moja historia

Postów wyświetlanych: 5 - od 1 do 5 (wszystkich: 5)
  • Autor
    Wpisy
  • #86334

    bambea

    witajcie . mam na imie beata i mam 26 lat. Podczytuje to forum od dluzszego czasu a dzis postanowilam napisac po raz pierwszy. zadac kiklka pytan i opisac swoja historie.

    Od ponad roku jestem mezatka. moj maz krzysztof ma 34 lata. praktycznie od daty slubu staramy sie o dziecko. co wiecej juz przed slubem nie zabezpieczalismy sie w zaden sposob. i ja i krzys mamy juz dzieci z wczesniejszych zwiazkow ale chcielibysmy miec wspolne dziecko.

    pozwolcie ze opisze nasza historie
    na 1 roku studiow poznalam sporo starszego od siebie mezczyzne. zakochalam sie i mialam wrazenie ze z wzajemnoscia. on byl juz kilka ladnych lat po studiach , pracowal w rozwijajcej sie firmie. byl uroczy przystojny mial pieniadze i ciagle zapewmnial mnie o swojej milosci. zaszalm w ciaze ( oczywiscie nieplanowana) i czar prysl choc jescze dlugo zylam w nadzei ze jest inaczej. w 3 miesiacu ciazy dowiedzialm sie z moj ukochany dostal awans a co sie z tym wiaze wyjazd za granice.pech chial ze do usa.
    oczywiscie zgodzil sie nie zwazajac ze ja mialam z akilka miesiecy urodzic jegodziecko. wyjechal . na poczatku bylo ok pisal dzwonil itp. ale im blizej rozwiazania tym sytuacja byla gorsza .
    czulam ze cos jest nie tak. ale onmydlil mi oczy . urodzial coreczke . zrezygnowalam ze studiow dziennych przeszlam na zaoczne. pomagali mi moi rodzice. Rozalka rosla jak na drozdzach. kontakty z mackiem coraz rzadsze. fakt byl taki ze przysylal mi pieniadze. przeplakalam niejedna nocke ale pogodzilam sie z tym co sie stalo. kiedy rozalka miala 2 latka nagle maciek wrocil. najpierw nie chcialm go znac ale zlalamlam sie. wszystko zaczelo sie od nowa ukladac. zaczelismy wspolniemieszkac . planowac slub itp. no i prosze ja znowu w ciazy . maciek stwierdzil ze skoro jestem w ciazy poczekamy ze slubem do narodzin. slubu sie nie doczekalam a on wzail nogi za pas tym razem w delegacje do irlandii . siedzi tam ponoc do dzis. bylam kompletnie zduzgotana . i znowu z pomoca przyszli moi rodzice ( jak dobrze ze moge na nich liuczyc do tej pory) urodzilam kolejna coreczke. opieka nad 2 kobietkami byla zbyt trudna zeby jeszcze studiowac. zrobilam licencjat i dalam sobie spokoj ze studiami na tamten czas. ( teraz robie mgr) ;-))
    mialam wtedy 23 lata i 2 malutkich dzieci. bylam sama i w ogromnym dolku psychicznym. ale jakos zylam z dnia na dzien.
    i kiedy bylam w najwiekszym kryzysie poznalam krzysia . poznalismy sie w przychodni gdzie ja bylam z emilka a on ze swoim synkiem . cala historie jak zaiskrzylo sobie daruje. wazne ze zaiskrzylo ;-)) krzysztof byl wdowcem . kilka miesiecy po narodziach stasia jego zona zmarla na raka. sam wychowywal synka. bylam pod ogromnym wrazeniem jego spokoju ducha i opanowania. zaczelismy sie spotykac. najpierw wsplne spacery z dziecmi poznije juz prawdziwe randki. w grudniu 2005 roku wzielismy slub. ja zostalm mama stasia a on tatusiem rozalki i emilki.
    teraz staramy sie o nasza wspolna dzidzie.
    trzymajcie za nas kciuki.

    a teraz mam pytanko jak to sie dzieje ze skoro obydwoje mamy dzieci a jakos wspolnego nme mozemy sie doczekac? czy powinam pojsc z tym do lekarza ? czyjeszcze poczekac? nie wiem co robic?

    dziekuje tym ktorzy wytrwali do konca ;-)) prosze o rade

    beata mama rozalki ( 2001) stasia ( 2003) i emilki (2004)

    #1327839

    miza82

    Re: moja historia

    Witaj bambea musze przyznać że życie cie już doświadczyło ale naszczęscie teraz już masz kogoś na kim możesz polegać ja mam 25 lat i staramy sie juz rok 4 cylke stymulowane i też jakoś nie wychodzia wiesz to różnie bywa z kobieta jednego roku może byż wszystko oki może być płodna a za chwile traci swa płodnosc tak samo jest z facetami ze mna jeszcze 2 lata temu było wszystko super owu była a teraz nie ma jajniki nie chca same pracować mój M.jeszcze jako młody chłopak 20 letni bedac w związku ze swoją ówczesna dziewczyna wpadli zwyczajnie aże byli młodzi to już nie bede pisała jak to sie skończyło każdy chyba sie domyśla….. a teraz widzisz z nim też nie jest tak rewelacyjnie wiec widzisz nasz e organizmy sie mnieniają i nikt nie zna przyczyny!!!!!!



    #1327840

    olinja

    Re: moja historia

    Czesc Beatko
    Gratuluję przede wszystkim rodziny :o))))
    To wspaniale, że tak Wam ise ułożyło mimo naprawdę cieżkich przezyć odnaleźliscie się.
    To cudowne, że Wasze dzieci maja Was.
    Nie jestem specjalistą w dziedzinie starań ale wydaje mi się, że spokonie mozecie podchodzi do tego tematu.
    Będzie dobry czas na fasolke :o))))))))))))))))))))))))

    Ja i tupot małych stóp

    #1327841

    ahimsa

    Re: moja historia

    Rok to jeszcze dopuszczalna granica…czasem zdrowe pary starają się dłużej. A co mówi lekarz? Życzę szybkiego zaciążenia!:) Może nie skupiajcie się na tym tak bardzo? Z doświadczenia wiem, że przeszkadza;)

    Mat 2,4l. i lipcowy chłopczyk

    #1327842

    julcia2

    Re: moja historia

    Ojej…. wzruszyła mnie twoja historia…. Zyczę wam jak najlepiej i podejrzewam że teraz to tylko maleńka blokada psychiczna nie pozwala ci zasiać fasolki. Rozluźnij sie trochę i będzie dobrze…. Pozdrawiam., i życzę szybkiego przejścia do „oczekujących” 🙂

    —————–

Postów wyświetlanych: 5 - od 1 do 5 (wszystkich: 5)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close