Menu w przedszkolu- zawsze jest do wglądu u Was?

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 78)
  • Autor
    Wpisy
  • #106603

    ahimsa

    U J. w przedszkolu nie ma czegoś takiego, jak wywieszane menu…muszę wypytywać albo dzieciaka ( a wiadomo jak to jest z 3 latkiem) albo baby-ale to mało kiedy…

    I tak mi brak takiej wywieszki z menu- by było czarno na białym- co dziś zjadło moje dziecko.

    Tym bardziej mi to jakoś leży na sercu bo…kiedyś mąż wpadł tam po coś w porze obiadowej a tam…dzieci siedzą przy pizzy i coca-coli.
    Hmm….Na całą grupę byłą jedna pizza. Co prawda taka wielkości stołu no ale….

    Dopytałam czy to nie był np. podwieczorek- ale NIE! to był OBIAD.
    pomijam już np. 2,5 latki przy coli;) Jeremi akurat spokojnie- ale jego brat by się otruł czymś takim w jego wieku. To akurat wiem;)

    Jeśli to była jednorazowa „wpadka” to jeszcze pół biedy…ale na serio wolałabym wiedzieć czy młody taką pizzą nie jest karmiony co drugi dzień!

    Kurcze nie wiem, co mam zrobić tak ogólnie…

    1) przedszkole już chyba ok. Choć J. jakoś tam specjalnie się nie pali.
    2) jednak ma kolegów, grupę, zabawy, lepienie, malowanie itd. Jednym słowem jakiś rozwój i zajęcie jest.
    3)w T. nie ma zbytnio wyboru- pl nadal jest bardzo mało!
    4) dość dużo ma tych zajęć plastycznych i takich dość fajnych, w cenę pl wliczone są wszystkie wyjścia już- np. kino, teatr, planetarium itd.
    5) w sumie da radę się dogadać z babami z pl-ale trzeba drążyć

    ALE;
    1) to jedzenie- masakra, jak dla mnie! śniadania też mają kiepskie- jakieś kanapki z pasztetem wiecznie…
    2) brak menu, jakichkolwiek zebrań z rodzicami- wolna amerykanka;) niby daje się nam kontrolę ( o, jaki fajny rysunek J. zrobił), jakieś teatry dla rodziców robi- że niby my mamy być aktorami itd. ale dla mnie tylko zawracanie d…jest a konkretów żadnych! wolę wiedzieć zamiast angażowania mnie do roli w teatrzyku ( czy to ja chodzę do pl czy mój syn- bo już nie wiem, hehe) CO konkretnie jedzą dzieci.

    3) mam wrażenie jednak chaosu..że babki sobie nie radzą chyba ze wszystkim. Ta słynna akcja z czarnymi kropkami kiedy nie potrafiły ogarnąć grupy by wyjść na dwór, i parę innych takich drobiazgów ( albo i nie, zależy jak się spojrzy), które sprawiają, że myślę właśnie, że nie ogarniają.

    4) pani kasuje co mies. dodatkowo 50zł od nas za angielski ( też dodatkowy)
    Ale…nie mam pojęcia KIEDY on się odbywa, i co tam robią! ostatnio zabraliśmy J. z przedszkola o 14.00 a pani, ze mamy poczekać do 14.15 bo angielski ma.
    Moje pytanie brzmi- co w takim razie z tym ang. bo my go zabieramy tak ok. 13.40 do domu! czyli za co ja płacę właściwie? To świeżynka- mąż odbierał J. i chyba zapomniał z wrażenia zadać tego oczywistego pytania;)

    A- sorki- dostaliśmy jakieś ksero- że niby tego się właśnie uczą- ale to program tak lekko dla jakiejś 2 kl podstawówki! nie dla 3 latka! no i NIC z tego młody nie umie.Jest tu np. krzyżówka po angielsku;) spoko- ale J. aż taaak genialny nie jest by czytać w wieku 3 lat;) czyta 3 literowe wyrazy ale to mu chyba wystarczy jak na ten wiek;)

    I kurcze sama nie wiem, co robić. M. mnie naciska by Jeremi wrócił do domu, że płacimy bez sensu za to przedszkole itd.

    Ja mam L4 do maja. Potem będę musiała wrócić do pracy- i co wtedy? mamy szukać od nowa w MAJU przedszkola? albo może ja mam zostać w domu;) co odczuwam jako zamach już, heh.

    Z jednej str faktycznie kasa wtopiona wg nas odrobinkę;) no ale J. bardzo ciężko się adaptuje do nowości wszelkich. Tu nas dużo kosztowało by jakoś poszło- a teraz zmiana ( jeśli by się nawet taki manewr udał) będzie znów okupiona ciężką walką z J. Ja chyba nie mam na to sił;)

    Cholera nie wiem, co zrobić. Zabrać? nie zabierać z tego pl? poszukać nowego od czerwca powiedzmy? zostawić jak jest?

    #4126423

    aborka

    :Hmmm…:….ja bym olala angielski – powiedziała ze dziecko nie chce chodzic i nie płacisz. to na poczatek.

    poprosiłabym o menu. to chyba obowiązek. u nas w obu pl-ach było menu. pizzy i coli nie było nigdy. Co do jakości zarcia – U Bartka było super jedzenie. u Ali gorsze. ale sie ciągle zmieniają kucharki. W obu pl-ach na sniadanie były kanapki – w większości z samym masłem bo dzieci wybredne i wszystko w tych kanapek zdejmują. czasem dzem, czasem nutella. no i zawsze płatki z mlekiem (lub na sucho). Na obiad – nie wiem co, raczej tradycujny. Na podwieczorek u bartka były kanapki, serek czy jogurt. czasem drożdzówki, wafelki, gory. U Alki słabo z tym podwieczorkiem – owoc lub słodycz. Ale ona ma pózniej obiad więc moze dlatego.



    #4126424

    agago

    Zamieszczone przez ahimsa
    U J. w przedszkolu nie ma czegoś takiego, jak wywieszane menu…muszę wypytywać albo dzieciaka ( a wiadomo jak to jest z 3 latkiem) albo baby-ale to mało kiedy…

    I tak mi brak takiej wywieszki z menu- by było czarno na białym- co dziś zjadło moje dziecko.

    Tym bardziej mi to jakoś leży na sercu bo…kiedyś mąż wpadł tam po coś w porze obiadowej a tam…dzieci siedzą przy pizzy i coca-coli.
    Hmm….Na całą grupę byłą jedna pizza. Co prawda taka wielkości stołu no ale….

    Dopytałam czy to nie był np. podwieczorek- ale NIE! to był OBIAD.
    pomijam już np. 2,5 latki przy coli;) Jeremi akurat spokojnie- ale jego brat by się otruł czymś takim w jego wieku. To akurat wiem;)

    Jeśli to była jednorazowa „wpadka” to jeszcze pół biedy…ale na serio wolałabym wiedzieć czy młody taką pizzą nie jest karmiony co drugi dzień!

    Kurcze nie wiem, co mam zrobić tak ogólnie…

    1) przedszkole już chyba ok. Choć J. jakoś tam specjalnie się nie pali.
    2) jednak ma kolegów, grupę, zabawy, lepienie, malowanie itd. Jednym słowem jakiś rozwój i zajęcie jest.
    3)w T. nie ma zbytnio wyboru- pl nadal jest bardzo mało!
    4) dość dużo ma tych zajęć plastycznych i takich dość fajnych, w cenę pl wliczone są wszystkie wyjścia już- np. kino, teatr, planetarium itd.
    5) w sumie da radę się dogadać z babami z pl-ale trzeba drążyć

    ALE;
    1) to jedzenie- masakra, jak dla mnie! śniadania też mają kiepskie- jakieś kanapki z pasztetem wiecznie…
    2) brak menu, jakichkolwiek zebrań z rodzicami- wolna amerykanka;) niby daje się nam kontrolę ( o, jaki fajny rysunek J. zrobił), jakieś teatry dla rodziców robi- że niby my mamy być aktorami itd. ale dla mnie tylko zawracanie d…jest a konkretów żadnych! wolę wiedzieć zamiast angażowania mnie do roli w teatrzyku ( czy to ja chodzę do pl czy mój syn- bo już nie wiem, hehe) CO konkretnie jedzą dzieci.

    3) mam wrażenie jednak chaosu..że babki sobie nie radzą chyba ze wszystkim. Ta słynna akcja z czarnymi kropkami kiedy nie potrafiły ogarnąć grupy by wyjść na dwór, i parę innych takich drobiazgów ( albo i nie, zależy jak się spojrzy), które sprawiają, że myślę właśnie, że nie ogarniają.

    4) pani kasuje co mies. dodatkowo 50zł od nas za angielski ( też dodatkowy)
    Ale…nie mam pojęcia KIEDY on się odbywa, i co tam robią! ostatnio zabraliśmy J. z przedszkola o 14.00 a pani, ze mamy poczekać do 14.15 bo angielski ma.
    Moje pytanie brzmi- co w takim razie z tym ang. bo my go zabieramy tak ok. 13.40 do domu! czyli za co ja płacę właściwie? To świeżynka- mąż odbierał J. i chyba zapomniał z wrażenia zadać tego oczywistego pytania;)

    A- sorki- dostaliśmy jakieś ksero- że niby tego się właśnie uczą- ale to program tak lekko dla jakiejś 2 kl podstawówki! nie dla 3 latka! no i NIC z tego młody nie umie.Jest tu np. krzyżówka po angielsku;) spoko- ale J. aż taaak genialny nie jest by czytać w wieku 3 lat;) czyta 3 literowe wyrazy ale to mu chyba wystarczy jak na ten wiek;)

    I kurcze sama nie wiem, co robić. M. mnie naciska by Jeremi wrócił do domu, że płacimy bez sensu za to przedszkole itd.

    Ja mam L4 do maja. Potem będę musiała wrócić do pracy- i co wtedy? mamy szukać od nowa w MAJU przedszkola? albo może ja mam zostać w domu;) co odczuwam jako zamach już, heh.

    Z jednej str faktycznie kasa wtopiona wg nas odrobinkę;) no ale J. bardzo ciężko się adaptuje do nowości wszelkich. Tu nas dużo kosztowało by jakoś poszło- a teraz zmiana ( jeśli by się nawet taki manewr udał) będzie znów okupiona ciężką walką z J. Ja chyba nie mam na to sił;)

    Cholera nie wiem, co zrobić. Zabrać? nie zabierać z tego pl? poszukać nowego od czerwca powiedzmy? zostawić jak jest?

    ale kanał u nas w przedszkolu jest kucharz, i dietetyk rodzice wypisują kartki dla alergików i ten biedny kucharz musi sobie poradzić z przygotowaniem posiłków (sama nie wiem jak on to robi ale daje radę) posiłki są gotowane na jakiejś super kuchni na parze itp
    ciasta na podwieczorki facet piecze SAM codziennie wisi lista z menu więc zanim B wejdzie do przedszkola to już wie co będzie do jedzenia mimo że jest alergikiem (mleko konserwanty) to jakoś go nie sypie i nie ma problemów brzuszkowych
    tak się zastanawiam może spróbuj dowiedzieć się jakie są przepisy co do żywienia dzieci w przedszkolach i dopytaj dyrektorki czy może wywieszać menu (zostaje jeszcze rada rodziców może oni coś wydębią)

    #4126425

    corel

    U nas w przedszkolu menu na cały tydzień wisi na holu głównym, gdy w ciagu tygodnia nastepuje jakaś zmiana ( co zdarza się bardzo rzadko)- zmiana zawsze jest nanoszona długopisem.

    #4126426

    asik

    U nas w przedszkolu jest codziennie wywieszane menu na dany dzień 🙂

    #4126427

    kate24

    U nas w przedszkolu wisi menu na powiedzmy 2 tyg czasem mogą być lekkie zmiany w nim ale ogólnie wiem co je dziecko
    młody na początku nie dostawał mleka na moją prośbę jak były płatki z mlekie to dostawała suche płatki do picia soczek zamiast mleka czy kakaa…teraz je wszystko nie ingeruje od lata w domu mleko wprowadzałam i już ok sama tylko zerkam w menu żeby nie za dużo dostał jednego dnia nabiału bo odbija sie to na śnie…..
    jedno co mi nie pasuje to to że młody jest odbierany o godz. 12 po obiedzie a przed leżaczkami(u nas obowiązkowe)i nie zawsze dostaje podwieczorek jak np jest kisiel czy kaszka czasem w to miejsce dostanie w woreczku np. chrupki kukurydziane albo jogurcik ale nie zawsze a też za to płace…
    ang. jest u nas od grupy 4-latków ale dogadałam sie ze szkołą jezykową która prowadzi lekcje dla 6-latków(bo niby przedszkole nie może zakaz władz miasta) i młody chodzi z bratem na zasadzie osłuchania z językiem inaczej miałabym problem z odbiorem ich obu jednoczesnie(moi chodzą na 30 min płace 40 zł m-c a zerówka ma zajęcia 60 min…)

    na gazetke są też informacje o zebrniach…teraz mają dzieci koncert kolend np zaproszeni są wszyscy rodzice

    nie wiem czy pomogłam

    ps. ja też na L4 siedze nie wiem jak długo pewnie jak będe chciała to i całą ciąże potem macierzyński i młody mógłby nie chodzić do przedszkola ale…dla mojego i jego zdrowia psychicznego chodzi 😉



    #4126428

    ahimsa

    Zamieszczone przez aborka
    :Hmmm…:….ja bym olala angielski – powiedziała ze dziecko nie chce chodzic i nie płacisz. to na poczatek.

    poprosiłabym o menu. to chyba obowiązek. u nas w obu pl-ach było menu. pizzy i coli nie było nigdy. Co do jakości zarcia – U Bartka było super jedzenie. u Ali gorsze. ale sie ciągle zmieniają kucharki. W obu pl-ach na sniadanie były kanapki – w większości z samym masłem bo dzieci wybredne i wszystko w tych kanapek zdejmują. czasem dzem, czasem nutella. no i zawsze płatki z mlekiem (lub na sucho). Na obiad – nie wiem co, raczej tradycujny. Na podwieczorek u bartka były kanapki, serek czy jogurt. czasem drożdzówki, wafelki, gory. U Alki słabo z tym podwieczorkiem – owoc lub słodycz. Ale ona ma pózniej obiad więc moze dlatego.

    Wiesz- ja się dowiedziałam, że J, robi taaakie postępy i do grupy zaawansowanej powinien pójść ( czyli bulić 100PLN
    Będę wredna i zapytam- że rozumiem w takim razie, że krzyżóweczkę to ma w małym palcu- skoro ma iść na poziom hmm…za stówkę;)?

    Generalnie postanowiliśmy zapłacić te 50zł jako „haracz” za lepszą opiekę. Dokładnie tak to widzę. Ale czy ma to sens???

    Mleka nie ma „bo dzieci nie lubią”. Takie tam ściemnianie imho. To prywatne pl- co wiele wyjaśnia;)
    Powiem tak- nie trafiłam jeszcze tu na porządne pl prywatne! jedyne fajne jest Mata- państwowe. Ale to taki odział w szkole dla 5-6 latków.

    #4126429

    aborka

    Zamieszczone przez ahimsa
    Wiesz- ja się dowiedziałam, że J, robi taaakie postępy i do grupy zaawansowanej powinien pójść ( czyli bulić 100PLN
    Będę wredna i zapytam- że rozumiem w takim razie, że krzyżóweczkę to ma w małym palcu- skoro ma iść na poziom hmm…za stówkę;)?

    Generalnie postanowiliśmy zapłacić te 50zł jako „haracz” za lepszą opiekę. Dokładnie tak to widzę. Ale czy ma to sens???

    Mleka nie ma „bo dzieci nie lubią”. Takie tam ściemnianie imho. To prywatne pl- co wiele wyjaśnia;)
    Powiem tak- nie trafiłam jeszcze tu na porządne pl prywatne! jedyne fajne jest Mata- państwowe. Ale to taki odział w szkole dla 5-6 latków.

    Ja mam (miałam dwa pl-a).

    U bartka -prywatne ale z doświadczeniem i bardzo duze. w zasadzie jak państwowe. jak B.. był w maluchach i w ang. nie uczestniczył to pani sama mówiła zeby nie płacić. To pl-e jest super.

    U Alki – pl-e otwarte 2 lata temu. ona poszła tam w dniu otwarcia. na poczatek była grupa 12 osób. teraz więcej – 3 pełne grupy. Pnaie fajne, mają wiecej werwy. ale dyrektorka nawiedzona i oszczędna. podobno dawała dzieciom do zupy pomidorowej kasze z poprzedniego dnia… Kucharki sei zmieniały juz ze 4 razy. panie tez sie zmieniaja i odchodzą. ALe u niej wszystkie zajęcia w cenie pl-a. nawet jak słabe to i tak za to nie płace…

    #4126430

    bep

    U nas w przedszkolu – menu wywieszone. ZAWSZE AKTUALNE! Panie pilnują indywidualnej diety dziecka – czyli eM i Szy dostają bezmleczne i bezśmietanowe 😉 Ser Szy może w ograniczonych ilościach. EM kanapki nie tknie więc nie ma problemu, a pierogi czasem Mu nie zaszkodzą, choć naleśniki robią im na wodzie…
    Jest wywieszka zajęć – bo mają dużo angielskiego – 4 razy w tygodniu, dużo ogólnorozwojówek – tańce, rytmika, rzeźba, gimnastyka z fachowcem, logopeda (tylko nie wiem czy ma zajęcia, czy sprawdza dzieci indywidualnie) + (moi nie chodzą) karate i szachy. Wszystkie zajęcia odbywają się do południa, kiedy dzieciaki jeszcze coś jarzą 😉 Prace plastyczne są wywieszane, z zajęć dodatkowych – oddawane do domu…
    O koncertach/przedstawieniach dodatkowo płatnych panie informują ze 2-3 dni przed. Ale z tym jakoś problemu nie ma 🙂
    Bardzo dbają o wychowanie/nauczenie czegoś/zachowanie dzieci. Mniej o to czy dziecko jest czyste – moi świnią się nagminnie na wszelkich zajęciach plastycznych – ale o to, żeby nie popuściło, nie miało brudnych rąk – bardzo… Czyli nie przebierają, jeżeli maluch się poplami jedzeniem, pomaluje, porysuje. Mnie to wystarcza.
    Przedszkole państwowe.

    #4126431

    ciapa

    Menu zawsze u nas było do wglądu – wisiało przy drzwiach wejściowych

    Młodego bym w przedszkolu zostawiła bo to już czas gdy dziecku do pełnego rozwoju jest potrzebna grupa rówieśnicza i mam wrażenie, ze odczepienie od mamusinej spódnicy 😉 wyjdzie i Jemu i Tobie w rezultacie na dobre

    Porozmawiałabym z dyr i zażądała wglądu w menu… pizza i cola – dla mnie masakra….muszą mieć zgodnie z przepisami dietetyka



    #4126432

    monikachorzow

    dziwne przedszkole…..
    u nas ramówka wisi w holu ,rozkład zajęć obowiązkowych ,dodatkowych,wszelkie imprezy ,wyjścia wszystko wiemy z wyprzedzeniem.do tego jest bardzo fajna strona internetowa gdzie na bieżąco panie wypisują informacje co na kiedy przynieśc ,kiedy występ itp.
    jadłospis wisi zawsze na cały tydzien .marcin obskoczył juz 4 przedszkola w chorzowie i we wszystkich obowiązkowo był jadłospis w miejscu publicznym.pizza i cola to nie do pomyslenia …u nas nigdy czegos takiego nie było….

    #4126433

    agago

    a u nas w szatni wiszą wszystkie info o różnych wydarzeniach, ogłoszenia i program zajęć rozpisany co do 15 min dla wszystkich grup na cały tydzień

    i oczywiście podpisane prace dzieci są wywieszane



    #4126434

    mamia

    Menu bezwzględnie powinno być do „wglądu” rodzica.

    Nie ma innej opcji, bo skąd masz wiedzieć, do dziecku przygotować, tak, aby nie dublować posiłków, a efektywnie je uzupełniać?

    Dziwne to przedszkole…

    #4126435

    morena

    Zamieszczone przez mamia
    Menu bezwzględnie powinno być do „wglądu” rodzica.

    Nie ma innej opcji, bo skąd masz wiedzieć, do dziecku przygotować, tak, aby nie dublować posiłków, a efektywnie je uzupełniać?

    u nas wisi, ale nigdy nie czytam :Wstyd:

    I do Ahimsy:
    wszystkie zajęcia dodatkowe są do 14 – w przedszkolu prosili, by dzieci przed 14 nie odbierać. A efekty nauki angielskiego widzę na bieżąco – ostatnio młody w szatni powiedział mi po angielsku, co jest na obrazkach zawieszonych przy półkach innych dzieci – tak od niechcenia sobie wymienił (i wszystko się zgadzało!): cat, dog, dolly, plum (i coś tam jeszcze, nie pamiętam ;))

    Pizzy i coli chyba jeszcze nie było, bo dzieci same by mi powiedziały 🙂 Podwieczorki mi się nie podobają, często są to pączki, jakieś słodkie desery, a nawet wafelki czekoladowe. Wolałabym zdecydowanie owoce bądź jakieś mleczne desery przygotowywane na miejscu (budyń na przykład albo fantastyczny miks twarożku z jogurtem, który często dzieci dostawały w żłobku).

    Aż tak cienko w T z przedszkolami? Czy to wynika z tego, że nie pracujesz?
    Mieszkam niedaleko ;), w mieście ciut mniejszym od T i u nas w zasadzie problemów z dostaniem się do przedszkola państwowego nie ma.

    #4126436

    karolakoj

    :Hmmm…: jakieś dziwne macie to przedszkole

    W przedszkolu u H menu jest na stronie www (na cały tydzień), jednodniowe od rana wisi na tablicy ogłoszeń. Pomijam fakt, że żarcie jest rewelacyjnie dobrane. Raz zapytałam kucharkę, czy zupy są na kostkach rosołowych… dostałam opierdziel (skuliłam się w sobie jak przerażona trzylatka) za to, że podejrzewam kobiety o podawanie dzieciom takiego świństwa :D.
    Program zajęć dodatkowych ( i wszystko, co jest z zajeciami związane) jest na tablicy ogłoszeń, na stronie www, można się dowiadywać u nauczycieli przedszkolnych i prowadzących zajęcia.

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 78)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close