Moja kurcze zaburzona równowaga:(((

Postów wyświetlanych: 9 - od 1 do 9 (wszystkich: 9)
  • Autor
    Wpisy
  • #63993

    zabulijka

    I niby było dobrze (poza tym strasznym kryzysem w dzień @)
    niby już dochodziłam do siebie, ale tu nagle wiadomość, której się spodziewałam – że koleżanka jest w ciąży…Chciała i starała się, no więc oczywiście bardzo fajnie, ale jednak takie straszne ukłucie w serduchu…
    Jak sobie poradzić z tym – przecież ja nie wiem, czy kiedykolwiek mi się uda, to już tyle trwa!! A na pewno będę się ciągle dowiadywać, że ktoś zachodzi w ciążę – to normalne, problemy z zajściem w ciążę ma niewiele par- maks. 20%…Przetrwać te 20 lat…Czemu to tak boli…Czemu nie mogę się pogodzić…Ile jeszcze trzeba, żeby do mnie dotarło, że z takim dramatem jak brak dzieci też da się żyć…

    moj 8 cykl

    #813467

    vievioorka

    Re: Moja kurcze zaburzona równowaga:(((

    Oj Zabulijko skąd ja to znam
    My z mężem zaczęliśmy się starać w dzień wesela mojej najlepszej przyjaciółki. Nie wychodziło. Lekarz, badania itp. Moja przyjaciółka wiedziała o wszystkim. I pewnego pięknego dnia dzwoni do mnie i mówi : Jestem w ciąży!
    Szok. Ona za pierwszym razem. Sama nawet w to nie bardzo wierzyła, że się od razu uda. Ale jej się udało.
    Chodziłam jak w amoku. Płakałam. Życzyłam jej jak najlepiej ale……. mnie wciąż się nie udawało
    Patrzyłam jak rośnie jej brzuszek i cierpiałam.
    Ona urodziła wspaniałą córkę. Karolinka skończyła dwa latka.
    Teraz kiedy sama jestem w ciąży troszkę do tej historii się zdystansowałam ale czasem jeszcze coś zakłuje w sercu.
    Moje dzieciątko miało być starsze od jej córeczki a będzie młodsze prawie o 3 lata……
    Ale ono będzie i to jest najważniejsze…
    Wiem co teraz czujesz. Czułam to nie jeden raz kiedy dowiadywałam się, że któraś ze znajomych dalszych lub bliższych spodziewa się dziecka….
    A do życia bez dziecka nie można się przyzwyczaić…
    Przede wszystkim nie załamuj się (chociaż wiem że teraz to dla ciebie brzmi absurdalnie) ale życie biegnie do przodu…
    I trzeba wierzyć mocno, że marzenia się spełniają…
    Trzymam mocno za ciebie kciuki. Dwie pary kciuków a to dobrze rokuje

    Całuję serdecznie twe zapłakane oczka.
    Będzie dobrze. Ja mocno w to wierzę!

    rrenya & donum Dei

    ps. I specjanie dla ciebie duża porcja szczęśliwych fluidków ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
    ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
    ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
    ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
    ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
    ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~



    #813468

    Anonim

    Re: Moja kurcze zaburzona równowaga:(((

    wiesz..przezywam to tak samo jak ty.W styczniu dowiedziałam sie, ze ciotka meza, ktora ma juz 3 dzieci, i urodziła niedawno, znowu jest w ciaży- bol byl ogromny.
    Zawsze tak przezywałam, az do lutego, kiedy zrozumialam, ze czas sie pogodzic z losem, i zyc dalej.Nie ma sensu zazdroscic, bo tylko nas to bardziej boli- ale zyc, jak dawno temu, ja jak z przed 4 laty!!!

    Ja to dawniej plakałam, jak w ciaży kogos widziałam, nawet obce, nie moglam wejsc do sklepu, bo ryk byl…..

    Musisz wierzyc, byc silą, dla siebie i twojego otoczenia!!!

    to juz ponad 3 lata…laparo 21 kwietnia
    Mama Damianka 29.05.1998 i (* V 2002),(* I 2004)

    #813469

    ewa26

    Re: Moja kurcze zaburzona równowaga:(((

    ja czuję dokładnie to samo co ty, też staram się 8 miesiąc i wiem jak trudno z radością przyjmować wiadomości o ciąży kolejnych koleżanek, głowa do góry!musi nam się też udać
    ewa

    #813470

    zabulijka

    Re: Moja kurcze zaburzona równowaga:(((

    skoro siodmy nie byl szczesliwy, to moze osmy??
    Trzymam kciuki za Was – pewnie masz racje i bedzie dobrze…

    moj 8 cykl

    #813471

    zabulijka

    Re: Moja kurcze zaburzona równowaga:(((

    Hej Dagmarko, ja wiem, ze sie musze pogodzic, ale zupelnie nie wiem JAK
    Moze to po prostu przychodzi – taki jakis, nie wiem, nie rezygnacja, ale spokoj?
    Moze jeszcze za wczesnie dla mnie, moze jeszcze musze pocierpiec?
    I doskonale Cie rozumiem – ja tez chce zyc jak wczesniej, bez takiej obezwladniajacej mysli o dziecku…Ale jak tego dokonac…???
    Cieplo Cie pozdrawiam

    moj 8 cykl



    #813472

    talka

    Re: Moja kurcze zaburzona równowaga:(((

    Nam się udało w 9-tym cyklu, czego i Tobie życzę : )
    8-y cykl to jeszcze wcale nie tak długo. Naprawdę..
    Powodzenia. Talka

    #813473

    zabulijka

    Re: Moja kurcze zaburzona równowaga:(((

    Kochana Renatko!!
    Bardzo mi się cieplutko zrobiło po Twoim poście…
    Jest mi tym trudniej, że nie akceptuję się taką, jaką się staję – zazdrośnicą, paskudą, nieszczęśnikiem…
    Moja jedna przyjaciółka zaszła z kolei w ciążę w dniu mojego ślubu, a dwa miesiące od mojego poronienia…I dalej jest mi trudno się z nią spotykać…Nienawidzę siebie takiej…Ale nie potrafię przezwyciężyć tego bólu.
    Nie wiem, czy się uda – mam taką nadzieję, ale i mam też świadomość, że może będę musiała żyć bez dzieciątka. Tzn. bez noszonego pod sercem, bo maleństwo jakieś adoptować planujemy i tak (tzn. takie mamy marzenie z mężem – bez względu na powodzenia naszych starań).
    Jestem takim głupim, słabym człowieczkiem, który się skupia na sobie – i to mi najbardziej przeszkadza.
    Ale Ty i Twój przypadek – podobnie jak kilka innych historii – sprawiają mi tak niesamowitą radość – bo nie tylko nadzieję – że może coś ze mnie jeszcze dobrego wyrośnie…
    Dwie pary kciuków z takim ślicznym bocianiskiem może też coś dadzą??
    Całuski serdeczne – trzymajcie się cieplutko, i życzę szybciutkiego doczekania się na znaki od kruszynki!!
    Bo to już może być lada dzień, nie?
    Chyba, że już coś czujesz??

    moj 8 cykl

    #813474

    vievioorka

    Re: Moja kurcze zaburzona równowaga:(((

    Och Zabulijko! Ale wypaliłaś hi hi hi Znasz chociaż jedną osobę, która jest zadowolona z siebie?????? Bo ja nie
    Ja też jestem niezadowolona. Jak spotykam czasem tą moją przyjaciółkę (bo się wyprowadziła, najpierw mieszkała w Katowicach a teraz w Warszawie) i patrzę na Karolinkę to do tej pory czasem taka szpileczka gdzieś zakłuje „Przecież moje dziecko mogłoby też już być takie duże” itp.
    Twoje uczucia są jak najbardziej ludzkie. Nie należy z nimi walczyć, należy je zrozumieć…….
    A dopiero potem będziemy zdolni do wyższych uczuć.
    Co zaś się tyczy adopcji to my mieliśmy niezbyt duże szanse ze względu na niewygórowane zarobki a niestety w ośrodku na to patrzą (tak jakby ktoś sprawdzał ile zarabiają rodzice, którym w naturalny sposób poczęło się dziecko ) ale była możliwość stworzenia rodziny zastępczej……
    I nad taką możliwością myśleliśmy. Były nawet konkretne plany.
    A tu taka spodziewana niespodziewajka nam się trafiła
    Spodziewana bo przecież „ostro” nad nią pracowaliśmy ale mimo wszystko niespodzianka bo skoro tyle czasu się nie udawało to dlaczego miałoby się udać tym razem??
    A tu już całkiem wyraźnie zaczyna dawać znaki że tam jest
    Masz rację już czuć jak robi fikołki w brzusiu.

    Tak więc główka do góry i proszę mi tu nosa na kwintę nie spuszczać!!!!!!!! A jak już będzie całkiem źle to odezwij się na priva chętnie pogadam tym bardziej że koło mojego komputera leży całkiem pokaźna porcja chusteczek

    Buziam cię gorąco i pamiętaj o naszych kciukach!

    rrenya & donum Dei

    ps. A może ci wyślę coś „zarażonego”?

Postów wyświetlanych: 9 - od 1 do 9 (wszystkich: 9)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close