Moj poród na Bródnie :)

Postów wyświetlanych: 6 - od 1 do 6 (wszystkich: 6)
  • Autor
    Wpisy
  • #34801

    pam-24

    Hejka!
    Jest chwila o Aniołek śpi więc co nieco opiesze jak było!
    Miałam rodzić na Karowej ale zdrażniło mnie wieczne czekanie (3h) na KTG i wogóle system olewczy, więc pojechałam na 3 KTG po terminie do Szpitala bródnowskiego, Nie dość że zrobiono od ręki, to i zbadano mnie palcma ( na kRowej nie badali juz od 37 tyg) a tu 41 tydzien! Sumienie mi sie uspokoiło. Tak więc na 4 KTG 12-12-2003 posżłam juz z namiarami na połozną i o dziwo ta własnie położna robiła mi zapis i zbadała. Babeczka super , miła , ciepła i wogóle anioł! Podczas zapisu spytała czy czuję skurcz a ja ze nie, a tu skurczyc 40% – taki jeden…. córcia dała znac że jest ! Połozna zbadała , stwierdziła że jest dosyć mokro ale sprawdziła jakims płynem i okazało si że to jednak wody płodowe. hmm. 🙁 wróciłam do domu po ówcześniejszym sie umówieniu z położna jakby co… połazilam po sklepach , na ploty , ale po powrocie do domu cos zaczela sie tam naprężac 🙂 ledwo wyczuwalne ale zawsze. Więc torbe zapięłam i czekałam… polozyłam sie o 2:00 , a o 2:30 wstałam bo siku…a tu 2 strużki polecialy wód po nogach, w kibelku zauwazyłam krew – zgroza, ale sie przestarszyłam a to tylko szyjka sie rozwierała . Wiec szybciutko sie wykapałam, skurcze sie nasilały, ale dziwnie bo co1,5 min trwałay 40sek. jak juz sie naszykowałam obudziłam mamę że to chyba juz…zadzwoniłam o 3:00 do połoznej, powiedziała że jeszcze wczesnie ale pojedziemy. Mama pojechała po siostrzyczke i razem udalysmy sie do szpitala. W szpitaliu tak fajnie, cicho, ciemno, kameralnie. Po badaniu – 2cm! ok, robimy lewatywkę (znosnie) potem przebierka, kibelek, 100 sms-ów że w końcu rodze! i na salkę! Sal 3 oddzielone, z nowym łozkiem porodowym, całkiem fajnie. a że 4:00 to cisza w szpitalu tak jakos swojsko że stresu zero. zapis KTG , skurcze nieregularne ale i mało bolesne. pęcherz gdzies tam pękł ale poozna poprawiła i poooleciało ! Wiec OXY , po 5 min regularne jak cholera i już bolesnijesze, ale luz. zapodano 4 czopki na rozszerzenie szyjki bo cos na jej koncu było nie tak….Dali jescze antybiotyk bo leucyty spadły mi ….Połozna cały czas ze mną i z mamą ( bezpłatnie 1 os. moze byc przy porodzie) Rozwarcie postepowało ale powoluku…skurcze coraz bolesniejsze, kurde ! Mała nie chce schodzić, głowka jeszcze ho ho wysoko, wiec zaraz położna przyniosła piłke, z której juz nie chciałam schodzić bo bardzo była pomocna przy skurczach.Polecam !!! Tak przy 8 cm zaczeło sie juz ostro ! Bóle krzyżowe – brrr!!! Zanim połozyłam sie na łóżko juz do samego porodu to miałam 3 giganty skurcze , pojekiwałam ale obiecałam sobie że drzec japy nie będę! Nagle zrobiło sie tłoczno , nazłaziło sie pomocnic i mówia by przec..zdziwiona byłam że juz (przed 10:00) Nie bardzo wiedziałam jak ale nieoceniona połozna kazała walic kupę 🙂 wiec ok – to umiem!
    No niestety Niunia moja zaklinowała się bo szła na Kozakiewicza z łapka przy głowce, poza tym bary szeroko rozstawione..każą przec ja nie mam siły , ani tlenu w płucach, zupełnie jakbym miała 1 płuco (papieroski wyszły :() No i tak parłam sobie kilka razy a jedna z połoznych kładna mi sie na brzuchu i próbowął wycisnąc małą.No i w koncu – POSZŁO!!!!! Jest malenka moja ! sina cała, jak E.T. Wszyscy się cieszą , usmiechaja , mówia że dzielna Dziewczynka ze mnie że cięzko było a sobie poradziła , wiec i siły mi wracaja po takich pochlebstwach 🙂 Położna każe mamie przeciąc pępowinę, mamy pomoc była naprawde nieoceniona, popłakała się ! a moja kluseczka do ważenia ! 3800 i 54 cm. Piekny wynik. U mnie raz dwa mnie umyli, zdezynfekowałi – szczypało kurde! i zaraz szycie, Pani doktor bardzo miła załozyła 3 szwy zew. pożartowała, a ja juz miałam mała przy piersi. Cusowne ! Mama płacze i sie cieszy a ja jakby w lekkim amoku. Ale muszę przyznac że dumna z sibie byłam ze dałam rade na żywca, bez znieczulenia. Bo tak naprawde wszystko było znosne, tylko te ostania godzinka….. Generalnie poród trwał 7h I faz i 15 min II faza, chyba wynik nie najgorszy.
    Dzieki BOgu że juz PO!
    po 2 h przewiezli na poporodowy, zaszczepili mała i mi oddali. Była cały czas ze mna! choc jest mozliwośc oddania na noc. Połozne na oddziale super !! Wesołe , pomocne, żadnych dąsów, naprawde godne polecenia!

    Także krzycze na głos – ródźcie na Bródnie, żadna z leżacych młodych mam nie narzekała, a wręcz przeciwnie, w razie pytan zapraszam na priv lub GG

    ozdrawiam wszystkie mamy przyszłe i obecne i wszystkim oczekujacym zycze tak fachowej pomocy przy porodzie!

    Pam & i wreszcie Karolcia 13-12-2003

    #456268

    Anonim

    Re: Moj poród na Bródnie 🙂

    Nareszcie się doczekałaś:) dużo zdrówka dla Was obu i zapraszamy na Mamusie:)

    Aba i Jaś (04.11.03)



    #456269

    pantera

    Re: Moj poród na Bródnie 🙂

    Gratuluje.Moj synek jest rowniótko starszy o rok od Twojej Karolci.Urodzil sie o 10.50 13 grudnia 2002 r.Dzieki Tobie kolejny raz przypomnałam sobie jak to było rozmarzylam sie i chyba chce druga dzidzie…
    Pozdrawiam i zycze duzo cierpliwosci w tych pierwszych dniach
    Kaska

    #456270

    bib

    Re: Moj poród na Bródnie 🙂

    Gratuluje bobaska i zycze wam duuuuuuuuuuzo szczescia i radosci. Malenstwo na pewno jest sliczne 🙂

    Bib i Adam 18.09.2003r.

    #456271

    miau

    Re: Moj poród na Bródnie 🙂

    Boże- jak to dobrze miec to juz za sobą..
    starsznie się cieszę- proszę, znowu mamy przyklad,że Ból nie jest taki najwazniejszy podczas porodu..

    Gratuluję i mam nadzieję,ze za 2 miechy spotkamy sie na „mamusiach”.

    Anita – 22 lutego- ZOSIA

    #456272

    madeline

    Re: Moj poród na Bródnie 🙂

    Popłakałam się… Raz jeszcze gratuluję. 13 to ładna data urodzin.Nasze córeczki dzieli dokładnie jeden roczek 🙂 Cieszę się razem z Tobą:)
    Uściski dla całej Rodzinki:)

    Madeline,Mama Marylki(13.12.2002) i lipcowego Szczęścia

Postów wyświetlanych: 6 - od 1 do 6 (wszystkich: 6)


Forum ‘Wszystko o porodzie’ jest zamknięte dla nowych tematów i odpowiedzi.

Close