mobing w szkole (wśród uczniów)

nie piszę w gimnazjum choć na chwilę obecną jest to 1 klasa gimnazjum.

wiem że się rozpisałam ale niepotrafiłam któcej a problem poważny (chyba) (za to przynam że cały tekst wrzuciłam do edytora by błedy spawrdził byście były w stanie to przeczytać :roll:)

Problem trwa w zasadzie od 1 klasy podstawówki (czyli 7-8 letnie grupa którą nazwę “elitą” stosowała mobing !!!!:eek: (J. zna dziewczynę która po 1 klasie przeniosła się do innej bo niewytrzymała)

byłam już u pani pedagog, była J., była u pni wychowawczyni i pani pedagog pani od WF-u która jako pierwsza nauczycielka zwróciła uwagę na problem… nie wiem czy sobie poradzą??? od pani pedago usłyszałam że będzie próbować i że to trudna pod tym względem klasa bo nie jestem piewrszą mamą…

J. trafiła do klasy 2 lata temu, w klasie była odrzucona przez wszystkich N., totalnie zagubiona, zakompleksiona, J. “na dzień dobry” usłyszała że tamta to taka a taka i nie należy się z nią zadawać…. Ale (niestety bo wyszło to źle dla J.) J. ma własne zdanie i się zaprzyjaźniła z N. co spowodowało że sama znalazła się poza marginesem :(… (od pani pedagog usłyszałam że po latach pracy nad N. dopiero gdy pojawiła się J. pani pedagog mogła przestać pracować nad N.))

później zaprzyjaźniła się z jeszcze z S. i sprawiła że N. i S. (choć się nie cierpiały zaprzyjaźniły się…. i odrzuciły: J. została sama i spadła na pozycję N.() (S. moim zdaniem ma potrzebę?*posiadania kogoś?*na wyłączność, kogoś kto ma dużo czasu dla S. a J. lubi mieć wiele znajomych + biegałą w tygdoniu do szkoły muzycznej dlatego N. okzazała się?*być?*jakby lepsza w tej materii:zawsze miała czas dla S.)…. później nastąpił podział klasy S. poszła w gimnazjum do klasy z innym językiem… ale N. jakby zyskała przychylność “elity” i boi się za bardzo być z J., boi się trafić na dawną pozycję choć obecna jej pozycja jest wynikiem tylko tego że “elita” chce zrobić wszystko by J. była sama a przez to słabsza, przez to łatwiej jej dokuczyć…

…. generalnie w klasie są 3 dziewczyny które ?rządzą?, jak wyrazisz swoje zadanie (odmienne niż ich zdanie) jesteś WRÓG i należy ciebie tępić…. są perfidne i robią to tak by nikt nie mógł się przyczepić bo nie ma wyzwisk, tylko teoretycznie nieszkodliwe drobiazgi (nic zabronionego więc nawet sprawowanie nie może być obniżone)… (dla ciekawości napiszę że mama jednej z nich była u pani pedagog że 2 pozostałe dokuczają…)…. w gimnazjum przyszły nowe dziewczyny do klasy i choć nie zdążyły zamienić słowa z J. już trafiły do zespołu dokuczającego (nawet dziewczyna “totalnie wolny elektron” potrafi się przyłączać choć taka niby luzaczka co powtarza 1 klasę z powodu -chyba- wagarów)…

apogeum było na wf-ie przy podziale na grupy J. stała sama a 9 dziewczyn po drugiej stronie (nawet N. której J. pomogła :(), nikt nie odbijał piłki rzuconej przez J. .. + jeszcze kilka innych zachowań które zaniepokoiły wf-istkę…

to są drobiazgi… dzięki Bogu J. mi o wszystko mówi (chyba o wszystkim bo nawet o tym że koleżanki gadają z kolegami i długości ich penisów -od tak dowiedziała się gdy jedna z 3 w chwili słabości jej się zwierzała- więc skoro o takich rzeczach mi J. Opowiada to chyba o wszystkim :Hmmm…:), na szczęście ma serdeczne, niezakompleksione przyjaciółki w równoległej klasie, które są dla niej wsparciem…

generalnie klasa pod przewodnictwem 3 gwiazd (“elity”) potrafi dokuczać na różne sposoby: ciuchy, a tata to Rumcajs (kiedyś mój mąż nieogolony poszedł po lekcje do jednej z 3 gwiazd i tam tak określił go do swojej córki ojciec dziewczynki a “Rumcajs” w slangu młodzieży to menel najgorszy :Strach:)…. na wystawie antropologicznej ktoś wskazując na neandertalczyków krzyczał “tata J.” i przy wtórze radości ktoś inny pokazując neandertalkę “a to jej mama”… (ludzie w tej klasie są gotowi zrobić wiele by nie wypaść poza margines:()… kiedyś J. usłyszała “twoi rodzice na ciebie skąpią bo masz duży dom a nie masz fajnych ciuchów “…. brak reakcji powoduje znajdowanie innych docinek, ale trudni mieć od tak ?na poczekaniu? odpowiednią reakcję…. w niektórych przypadkach nie wiemy z J, czy coś było przypadkiem czy celowym działaniem np. przeszkadzanie na lekcji gdy odpowiadała na ocenę akurat J.???? gdy klasa odpowiadała na było cicho a gdy zaczęła odpowiadać ona nagle zaczął się hałas… :(…. nawet chłopcy siedzący w ławce za nią potrafią ostentacyjnie maxymalnie odsunąć się z ławką do tyłu TO JEST CHORE!!!!!! (to są drobne gesty, do których zasadzie nie można się przyczepić ale jak spojrzeć całościowo to układa się w celowe działanie mające na celu dokuczyć :(, poniżyć :(, podlizać się “elicie” ….. zniszczyć :()…

J. święta nie jest , ma swoje zdanie, ma często muchy w nosie, ale nie odwraca się od potrzebujących (przykład z J.), potrafi się świetnie bawić, być energiczna i radosna, wrażliwa, ma duźo (jak na ten wiek) zainteresowań, nie przejmuje się ciuchami a przynajmniej ma swój styl (chyba że za bardzo jej się do tych ciuchów klasa czepia :(), dobrze się uczy (także w szkole muzycznej od kiedy jest na gitarze, -niektóre z Was pamiętają “przygody ze znienawidzonymi skrzypcami” jakie miałyśmy-)… potrafi pracować w zespole (jeśli ten zespół chce z nią współpracować)… i ma na tyle mocy charakter by się nie poddać, ale ile wytrzyma???? a jeśli pani pedagog i wychowawczyni (też z pedagogicznym wykształceniem) nie dadzą sobie rady i ja przeniosę J. do innej klasy (bo wtedy stanę na rzęsach by przenieść) co się stanie gdy ofiarą stanie się słabsza osoba??? Jak daleko ta klasa się posunie (na razie są niewinne teksty tylko ?TYLKO albo AŻ?)… ja jestem blisko mojego dziecka, pracuję w domu i jak wraca zaraz wiem co było w szkole, pytam zawsze też o atmosferę.. ale co jak ofiara nie będzie miała w domu wsparcia??? do czego taka klas może doprowadzić te grzeczne dziewczynki z tzw. (chyba) “normalnych rodzin”????

i czy jest szansa na zmiany w klasie skoro to trawa już tak długo!! Dlaczego nikt nie zadziałał wcześniej????

może macie pomysły na rozwiązanie problemu??? (ponad 2 lata temu rewelacyjnie doradzałyście mi by pozwolić J. niegrać na skrzypcach, dziecko odżyło, uczy się świetnie, nabrało pewności siebie i gra na ukochanej gitarze)

128 odpowiedzi na pytanie: mobing w szkole (wśród uczniów)

chilli2010-09-21 18:20:30

opisałaś moj nightmare

kaja262010-09-21 18:26:13

czy wychowawca klasy i pedagog nie mogą zoorganizować spotkania Ty-rodzice tych dziewczyn, ewentualnie też dziewczyny
czy rodzice tych dziewczyn wiedzą o problemie?

chilli2010-09-21 18:27:58

a teraz se napisze wiecej.
zmienialam szkole w 5 klasie podstawowki – wiec bycia na oucie nie jest mi obce.
do tego na dobitke albo bylam chora albo za granica wiec mialam tony nieobecnosci – czasy jakie byly kazdy pamieta – jak sie ktos nie daj boze dorobil to mial przegwizdane. a jak mial do tego partyjne tradycje rodzinne i znane lokalnie nazwisko to wlasciwie byl z wyrokiem.

nigdy nie mialam problemow a opanowaniem dowolnie duzego materialu w dowolnie krotkim czasie – efekt uboczny mobbingu ze strony nauczycieli “o nie bylo cie 3 m-ce – w przyszly pautek masz zaliczenie materialu” i tak z 8 przedmiotow 😉

zanim dotarlam do liceum juz bylam zaprawiona w bojach ale jeszcze nie mialam w dupie. jeszcze mnie bolalo, ze wlasnie ktos na moich plecach wchodzi do jajkiejs socjety a potem ja wypadam na out.
Cale liceum pracowalam pod swoim nazwiskiem (nadal nazwiskiem obciazonym) i bylam posadzana o to ze zadzieram nosa (to mniej wiecej tak jak po 3 latach bycia modem nagle mi wladza odbila ;)), specjalnie pracuje zeby unikac szkoly, zeby miec wlasna kase i inne tego typu brednie.

i koszmarem mojego zycia jest to, ze ktores z moich dzieci bedzie outsiderem.
bo ja juz sie potrafie zdystansowac – ale pamietam jak to cholernie bolalo jak sie bylo nastolatkiem.

ulaluki2010-09-21 18:35:10

Szpilki Z punktu widzenia dorosłej osoby i doświadczeń, czy przeniesienie do innej klasy jest dobrym pomysłem?

Tutaj na miejscu wychowawców, dyrekcji, pomyślałabym na rozrzuceniu tych trzech dziewcząt, po róznych klasach, każda w innej.
Nie wiem jednak, czy to by zdało egzamin.

Rozmowa z rodzicami na pewno, no ale rodzice też różni.

chilli2010-09-21 18:36:24

Zamieszczone przez ulaluki:Szpilki Z punktu widzenia dorosłej osoby i doświadczeń, czy przeniesienie do innej klasy jest dobrym pomysłem?

nie wiem.
ja musialam zmienic szkole :Fiu fiu:

ulaluki2010-09-21 18:41:06

Zamieszczone przez szpilki:nie wiem.
ja musialam zmienic szkole :Fiu fiu:

No ale zmiana szkoły też wiele chyba nie dała?

Ja sama nie wiem, czy to jest dobrym rozwiązaniem.
Boję się o Konrada, czy też nie będzie odizolowany, chociaż on już coraz lepiej sobie radzi w kontaktach z dziećmi.
Bliźniaki mają siebie i inne charaktery.

chilli2010-09-21 18:45:58

Zamieszczone przez ulaluki:No ale zmiana szkoły też wiele chyba nie dała?

w nowej szkole teoretycznie mialam czystka kartke (poza nazwiskiem) i w sumie tam mi bylo lepiej.
inna sprawa ze ze tak ujme wiecej oryginalow bylo w tej konkretnej klasie.
i mieszkalam na osiedlu obok.

edit: w pierwszej szkole mialam glownie kolezanki i kolegow z podworka i przedszkola – gdzie rodzice sie znali jak lyse konie i w sumie do momentu kiedy opuscilam miasto rodzinne mialam mniej lub bardziej z nimi na pienku (starymi i mlodymi)

pytanie do awkaminskiej: czy kolezanki i koledzy J wiedza czym sie zajmujesz?

awkaminska2010-09-21 18:46:35

Zamieszczone przez kaja26:czy wychowawca klasy i pedagog nie mogą zoorganizować spotkania Ty-rodzice tych dziewczyn, ewentualnie też dziewczyny
czy rodzice tych dziewczyn wiedzą o problemie?

raczej niewskazane :(… pierwszą osobą którą poprosiłam o pomoc była zaprzyjaźniona nauczycielka ze szkoły, obecnie na ciążowym zwolnieniu… ona napiała że z dziewczynami nie ma co gadać… ufam jej bo zna dziewczyny, szkołę, określiła je że “puste, wstydzące się swoich rodziców, a rodzice kupują ich miłość ciuchami”…. kazała iść do pedagożki i wychowawczyni… z klasą ani z dziewczynami odradzała rozmowy…. Ja na ognisku na koniec 6 klasy widziałam te mamy i ich zachwyt jak wielu mają przyjaciół i jak spotykają się u jednej w przyczepie…. (to w tej przyczepie gadają międzyinnymi o długoścuach penisów i tego typu są tam gadki)…

chilli2010-09-21 18:48:38

Zamieszczone przez awkaminska: określiła je że “puste, wstydzące się swoich rodziców, a rodzice kupują ich miłość ciuchami”….

stad wlasnie moje pytanie czy koleżanki J wiedza czym sie zajmujesz?

vieshack2010-09-21 18:54:34

byłam outsiderem przez całe LO
w klasie trzymałam się z jedną dziewczyną
poza szkołą miałam bujne znajomości i życie towarzyskie
klasa to był zupełnie inny klimat, młodzi yuppies 😉
mnie i koleżankę traktowali jak ewenement, dwie dziwne postacie, kolega potrafił spytać nas: “ej brudy, a Wy jedziecie na wycieczkę?” (brudy z powodu grunge’owo- hippisowskiego stylu) i podobne kwiatki.
nie mam żadnych fajnych wspomnien związanych ze szkołą do której uczęszczałam, nie byłam na żadnej osiemnastce w klasie, zero wspólnych imprez, zero porozumienia….
bywało to męczące, ale towarzysko realizowałam się gdzie indziej więc aż tak mi to nie przeszkadzało…

nie wiem jaka jest Twoja Jagoda, Ty wiesz jak ona sobie z tym radzi…
Jeśli byłabym w podobnej sytuacji, spytałabym mojej córki jak ona to widzi dalej – czy wolałaby przenieść się do innej klasy.
jej zdanie byłoby dla mnie najważniejsze w tej sprawie

awkaminska2010-09-21 18:57:54

Zamieszczone przez szpilki:zanim dotarlam do liceum juz bylam zaprawiona w bojach ale jeszcze nie mialam w dupie. jeszcze mnie bolalo, ze wlasnie ktos na moich plecach wchodzi do jajkiejs socjety a potem ja wypadam na out.
Cale liceum pracowalam pod swoim nazwiskiem (nadal nazwiskiem obciazonym) i bylam posadzana o to ze zadzieram nosa (to mniej wiecej tak jak po 3 latach bycia modem nagle mi wladza odbila ;)), specjalnie pracuje zeby unikac szkoly, zeby miec wlasna kase i inne tego typu brednie.

i koszmarem mojego zycia jest to, ze ktores z moich dzieci bedzie outsiderem.
bo ja juz sie potrafie zdystansowac – ale pamietam jak to cholernie bolało jak sie było nastolatkiem.

myślę że J. trochę zadziera nosa (może) albo tak jest odbierana jej niezależność…. ale żadne zachowanie nie powinno być powodem do ostarcyzmu, chyba że takie jakie reprezenuje “elita” z historii J.

sama też przeszłam “szkołę”… ale była przeciwieństwem J. zakompleksiona, mała, słabo się ucząca (potem odbiło w mi w 2 -gą stronę jestem pewną siebie ambitną kobietą o z lekka zawyżonym poczuciem własnej wartości… a od czasów LSP także b. dobrze się uczącą ;))… ale jestem wstanie zrobić dużo by moje dzieci tego nieprzechodziły, choć w otoczeniu widzę że z tych dziewczyn co były “poza” wyrastają świetne kobietki a “gwiazdy” gasną …)…

awkaminska2010-09-21 19:00:21

Zamieszczone przez szpilki:stad wlasnie moje pytanie czy koleżanki J wiedza czym sie zajmujesz?
nie wiem czy wiedzą… jedna kiedyś była u nas i nawet widziała jak coś rysowałam i pytała co rysuję….

k8-772010-09-21 19:11:32

ło, matko…

napisze jako matka – nauczycielka (podobno takie sa najgorsze): wytrzymałas dlugo. w tym momencie powinnas rozpętać piekło. cala klasa (nie tylko J. czy te 3 dziewczynki) powinna byc pod nadzorem psychologa i pedagoga. jesli to konieczne powinni miec tez psychologa z zewnatrz (sa takie szkolenia dla uczniow), dyrektor szkoly powinien o tej sytuacji dawno wiedziec, powinny byc podejmowane jakies kroki w celu naprawienia sytuacji (co powinno byc udokumentowane jakimis pismami wewnatrzszkolnymi). czy na zebraniach rodzicow ten temat byl poruszany?

dla mnie to totalne zaniedbanie ze strony szkoly.

i jako mama, ktora boi sie o swojego problemowego syna: ja bym dziecko przeniosła tam, gdzie mu bedzie lepiej. dla mnie te sytuacje, ktore opisalas, sa straszne.

ja mialam fuksa – wiek dojrzewania (koniec podstawowki i liceum) spedzilam wśrod odjechanych rowieśnikow. wszyscy nosili glany/ sukienki do ziemi/ warkoczyki/ irokezy. bosko.

z racji swojego fuksa i jednoczesych obserwacji mojego dziecka i jego rowiesnikow – bardzo sie o niego boje. boje sie sytuacji, o ktorych pisalas.

awkaminska2010-09-21 19:12:54

Zamieszczone przez vieshack:byłam outsiderem przez całe LO
w klasie trzymałam się z jedną dziewczyną
poza szkołą miałam bujne znajomości i życie towarzyskie
klasa to był zupełnie inny klimat, młodzi yuppies 😉
mnie i koleżankę traktowali jak ewenement, dwie dziwne postacie, kolega potrafił spytać nas: “ej brudy, a Wy jedziecie na wycieczkę?” (brudy z powodu grunge’owo- hippisowskiego stylu) i podobne kwiatki.
nie mam żadnych fajnych wspomnien związanych ze szkołą do której uczęszczałam, nie byłam na żadnej osiemnastce w klasie, zero wspólnych imprez, zero porozumienia….
bywało to męczące, ale towarzysko realizowałam się gdzie indziej więc aż tak mi to nie przeszkadzało…

nie wiem jaka jest Twoja Jagoda, Ty wiesz jak ona sobie z tym radzi…
Jeśli byłabym w podobnej sytuacji, spytałabym mojej córki jak ona to widzi dalej – czy wolałaby przenieść się do innej klasy.
jej zdanie byłoby dla mnie najważniejsze w tej sprawie

heh mając 12-13 late jeszcze zawcześnie na pewną siebie postwę stylową ale J. już nosi białe (dla przekory biale) glany i mówi że podoba jej się styl zmieszania emo z punkiem ;)… gra wszkole muzycznej na gitarze, jest inna.. ma zainetersowania (inne niż “starsi chłopcy” “penisy” i “ciuchy”) wie co to “ikona” i słucha muzyki klasycznej…. Ma koleżnaki poza klasą (może nie jest to bujne życie towarzyskie ale ma osoby które ją rozumieją)….

pytałam J. powiedziała że ma przyjaciół poza i poradzi sobie… choć chętnei zmieniła by klasę, ale tamta klsa ma fatalny plan lekcji który kolidował by ze szkołą muzyczną… J powiedziała że “wytrzyma dla szkoły muzycznej” a jak będzę bardzo źle to po 1 kalasie przeniesie się do tamtej kalsy (chyba że “gwiazdy” niezdadzą i zostaną w 1 klasie;) a to nie jest takie nierealne w przypadku 1 z nich)

chyba jest coś tak jak piszesz (to co wyboldowałam) tak określa to Jagoda, choć ostatnio po wf-ie miała łzy w oczach (łez “elita” nei widziała na szczęście…)

awkaminska2010-09-21 19:34:32

Zamieszczone przez k8_77:napisze jako matka (…) w tym momencie powinnas rozpętać piekło. cala klasa (nie tylko J. czy te 3 dziewczynki) powinna byc pod nadzorem psychologa i pedagoga. jesli to konieczne powinni miec tez psychologa z zewnatrz (sa takie szkolenia dla uczniow),
też uważam że takie zajęcia były by genialne (ale niestey na g.wychowawczej lub na jakichś lekcjach np. zajęcia artstyczne, muzyka, plastyka,religia, na tych mniej ważnych) by nie było że ktoś musi iść do domu i nie może zostać (no i ze względu na J. która ma równolegle drugą szkołę)…
Zamieszczone przez k8_77:dyrektor szkoly powinien o tej sytuacji dawno wiedziec, powinny byc podejmowane jakies kroki w celu naprawienia sytuacji (co powinno byc udokumentowane jakimis pismami wewnatrzszkolnymi).
ech. wątpię czy p. dyrektor by zareagowała 🙁 🙁 🙁
Zamieszczone przez k8_77:czy na zebraniach rodzicow ten temat byl poruszany?
mógł być jeszcze przez mamę N. ale w taki sposób że narobiła sobie taką opinię że niepojawia się na wywadówkach (bo ją inen mamy wzrokiem zabijają) tylko indywidualnie się spotyka z wychowawcą :(, może było to poruszane w inny sposób a N. jest dość specyficznym dzieckiem…
Zamieszczone przez k8_77:dla mnie to totalne zaniedbanie ze strony szkoly.
pytanie mojego męża było do mnie “dlaczego pedagog rok temu nic niezrobił wiedząc że w tej klasie są problemy?”… a może dopiero ja potrafiłam to zobaczyć i pokazać jako szerszy problem??? mam nadzieję że niezostanę zaszufladkowana jak mama N. (ta szkoła będzie towarzyszyć jeszcze Dagnie więc ejstem z nią związana na najbliższe 13 lat :() i że coś ktoś zrobi…
Zamieszczone przez k8_77: jako mama, ktora boi sie o swojego problemowego syna: ja bym dziecko przeniosła tam, gdzie mu bedzie lepiej. dla mnie te sytuacje, ktore opisalas, sa straszne.
już rozmawiałam o tym z J. ale plan lekkcji inen klasy koliduje z szk. muzyczną + pani pedagog z góry powiedziała że to nie rozwiązanie problemu. :(….

Zamieszczone przez k8_77:ja mialam fuksa – wiek dojrzewania (koniec podstawowki i liceum) spedzilam wśrod odjechanych rowieśnikow. wszyscy nosili glany/ sukienki do ziemi/ warkoczyki/ irokezy. bosko.
ja aż tak odjechan nie byłam mimo LSP wspominam tę szkołę SUPER!!!! nieprzejmowałam się tym co mdne obciachem było ubirać to co noszą wszystcy dookoła na ulicy, trzeba było się wyróżniać.. a już na studiach wracało się z grafiki z rękami w farbie drukarskiej zatłoczonym autobusem…

domi2010-09-21 19:37:55

Aga, współczuję i cholera nie wiem, co doradzić. 🙁
Ja też w podstawówce byłam outsiderem. Rodzice – własna firma, moja mama ciągle za granicą, ja w ciuchach, których nie miał nikt inny, mająca mnóstwo zajęć pozalekcyjnych, szkoła muzyczna, a do tego jeszcze gówniara młodsza o rok (poszłam wcześniej) i jedna z najlepszych w szkole.
Najbardziej przerąbane miałam przez tę firmę 😀
Moi rodzice zawsze mi powtarzali, że trzeba mieć własne zdanie, a to, że grupa coś robi, niekoniecznie oznacza, że ja też muszę. Chyba za to najbardziej jestem im wdzięczna. Z tego punktu widzenia są dobre strony takiej pozycji (jeżeli w ogóle można mówić o jakichkolwiek), bo dzięki temu w praktyce nauczyłam się walczyć o swoje, mieć swoje zdanie, nie bać się go wyrażać. Z czasem zostało to docenione, a korzyści z tego mam do dzisiaj. Ale też sobie zadaję pytanie, co z tymi, którzy nie mają wsparcia, którzy są słabsi itp….

chilli2010-09-21 19:45:22

samo posiadanie matki artystki ilustrujacej ksiazki (chocby to byla ksiazka telefoniczna) + granie w szkolnym bandzie wystarczy do wystawienia poza kolko przecietniakow.

jakbys klaskala u rubika, a J musiala chodzic z toba na koncerty bylaby git do pocieszania 😉

karma.
poprawka – polska karma.

awkaminska2010-09-21 19:48:33

Zamieszczone przez Domi:Aga, współczuję i cholera nie wiem, co doradzić. 🙁
Ja też w podstawówce byłam outsiderem. Rodzice – własna firma, moja mama ciągle za granicą, ja w ciuchach, których nie miał nikt inny, mająca mnóstwo zajęć pozalekcyjnych, szkoła muzyczna, a do tego jeszcze gówniara młodsza o rok (poszłam wcześniej) i jedna z najlepszych w szkole.
Najbardziej przerąbane miałam przez tę firmę 😀
Moi rodzice zawsze mi powtarzali, że trzeba mieć własne zdanie, a to, że grupa coś robi, niekoniecznie oznacza, że ja też muszę. Chyba za to najbardziej jestem im wdzięczna. Z tego punktu widzenia są dobre strony takiej pozycji (jeżeli w ogóle można mówić o jakichkolwiek), bo dzięki temu w praktyce nauczyłam się walczyć o swoje, mieć swoje zdanie, nie bać się go wyrażać. Z czasem zostało to docenione, a korzyści z tego mam do dzisiaj. Ale też sobie zadaję pytanie, co z tymi, którzy nie mają wsparcia, którzy są słabsi itp….

🙁 jak ktoś chce się przyczepić to przyczepi się zawsze “masz złę ciuchy” “masz brzydkei ciuchy” “uczysz się źle” “kujon”””masz pieniądze” “nie masz pieniędzy”…. generalnie ztego co widzę “Broń Booże mieć?*własne zdanie, osobowość, wyróżniać się”…. :(…. większość ludzi z “out” których znam doskole sobie radzi i to podkreślam J. Ale co się dzieje z tymi bez wsparcia???

awkaminska2010-09-21 19:58:46

Zamieszczone przez szpilki:samo posiadanie matki artystki ilustrujacej ksiazki (chocby to byla ksiazka telefoniczna) + granie w szkolnym bandzie wystarczy do wystawienia poza kolko przecietniakow.

jakbys klaskala u rubika, a J musiala chodzic z toba na koncerty bylaby git do pocieszania 😉

karma.
poprawka – polska karma.

obawiem się że klasa J. jest daleko poza Rubikiem ;)… to też było by BE 😉

“matka atystka” ja się nie czuję taką ale podobno widać i jak J. powiedziała na ognisku na koniec 6 klasy wyróżniałam się cokolwiek wśród mam ;)… i rzeczywiście przyznam że czułam na sobie spojżenie szczególnie mamy jednej z “przywódczyń” takie spojżenie wiecie, tak jak na dziwnego kogoś patrzyła (a ja byłam tylko w czerwonej bluzce i bojówkach moro, nic dziwnego, nielicząc że przy włosach krótkich mam zostawiony cienki warkoczyk, pozostałość długich włosów ;), kurcze jak dobrze że niamiałam już niebieskiego pasemka :Śmiech::Śmiech::Śmiech:)…

k8-772010-09-21 21:22:35

Zamieszczone przez awkaminska:

ech. wątpię czy p. dyrektor by zareagowała 🙁 🙁 🙁

MUSI zareagować, prawnie jest odpowiedzialna za to, co dzieje sie w szkole na kazdym szczeblu jej funkcjonowania. poza tym istnieje cos takiego jak nadzor pedagogiczny (kuratorium) – samo zasygnalizowanie takiego problemu sprowadziloby lawine. ale rozumiem, ze mając mlodsze dzieci nie za bardzo chcesz sie w cos takiego angazowac.

mialam kiedys scysję z panią przedszkolanka. kilka razy probowalam sie z nia dogadac – bezskutecznie. uzbroilam sie w statut przedszkola (z haslami: kazde dziecko ma prawo… itp.), wyskrobalam pisemko i – pewna przegranej, ale jednoczesnie doprowadzona do bialej goraczki – udalam sie do dyrekcji. kobieta okazala sie bardzo ok, PRZEPROSIŁA mnie, ze nie zauwazyla problemu, obiecala monitorowac sytuacje. uspokoilo sie.
bardzo sie balam tej rozmowy, tego, jak mlody bedzie traktowany przez przedszkolankę. teraz wiem, ze za dlugo znosilam zachowanie wobec mojego dziecka – moglam wczesniej podejsc do dyr. oszczedzajac jemu i sobie nerwow.

moze wiec warto sprobowac?

awkaminska2010-09-21 21:41:43

Zamieszczone przez k8_77:MUSI zareagować, prawnie jest odpowiedzialna za to, co dzieje sie w szkole na kazdym szczeblu jej funkcjonowania. poza tym istnieje cos takiego jak nadzor pedagogiczny (kuratorium) – samo zasygnalizowanie takiego problemu sprowadziloby lawine. ale rozumiem, ze mając mlodsze dzieci nie za bardzo chcesz sie w cos takiego angazowac.

u nas sprcyficzna p. dyrektor. wrrrr kiedyś chciałąm coś jej się spytać to mnie potraktowałą jak gówniarę jak uczennicę wrrrrr i tak traktuje większość podwłądnych nauczycieli wrrrrr

Zamieszczone przez k8_77:mialam kiedys scysję z panią przedszkolanka. kilka razy probowalam sie z nia dogadac – bezskutecznie. uzbroilam sie w statut przedszkola (z haslami: kazde dziecko ma prawo… itp.),
prawo dziecka do własnego zdania do odmeinneości w przypadku J. jest łąmane przez rówieśników :(…
Zamieszczone przez k8_77:wyskrobalam pisemko i – pewna przegranej, ale jednoczesnie doprowadzona do bialej goraczki – udalam sie do dyrekcji. kobieta okazala sie bardzo ok, PRZEPROSIŁA mnie, ze nie zauwazyla problemu, obiecala monitorowac sytuacje. uspokoilo sie.

oby u nas się uspokoiło bez pani dyrektor udziału :(.. bo jest jak jest a poneiważ szkoął odnosi sukcesy, npp. wyjątkowy poniom testów na koneic 6 klasy to jej nikt niepodskoczy (jest dyrektorką zespołu szkół więc i podsatawówka i gimnazjum)….

jedno wiem pani wychowawczyni co chwilę J. pyta jak wygłąda sytuacja… ale co da samo wypytywania…. J. jaby byłą tak możliwość chętnie by zmieniła klsaę?*na tę?*normalną tylko nei wiem na ile jest taka możliwość??? czy są takim możliwości zrobić zmianę w połowie półrocza??? w październiku???czy jest jakiś paragraf który może dyrektorce w takiej a takiej sytuacji nakazać przeniesienie ucznia??? np. właśnie mobing w klasie?? mobing czyli coś co wśród dorosłych jest nawet karane więzieniem???

awkaminska2010-09-22 04:57:43

trzymajcie kciuki!!! po nicnej rozmowie z J. i mężem będziemy próbowali przeneiść J. do innej klasy… nie wiem an iel to realne???? czy nei usłyszymy “proszę poczekać, może uda się coś zmienić”, albo “nie ma tekiej możliwości klasa ta jest jednyną z rosyjskim zaawansowanym” (dodamże zarówno zaawansowanie jak i ci neizaawansowani idą tym samym torem od początku tylko teoretycznie ci zaawansowani mają iść szybciej, myśleliśmy że to będzi enaprawdę zaawansowany rosyjski dlatego J. zdecydowała się nie zmieniać klasy)…. albo czy nie usłyszymy “nie ma takaiej możliwości nikt nie będzie kreśliłw dzienniku”

gdybym nie miałą jeszcze 2 dzieci to bym ewentualnei amiął argumanty “jeśli nei przeneisiecie to zawiadomię kuratorium że nikt już pewein zcas temu neizajoł się problemem choć był syganlizowany w klasie oddawna”

podobno jak się przenosi ucznia trzeba to w papierach uzasadanić aby pani dyrektor nie musiała się tłumaczć dlaczego nic neizrobiła w spawrei klasy mamy dla niej piękny argumnet do papierów który pokoże ją w pięknym świetle “z powodu trudności z dopasowaniem klasy do lakcji w szkole muzycznej” (choć parwda ejst akurat tak ż eplan tej drugiej kalasy ejst zdecydowanie gorszy )…

boję się czy się uda:Boje się::Boje się::Boje się::Boje się::Boje się:

superbasiek2010-09-22 06:22:25

a ja myślałam że to ja byłam ofiarą w swojej klasie… było u mnie trzech chłopaków, którzy mnie dręczyli, nawet do kibelka nie mogłam pójść na przerwie, bo wchodzili do kabiny obok i pluli na mnie, … targali mnie za warkocze, podszczypywali… to był koszmar, mama rozmawiała i z panią pedagog, i z ich rodzicami i w sumie nic… moja wychowawczyni znała problem i robiła co w jej mocy, chodziłam do toalety na lekcji, ich rodzice rozkładali ręce, czasem twierdzili, że to niemożliwe by ich synowie byli tacy niefajni dla koleżanki…. szopka jakaś….
… tylko, że ja byłam wieczną beksą, nie wiedziałam czego ode mnie chcą, jak tak można i w ogóle….
i stał się CUD
nie zdałam, zmieniłam klasę…. gdzie panował totalny tumiwisizm, wszyscy byli równi, nie było równiejszych…. odżyłam, nabrałam sił i po poprzednich przejściach odzyskałam pewność siebie…. to było dla mnie jak odrodzenie….

a moi niegdysiejsi gnębiciele mijają mnie teraz ogromnym łukiem, chyba im głupio, bo tak powinno być…. niech się wstydzą…

uważam, że najlepszym rozwiązaniem jest przeniesienie J. do innej klasy, bo nawet guma ma swoją wytrzymałość i kiedyś pęknie…. wygląda na to że z biegiem czasu dzieciaki stały się bardziej wyuzdane … wygląda, że J. ma gorzej niż miałam ja….

i pamiętaj CO NAS NIE ZABIJE TO NAS WZMOCNI!!!

Pozdrówki 🙂

awkaminska2010-09-22 06:55:40

Zamieszczone przez SuperBasiek:wygląda na to że z biegiem czasu dzieciaki stały się bardziej wyuzdane … wygląda, że J. ma gorzej niż miałam ja….

i pamiętaj CO NAS NIE ZABIJE TO NAS WZMOCNI!!!

Pozdrówki 🙂

dokłądnie bardziej wyuzdane one robią to także nawet uwagi nie można im wpisać…. nawet nei grosi minus ba nawet an tym wfie pani kazała stanąć w 2 grupach to staneły w 2: 1-Jagoda i 2 grupa-reszta…. odsuwać się złąwką do tyłu nikt nei zabroni…. zglaszać się teatralnie “ja ja chcę z Jagódką być w grupie” etż nikt (i potakim zgłąszaniu robić z siebie ofiarę “czuję się neiakceptowana bo J. neichciałą być ze mną w grupie i krzywo na mnie patrzy”…. JESTEŚMY ZDECYDOWANI NA PRZENEISIENIE tylo czy nam się uda??/ (nie chę używać argumentow z kuratorium bo jak pisałam jeszcze mam Kamilę w tej szkole i Dagnę w kolejce do szkoły :()

pasiasta2010-09-22 07:06:56

3mam kciuki za pomyślną rozmowę i szczęśliwe dla J i dla Was zakończenie sprawy!
:Kciuki::Kciuki::Kciuki:

finia2010-09-22 10:13:41

Zamieszczone przez awkaminska:trzymajcie kciuki!!! po nicnej rozmowie z J. i mężem będziemy próbowali przeneiść J. do innej klasy…

trzymam mocno kciuki… jestem przerażona po lekturze tego wątku i uważam, że to jedyne rozsądne wyjście z sytuacji… POWODZENIA!

awkaminska2010-09-22 13:44:47

rozmawiałam z wychowawczynią

generalnie po rozmowie ze mną wychowawczni postanowiła iść do dyrektorki…

nie wim jak to wyjdzie w klasie do której chce iść J. jest już 24 osoby (w kalasie obecnej jest 19) ach ta Ola dziś zaczełą rzucać w J. różnycmi kaszatnami czy żołędziami i moje pytanie “co będzie dalej?” kamienie???

wszystko zależy od pani dyrektor… generalnie to co się dziej określane jest jako “znęcanie się psychiczne”… :(… jutro idzie do pani pedagog Jagoda z tatą…

pani już rozmawiała z tymi z elity ale jak widać jest gorzej…

znajoma nauczyvielka radziła juź jutro isć z podaniem o przeniesienie dziecka do innej klasy z powodu znęcania się psychcznego innych uczniów z całej klasy… jutro ma mąż takie podanie dać pedagożce i poprosić o wsparcie z jej strony podania…

jakby co wystrczy czasem zadzwonić do kuratorium prosząc choćby o telefon z ich strony, tak załatwiła trudną sorawę z przeniesieniem dziecka…

….edytowane w związku z uwagą… wcześniej niewyraźne z powodu zawieszenia się komputera… mam mało czasu, mam poważny problem na szybko pisałam, niesprawdziłam, dzięki za zrozumienie 🙂

yoko2010-09-22 15:14:23

zechciej napisać jeszcze raz, bo nic nie rozumiem.

chilli2010-09-22 15:44:54

Zamieszczone przez awkaminska:
pani już rozmawiała z tymi z elity ale jak widać jest gorzej…

a dziwisz sie?
najgłupszy wiek – wycofam sie – jestem looser.

to trzeba systemowo – zebrac cala grupe z rodzicami, dyrekcja, przedstawicielami kuratorium i dyrekcja w imieniu rady pedagogicznej, pedagoga i huk wie kogo jeszcze, poinformowac, ze na wstepie 2 najbardziej agresywne osoby opuszczaja klase (bez mozliwosci odwolania – w tym N!)
a reszta ma okres probny na dostosowanie sie ogolnie panujacych norm porozumiewania sie bez przemocy do konca semestru – nie podziala – zmienia placowki wraz z ppinia.
narazie sa kierowane do poradni psychologicznej na konsultacje – jezeli rodzice nie wyrazaja zgody (a musza) to prosze o zmiane placowki.

chilli2010-09-22 15:45:24

zawsze zostaje zgloszenie na policje i zalozenie niebieskiej karty – to w koncu tez przemoc.

awkaminska2010-09-22 16:10:43

Zamieszczone przez szpilki:a dziwisz sie?
najgłupszy wiek – wycofam sie – jestem looser.

to trzeba systemowo – zebrac cala grupe z rodzicami, dyrekcja, przedstawicielami kuratorium i dyrekcja w imieniu rady pedagogicznej, pedagoga i huk wie kogo jeszcze, poinformowac, ze na wstepie 2 najbardziej agresywne osoby opuszczaja klase (bez mozliwosci odwolania – w tym N!)
a reszta ma okres probny na dostosowanie sie ogolnie panujacych norm porozumiewania sie bez przemocy do konca semestru – nie podziala – zmienia placowki wraz z ppinia.
narazie sa kierowane do poradni psychologicznej na konsultacje – jezeli rodzice nie wyrazaja zgody (a musza) to prosze o zmiane placowki.

ból polega że to wszytsko jest w ten sposób stwarzane że nie ma agresji widocznej to są grzeczne (teoretycznie) dziewczyny, to wszytsko jest tak robione że nawet może być przegapione przez nauczycieli. buuuu tu nie ma się czego uczepić… wrrrrr to jest zasada tych dziewczynek, tak to robić by wyszło że to nie one doprowadziły do takiego zachowania ofiary…

awkaminska2010-09-22 16:12:27

Zamieszczone przez szpilki:zawsze zostaje zgloszenie na policje i zalozenie niebieskiej karty – to w koncu tez przemoc.

wiesz jaka będzie reakcja?? już widzę śmiech i brak zrozumeinia….:(

ewike2010-09-22 17:54:34

wychowawca, pedagog, dyrektor, kuratorium – myślę jednak, że do ostatniego nie dotrzesz, bo dyrektor załatwi sprawę we własnym zakresie

awkaminska2010-09-22 18:02:55

Zamieszczone przez ewike:wychowawca, pedagog, dyrektor, kuratorium – myślę jednak, że do ostatniego nie dotrzesz, bo dyrektor załatwi sprawę we własnym zakresie

też mam taką nadzieję…. generalnie powiedziałam pani wychowawczynie że nie wiem do czego ja jestem zdolna w kwesti że nie będę czekała i patrzyła jak bardzo wytrzymałe jest moje dziecko… powiedziałam że jak się nieuda inaczej będę sięgała po rzeczy ostateczne jak pomoc kuratorium (czego wolałabym uniknąć)….

ulaluki2010-09-22 18:10:35

Zamieszczone przez ewike:wychowawca, pedagog, dyrektor, kuratorium – myślę jednak, że do ostatniego nie dotrzesz, bo dyrektor załatwi sprawę we własnym zakresie

Tak pod Tobą się podpiszę, ale ogólne uwagi do innych postów również.

Trudno wymagać od policji, aby reagowała, bo ktoś rzuca kasztanami,żołędziami w drugą osobę, czy też izoluje.
Kurator też już w bardziej zaawansowanych sprawach.
Według mnie problem powinni rozwiązać wyłącznie pedagodzy, nauczyciele i dyrektor przy pomocy rodziców(o ile taką da się uzyskać).
Nasza dyr jest nezwykle skuteczna w tego typu problemach, myślę że szybciutko uporałaby się mobbingiem.
Przerzutka do innej klasy, zawieszenie w prawach ucznia, spotkania z pedagogiem, wzywani natychmiastowo rodzice po każdym wybryku.
To działa

ewike2010-09-22 18:15:04

Rozumiem, ze innego Gimnazjum u Was nie ma?
Znam sytuacje, że rodzice po prostu podejmują decyzję i zabierają papiery i dziecko nie bacząc na nic. Nie jestem za takim rozwiązaniem w Waszym przypadku, ale wiem, że niektórzy tak robią. Dyrektorki się nie bój skoro szkoła ma dobrą opinię to na pewno nie chce by przyprawić jej jakąś negatywna łatkę, by poszła w świat fama o mobingu. Statut poczytaj musi w nim być rozdział nagrody i kary by wiedzieć jakim asortymentem dysponuje szkoła

kaja262010-09-22 18:15:20

ja miałam podobną sytuację w klasie, agresorami było dwóch chłopaków -wychowanków domu dziecka, grożenie , wymuszenia itp
zebraliśmy rodziców dzieci poszkodowanych, opiekunów chłopaków, ja-wychowawca klasy, pani dyrektor, pedagog i poprosiliśmy też dwóch panów policjantów
najpierw rozmawialiśmy sami, podjęliśmy decyzję że jeden z tych bardziej zasłużonych zmieni szkołę w nowym roku ( był maj), drugi zostaje ale też warunkowo
policjanci poinformowali rodziców o ich prawach -o możliwosci zgłoszenia sprawy na policję co też poźniej rodzice uczynili
później poprosiliśmy najpierw jednego- poinformowaliśmy go o decyzji w sprawie zmiany szkoły, policja pouczyła co grozi za tego typu rzeczy, potem drugiego i sprawa ucichła
MY dorośli musimy pokazać że są wyciagane konsekwencje, nie rozumiem na co czeka pedagog, dyrektor? nie rozumiem:Niepewny:

tora2010-09-22 19:42:09

Zamieszczone przez kaja26:ja miałam podobną sytuację w klasie, agresorami było dwóch chłopaków -wychowanków domu dziecka, grożenie , wymuszenia itp
zebraliśmy rodziców dzieci poszkodowanych, opiekunów chłopaków, ja-wychowawca klasy, pani dyrektor, pedagog i poprosiliśmy też dwóch panów policjantów
najpierw rozmawialiśmy sami, podjęliśmy decyzję że jeden z tych bardziej zasłużonych zmieni szkołę w nowym roku ( był maj), drugi zostaje ale też warunkowo
policjanci poinformowali rodziców o ich prawach -o możliwosci zgłoszenia sprawy na policję co też poźniej rodzice uczynili
później poprosiliśmy najpierw jednego- poinformowaliśmy go o decyzji w sprawie zmiany szkoły, policja pouczyła co grozi za tego typu rzeczy, potem drugiego i sprawa ucichła
MY dorośli musimy pokazać że są wyciagane konsekwencje, nie rozumiem na co czeka pedagog, dyrektor? nie rozumiem:Niepewny:

ale awka napisala, ze to nie sa sytuacje czarno-biale, sa trudne do zaobserwowania, jeszcze trudniejsze do udowodnienia. no bo co niby mozna takim pannom zrobic? jak zmusic, zeby lubily, czy mialy ochote byc w grupie z J? przeciez kazdy ma prawo do swoich sympatii badz antypatii i od strony prawa nie bardzo mozna temu zaradzic.

dla mnie to jest temat na cala serie warsztatow i spotkan tej kl z psychologiem, terapelta, ale takim naprawde sensownym, a i wtedy nie liczylabym na natychmiastowy efekt.
znajac szkolne, polskie realia, zabieralabym dziecko z klasy. tym bardziej, ze ma przyjaciow juz w innej.
trzymam kciuki awka.

awkaminska2010-09-23 09:06:40

Zamieszczone przez tora:ale awka napisala, ze to nie sa sytuacje czarno-biale, sa trudne do zaobserwowania,jeszcze trudniejsze do udowodnienia. no bo co niby mozna takim pannom zrobic? jak zmusic, zeby lubily, czy mialy ochote byc w grupie z J? przeciez kazdy ma prawo do swoich sympatii badz antypatii i od strony prawa nie bardzo mozna temu zaradzic.
nie chodzi o to by lubiły czy przyjeły do grupy.. chodzi by niezwalczały i traktowały normalnie a nie na zasadzie “kto nie jest z nami ten jest WRÓG”
Zamieszczone przez tora:dla mnie to jest temat na cala serie warsztatow i spotkan tej kl z psychologiem, terapelta, ale takim naprawde sensownym, a i wtedy nie liczylabym na natychmiastowy efekt.
znajac szkolne, polskie realia, zabieralabym dziecko z klasy. tym bardziej, ze ma przyjaciow juz w innej.
trzymam kciuki awka.

dokładnie i z tego co widzę jedyny sposób to zabrać dziecko z klasy :(. dziś jeszcze nie złożyłam podania ale byłam z Jagodą u pedagog.. po tygodniu to co zostało zrobione (cytat p. pedagog) “byłam u p. wychowawczyni i postanowiłyśmy że najpierw sprawą zajmie się ona a potem wkroczę ja”.. dzień wcześniej wychowawczyni powiedziała mi że jej zdaniem potrzebna jest tu praca pedagoga a także psychologa i to dobrego z poza szkoły, zewnętrznego psychloga i to nie spotkania a praca z całą klasą… coś mi tu niepasuje w rozmowie ze mmną co innego mówi wychowawca co innego pedagog???

…. acha….wiem że na swoją kolejkę czekała dziś pani dyrektor (kolejkę do pani pedago usłyszałam tylko “mamy problem”)…. nie wiem co się dzieje.

Mój P. nierozumie ale ja chcę by on rozmawiał z dyrektorką, wiadomo facet… ale najpierw chce dowiedzieć się sam od Jagody jak wygląda sytuacja.. trzymajcie kciuki by ją zrozumiał bo to są problemy które dla niego są za bardzo błache by były problemem… trudno mu je zrozumieć :(…

awkaminska2010-09-23 09:12:01

Zamieszczone przez tora:ale awka napisala, ze to nie sa sytuacje czarno-biale, sa trudne do zaobserwowania, jeszcze trudniejsze do udowodnienia. no bo co niby mozna takim pannom zrobic? jak zmusic, zeby lubily, czy mialy ochote byc w grupie z J? przeciez kazdy ma prawo do swoich sympatii badz antypatii i od strony prawa nie bardzo mozna temu zaradzic.

dla mnie to jest temat na cala serie warsztatow i spotkan tej kl z psychologiem, terapelta, ale takim naprawde sensownym, a i wtedy nie liczylabym na natychmiastowy efekt.
znajac szkolne, polskie realia, zabieralabym dziecko z klasy. tym bardziej, ze ma przyjaciow juz w innej.
trzymam kciuki awka.

dziś jeszcze nie złożyłam podania ale byłam z Jagodą u pedagog.. po tygodniu to co zostało zrobione (cytat p. pedagog) “byłam u p. wychowawczyni i postanowiłyśmy że najpierw sprawą zajmie się ona a potem wkroczę ja”.. dzień wcześniej wychowawczyni powiedziała mi że jej zdaniem potrzebna jest tu praca pedagoga a także psychologa i to dobrego z poza szkoły, zewnętrznego psychloga i to nie spotkania a praca z całą klasą…

wiem że na swoją kolejkę czekała dziś pani dyrektor (kolejkę do pani pedago usłyszałam tylko “mamy problem”)…. nie wiem co się dzieje.

Mój P. nierozumie ale ja chcę by on rozmawiał z dyrektorką, wiadomo facet… ale najpierw chce dowiedzieć się sam od Jagody jak wygląda sytuacja.. trzymajcie kciuki by ją zrozumiał bo to są problemy które dla niego są za barzdo błache by robić pelblem… trudno mu je zrozumieć :(…

Znasz odpowiedź na pytanie: mobing w szkole (wśród uczniów)?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Szkolniaki
Szkoła, a praca.....
Czy zgodzilibyście się, aby Wasze 15 letnie dziecko opuściło 1 tydzień szkoły pracując? Chłopiec w wakacje pracował u znajomego "badylarza", całkiem fajnie zarobił i teraz miałby jeszcze okazję, ale
Czytaj dalej
Zdrowie i uroda
Co na cellulit??
Dziewczyny, nie lubie sie babrac w kremach, ale niestety musze chyba bo wstyd uda odkryc publicznie. Znacie jakies dobre specyfiki? Znalazlam tu na forum przepis na papke na cellulit, ale
Czytaj dalej