez sensu wywalić do kosza kilka lat życia………Nie chcę Ci radzić, bo to bez sensu, nie znam tak naprawde ani Ciebie, ani tym bardziej jego. Jesli masz isłę, to spróbuj zrobić z nim coś fajnego. Upijcie się razem, zabawcie, albo idźcie do teatru (ja wybrałabym pierwszą obcję:)). Albo pokłóccie się na amen, z wyzywaniem, rzucaniem talerzy i trzaskaniem drzwaiami. Po takich kłótniach godzenie się jest fajne………I łatwiej je docenić. Bo takie nierozmawianie ze sobą, obojętność to najgorsza rzecz, jaka może być.
    Helga, której chłop absolutnie ideałem nie jest

Postów wyświetlanych: 14 - od 1 do 14 (wszystkich: 14)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close