miłość czy odpowiedzialność?

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 16)
  • Autor
    Wpisy
  • #81848

    miau

    On ma zonę i dziecko.
    Poznaje inną, samotną matkę z dzieckiem.
    Żona go wnerwia, podobno jest niemożliwa , tak sam twierdzi, i ludzie, którzy ich znają.
    Odchodzi do tej drugiej.Podobno bardzo ją kocha.
    Mieszka z nią, zyją sobie slodko, na kocią łapę,kilka lat. Jego córka rosnie, pomału rozumie , ze tata odszedł. Chociaz niekoniecznie, bo jej matka, żona- opowiada każdemu znajomemu , ze mąż wróci..,ze ona ciagle go kocha, ze czeka na niego, ze mu wybaczy, byle wrócił.
    Mija czas, on ma dobrą pracę, stara się być dobrym ojcem dla swego opuszczonego dziecka, wspomaga porzucona rodzinę jakimś groszem, rozwodu nie ma, alimentów nie ma. Jest tylko nadzieja, ze on wróci .Można przecież tak kochac..
    I nagle bum
    Cały świat ( ich świat) dowiaduje się, ze on
    Zdradził swoją własną kochankę- ze swoją żoną i to dość skutecznie, bowiem ona jest w ciązy
    Można spekulować co się stanie.
    Ja już wiem co się stało, bo znam tę historię dosyć dobrze.
    Interesuje mnie czy podejmiecie ten temat i czy napiszecie ,jakie wyjście byłoby najrozsądniejsze. jak widzicie- starałam się nie dokonywać oceny moralnej, z checią wysłucham waszych ocen.

    Anita i Zosia 20 03 04

    #1148065

    kotus

    Re: miłość czy odpowiedzialność?

    Powinien wrócić do zony,ale jak się domyślam zapewne poszedł do kochanki,co?? Akurat znam podobny przypadek….:-/



    #1148066

    abcdefg

    Re: miłość czy odpowiedzialność?

    W odpowiedzi na:


    jakie wyjście byłoby najrozsądniejsze


    A co to znaczy? I dla kogo??

    Chryste, co za facet. Na miejscu kochanki zostawilabym go na 100%. Na miejscu zony mialabym twardy orzech do zgryzienia – bo dzieci – ale tez bym nie chciala z nim byc. Ale, wnioskuje, ze jej zdanie jest zupelnie inne – skoro przez lata porzucona nie dopuszcza do siebie prawdy i widac, ze walczy o meza – i chyba skutecznie… Nie wiem, niezle to zagmatwane. I trudno cokolwiek tu dodac nie znajac blizszych okolicznosci – i tego, co wlasciwie czuja (i do kogo) glowne postaci.

    Jeszcze mi przyszlo do glowy, patrzac na tytul Twojego posta, ze Ty pytasz jednak o faceta (czyli on kocha kochanke, a z zona ma 2 dzieci, wiec tu ma byc ta niby odpowiedzialnosc – tylko co one – obie slepo go chca??). Ja nie wiem, co na jego miejscu bym zrobila. Ale mysle, ze nie ma sensu byc z kims jednym jesli sie kocha kogos drugiego. Bo jesli to ma byc dla dzieci, to czy tak sie w ogole da zyc, zeby one nie ucierpialy wlasnie dlatego, ze to jest taki uklad?? Z drugiej strony czy on kocha ktorakolwiek? Smiem watpic. W dupe bym go kopnela – i tyle.

    mama majowego synka ’05

    #1148067

    kulki

    Re: miłość czy odpowiedzialność?

    Z kochanką nie miał dzieci. Z żoną, z którą się nie rozwiódł (!), ma. I to 2 teraz.
    Ponieważ nie znam obu Pań, nie będę oceniać, która jest bardziej wredna i nie do wytrzymania.
    Ja bym dopisała taki koniec – mąż wraca do żony, po głębokim kryzysie odbudowują swoje małżeństwo i próbuję znowu tworzyć rodzinę. Dzieci w końcu mają ojca. Obydwie strony się czegoś nauczyły, może zmnieniły. Jest szansa, że będzie dobrze.

    Kochanki mi nie żal, wiedziała w co się pakuje. Z drugiej strony łatwo się pisze takie rzeczy, jak się nie zna człowieka 🙂 Domyślam się, że Ty bardziej po stronie kochanki. Ciekawe, że napisałaś „zdradził kochankę z żoną” – dla mnie to raczej wrócił do żony.

    Kiedy napiszesz, jak było faktycznie?

    Kinga, Łucja (2l 8m)

    #1148068

    qr-chuck

    Re: miłość czy odpowiedzialność?

    Znam podobny przypadek – facet ma 10 letnią córkę i żonę z którą od 7 lat nie mieszka…
    Z tym że facet mieszka daleko od żony (inny kraj), a kochanka nigdy nie pozwoliła mu ze sobą zamieszkać. Skończyło się to tak, że żona usunęła ciążę i… nadal ma nadzieję, że pewnego dnia facet do niej wróci. No i tak sobie dalej żyją (akurat gość dobrze zarabia, więc nie ma problemów z utrzymywaniem dwóch domów).
    Z kochanką (chyba) już się też nie spotyka – to była jej decyzja…

    Pozdrawiam,
    Anka i Aśka (29.04.04)

    #1148069

    chilli

    Re: miłość czy odpowiedzialność?

    czyja miłość?
    I do kogo?

    marcowe szpileczki



    #1148071

    ahimsa

    Re: miłość czy odpowiedzialność?

    Dla mnie zawsze takie historie są totalnie chore!
    Dobrze, że padło w tytule słowo:”odpowiedzialność”. Bo Ci ludzie chyba za grosz jej nie mają!

    A kobieta, która decyduje się na związek z żonatym…hmm, czemu potem się dziwi, że takie historie właśnie TAK się kończą?

    ps. i chyba musi być już baaardzo zdesperowana!


    14.10.2004 Mati

    #1148072

    mai

    Re: miłość czy odpowiedzialność?

    to samo pomyslalam

    Marta &

    #1148073

    s-ylwi-a

    Re: miłość czy odpowiedzialność?

    az sie takich rzeczy czytac nie chce facet to kawal drania! a kobiety naiwne czy co?! pogonilabym go….

    #1148074

    dorota27

    Re: miłość czy odpowiedzialność?

    no to niezly z niego amant..szkoda tylko tych dzieci..bo pewnie zostanie z kochanka..//?



    #1148075

    wasia

    gdyby głupota miała skrzydła, obie by latały pod niebo

    A mnie żal tych obu kobiet. Bo obie są głupie i żadna z nich ( jakkolwiek się to zakończy) nie będzie miała tego palanta na 100%.
    Kochanka zrobiła wielki błąd nie naciskając na rozwód – miała namiastkę rodziny, jej dziecko przyzwyczaiło się do „nowego” tatusia…ona miała jakąś stabilizację…

    Żona łudzi się że on wróci i podstawia mu się żeby go złapać na drugie dziecko…żałosne….po tylu latach być nadal taką głupio zaślepioną….

    Tu nie ma miłości, tu jest wyrachowanie i skrajna nieodpowiedzialność za siebie, za dzieci, za człowieka którego się – podobno – kocha.

    Najlepiej na tym wychodzi ten palantunio – oszukuje je obie i robi co chce. I pewnie w duchu śmieje się z obu tych idiotek i ma dziką satysfakcję, że jest tak szaleńczo kochany.

    Każde wyjście z tej sytuacji jest złe. Każdy powinien zostać sam, wszyscy są siebie warci… Tylko dzieci żal.

    Aga i Ania 3,5

    #1148076

    mk1

    Re: gdyby głupota miała skrzydła, obie by latały pod niebo

    Jestem tego samego zdania jak Aga a gdzie tu miłość? Biedne dzieci…

    Magda i Oleńka 20.10.2003



    #1148077

    miau

    odpowiadam wszystkim.

    jako „odpowiedzialność” tutaj rozumiem podjęcie mądrej decyzji , poniesienie konsekwencji swojego , delikatnie mówiąc niemądrego zachowania.

    miłość- wszystkie trzy osoby kochają. zona męza, mąż kochankę, kochanka męza…on ma najfajniej, bo obie go chcą. innym problemem jest zastanowienie – czy te miłości są dojrzałe, czy to nie jest egoizm i chęć posiadania tego faceta…za wszelką cenę.

    jak to się skończylo?

    kochanka przebaczyła zdradę.
    żona naciskała na męza na powrót. równiez posługując się dzieckiem- tym starszym, wszytko to było obłędnie wstrząsające.

    a on

    on rzucił pracę i wyjechał do Anglii.

    niby zostawił obie, niby poczuł się odpowiedzialny, zeby zarobic na powiekszającą się rodzinę, ale doszły mnie słuchy, ze kochanka się tam wybiera również…

    ja?

    ja po prostu nie mogę wyjsc z podziwu dla obu kobiet , i nie daje mi spokoju myśl- co on w sobie ma.

    a jeśli mam być szczera, to
    całym swoim sercem jestem przy zonie..
    bez wzgledu na to, ze najprawdopodobniej sama chciała tej ciązy.chociażto wcale niekonieczne, nie osądzajmy zbyt pochopnie- ile z nas tu na forum jest „mamami cudownego przypadku”-?
    a ze go kochała i miała nadzieję, ze wróci?

    jasne ze to głupie, ze obie wybaczają mu wszytko.i tu jest właśnie ten egoizm- obie walczą o niego i chcą go mieć.

    a dzieci, mój Boże, kiedy pomyslę, ze wkrótce narodzi się maleństwo, którego tatuś nie chciał od poczatku, to mnie bierze taka złość…
    i jeszcze jedno-
    ja też uważam, ze z tej sytuacji nie ma praktycznie żadnego rozsądnego wyjścia.
    gdyby wrócił do zony z poczucia obowiązku wobec dzieci- i tak by nie byli szczęśliwi..
    gdyby to był romantyczny film- pewnie by się zeszli i posklecali wszytko pomału, i nikt by szczególnie nie współczuł kochance..
    ale to niestety nie jest film.
    widzę tę żonę bardzo często i szczerze jej współczuję.

    Anita i Zosia 20 03 04

    #1148078

    viccy

    Re: miłość czy odpowiedzialność?

    potwierdza się moja teoria , że większość facetów (mam nadzieję że są wyjątki, chcę w to wierzyć) to DUPKI, a obie kobiety jestem w stanie zrozumieć. Bo czyż nie każda z nas chciałaby być KOCHANA i pożądana

    11.07.05

    #1148079

    Anonim

    Re: miłość czy odpowiedzialność?

    taki facet powinien być sam i z nikim sie nie wiazać, nie robić nadziei, nie oszukiwać…
    choc wiem, ze sa kobiety, które lubią być oszukiwane i sie na to godzą, byle mieć przy sobie meskie gacie i skarpety do prania.

    ______________________________________________________
    POZDRAWIAM 🙂
    bruni

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 16)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close