Mój szef… Jestem wściekła i smutna :(

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 22)
  • Autor
    Wpisy
  • #50387

    marta-g

    Dziewczyny, wiem, że można na Was liczyć, że pocieszycie trochę 🙁 Wczoraj spytałam szefa, czy mogę wyjść pół godziny wcześniej (PÓŁGODZINY!). Boże, czy to tak dużo? Szef nie był zachwycony. Zmarszczył czoło i spytał „po co?”. Powiedziałam, że idę z dzieckiem do lekarza. Nie był zachwycony, od niechcenia powiedział, „ok”. Kurcze, pracuję codziennie od 9:00 do 17:00, nigdy nie wychodzę wcześniej, później owszem, bo przecież pracownik może zostać dłużej, nawet musi czasami, co ja mówię, POWINIEN! Nie korzystam z prawa do dwóch półgodzinnych przerw, które mogłabym zamienić na jedną godzinną i wcześnie j wracac (mieszkam 25 km od biura i wracamy z mężem jednym samochodem, więc i tak muszę na niego czekać). Ostatnio musiałam zostać kilka razy w pracy dłużej (nawet do 20:00). Nawet głupiego „dziękuję” nie usłyszałam. Bo to przecież oczywiste, nie wspominając już o płatnych nadgodzinach (takowych u nas nie ma). Nie zarabiam źle, powyżej średniej krajowej, choć od 4 lat tyle samo. Jak tak można? Jak można robić kobiecie mającej malutkie dziecko problem z wcześniejszego wyjścia z pracy??? Raz, tylko raz… Mam teraz naprawdę mało pracy. Gdybym miała dużo, nie wyszłabym wcześniej, nie prosiłabym o to. Jest mi źle. Zawsze byłam lojalna w stosunku do pracodawcy, lubiłam swoją pracę. A teraz jest niesmak 🙁 I wcale już mi się nie chce starać. Przykro mi się zrobiło, bo moje dziecko jest dla mnie najważniejsze na świecie. Dla innych nie jest ważne wcale 🙁

    Mój szef jest cudzoziemcem (Azja, jeden z tygrysów). Ci ludzie całkowicie poświęcają się pracy. Ale trochę człowieka w każdym szefie powinno być, prawda?

    Pozdrawiam,
    Marta i Lenka 15.01.2004

    Edited by marta_g on 2004/07/21 09:20.

    #647545

    iwonatrinity

    Re: Mój szef… Jestem wściekła i smutna 🙁

    Oczyuwiście że Tym masz rację.
    ale coż zrobisz- z pracą cięzko i pracodawcy to wykorzystują.
    Ja na szczęscie mam ludzkiego szefa- zawsze pyta o mojącórkę i jak jest taka potrzeba zwolni mnie wcześniej, chociaż jeżeli idzie o nadgodziny to nigdy nie było to docenione -nawet jak brałam robotę o domu. Oczywiście przed ciązą bo teraz nie zostaję nawet minuty dłużej- chroni mnie prawo, a poza tym firma jest w upadłości, więc nikt się już nie stara- więc ciesz się że jednak tę pracę masz..

    Iwona i Wiktoria (11.08.03)



    #647546

    Anonim

    Re: Mój szef… Jestem wściekła i smutna 🙁

    pewnie trafiłaś na jego gorszy nastrój 🙁 przecież w firmie nic się nie stanie jeśli raz na jakiś czas zwolnisz się pół godziny później! No, chyba, że w tym dniu spodziewaliście jakiegoś ważnego klienta czy jakieś istotnej transakcji – ale przecież wiedząc o tym nie prosiłabyś o wcześniejsze wyjście, prawda?

    Kaśka z Natusią

    #647547

    marta-g

    Re: Mój szef… Jestem wściekła i smutna 🙁

    Niczego i nikogo się nie spodziewaliśmy. Ja się cieszę, że mam pracę. Głównie z powodu sytuacji na rynku pracy wróciłam po macierzyńskim. Ale oczekuję choć trochę ludzkiego podejścia do pracowników. Nie jesteśmy maszynami przecież. A mój szef ma u mnie wielkiegio minusa i juz 🙁 Ja nie narzekam na pracę, tylko trochę się przestraszyłam. Co jeśli z jakiegoś powodu będę musiała KONIECZNIE wyjść wcześniej? I to nie pół godziny, ale więcej. Wylecę z pracy? No najwyżej wylecę… Tylko świadomość tego jakoś źle nastraja mnie do pracy 🙁
    Pozdrawiam wszystkie mamuśki!

    Marta i Lenka 15.01.2004

    P.S. Przed chwilą szef spytał mnie, jak się ma mój synek 🙂 A ja mam córeczkę przecież! 🙂 Widział ją zresztą. No ale jakiś odruch ludzki się pojawił.

    #647548

    mimmi

    Re: Mój szef… Jestem wściekła i smutna 🙁

    Skad ja to znam- nadgodziny sa ok., ale zero wdziecznosci, nie mowiac juz o pieniadzach. W mojej firmie na szczescie jest duzo mlodych matek, wiec precedens jest. Zreszta zamierzam zrobic drugi- bo mam jeszcze nieplatna godzinna przerwe na obiad. Po zaprzestaniu karmienia mam zamiar z niej zrezygnowac. Doszlam do wniosku, ze nie warto dac sie wykorzystywac. Jezeli nie korzystasz z przywilejow jakie ci sie naleza, to pracodawca uzna to za normalne wiec nie spodziewaj sie aktow wdziecznosci. Jezeli zostajesz po godzinach- to tez zaczyna byc to normalne i potem twoj szef dziwi sie widzac ze wychodzisz o 17.00, ze tak wczesnie. Ja pracuje we francuskiej firmie- Francuzi tez kibluja po godzinach, ale oni nie maja nic do roboty w domu- bo czesto zero polskiego i znajomych w Polsce. I wymagaja tego od innych. Ale juz dawno doszlam do wniosku, ze jak o cos sie nie upomnisz, to to twoja strata. Trzeba walczyc o swoje. Po macierzynskim wyzbylam sie ludzkich uczuc do swojego pracodawcy- egzekwuje swoje przywileje.
    Widze, ze nie tylko ja nie dostaje podwyzek :((

    aga i michalek

    #647549

    marta-g

    Re: Mój szef… Jestem wściekła i smutna 🙁

    Nie korzystam z przywilejów, bo po pierwsze znam stosunek szefostwa do pracowników pracujących w niepełnym wymiarze godzin (a dla nich godzina mniej to już tragedia wielka), po drugie, tak jak napisałam, i tak nie wróciłabym wcześniej do domu. Czasami muszę zostać dłużej, bo gdy np jestem odpowiedzialna za przygotowanie jekiejś imprezy (konferencja, itp.) i ona trwa do 20:00, muszę na niej być. Do końca. To mój obowiązek. Innego wyjścia nie ma, jak tylko zostać. I to jest dla mnie oczywiste. Ale poza tym, po godzinach nie zostaję, broń Boże! 🙂 Aż tak pracowita to ja nie jestem. Zresztą wcale pracowita nie jestem 🙂

    Masz jednak rację z egzekwowaniem swoich praw. Jest jednak jedno „ale”. Czasy są takie, że to pracodawca ma przewagę. Ale trochę mi weszłaś na ambicję. Chyba z mojej godzinki spróbuję skorzystać. Będę najwyżej łazić po sklepach 🙂

    Pozdrawiam,
    Marta i Lenka 15.01.2004



    #647550

    inti

    Re: Mój szef… Jestem wściekła i smutna 🙁

    rozumiem Twoje rozżalenie. cały czas czułaś,że się poświęcasz i oczekiwałaś wdzięcznosci.
    ale takie rzeczy się nie zdarzają – w tej chwili pracodawcy bardzo dowolnie podchodzą do nadgodzin i dodatkowych obciążen, zwykle uważając, że to Twój obowiązek zostać i popracować.
    więc szef przyzwyczaił sie, że zostajesz, pracujesz itp. no i się zdziwił. w wielu miejscach wcześniejsze wychodzenie jest naprawdę źle widziane.
    nie masz się co obrażać, tylko faktycznie, wykorzystywać wszystkie swoje przywileje bez skrupułów. mojej koleżance szef powiedział, że nie ma mowy o urlopach ani zwolnieniach!!! a ma 10 mies dziecko.

    sylwia i JUlka 20.01.2003

    #647551

    marta-g

    Re: Mój szef… Jestem wściekła i smutna 🙁

    No właśnie, wdzięczność… Ja chyba jakaś inna jestem. Zawsze się staram, żeby ludzie czuli się dobrze w moim towarzystwie, nie stwarzam niepotrzebnie problemów, słowo „dziękuję” wypowiadam często.

    Nie no ja się nie obrażam. Toż ja wiem, że po prostu zwykłym pracownikiem jestem. Tylko właśnie z powodu braku tej wdzięczności smutno mi się zrobiło. Wiem, że tak to właśnie wygląda w większości firm. Dziwi mnie tylko taki stosunek pracodawców do pracowników. Przecież dobre stosunki międzyludzkie w firmie, zadowolony, doceniony pracownik, który identyfikuje się z firmą, to klucz do sukcesu. Ale co ja za bajki opowiadam 🙂 Popracuję parę godzin i wracam do mojej niuni. W domu zapominam o wszystkim.

    Trzymajcei się mamuśki!

    #647552

    dotach

    Re: Mój szef… Jestem wściekła i smutna 🙁

    U nas niestety jest podobnie. Obowiązuje nas podobno nienormowany czas pracy (ciekawe określenie dla szeregowych pracowników), a wychodzenie o czasie jest bardzo nie mile widziane. Jak mam zaplanowane wyjście z dzieckiem do lekarza to najczęciej biorę urlop, albo opieke (2 dni w roku). Takie dziwne mamy czasy.
    Powodzenia
    Dorota

    #647553

    Anonim

    Re: Mój szef… Jestem wściekła i smutna 🙁

    oczywiście MASZ PRAWO gdzieś wyjść! Zachowanie szefa mogło być usprawiedliwione tylko w tym przypadku, jaki opisałam (wizyta klieta lub coś terminowego do zrobienia) – przecież skoro zawsze jesteś dyspozycyjna i nie nadużywasz cierpliwości szefa – nie ma przyczyny dąsać się na Twoje – tak rzadkie z resztą – wyjścia… Może miał po prostu zły dziń – szef to w końcu też człowiek

    Kaśka z Natusią



    #647554

    mimmi

    Re: Mój szef… Jestem wściekła i smutna 🙁

    rzeczywiscie czasami nie da sie korzystac- nie wiem na co sobie mozesz pozwolic. Ja wiem, ze u mnie pewne rzeczy przejda chociaz niechetnie beda patrzec na to. Ale czasami mus to mus. Chociaz z drugiej strony za takie cos nie zwalniaja (wbrew pozorom trudno jest zwolnic pracownika- pozniej jest bujanie sie z sadem pracy- dotyczy to szczegolnie duzych firm, ktore w sadzie sa zawsze na przegranej pozycji- widze to po swojej firmie). Co najwyzej ominal cie podwyzki, ktorych i tak nie dostajesz (tez mam wyrzuty sumienia, ale tak sobie to tlumacze). Jak firma stabilna i nie planuje zwolnien (bo wtedy to rzeczywiscie mozesz byc w czolowce na liscie), to przejdzie to. Ja wychodzac omijam skrzetnie gabinety i nie rzucam sie w oczy- czego oczy nie widza, tego sercu nie zal. Ale fakt, ze w niektorych firmach procownik wychodzacy o czasie jest dziwnym zjawiskiem. U mnie ci co zostaja podpisuja ostatnio zadaniowy czas pracy- zeby sie nie upominali o pieniadze za nadgodziny.

    aga i michalek

    #647555

    marta-g

    Re: Mój szef… Jestem wściekła i smutna 🙁

    Kasiu, widzę, że jesteś osobą starającą się zawsze coś dobrego zobaczyć w innych ludziach 🙂 I bardzo dobrze 🙂 Pewnie masz rację. mam nadzieję, że to też człowiek 🙂 Tylko ja jestem zdania, że zły dzień, złe samopoczucie powinno się „zabrać” do domu. Lub zostawić za drzwiami biura. W pracy stosunki na poziomie szef-pracownik zazwyczaj są zbyt formalne by można było sobie na coś takiego pozwolić. Bo po rozmowie z takim „złodniowym” współpracownikiem czy szefem pozostać może niesmak, żal. I potem sobie taki biedny szary pracownik myśli „kurcze ten szef to mnie chyba nie lubi”. A on po prostu mógł mieć zły dzień. Tylko ten pracownik nigdy się tego nie dowie. A niech się ten szef wyżali kumplowi czy żonie i dopiero do pracy przychodzi. I niech pamięta, że pracownik to też człowiek. A czasem nawet matka 🙂



    #647556

    Anonim

    Re: Mój szef… Jestem wściekła i smutna 🙁

    masz rację – pracownik tak właśnie możę sobie pomyśleć – dlatego ja tak właśnie robię – moje gorsze nastroje zostawiam za drzwiami do mojego biura…

    Kaśka z Natusią

    #647557

    duska

    Re: Mój szef… Jestem wściekła i smutna 🙁

    Ej, no ale przecież cię puścił !?! (no więc trochę człowieka w nim jest)
    Nie był zachwycony ? …… No a który szef jest zachwycony jak pracownik wychodzi wcześniej ?
    Nie pamietał, że masz córkę ? ….. No cóż, to tylko facet , oni nie przykładaja wagi do takich drobiazgów.

    A co do reszty, to się zgadzam. Na wdzieczność nie licz – ja się już tak przejechałam.

    Pozdrawiam

    Duśka i Emila (09.10.2003)

    #647558

    marta-g

    Re: Mój szef… Jestem wściekła i smutna 🙁

    🙂 U mnie nie da się ominąć gabinetu szefa niezauważonym. Jezu ale głupie czasy mamy. Jak to wszystko czytam, to włos mi się jeży na głowie! dziewczyny, pozostaje chyba po prostu nie przejmować się. Ja zresztą jak wracam do domu, nagle znajduję się w zupełnie innym świecie 🙂 Takim fajnym, tylko naszym, z maleńką istotką w centrum naszego zainteresowania. Ona na szczęście jesze o niczym nie ma pojęcia…

    Marta i lenka 15.01.2004

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 22)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close