moj krzyz (troche dlugie)

Postów wyświetlanych: 12 - od 1 do 12 (wszystkich: 12)
  • Autor
    Wpisy
  • #21044

    gosiaf

    Czesc dziewczyny! Sorry, ze wam sie tak ciagle zale, ale nie mam tu kolezanek, zeby im sie wyzalic, a nawet jakby byly, to i tak pewnie nie rozumialyby mnie tak jak wy, bo one tego nie doswiadczyly. Wczorajszy dzien byl najgorszym dniem mojego zycia. ryczalam jak bobr, ale to chyba dobrze. dzis jest juz lepiej, choc stanu ‚normalnosci’ chyba nie osiagne dopoki nie bede trzymala swojego zdrowego malenstwa na rekach. Teraz zadroszcze wam wszystkim ktore juz mozecie sie starac znowu, choc wiem, ze wam to z nieba nie spadlo i tez musialyscie swoje wyczekac i przecierpiec – no ale taka ludzka natura. Boje sie tego lyzeczkowania wolalabym naturalnie, ale to chyba niewiele ode mnie zalezy. Nie moge juz nawet zagladac w kacik ‚oczekujac na dziecko’ bo od razu placze. mam tylko nadzieje, ze to co sie stalo to nie wina mojego organizmu, ktory potraktowal kruszynke jak obce cialo. Wolalabym uslyszec, ze malenstwo, bylo za slabe, ze bylo niezdolne do dalszego rozwoju, to by mi pomoglo znalezc sens, ze lepiej teraz niz pozniej po urodzeniu. ja jestem typem kobitki, dla ktorej najwazniejsze jest miec szczesliwa rodzine, dzieci. W ogole nie interesuje mnie moja kariera zawodowa, choc skonczylam dobre studia i moglabym robic kariere, ale to niegdy mnie interesowalo, ja chce i zawsze chcialam miec dzieci i nim glownie poswiecac czas. Praca raczej dla kontaktow z ludzmi i najlepiej na pol etatu. No ale tak bywa, ze ci co chca najbardziej nie moga a te co nie chca nie maja problemow. Bog musi byc okrutny, czy on sie bawi naszymi uczuciami i tym co nie chca daje a tym co chca nie? Wiem,ze nie powinnam tak pisac, ale to jest wlasnie w mojej glowie. Staram sie znalezc pozytywne strony tego, choc jak wiecie to strasznie ciezkie. Tak zauwazylam ze ta tragedia jeszcze bardziej zwiazala mnie i mojego kochanego. Ja widze jak on sie o mnie martwi i troszczy. Jest dla mnie prawdziwa opoka. Wiem, ze zawsze moge na niego liczyc.
    mam tez kilka pytan do was. Co to sa te zrosty, i czy one przeszkadzaja w ponownym zajsciu w ciaze? czy mozna jakos wywolac naturalne poronienie? Czy jak jest pusty pecherzyk, to znaczy, ze dzidzia byl tylko umarla czy to znaczy ze nie bylo w ogole dzidzi? jak dlugo przebywa sie w szpitalu majac zabieg lyzeczkowania?
    Dzieki tym wszystkim ktore wytrwaly do konca. Musiam to wszystko z siebie zrzucic.
    Gosia

    #290568

    kamkar

    Re: moj krzyz (troche dlugie)

    ja miałam pusty pęcherzyk w piatek byłam na zabiegu usunięcia i wyszłam w sobote nie mogę dalej się pogodzić z tym pęcherzykiem pytałam lekarki ona powiedziała ze dzidzi od poczatku nie było nie mam żadnych wyników badań mam zgłosić sie po nie za dwa tygodnie i własnie mam do ciebie pytanie skad wiesz że masz zrosty czy one maja cos wspólnego z tym pustym pęcherzykiem bo mi powiedziano że po takim zabiegu nie powinnam mieć problemu z nastepnymi ciązami tylko musze odczekać jakies 3 do 6 miesiecy wiec będe czekac :((((aha te wyniki to badanie HP czy może wiesz co to jest za badanie i do czego służa wyniki tego badania????

    Aga już nie lutówka



    #290569

    zuzkan

    Re: moj krzyz (troche dlugie)

    Gosiu,
    Dobrze ze masz ramie mezczyzny ktorego kochasz, ze mozesz sie do niego przytulic i poprostu plakac. Wiem jak bardzo to wszystko boli… wiesz, mysle ze nie powinnas teraz szukac odpowiedzi na pytanie dlaczego, dlaczego akurat ja, dlaczego moje dziecko. Nie znajdziesz teraz tej odpowiedzi i moze wogole nigdy jej nie poznasz. Nie zadreczaj sie tym pytaniem, wiem ze to wszystko wydaje sie niesprawiedliwe…. ale ufaj ze znow bedzie dobrze, mysl z nadzieja o przyszlosci. Ja tez bardzo pragnelam mojego dzieciaczka, pol roku staralismy sie o niego a teraz go nie ma… teraz staram sie skoncentrowac na tym co zrobic by sie to nie powtorzylo, badania, dobry lekarz.

    Co do technicznej strony, mysle ze nie powinnas sie obawiac zabiegu, z tego co mowil mi lekarz nie jest on bardzo skomplikowany, trwa ok 15 min. Ja bylam 20 min w narkozie, wczesniej dostalam taka tabletke na poronienie aby organizm w miare mozliwosci oczyscil sie sam. Po zabiegu bylam 4 dni w szpitalu ale to raczej rzadkie bo zreguly dziewczyny wychodzily na drugi dzien, ale ja niestety mam taka urode ze wszystko mi sie powoli goi i jeszcze sporo krawailam po zabiegu wiec mnie zatrzymali dluzej.

    Trzymajcie sie mocno i ufajcie ze jeszcze bedziecie sie cieszyc swoim malenstwem na rekach.

    Zuza

    #290570

    okulanka

    Re: moj krzyz (troche dlugie)

    Czesc Gosia ! W zupelnosci Cie rozumiem , tez mieszkam poza granicami Polski , czuje sie taka sama , nie mam z kim o tym rozmawiac , dlatego bardzo sie ciesze ze odkrylam forum . Ja poronilam w grudniu zeszlego roku w 10 tygodniu , mialam lyzeczkowanie , nawet 2 razy bo nie wyczyscili mnie dokladnie a usg wykazalo ze nic juz nie ma .
    Niestety nikt mi nie powiedzial co sie tak naprawde stalo , czy to moj organizm , czy dziecko bylo slabe NIC , mowili tylko ze to sie zdarza . Po tym wszystkim nie mialam robionychh zadnych badan , dopiero 2 tygodnie temu lekarka przepisala mi folik , ktory teraz sama zamienilam na vitafol .
    Tamta tragedia ciagnie sie za mna , zwlaszcza teraz gdy widze tyle kobiet w ciazy albo slysze o zaciazeniu kolejnej kolezanki , nie wiem czy to zazdrosc czy zal , ale najchetniej nie chcialabym sie z nimi wogole widywac i jak moge to je unikam 🙁 .
    Podobnie jak Ty jestem po studiach , ale kariera zawodowa mnie nie interesuje , po tym wszystkim pracowalam jeszcze jakis czas , ale teraz moze i dobrze ze ta prace stracilam , bo pomimo ze sie troche nudze moge zebrac sily na kolejna ciaze , bo tylko dziecko jest w stanie zrekompensowac mi ta starte . Jedynym najwiekszym przyjacielem tutaj jest moj maz i wiesz po tej tragedii naprawde jestesmy blizej , gdy to sie stalo on byl ze mna w szpitalu trzymal mnie za reke gdy ogladalismy na usg puste miejsce gdzie znajdowal sie dzidzius i tylko dzieki niemu stanelam na nogi .
    Staramy sie teraz , ale o tym to jak juz troche dojdziesz do siebie .
    Nie umie do konca odpowiedziec na Twoje pytania , wiem ze w Polsce po zabiegu lyzeczkowania lezy sie chyba 1-na noc w szpitalu , u mnie w stanach wypuszczaja prawie natychmiast , jak zejdzie kroplowka , chyba ze ma sie goraczke . Nie martw sie to nie boli , najgorsza jest tylko swiadomosc .
    W razie pytan – smialo ,postaram sie jakos pomoc .
    Trzymaj sie .
    Aga

    #290571

    gosiaf

    Re: moj krzyz (troche dlugie)

    Ja nie mam zrostow (przynajmniej nic o tym nie wiem), ale wiem, ze po zabiegu lyzeczkowania, moga sie pojawic. Nic wiecej na ten temat nie wiem. nastepnym razem musi sie nam udac!

    #290572

    ninka

    Re: moj krzyz (troche dlugie)

    Gosiu nie zanudzasz tu nikogo i po to tu jesteśmy, żeby sobie pomagać. Co do zrostów chodzi tu o częściowe lub całkowite zarośnięcie jajowodów (niestety może się kończyć ciążą pozamaciczną) ale specjalnie sie tym nie przejmuj bo mam 2 koleżanki, które też miały łyżeczkowanie a kolejne ciąże prawidłowe.(jeśli są duże zrosty to w ciaże wcale się nie zachodzi). Na poronienie są specjalne środki, które podają w szpitalu. Czasem jako środki wspomagające przed zabiegiem. Ja po zabiegu leżałam dwa dni, ale czasem wychodzi sie już na drugi dzień. A co do pustego pęcherzyka to dzidzi nie było wcale i tak faktycznie niestety się zdarza. Mam nadzieję, że trochę wyjaśniłam. I nie myśl o tych zrostach bo to na prawdę bardzo sporadyczna sprawa. Ostatnio jedna z dziewczyn pisała, że miała 2 zabiegi i potem badanie drożności i nie było żadnych zrostów. Myślę, że najważniejsze jest pozytywne myślenie (i kto to mówi? hi,hi)

    Ninka
    moje temperaturki



    #290573

    monka

    Re: moj krzyz (troche dlugie)

    Dziewczyny, przestańcie sie przejmowac tymi zrostami. Ostatnio rozmawiałam z lekarzem i powiedział mi, że to się już prawie nie zdarza, chyba, że wystapi zapalenie po zabiegu, a to sie czuje i przecież dają wam antybiotyki. Z tego co wiem, to jedna dziewczyna na forum o tym pisała, a po poronieniu jest nas tu sporo. Ja jestem po drugim łyżeczkowaniu, po pierwszym nie miałam problemów z zajściem, a teraz lekarz mi wybił z głowy HSG. Gosia robiła to badanie w zeszłym ytygodniu i jest w porządku. Nie myślcie o tym, chyba takiego pecha to juz nie mamy, mam nadzieję.

    Monika

    #290574

    ika

    Kochana Gosiu

    Właśnie o tym mówiłam – abyś do nas pisała kiedy tylko masz na to ochotę i taką potrzebę. Dobrze, że jesteś z nami, zawsze raźniej nam w gupie radzić sobie z naszymi problemami.
    Rozumiem Twoje podejście do ciąży bo ja mam podobne. Mój mąż nawet zapowiedział, że jesli teraz zajdę w ciązę, to mogę sobie wybic z głowy pracę. Zbyt by się o mnie i maleństwo denerwował. Mimo, że nasza sytuacja materialne jest bardzo taka sobie ( ja pracuję wyłącznie dorywczo, a mąż nie ma zbyt wysokiej pensji) postawilismy sobie w życiu priorytety i dążymy do ich realizacji. Zdarzyły nam sie już dwa tragiczne potknięcia w dążeniu do marzeń, ale mamy nadzieję, że za trzecim razem wszystko pójdzie wspaniale.
    Wspaniale, że Twój meżczyzna sie sprawdził w tak trudnych chwilach – to był niebagatelny egzamin dla Waszej miłości i umiejętności radzenia sobie w barszo trudnych sytuacjach.
    A co w sprawie zabiegu? Cóż, ja chiałam mieć go i wiedzieć, że zaczynam zdrowieć. Zabieg nie jest bolesny ( fizycznie naturalnie) jesteś pod pełną narkozą, a ja leżałam w szpitalu po nim całe 2 godziny. Sama zdecyduj się jaką opce wybrać..
    Acha i najwazniejsze!!!!! – TO NIE BYŁA TWOJA WINA!!!!!!
    Czasem już tak po prostu sie dzieje, że maleństwu przestaje bić serduszko i ani waż się za to obwiniać!!!
    A ze zrostami to .. hmm bardzo rzadka sprawa, owszem zdarzają się, ale naprawdę nieczęsto. Zgadzam się z monką.
    Pozdrawiam bardzo serdecznie

    ika

    #290575

    gosiaf

    Re: Kochana Gosiu

    Dzieki ikkunia! Ty i wszystkie dziewczyny tutaj to takie dobre duszki!

    #290576

    kiki25

    Re: przestraszyłyście mnie

    witajcie! strasznie mnie przestraszyłyście tymi zrostami ja też jestem po zabiegu łyżeczkowania w marcu miałam zabieg i teraz znowu zaczynamy starać się o dzidzię. A jak u mnie też one wystąpią?boli mnie czasami w tym boku po której stronie miałam zarodek wszystko jest w pożadku po badaniu ginekologicznym, ale ja i tak się boję że coś może być nie tak.Jakie badania pozwalają wykryć te zrosty bo chyba będę musiała na wszelki wypadek je zrobić aby nie było żadnych problemów pozdrawiam

    Kasiek



    #290577

    edith

    Re: moj krzyz (troche dlugie)

    Witam,
    Jesli zabieg jest wykonany prawidlowo, podany jest cytoteks (taki srodek poronny, rozmiekczajcy szyjke macicy) a po zabiegu podany antybiotyk, by nie wdala sie rzadna infekcja – zrosty nie powinny sie pojawic ! (ponoc nie powinno sie pozniej brac goroacy kapieli – tak slyszalam ! ). Jestem po dwóch lyzeczkowaniach i zrostow nie mam – potwierdzone USG 3D . Mozna zrobic HSG, choc ja mialam USG trojwymiarowe w klinice , ktora akurat taki sprzet posiada. A nawet jesli by takie zrosty sie porobiły to mozna je usunac operacyjnie – wiec spokojnie !
    Z tego co wiem to pusty pecherzyk to zle zmiksowany material genetyczny. Nie ma to nic wspolnego wadami w naszych chromosomach. Tak poprostu sie czasem zdarza.

    Glowa do gory ! Wszystko bedzie dobrze !
    pozdrawiam,
    Edith

    #290578

    monka

    Re: przestraszyłyście mnie

    Zeby wykryć zrosty, musisz isc do szpitala na HSG lub histeroskopię, ale jak juz wcześniej napisałam nie sądzę by była taka potrzeba.

    Monika

Postów wyświetlanych: 12 - od 1 do 12 (wszystkich: 12)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close