mój poród na Kasprzaka w Warszawie i pobyt w szpit

Postów wyświetlanych: 10 - od 1 do 10 (wszystkich: 10)
  • Autor
    Wpisy
  • #11297

    ola2

    Wszyscy jak to czytaja to placza a potem sie smieja, kolej na ciebie:
    „Tak to prawda urodzialam coreczke (urodzilsmy – z Michalem- moim mężem) 8 listopada o 6,55. Zaczne od poczatku:
    W nocy o 3 odeszly mi wody plodowe – dzieki mamie wiedzialam ze to wody bo tak to moze pomyslalabym ze sie zesikalam. No i wielki strach ze to juz , wreszcie to do mnie dotarlo. Porod ksiazkowy jednak nieco przyspieszony. Od 4 liczylam skurcze, zaczely wystepowac co 5 min wiec zajrzelismy do ksiazki co o tym mysla wielcy naukowcy. Skurcze mialam podobne do boli miesiaczkowych, wiec troszke tylko bolaly chopc w tej fazie porodu mialy byc wieksze.Zjadlam kanapke bo przeciez przez najblizsze 12 h nic mi nie dadza. Do 5 wachlalismy sie czy jechac czy nie. Decyzje podjelismy gdy pojawila sie niewielka krew. Michal zaczal mnie pakowac a ja – UWAGA – poszlam sobie zrobis fryzure i miedzy skurczami nakladalam zel na wlosy. Bylo milo i smiesznie, wyluzowalismu sie aby sie nie stresowac. Smialismy sie i zartowalismy. Przerazenie i radosc pomieszane z ciekawoscia. Michal chcial jechac dopiero ok 7 rano bo w ksiazkach pisza ze nie trzeba sie spieszyc bo porod trwa ok 12 h. Ale po 5 wyjechalismy, na dworze byl taki spokuj. Spadl snieg wiec skrobalismy szyby a ja jeszcze otwieralam ciezka brame. Jechalismy, a ja co chwile dusialm Michala za szyje bo mialam skurcze – jednak nie tak silne.W szpitalu bylismy ok 6. Na izbie przyjec zbadali mi szyjke i stwierdzono ze mam juz 4 cm rozwarcia !!! Niesamowite (jak sie ma 4 cm to mozna wziasc znieczulenie, mnie jednak nie bylo potrzebne). Przebrali mnie w biala koszule, mialam biale skarpetki i biale adidasy. Pojechalam na gore, czekalismy az sie lozko zwolni, wtedy myslalam ze nie wytrzymam przez 12 h i chce znieczulenie, nie wiedzialam jednak ze to sa te najgorsze bole i to juz w zasadzie koniec, myslalam ze najbolesniejsze bole przede mna. Jest lozko. Leze na porodowce, gra muzyka, za oknem snieg, a ja mysle o mamie , tacie – ze nic nie wiedza i ze moze by tu do nich zadzwonic; pamietam nawet niektore piosenki, przypominaly mi sie imprezy na ktorych puszczano te piosenki. No i wielka ciekawosc zobacze zaraz moja corcie. Tak naprawde to przypomnialam sobie ze ona tez musi wlozyc w to wiele wysilku i zal mi bylo jej a nie mnie. Podlaczyli mnie do KTG. Sala na ktorej lerzalam byla nowoczena, obsluga kochana. Polozna mowila do mnie Olenko. Powiedzial za 1 raz dobrze popre i urodze, Nagle slusze rodzimy, Zaczelo sie. Za 5 parciem urodzilam , gdybym wiedziala jak sie prze to urodzilabym za 1 -szym. Uslyszalam glos corci, polozyli ja na moim brzuchu i poplakalam sie, byla taka goraca. Michal przecial pepowine. I wzieli ja na wage , michal poszedl z nimi . Mnie szyto i rodzilam lozysko. To bylo truydniejsze niz porod. Nogi drzaly mi jak galareta. Mala wazyla 3300 i miala 55 cm. Pomyslalam ze to duzo jak na moj maly brzuch. Po 15 min przyszedl tatus z corcia w wozeczku szpitalnym, zaczelismy plakac ja i on. Niesamowite przezycie. Bylam z siebie taka dumna a w jego oczach uroslam. Wstalam z lozka i poszlam z malutka na sale ( o wlasnych silach). Szkoda ze michal nie mogl ze mna isc – bo to nie pora odwiedzin, bardzo mi jego brakowalo.
    Pierwsze chwile: co ja mam z nia robic? Przyszedl obchod i przystawili mi ja do piersi mile uczucie. Potem mysle sobie nie poprosze nikogo o pomoc sama dojde do wszystkiego, no i doszlam. Przewinelam ja wzielam na rece pokolysalam. Nic wielkiego, musi byc cos w tym instynkcie maciezynskim.
    Przez pierwsze 2 dni bylam polamana – jak po operacji. Ale nie bylam zmeczona, nawet nie chcialam spac bo patrzylam na nia.
    W sobote przyjechal do mnie moja mama, byla tez w niedziele.
    Wszyscy mowia ze swoje dzieci sa najpiekniejsze, moje jest naprawde ladne, piekne. Mama mowi ze ja bylam brzydka a Asia jest naprawde piekna !!!!
    Problem zaczal sie 3 doby gdy moje piersi nabraly rozmiaru DD, kokosy i twarde jak kamienie, zastoj mleka, gozki i wielki bol. Chcialam zeby mi je odcieli. Zaczelam chodzic do lekarz , poloznych , zbieraz rady informacje co robic. 2 ciezkie dni przezylam z cycami, chodzialam po korytarzu i plakalam bo tak ja chcialam karmic piersia. Mialam pogryzione brodawki, mleko lecialo z krwia. Kazali sciagac pokarm recznie i poic ja moim mlekiem przez strzykawke. 2 godziny sciagalam mleko z dwoch piersi, nie moglam uzyc laktatota bo bolalo. Jak sie zagoilo to zmuszalam mala do jedzenia co 2 godziny, nauczyli mnie ja przystawiac zeby nie gryzla mnie, po kazdym przystawieniu zimny prysznic na cyce zeby zmniejszyc produkcje mleka. Udalo sie!!! Bo w to wierzylam i wytrwalam i chcialam ja karmic piersia. Wiekszosc kobiet poddaje sie lub dzieci nie chca juz piersi. Ja jestem z siebie dumna , zwlaszcza ze poradzilam sobie praktycznie sama. Dzis karmie ja piersia i nic nie boli, nie wyobrazam sobie inaczej. A Michal jest ze mnie taki dumny, ja z siebie nie ukrywam ze tez.W szpitalu bylysmy tydzien bop mala miala zoltaczke.
    Mala jest bardzo spokojna nie placze nigdy , jak jej sie cos nie podoba (chce jesc lub ma kupke lub chce poprzytulac sie) to po prostu steka. Nakarmie ja i juz spi. Inne kobiety pytaly mnie o rady jak ja to robie, jak ja karmir ze mnie nie boli i dlaczego ona nie placze – kobiety ktore rodzily po raz drugi lub czwarty!!! Tym bardziej jestem z siebie dumna. Czuje sie taka spelnina taka szczesliwa. Tacy szczesliwi. Jest na teraz trojka. Swietnie sobie radzimy (poki co), a nasza milosc kwitnie i kwitnie.
    I na dodatek przy tak spokojnym dziecku. Robie przy niejh wszystko, prasuje piore, pisze prace mgr, dbam o siebie. Mam tyle w sobie energii, Zwlaszcza ze sie swietnie czuje. A jestem taka chuda. Chudsza niz przed ciaza i jeszcze chudne bo zmniejsza sie macica i karmie ja cycem. mieszcze sie we wszystko. A jem jak slon. I wypoczeta tez jestem.Noca wstaje 1 raz karmie. .

    Jestem bardzo bardzo szczesliwa – tak najlepiej opisuje siebie.”

    Ola, Michal i Asia.

    #177596

    kiuik

    Re: mój poród na Kasprzaka w Warszawie i pobyt w s

    …az mi slow zabraklo…:)
    gratuluje…i szczerze zazdroszcze….
    mam nadzieje ze bede rownie szczesliwa za pare tygodni 🙂

    pozdrawiamy serdecznie
    kasia i 32-tyg chlopaczek



    #177597

    Anonim

    Gratuluję!!!

    Ale pięknie!!!
    Też już chcę!!!
    Jesteście wszyscy bardzo dzielni!!!

    Pozdrawiam ciepło

    Ewelina i Nikola (01.04.03)

    #177598

    giasu

    Re: mój poród na Kasprzaka w Warszawie i pobyt w szpit

    Olu,gratuluję córeczki 🙂 Bardzo się cieszę że jesteś taka pełna energi i szczęścia 🙂 Masz zresztą powody aby być z siebie dumną 🙂 Buziaki dla całej Trójki 🙂

    Pozdrawiam ciepło
    giasu, mama Oliwi 🙂

    #177599

    goha

    Re: mój poród na Kasprzaka w Warszawie i pobyt w szpit

    Jestem pod wrażeniem Twojej pogody ducha!! Prześlę Twój post koleżance przechodzącej fazę paniki przedporodowej :o)
    Pozdrowienia dla Całej trójki!!!

    Pozdrawiam
    GOHA i Dareczek
    14. 04. 2003

    #177600

    shiva

    Re: mój poród na Kasprzaka w Warszawie i pobyt w szpit

    Gratuluję ,odwagi i wytrwałości.Wiem jak fajnie jest mieć te wszystkie problemiki za sobą.Ja też mam spokojną,grzeczną córeczkę więc rozumiem Twoją radość.Życzę całej Waszej trójce dużo zdrówka.
    Pozdrawiam Doinika i Martynka(29.12.2002)

    Dominika(20.12.2002)



    #177601

    gwiazda

    Re: mój poród na Kasprzaka w Warszawie i pobyt w szpit

    Jestem pod wrażeniem, gdyż ja po porodzie nie mogłam zejść z łóżka porodowego na zwykłe. Wstałam dopiero na drugi dzień po porodzie.
    Wielkie gratulacje !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
    Marta i Nastka (04.01.2003)

    #177602

    helenka

    Re: mój poród na Kasprzaka w Warszawie i pobyt w szpit

    Gratulacje dla tak dzielnej mamuski!!!
    A napisz moze jak karmic zeby nie gryzla?

    Helenka – przyszla mamuska
    15. IV. 2003

    #177603

    ola2

    Re: mój poród na Kasprzaka w Warszawie i pobyt w szpit

    ano tak: bierzesz piers i smyrasz sutkiem górną wargę malucha takżeby maluch otworzył całą buzie (czekasz na okazje), jak otworzy to enericznym ruchem przyciskasz go do piersi, nigdy nie wkładasz sutek do ust tylko usta dziecka do sutka. nosek powinien dotykać piersi, nie bój sie nie udusi sie – ma na tyle siły, że jak braknie jej powietrza to ofdchyli główkę,
    powodzenia.
    ola

    #177604

    julia

    Re: mój poród na Kasprzaka w Warszawie i pobyt w szpit

    Twój poród brzmi jak bajka
    aż miło przeczytać że zdażają się lekkie porody i istnieją dzieci mało-płaczące
    i że można szybko wrócić do wagi sprzed ciąży
    gratulacje
    ucałowania dla Asi

    Tołdi i Ignaś

Postów wyświetlanych: 10 - od 1 do 10 (wszystkich: 10)


Forum ‘Wszystko o porodzie’ jest zamknięte dla nowych tematów i odpowiedzi.

Close