mój ekspresowy poród w 2004 roku

Postów wyświetlanych: 2 - od 1 do 2 (wszystkich: 2)
  • Autor
    Wpisy
  • #106270

    kamkar

    Mój Synek miał się w lipcu urodzić więc postanowiłam że do pracy będę cały czas chodzić
    i tak 1 czerwca z okna mojej pracy oglądam piknik na rynku w moim mieście zorganizowany dla dzieci w Dzień Dziecka
    i sobie oczywiście planowałam że za rok na pewno przyjdę z wózeczkiem i moim szkrabem.
    Przyjechałam do domu zjadłam obiadokolację- teściowa wtedy zrobiła knedle ze śliwkami nie lubię tego ale nie uwierzycie że w ciąży jadłam wszystko- przytyłam wtedy 28 kilo!!! poszłam spać, rano obudziłam się z bólem brzucha ale stwierdziłam że do pracy nie pójdę zrobię sobie dzień wolnego i tak dzień mi upłynął na bieganiu do toalety bo myślałam że się tymi śliwkami zatrułam i tak do 18 godziny kiedy to mój mąż przyszedł z pracy i zapadła decyzja że jedziemy do mojego gina zobaczyć co i jak. Dojechaliśmy gdzieś w okolicach 19 jak mnie wziął na fotel jak nie wrzaśnie na mnie że mam rozwarcie i żebym zapitalała do szpitala a on za chwilę przyjedzie. Ja jeszcze pojechałam do domu bo nie byłam przygotowała ponieważ dzidziuś miał wyjść w lipcu a wspomnę że od 5 miesiąca brałam leki przeciwskurczowe ale lekarz stwierdził że dziecko jest na tyle duże że od 1 czerwca już ich brać nie muszę tylko czekać już na poród….
    No więc w domu złapałam w biegu szlafrok ręcznik jakieś kosmetyki i pognaliśmy do szpitala w szpitalu papierki ,ważenie, wreszcie przebrali mnie w piżamę szpitalną 15 rozmiarów za dużą
    wyszłam do męża który stał zaraz obok sali porodów pozwolono mu wejść ponieważ byłam jedyną rodzącą o tym czasie a była już 20:30
    i jak mi nie chlusną wody aż się wystraszyłam i pobiegłam do położnej
    a ta mnie od razu do ktg podłączyła i mówi że zaczynamy rodzić
    pojawił się lekarz położna mnie poinstruowała jak oddychać i po dwóch parciach 2 czerwca 2004 roku o 21.00 w środę wyszedł mój Synek naukochańszy- ja się rozpłakałam
    zawołali mojego męża który stał pod drzwiami
    zaczeli go ważyć i mierzyć 3100g kochanego szczęścia
    kazali policzyć do 10 i uspili i zaszyli co trzeba co ciekawe w ogóle nie wiedziałam że byłam nacięta…
    więcej nie pamiętam obudziłam się po paru minutach na innym łóżku w innej chyba sali ale
    szczęście był przy mnie cały czas mąż:)
    Kocham Cię Synku najmocniej na świecie!

    #3956830

    inez1303

    ee no pięknie 🙂 mój pierwszy poród trwał równiutko 8 godzin – męczarnia straszna — drugi, 4 godzinki bo mnie do wanny położyli i wszytko poszło w miarę szybko … trzeci poród i największe dziecko ( 59 cm 4500 kg )… SN bez nacięcia, bez pęknięcia … trwał 6 godzin i był najpiękniejszy … może to głupio zabrzmi, ale to była czysta przyjemność 🙂

Postów wyświetlanych: 2 - od 1 do 2 (wszystkich: 2)


Forum ‘Wszystko o porodzie’ jest zamknięte dla nowych tematów i odpowiedzi.

Close