mobing w szkole (wśród uczniów)

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 129)
  • Autor
    Wpisy
  • #105617

    awkaminska

    nie piszę w gimnazjum choć na chwilę obecną jest to 1 klasa gimnazjum.

    wiem że się rozpisałam ale niepotrafiłam któcej a problem poważny (chyba) (za to przynam że cały tekst wrzuciłam do edytora by błedy spawrdził byście były w stanie to przeczytać :roll:)

    Problem trwa w zasadzie od 1 klasy podstawówki (czyli 7-8 letnie grupa którą nazwę „elitą” stosowała mobing !!!!:eek: (J. zna dziewczynę która po 1 klasie przeniosła się do innej bo niewytrzymała)

    byłam już u pani pedagog, była J., była u pni wychowawczyni i pani pedagog pani od WF-u która jako pierwsza nauczycielka zwróciła uwagę na problem… nie wiem czy sobie poradzą??? od pani pedago usłyszałam że będzie próbować i że to trudna pod tym względem klasa bo nie jestem piewrszą mamą…

    J. trafiła do klasy 2 lata temu, w klasie była odrzucona przez wszystkich N., totalnie zagubiona, zakompleksiona, J. „na dzień dobry” usłyszała że tamta to taka a taka i nie należy się z nią zadawać…. Ale (niestety bo wyszło to źle dla J.) J. ma własne zdanie i się zaprzyjaźniła z N. co spowodowało że sama znalazła się poza marginesem :(… (od pani pedagog usłyszałam że po latach pracy nad N. dopiero gdy pojawiła się J. pani pedagog mogła przestać pracować nad N.))

    później zaprzyjaźniła się z jeszcze z S. i sprawiła że N. i S. (choć się nie cierpiały zaprzyjaźniły się…. i odrzuciły: J. została sama i spadła na pozycję N.() (S. moim zdaniem ma potrzebę?*posiadania kogoś?*na wyłączność, kogoś kto ma dużo czasu dla S. a J. lubi mieć wiele znajomych + biegałą w tygdoniu do szkoły muzycznej dlatego N. okzazała się?*być?*jakby lepsza w tej materii:zawsze miała czas dla S.)…. później nastąpił podział klasy S. poszła w gimnazjum do klasy z innym językiem… ale N. jakby zyskała przychylność „elity” i boi się za bardzo być z J., boi się trafić na dawną pozycję choć obecna jej pozycja jest wynikiem tylko tego że „elita” chce zrobić wszystko by J. była sama a przez to słabsza, przez to łatwiej jej dokuczyć…

    …. generalnie w klasie są 3 dziewczyny które ?rządzą?, jak wyrazisz swoje zadanie (odmienne niż ich zdanie) jesteś WRÓG i należy ciebie tępić…. są perfidne i robią to tak by nikt nie mógł się przyczepić bo nie ma wyzwisk, tylko teoretycznie nieszkodliwe drobiazgi (nic zabronionego więc nawet sprawowanie nie może być obniżone)… (dla ciekawości napiszę że mama jednej z nich była u pani pedagog że 2 pozostałe dokuczają…)…. w gimnazjum przyszły nowe dziewczyny do klasy i choć nie zdążyły zamienić słowa z J. już trafiły do zespołu dokuczającego (nawet dziewczyna „totalnie wolny elektron” potrafi się przyłączać choć taka niby luzaczka co powtarza 1 klasę z powodu -chyba- wagarów)…

    apogeum było na wf-ie przy podziale na grupy J. stała sama a 9 dziewczyn po drugiej stronie (nawet N. której J. pomogła :(), nikt nie odbijał piłki rzuconej przez J. .. + jeszcze kilka innych zachowań które zaniepokoiły wf-istkę…

    to są drobiazgi… dzięki Bogu J. mi o wszystko mówi (chyba o wszystkim bo nawet o tym że koleżanki gadają z kolegami i długości ich penisów -od tak dowiedziała się gdy jedna z 3 w chwili słabości jej się zwierzała- więc skoro o takich rzeczach mi J. Opowiada to chyba o wszystkim :Hmmm…:), na szczęście ma serdeczne, niezakompleksione przyjaciółki w równoległej klasie, które są dla niej wsparciem…

    generalnie klasa pod przewodnictwem 3 gwiazd („elity”) potrafi dokuczać na różne sposoby: ciuchy, a tata to Rumcajs (kiedyś mój mąż nieogolony poszedł po lekcje do jednej z 3 gwiazd i tam tak określił go do swojej córki ojciec dziewczynki a „Rumcajs” w slangu młodzieży to menel najgorszy :Strach:)…. na wystawie antropologicznej ktoś wskazując na neandertalczyków krzyczał „tata J.” i przy wtórze radości ktoś inny pokazując neandertalkę „a to jej mama”… (ludzie w tej klasie są gotowi zrobić wiele by nie wypaść poza margines:()… kiedyś J. usłyszała „twoi rodzice na ciebie skąpią bo masz duży dom a nie masz fajnych ciuchów „…. brak reakcji powoduje znajdowanie innych docinek, ale trudni mieć od tak ?na poczekaniu? odpowiednią reakcję…. w niektórych przypadkach nie wiemy z J, czy coś było przypadkiem czy celowym działaniem np. przeszkadzanie na lekcji gdy odpowiadała na ocenę akurat J.???? gdy klasa odpowiadała na było cicho a gdy zaczęła odpowiadać ona nagle zaczął się hałas… :(…. nawet chłopcy siedzący w ławce za nią potrafią ostentacyjnie maxymalnie odsunąć się z ławką do tyłu TO JEST CHORE!!!!!! (to są drobne gesty, do których zasadzie nie można się przyczepić ale jak spojrzeć całościowo to układa się w celowe działanie mające na celu dokuczyć :(, poniżyć :(, podlizać się „elicie” ….. zniszczyć :()…

    J. święta nie jest , ma swoje zdanie, ma często muchy w nosie, ale nie odwraca się od potrzebujących (przykład z J.), potrafi się świetnie bawić, być energiczna i radosna, wrażliwa, ma duźo (jak na ten wiek) zainteresowań, nie przejmuje się ciuchami a przynajmniej ma swój styl (chyba że za bardzo jej się do tych ciuchów klasa czepia :(), dobrze się uczy (także w szkole muzycznej od kiedy jest na gitarze, -niektóre z Was pamiętają „przygody ze znienawidzonymi skrzypcami” jakie miałyśmy-)… potrafi pracować w zespole (jeśli ten zespół chce z nią współpracować)… i ma na tyle mocy charakter by się nie poddać, ale ile wytrzyma???? a jeśli pani pedagog i wychowawczyni (też z pedagogicznym wykształceniem) nie dadzą sobie rady i ja przeniosę J. do innej klasy (bo wtedy stanę na rzęsach by przenieść) co się stanie gdy ofiarą stanie się słabsza osoba??? Jak daleko ta klasa się posunie (na razie są niewinne teksty tylko ?TYLKO albo AŻ?)… ja jestem blisko mojego dziecka, pracuję w domu i jak wraca zaraz wiem co było w szkole, pytam zawsze też o atmosferę.. ale co jak ofiara nie będzie miała w domu wsparcia??? do czego taka klas może doprowadzić te grzeczne dziewczynki z tzw. (chyba) „normalnych rodzin”????

    i czy jest szansa na zmiany w klasie skoro to trawa już tak długo!! Dlaczego nikt nie zadziałał wcześniej????

    może macie pomysły na rozwiązanie problemu??? (ponad 2 lata temu rewelacyjnie doradzałyście mi by pozwolić J. niegrać na skrzypcach, dziecko odżyło, uczy się świetnie, nabrało pewności siebie i gra na ukochanej gitarze)

    #3808742

    chilli

    opisałaś moj nightmare



    #3808743

    kaja26

    czy wychowawca klasy i pedagog nie mogą zoorganizować spotkania Ty-rodzice tych dziewczyn, ewentualnie też dziewczyny
    czy rodzice tych dziewczyn wiedzą o problemie?

    #3808744

    chilli

    a teraz se napisze wiecej.
    zmienialam szkole w 5 klasie podstawowki – wiec bycia na oucie nie jest mi obce.
    do tego na dobitke albo bylam chora albo za granica wiec mialam tony nieobecnosci – czasy jakie byly kazdy pamieta – jak sie ktos nie daj boze dorobil to mial przegwizdane. a jak mial do tego partyjne tradycje rodzinne i znane lokalnie nazwisko to wlasciwie byl z wyrokiem.

    nigdy nie mialam problemow a opanowaniem dowolnie duzego materialu w dowolnie krotkim czasie – efekt uboczny mobbingu ze strony nauczycieli „o nie bylo cie 3 m-ce – w przyszly pautek masz zaliczenie materialu” i tak z 8 przedmiotow 😉

    zanim dotarlam do liceum juz bylam zaprawiona w bojach ale jeszcze nie mialam w dupie. jeszcze mnie bolalo, ze wlasnie ktos na moich plecach wchodzi do jajkiejs socjety a potem ja wypadam na out.
    Cale liceum pracowalam pod swoim nazwiskiem (nadal nazwiskiem obciazonym) i bylam posadzana o to ze zadzieram nosa (to mniej wiecej tak jak po 3 latach bycia modem nagle mi wladza odbila ;)), specjalnie pracuje zeby unikac szkoly, zeby miec wlasna kase i inne tego typu brednie.

    i koszmarem mojego zycia jest to, ze ktores z moich dzieci bedzie outsiderem.
    bo ja juz sie potrafie zdystansowac – ale pamietam jak to cholernie bolalo jak sie bylo nastolatkiem.

    #3808745

    ulaluki

    Szpilki Z punktu widzenia dorosłej osoby i doświadczeń, czy przeniesienie do innej klasy jest dobrym pomysłem?

    Tutaj na miejscu wychowawców, dyrekcji, pomyślałabym na rozrzuceniu tych trzech dziewcząt, po róznych klasach, każda w innej.
    Nie wiem jednak, czy to by zdało egzamin.

    Rozmowa z rodzicami na pewno, no ale rodzice też różni.

    #3808746

    chilli

    Zamieszczone przez ulaluki
    Szpilki Z punktu widzenia dorosłej osoby i doświadczeń, czy przeniesienie do innej klasy jest dobrym pomysłem?

    nie wiem.
    ja musialam zmienic szkole :Fiu fiu:



    #3808747

    ulaluki

    Zamieszczone przez szpilki
    nie wiem.
    ja musialam zmienic szkole :Fiu fiu:

    No ale zmiana szkoły też wiele chyba nie dała?

    Ja sama nie wiem, czy to jest dobrym rozwiązaniem.
    Boję się o Konrada, czy też nie będzie odizolowany, chociaż on już coraz lepiej sobie radzi w kontaktach z dziećmi.
    Bliźniaki mają siebie i inne charaktery.

    #3808748

    chilli

    Zamieszczone przez ulaluki
    No ale zmiana szkoły też wiele chyba nie dała?

    w nowej szkole teoretycznie mialam czystka kartke (poza nazwiskiem) i w sumie tam mi bylo lepiej.
    inna sprawa ze ze tak ujme wiecej oryginalow bylo w tej konkretnej klasie.
    i mieszkalam na osiedlu obok.

    edit: w pierwszej szkole mialam glownie kolezanki i kolegow z podworka i przedszkola – gdzie rodzice sie znali jak lyse konie i w sumie do momentu kiedy opuscilam miasto rodzinne mialam mniej lub bardziej z nimi na pienku (starymi i mlodymi)

    pytanie do awkaminskiej: czy kolezanki i koledzy J wiedza czym sie zajmujesz?

    #3808749

    awkaminska

    Zamieszczone przez kaja26
    czy wychowawca klasy i pedagog nie mogą zoorganizować spotkania Ty-rodzice tych dziewczyn, ewentualnie też dziewczyny
    czy rodzice tych dziewczyn wiedzą o problemie?

    raczej niewskazane :(… pierwszą osobą którą poprosiłam o pomoc była zaprzyjaźniona nauczycielka ze szkoły, obecnie na ciążowym zwolnieniu… ona napiała że z dziewczynami nie ma co gadać… ufam jej bo zna dziewczyny, szkołę, określiła je że „puste, wstydzące się swoich rodziców, a rodzice kupują ich miłość ciuchami”…. kazała iść do pedagożki i wychowawczyni… z klasą ani z dziewczynami odradzała rozmowy…. Ja na ognisku na koniec 6 klasy widziałam te mamy i ich zachwyt jak wielu mają przyjaciół i jak spotykają się u jednej w przyczepie…. (to w tej przyczepie gadają międzyinnymi o długoścuach penisów i tego typu są tam gadki)…

    #3808750

    chilli

    Zamieszczone przez awkaminska
    określiła je że „puste, wstydzące się swoich rodziców, a rodzice kupują ich miłość ciuchami”….

    stad wlasnie moje pytanie czy koleżanki J wiedza czym sie zajmujesz?



    #3808751

    vieshack

    byłam outsiderem przez całe LO
    w klasie trzymałam się z jedną dziewczyną
    poza szkołą miałam bujne znajomości i życie towarzyskie
    klasa to był zupełnie inny klimat, młodzi yuppies 😉
    mnie i koleżankę traktowali jak ewenement, dwie dziwne postacie, kolega potrafił spytać nas: „ej brudy, a Wy jedziecie na wycieczkę?” (brudy z powodu grunge’owo- hippisowskiego stylu) i podobne kwiatki.
    nie mam żadnych fajnych wspomnien związanych ze szkołą do której uczęszczałam, nie byłam na żadnej osiemnastce w klasie, zero wspólnych imprez, zero porozumienia….
    bywało to męczące, ale towarzysko realizowałam się gdzie indziej więc aż tak mi to nie przeszkadzało…

    nie wiem jaka jest Twoja Jagoda, Ty wiesz jak ona sobie z tym radzi…
    Jeśli byłabym w podobnej sytuacji, spytałabym mojej córki jak ona to widzi dalej – czy wolałaby przenieść się do innej klasy.
    jej zdanie byłoby dla mnie najważniejsze w tej sprawie

    #3808752

    awkaminska

    Zamieszczone przez szpilki
    zanim dotarlam do liceum juz bylam zaprawiona w bojach ale jeszcze nie mialam w dupie. jeszcze mnie bolalo, ze wlasnie ktos na moich plecach wchodzi do jajkiejs socjety a potem ja wypadam na out.
    Cale liceum pracowalam pod swoim nazwiskiem (nadal nazwiskiem obciazonym) i bylam posadzana o to ze zadzieram nosa (to mniej wiecej tak jak po 3 latach bycia modem nagle mi wladza odbila ;)), specjalnie pracuje zeby unikac szkoly, zeby miec wlasna kase i inne tego typu brednie.

    i koszmarem mojego zycia jest to, ze ktores z moich dzieci bedzie outsiderem.
    bo ja juz sie potrafie zdystansowac – ale pamietam jak to cholernie bolało jak sie było nastolatkiem.

    myślę że J. trochę zadziera nosa (może) albo tak jest odbierana jej niezależność…. ale żadne zachowanie nie powinno być powodem do ostarcyzmu, chyba że takie jakie reprezenuje „elita” z historii J.

    sama też przeszłam „szkołę”… ale była przeciwieństwem J. zakompleksiona, mała, słabo się ucząca (potem odbiło w mi w 2 -gą stronę jestem pewną siebie ambitną kobietą o z lekka zawyżonym poczuciem własnej wartości… a od czasów LSP także b. dobrze się uczącą ;))… ale jestem wstanie zrobić dużo by moje dzieci tego nieprzechodziły, choć w otoczeniu widzę że z tych dziewczyn co były „poza” wyrastają świetne kobietki a „gwiazdy” gasną …)…



    #3808753

    awkaminska

    Zamieszczone przez szpilki
    stad wlasnie moje pytanie czy koleżanki J wiedza czym sie zajmujesz?

    nie wiem czy wiedzą… jedna kiedyś była u nas i nawet widziała jak coś rysowałam i pytała co rysuję….

    #3808754

    k8-77

    ło, matko…

    napisze jako matka – nauczycielka (podobno takie sa najgorsze): wytrzymałas dlugo. w tym momencie powinnas rozpętać piekło. cala klasa (nie tylko J. czy te 3 dziewczynki) powinna byc pod nadzorem psychologa i pedagoga. jesli to konieczne powinni miec tez psychologa z zewnatrz (sa takie szkolenia dla uczniow), dyrektor szkoly powinien o tej sytuacji dawno wiedziec, powinny byc podejmowane jakies kroki w celu naprawienia sytuacji (co powinno byc udokumentowane jakimis pismami wewnatrzszkolnymi). czy na zebraniach rodzicow ten temat byl poruszany?

    dla mnie to totalne zaniedbanie ze strony szkoly.

    i jako mama, ktora boi sie o swojego problemowego syna: ja bym dziecko przeniosła tam, gdzie mu bedzie lepiej. dla mnie te sytuacje, ktore opisalas, sa straszne.

    ja mialam fuksa – wiek dojrzewania (koniec podstawowki i liceum) spedzilam wśrod odjechanych rowieśnikow. wszyscy nosili glany/ sukienki do ziemi/ warkoczyki/ irokezy. bosko.

    z racji swojego fuksa i jednoczesych obserwacji mojego dziecka i jego rowiesnikow – bardzo sie o niego boje. boje sie sytuacji, o ktorych pisalas.

    #3808755

    awkaminska

    Zamieszczone przez vieshack
    byłam outsiderem przez całe LO
    w klasie trzymałam się z jedną dziewczyną
    poza szkołą miałam bujne znajomości i życie towarzyskie
    klasa to był zupełnie inny klimat, młodzi yuppies 😉
    mnie i koleżankę traktowali jak ewenement, dwie dziwne postacie, kolega potrafił spytać nas: „ej brudy, a Wy jedziecie na wycieczkę?” (brudy z powodu grunge’owo- hippisowskiego stylu) i podobne kwiatki.
    nie mam żadnych fajnych wspomnien związanych ze szkołą do której uczęszczałam, nie byłam na żadnej osiemnastce w klasie, zero wspólnych imprez, zero porozumienia….
    bywało to męczące, ale towarzysko realizowałam się gdzie indziej więc aż tak mi to nie przeszkadzało…

    nie wiem jaka jest Twoja Jagoda, Ty wiesz jak ona sobie z tym radzi…
    Jeśli byłabym w podobnej sytuacji, spytałabym mojej córki jak ona to widzi dalej – czy wolałaby przenieść się do innej klasy.
    jej zdanie byłoby dla mnie najważniejsze w tej sprawie

    heh mając 12-13 late jeszcze zawcześnie na pewną siebie postwę stylową ale J. już nosi białe (dla przekory biale) glany i mówi że podoba jej się styl zmieszania emo z punkiem ;)… gra wszkole muzycznej na gitarze, jest inna.. ma zainetersowania (inne niż „starsi chłopcy” „penisy” i „ciuchy”) wie co to „ikona” i słucha muzyki klasycznej…. Ma koleżnaki poza klasą (może nie jest to bujne życie towarzyskie ale ma osoby które ją rozumieją)….

    pytałam J. powiedziała że ma przyjaciół poza i poradzi sobie… choć chętnei zmieniła by klasę, ale tamta klsa ma fatalny plan lekcji który kolidował by ze szkołą muzyczną… J powiedziała że „wytrzyma dla szkoły muzycznej” a jak będzę bardzo źle to po 1 kalasie przeniesie się do tamtej kalsy (chyba że „gwiazdy” niezdadzą i zostaną w 1 klasie;) a to nie jest takie nierealne w przypadku 1 z nich)

    chyba jest coś tak jak piszesz (to co wyboldowałam) tak określa to Jagoda, choć ostatnio po wf-ie miała łzy w oczach (łez „elita” nei widziała na szczęście…)

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 129)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close