mój żal…

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 48)
  • Autor
    Wpisy
  • #77625

    erica

    muszę się Wam wyżalić, bo nei mam komu… nie chcę aby moi przyjaaciele z reala wiedzieli, nei chcę im zawracać d… Moje życie sypie się coraz bardziej. Maska, jaką przywdziałam od jakiegoś czasu chyba zaczyna się odklejać od mojej twarzy. Z mężem nei rozmawiam. Prawie w ogóle. I to nei dlatego, ze on wiecznei rpacuje. Każda nasza rozmowa kończy się kłótnią. Orgomną kłótnią. Mam już dosyć. Nie wiem nawet czy go kocham… Nie jest ani dobrym mężem, ani ojcem. Tatusiemjest tylko na pokaz. A tak? Nie przebierze Dawcia, nie przypilnuje go, a o spacerze nie ma mowy… Umył go 5 razy w życiu, przebrał też nie więcej, na spacer poszedł z nim 3 może 5 razy. Kocha go, ale nie nadaje się na ojca. A taki był dumny, jak mały się urodził, biegał po sąsiadach, chwalił się. Teraz już wiem, że to też była pokazówa. Już wiem, że nei będę miała więcej dzieci. Nie z tym człowiekiem. Z innym nie chcę. NIe chcę by Dawcio miał popieprzone życie 2 tatusiów, przybrane rodzeństwo. Nie chcę. Nie widzę w tym nic złego, ale tylko wtedy, gdy mnie to nie dotyczy. Płakałam dziś całą noc. Od 1 w nocy juz nei spałam. Znów sie pożarliśmy. Mam tego dosyć. Powiedziałam mu, że ma się wyprowadzić nim wrócę z pracy. Nie wiem czy to zrobi. Ale ja już tak nie potrafię żyć…

    erica i Dawcio 15.10.04

    #1039154

    lotos

    Re: mój żal…

    Kochana Ericzko, Dobru Duszku tego forum…tak bardzo mi przykro, ze się nie uklada. Jesteś nim rozczarowana i to boli. tym bardziej że jest Dawid.
    Chcesz rozstania. To już ostateczny krok. Ja mam taką metodę, ze jak coś nie gra to piszę sobie list, wszystko co mi przyjdzie ma myśl, niczeago nie lagodzę, piszę jak jest mi źle, przypominam wszystkie momenty, kiedy było źle. Jak już to wszystko powypisuję, zaczynam pisać co jest dobre, co było dobre, Potem widać czy opłaca się dalej inwestować w ten związek. Piszę potem jak bym chciała żeby było, potem z czego ewentualnie mogłambym zrezygnować. Wtedy jasno widać na czym tak naprawdę nam zależy. I dopiero po tym „rachunku sumienia” już dokładnie widzę co MUSI się zmienić, żeby było dobrze, a co mogę odpuścić. Wtedy idę rozmawiać.
    Nie wiem, czy u ciebie nie jest już za późno na taką poważną rozmowę,ale jeśli uznasz, że nie to spróbuj.

    Bardzo Ci współczuję. Nie mysl, ze nie chcesz więcej dzieci jeśli jednak odeszłabnyś od męża, teraz tak mówisz, jednak za jakiś czas się zakochasz i dziecko będzie spełnieniem cudownej miłości. pozdrawiam cie bardzo ciepło.



    #1039155

    erica

    Re: mój żal…

    dziękuję Ci. ja już na prawdę nie wiem co robić, co myśleć. za każdym razem się godzimy na… 1 dzień… albo da mi kwiaty i za tydzień zrobi to samo… i tak czuję sie jak samotna matka, a do tego służąca. bez niego choć obowiązki służącej odpadną… ale czy nie będzie mi żal?…

    erica i Dawcio 15.10.04

    #1039156

    gonia23

    Re: mój żal…

    oj jak dobrze wiem, o czym piszesz…mój mąż to straszny egoista, który myśli w pierwszej kolejności o sobie. ostatnio też się bardzo dużo kłócimy i mam już wszystkiego dość. czasmi myślę, że lepiej by nam było osobno…łączę się z Tobą w złości i rozżaleniu.

    Gosia, Zuzia 2 lata i Marta 8.05.05

    #1039158

    Anonim

    Re: mój żal…

    Kochana Ericzko.
    Ostatnio dziekowalam Ci za slowa i wsparcie, kiedy to ja mialam problemy. W trudnych chwilach stawaly mi Twoje slowa przed oczami….
    Strasznie mi przykro, ze sie nie uklada. Raczej z tego co piszesz to sie wali…. Nie bede Ci nic doradzac i pocieszac bo nie umiem…
    Bede sie modlic, zebyscie byli szczesliwi, cokolwiek postanowicie….

    Zaba Monika

    #1039159

    women

    Re: mój żal…

    Podajmy sobie ręce.



    #1039160

    karolinaj

    Re: mój żal…

    Kochana !! nie martw sie, nie jestes sama. Ja mam troche podobnie:(. Jak to nazwac?? – kocham meza i on mnie na odleglosc, czyli jak jest w pracy. Bo w weekendy klocimy sie niemilosiernie. Mysle ze to przaz to ze on duzo pracuje i jest malo w domu. Jak jest weekend to ja chce odpoczac a on musi kurcze jeszcze pracowac . Co do rozstania to ja moglabym miec alternatywe ( wystarczy moje kiwniecie palcem), ale nie chce. Jednak nie widze w tym nic zlego. Jak TY bedziesz szczesliwa to Twoja dzidzia rowniez. Sama piszesz ze maz nie jest zbyt zwiazany z synem. Pomysl nad tym …
    Pozdrawiam

    Karola i Wiki ( 30.10.2003 )

    #1039161

    olesia

    Re: mój żal…

    Ja się też dopisuję do tych zawodów. Trochę wymiękam powoli, bo u mnie dochodzi rehabilitacja niepełnosprawnego synka. Trudno mi zrozumieć takie umiłowanie pracy mężczyzn. To chyba nie do końca strach przed niemożnością utrzymania rodziny, to cgyba ucieczke przed rodiną. Tak ja to odbieram.
    3 maj się. Nie jesteś sama. Ja też rozważam odejście, ale mam na razie nadzieję.
    Ola

    #1039162

    kotus

    Re: mój żal…

    Współczuję Ci,że jest Ci tak smutno,ale może jest coś dobrego w tym człowieku tylko Ty po prostu nie kochasz go i nie widzisz tego co dobre…?To,że mąż nie przebiera dziecka wcale nie musi oznaczać,że nie kocha Dawidka.
    Nie znam dokładnie Twojej sytuacji i pewnie się mylę,ale może spójrz na niego troszkę z innej strony,może doceń,że chce zarobić na rodzinę.Chyba,ze chłop rzeczywiście jest typowym pasożytem to już inna sprawa…

    #1039163

    gacka

    Re: mój żal…

    Możemy stworzyć trójkącik? – tu nie ma na pewno żadnego podtekstu – bynajmniej

    Gacka i Julka 01.03.2004



    #1039164

    Anonim

    Re: mój żal…

    W odpowiedzi na:


    Z mężem nei rozmawiam. Prawie w ogóle. I to nei dlatego, ze on wiecznei rpacuje. Każda nasza rozmowa kończy się kłótnią. Orgomną kłótnią.


    odstaw komputer, wywal go z domu – sama zobaczysz jak chetnie się wtedy gada z mezem – wiem, bo przetestowalam!

    W odpowiedzi na:


    Nie przebierze Dawcia, nie przypilnuje go, a o spacerze nie ma mowy… Umył go 5 razy w życiu, przebrał też nie więcej, na spacer poszedł z nim 3 może 5 razy.


    „jak sobie pościelesz, tak sie wyśpisz”
    trzeba było chłopa od poczatku gonić i przyzwyczajac do opieki nad dzieckiem, a teraz to sie nie dziw, ze robi „wielkie oczy”, że nie ma weny do zajmowania sie dzieckiem…
    Własciwie rozumiem Twoje pretensje wzgeledem męza, ale poroponuje sie zastanowic na ile Ty go takim ulepiłaś w tym zwiazku…hm…
    I co wyprowadzil sie jak mu kazałas?
    Mam wrazenie, ze doskonale komunikujesz sie przez net, ale masz z tym problem w tzw. realu. Może sie myle, ale pisze to dlatego, zebyś sama sie nad tym wszystkim zastanowiła…
    Tak na spokojnie-jak to naprawde jest z Wami i co można zmienić na lepsze i jakimi środkami….
    Jesli łatwiej Ci przekreslić rodzine i urzadzić Dawciowi „popierzone” życie, zrób to. Tylko zrób to wtedy, gdy już naprawde w 100% nie bedziesz miała żadnych watpliwosci, ze zrobiłas wszystko co w twojej mocy by ratowac te rodzine… zebys nie miala przez reszte życia moralniaka, ze może jednak daloby sie coś uratowac, gdyby…
    pISZe Ci to wszystko naprawde w dobrej wierze…


    POZDRAWIAM 🙂 bruni

    #1039165

    erica

    Re: mój żal…

    komp jest w domu, ale… stoi zakurzony w pokoju, w którym obecnei mieszka babcia. Netu nei mam w domu od 2 lat, kiedy to małżonek informatyk popieprzył sterowniki.
    Komunikuję się doskonale w realu i w necie – no tylko fakt, że z mężem mam w tym problem, a keidyś gadaliśmy non stop o byle pierdołach…
    Czy go goniłam do opieki nad Dawciem? Nie. Masz racje – stworzyłam potwora! Zawsze był zmęczony po pracy (robi 2 etaty w 2 firmach), zawsze to ja oporządzałąm Dawcia. Hm… czyżbym wychodowała węża na własnym łonie?
    Nie wyprowadził sie. Był smutny, widać, że było mu przykro. Pogodziliśmy się. Nie wiem na ile. Może na 1-2 dni. Na razie mnei zadziwia. Wyszedł sam z małym do parku, podczas gdy ja rozkoszowałam się masażem. Przebrał, nakarmił małego. Nawet z nim pogadał, a nie tylko cmokał i cykał.
    Wątpliwości? Zawsze się je ma. Zawsze…
    Fakt – nie darowałabym sobie, że nei walczyłam o rodzinę, ze Daw ma rodziców, ktorzy nie są razem.
    Może to tak jest, że kto się lubi, ten się czubi?
    Ale i tak jest mi ciężko. Przem jest przyzwyczajony, że matak skakała nad nim, nad ojcem, babka nad dziadkiem. Pochodzi z takiej rodziny, gdzie kobiety były służącymi. A ja nei. Mój tata nigdy nei kazał mamie czegoś mu tam podać, zrobić. Sam robił kanapki do pracy. A ten? Nie zje jak mu się nei poda! Kwestia przyzwyczajenia? Kiedys był inny. Starał sie o mnie. Latał jak cielak za krową! A teraz to ta krowa musi latać za nim z kanapeczką, upraną koszulką, kawusią itp. aLE DZIĘKI, ŻE DAŁAŚ MI KOPA ŻEBYM SIĘ ZASTANOWIŁA:)

    erica i Dawcio 15.10.04



    #1039166

    erica

    Re: mój żal…

    masz rację. W nerwach nie doceniam tego, że np. każde nawet „dostane” od kogoś pieniądze oddaje na rodzinę. Pyta sie czy sa pampersy, kaszki… Głupia dupa ze mnie. Ale bycie służącą mnie drażni!

    erica i Dawcio 15.10.04

    #1039167

    erica

    Re: mój żal…

    wczoraj porozmawiałam o tym z moją przyjaciółką. Ma to samo co ja. Ale nie myśli, by odejść od męża. W gruncie rzeczy kocha go. Ja chyba swojego gada też. Nie wiem. Czasem mam ochotę go zamordować! Fakt – miłość na odległość. Jak jest w pracy, to co jakiś czas wysyła mi miłego smska, a w domu warczy. Stres? Nie wiem. Moze.

    erica i Dawcio 15.10.04

    #1039168

    erica

    Re: mój żal…

    dzięki MOnisiu. Na razie sie pogodziliśmy. Zobaczymy jak potoczą sie sprawy.

    erica i Dawcio 15.10.04

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 48)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close