Mocno smęce i żale się – lepiej tego nie czytać

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 110)
  • Autor
    Wpisy
  • #54728

    pasiasta

    Nie mam się gdzie wyżalić, więc pozwolę sobie troszkę zaśmiecić to Forum – dlatego lepiej nie czytajcie.

    Dzisiaj najgorszy dzień w roku i tak już będzie do końca mojego życia, 3 lata temu – w 27 rocznicę ślubu rodziców – zmarł mój tata najukochańszy… to było straszne, tak jak z porodu, z tych ponad 16 godzin pamiętam mało bo mi się film urywał, tak tu pamiętam każdą minutę i nie mogę zapomnieć co się działo przez kolejny tydzień…
    Tata wracał z delegacji do domu, do którego już nie dojechał, jakieś 80km przed Poznaniem kazał zatrzymać się pracownikowi na drodze, powiedział że coś się zaczyna dziać i wysiadł z samochodu – to były jego ostatnie słowa. W lesie – który tak kochał – przewrócił się i zmarł… pracownik reanimował go do przyjazdu karetki, potem lekarze przez 30 min i nic już się nie dało zrobić, zawał był tak rozległy, że tata nie miał szansy nawet, a miał tylko 51 lat! co to jest za wiek do umierania!
    Pamiętam, że jego szef przyjechał do domu i nam o wszystkim powiedział, masakra, ja szłam wieczorem do pracy, ale nie byłam w stanie pracować (w hotelowej recepcji), koleżanka zadzwoniła po drugą kochaną koleżankę, która aż z Szamotuł przyjechała by mnie zmienić – dzięki Ci Kamiś
    Pamiętam całą rodzinę w domu, wiem że babci – wtedy miała 83 lata, dali jakiś zastrzyk i potem dopiero powiedzieli co się stało… Pamiętam że się modliliśmy, mój obecny mąż był cały czas przy mnie, po północy ciocia dała nam jakieś prochy na spanie… Pamiętam następny dzień – sobota – wcześnie rano jechaliśmy do kostnicy, ja przez ten cały czas nie wierzyłam że to tata, byłam pewna że to jakaś pomyłka, niestety, to był tata, pamiętam budynek kostnicy, tą przeklętoą lodówę, ciągle widzę jak tatę stamtąd wyciągają, ta ropięta koszula, te ślady po reanimacji, igliwie we włosach…
    Cały następny tydzień to było załatwianie wszystkiego, w tym czasie schudlam chyba 10kg i byłam cały czas na prochach, pamiętam jak zasypiałam z mamą, trzymałyśmy się za rence, ona płakała po cichu,a ja udawałam silną i beczałam tylko pod prysznicem. W czwartek był pogrzeb, było bardzo dużo ludzi, ja na następny dzień o 6:16 miałam pociąg do Gdyni – rozpoczynałam MSU, tata był taki dumny, że zostałam przyjęta bez egzaminów, że to Akademia Morska i w ogóle i co z tego, nie było go już wtedy przy mnie, tak mi brakowało jego wsparcia, nie wiem jak skończyłam te studia i nie ześwirowałam (pamiętam, że ryczałam wieczorem pod prysznicem, by koleżanka tego nie widziała), na szczęście były to tylko weekendy, ale i tak cały czas myślałam co się dzieje w domu, bałam się o mamę, do dzisiaj mówi że teraz to tylko chce do taty.
    Patrzę sobie na moją małą córeczkę i myślę jak wspaniałym dziadkiem by był mój tata, wiem że szalała by za nim, on by ją rozpieszczał, a ja bym mu na to pozwalała…
    Rodzina zdaje się już zapomniała o swoim bracie i szwagrze, w zeszłym roku wujas się pytał czy po mszy będzie jakiś placek, bo jak nie to on nie przyjedzie…
    Ile bym dała by cofnąć czas, by wiedzieć co teraz wiem i móc temu zapobiec, ale się nie da. Zostały mi tylko rozmowy do taty, nie z tatą, wierzę że mnie słucha i jest cały czas przy nas, ale wolała bym móc się przytulić do niego…


    Dorcia 08.08.04

    #699117

    natinka

    Re: Mocno smęce i żale się – lepiej tego nie czytać

    Wiesz bardzo smutna twoja historiaTwój tata był wspaniałym człowiekiem z tego co piszesz kochał cię bardzo i ty jego napewno był by wspaniałym dziadkiem.
    Az łza mi sie uroniła jak cztałam twoją opowieść bo ja nie mogę napisac tak dobrze o moim ojcu tylko tyle ze go mam ( a moze nie ) ale to zupełnie inna historia.
    Jeśli bedziesz chciała sie wygadać pisz na priva chetnie cie wysłucham bo wiem jak ci ciezko.
    Pozdrawiam

    Nati i Kamilka 05.04.04



    #699118

    annak26

    Re: Mocno sme˛ce i z˙ale sie˛ – lepiej tego nie cz

    Mam podobne odczucia. jak patrze na swoja mala to mysle o moim tacie. Moj tata zmarl w kwietniu a Bianka urodzila sie w grudniu. Tylko 2 tygodni zabraklo aby moj Tata dowiedzial sie, ze bedzie mial kolejnego wnuke/wnuczke. Wiem jak to boili. Nie moge sie powstrzymac od lez.


    Bianca XII 03, Ania i Teri

    #699119

    asia80

    Re: Mocno smęce i żale się – lepiej tego nie czytać

    Siedze i placze…. Nie chce aby moj tata umieral, tak bardzo sie tego boje…. Teraz dbam o Jego diete, bo mial kiedys stan przedzawalowy, a teraz ma cholestrol prawie dwukrotnie podwyzszony. Ma tylko 48 lat! Strasznie mi smutno, ze Twoj tata nie zyje….

    Asia i Oliwierek 14.01.2004

    #699120

    krzemianka

    Re: Mocno smęce i żale się – lepiej tego nie czytać

    Kasiu, mam łzy w oczach :(((
    Szkoda, że do Poznania daleko, przytulilabym Cie…
    Mysle o Tobie i Twoim kochanym Tacie. Jestem pewna, że opiekuje się Dorotką z góry…

    Igor(14 m.) i Hubert (17.8.04)

    #699121

    kika210

    Re: Mocno smęce i żale się – lepiej tego nie czytać

    Kasiu Twoja historia bardzo mnie wzruszyła, tak bardzo mi przykro, że musiałaś przeżyć takie nieszczęście… Dobrze że jest Dorotka-na pewno dzięki niej uśmiech gości na Twojej twarzy częściej.
    Ja też studiowałam to samo co Ty, w tym samym czasie, może chodziłyśmy razem do grupy?
    Jak chcesz pogadać napisz na moje gg 1021730
    pozdrawiam

    Ada 16m.
    ps.friko.pl



    #699122

    zabka

    Re: Mocno smęce i żale się – lepiej tego nie czytać

    Mimo iż napisałaś że smutne i lepiej nie czytać to ja „mundra” siedzę w pracy i czytam i łzy mi zaczęły lecieć, zaraz przyjdą wszyscy do pokoju a zapłakana. Ale piękniej o swoim tacie napisać nie mogłaś, ja myślę że też to sobie przeczytał i jest mu tam wysoko bardzo przyjemnie. I na pewno czuwa nad Wami i pomaga tam z góry.

    Pozdrawiam
    Żabka i Mikołaj (13.02.03)

    #699123

    gosia

    Re: Mocno smęce i żale się – lepiej tego nie czytać

    To smutne

    Gosia i Artek

    #699124

    rita25

    Re: Mocno smęce i żale się – lepiej tego nie czytać

    Bardzo , bardzo Ci współczuję…to tak strasznie boli gdy odchodzą bliscy…trzymaj się…

    rita25 i Sonia 03.07.03

    #699125

    pasiasta

    Dziś też jest ten dzień…

    … i będzie za rok, za dwa, trzy… i tak już do końca

    Dorota 08.08.04



    #699126

    kmw

    Re: Mocno smęce i żale się – lepiej tego nie czyta


    Karina i Kubus <10.06.2004>

    #699127

    Anonim

    Re: Mocno smęce i żale się – lepiej tego nie czytać

    Przytulam Cię najmocniej jak mogę… mój tata zmarł też na zawał – w wieku 43 lat!!! (tata mojej Natalki miał tyle samo gdy go poznałam!) To stało się dwa dni przed rozpoczęciem mojego pierwszego roku akademickiego… Tata zmarł w naszym domu, w górach. Ja odebrałam TEN telefon… Na życzenie mojej mamy trumna była zamknięta. Nie chciałyśmy go widzieć po śmierci….

    Kaśka z Natusią (3,5 roku 🙂



    #699128

    Anonim

    Re: Dziś też jest ten dzień…

    Tule mocno!!

    #699129

    claudiac

    Re: Dziś też jest ten dzień…

    Nie wiem co napisac….. Bo mnie zamurowalo….
    Czytajac Twoj post z ubieglego roku juz wiedzialam o kim piszesz….
    I nie wiem czy cos da to co napisze (na pewno nie…)….

    Znalam Twojego tate….. Pracowalam w firmie A….

    Ja tez plakalam tamtego dnia gdy dowiedzialam sie co sie stalo(nie moglam w to uwierzyc!!!), plakalam na pogrzebie, przez wiele tygodni chodzilam po pracy jak struta (jak zreszta wielu jego pracownikow), brakowalo mi jego usmiechu, cieplych slow, zawsze mial czas dla kazdego i z kazdym problemem mozna bylo do niego sie zwrocic…
    Jak co roku i w tym zapale swieczke nad jego grobem (w ubieglym niestety nie bylam – ostatnie dni przed porodem, ale zrobil to za mnie ktos inny)
    ….
    Zastanawialam sie czy o tym pisac…
    ….
    Ale Twoj Tata byl na prawde wspanialym czlowiekiem…. I wiem, ze Was i Twoja mame kochal nad zycie……….
    Takich ludzi juz nie ma………………………………………..

    Claudia….

    #699130

    magdzik22

    Re: Mocno smęce i żale się – lepiej tego nie czytać

    Jak ja dobrze Cię rozumiem…
    W poniedziałek minie pół roku od śmierci mojego Taty. Chorował na raka, śmierć na tym eteapie choroby była dla niego zbawieniem.
    Sześć miesięcy, a ja nadal nie wierzę, że go nie ma. Że moja Marta nie ma żadnego Dziadka.
    Był pogrzeb. Tato ma już śliczny pomnik. Mija pół roku. A ja nadal nie mogę się przywyczaić do myśłi, że go nie ma.
    Choć właściwie to On jest. Może fizycznie nieco dalej, ale jest. Patrzy na nas, towarzyszy nam…
    Miał 51 lat – jak Twój Tato…
    Smutno mi…

    Magda & Marcia 07.09.04

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 110)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close