Moja Leila i Santo- nic nie wypelni tej pustki

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 30)
  • Autor
    Wpisy
  • #109043

    dolllores

    Witam wszystkich… Z gory przepraszam za dlugosc tego postu bo wiem,ze bedzie dlugi. Od czasu kiedy stracilam sens zycia to pierwszy raz kiedy o tym tak naprawde mowie (pisze)
    Znalazlam to forum juz kilka tygodni temu, ale na poczatku tylko czytalam, czytalam i czytalam… od samego poczatku, ale tez nie mialam sily nic napisac. Nie napisze nic nowego, ale moze to chociaz troche lub chociaz na chwile zmniejszy bol, ktory od roku nie pozwala mi normalnie funkcjonowac. Niedawno uslyszalam od kogos,ze to co ie wydarzylo to kara za to,ze zbyt szybko chcialam byc szczesliwa. Moze maja racje. Mam 25 lat, 7 lat temu wyjechalam do Wloch na studia, zakochalam sie i po 2 latach wzielismy slub (nie dlatego bo dziecko- po prostu dlatego, ze nie uwazam,ze slub trzeba koniecznie brac po studiach i najlepiej kolo 30stki).O tym,ze jestem w ciazy dowiedzialam sie 3 dni po slubie i to byl najpiekniejszy prezent jaki moglam sobie wymarzyc. 9 miesiecy pozniej urodzilam zdrowa i sliczna Leile Aurelie. Dramat rozpoczal sie gdy Leila miala niecale 2 latka, wtedy zaczela ciagle chorowac, zaczely pojawiac sie siniaki, lekarze zdiagnozowali szybko bialaczke, ale dali bardzo duzo szanse na wyleczenie. Walczylismy, jezdzilismy do kliniki, ale nigdy nie tracilismy nadziei. W sierpniu, prawie 2 lata temu okazalo sie,ze jestem znowu w ciazy tym razem to chlopczyk robilam wszystkie niezbedne badania i okazalo sie,ze dziecko ma Zespol Edwardsa, nie wyobrazalam sobie tego, tak jakby w ogole to do mnie nie docieralo, po prostu wylaczylam myslenie, mowilam,ze mam jedno chore dziecko,ze przeciez dobrze sie czuje i ze na pewno cos poszlo nie tak w badaniach itd. Lekarze dawali mi bardzo male szanse na to,ze donosze ciaze, a juz na to,ze dziecko bedzie zylo chociaz tydzien – w ogole… Nie mialam jeszcze wtedy sily o tym myslec,zamknac sie i zalamywac bo ciagle walczylismy o zdrowie Leili. To byl moj taki motor napedowy. W styczniu lekarze powiedzieli,ze stan mojej coreczki bardzo sie pogorszyl,chemioterapia nie pomaga i potrzeba przeszczepu. Uruchomilismy wszystkie kontakty i czekalismy… Juz wtedy bedac w 6 i 7 miesiacu ciazy praktycznie spalam w klinice przy jej lozeczku. Rozpaczliwie chcialam zeby moje dziecko zylo, usmiechalo sie i bylo szczesliwe i im blizej bylo porodu tym bardziej chcialam zobaczyc tez moje drugie dziecko. Santo urodzil sie 18.04.2010 i byl z nami prawie 24 godziny…zamknal swoje sliczne oczka o 23. Moze to straszne, ale jedyne o czym wtedy myslalam to,ze nie moge stracic mojego drugiego dziecka…wtedy tak naprawde dotarlo do mnie,ze smierc istnieje…Co dzialo sie przez kolejny miesiac, teraz nawet dobrze nie pamietam. Pamietam za to 01.05.2010r k. Wtedy odeszlo moje drugie dziecko, majac 3 latka, usmiechajac sie.Nie plakalam, nie czulam nic. Zaraz po pogrzebie zaczelam szukac pracy, sprzatac robic wszystko i absolutnie o tym nie rozmawiac. Co zreszta wiele osob odebralo jako „co za straszna matka,ze nawet po dzieciach nie placze” z mezem tez o tym nie rozmawialam, wlasciwie rozmawialam tylko o tym co chce na obiad i co musimy zrobic. Na poczatku lipca moj maz po prostu mnie spakowal i zabral na wakacje. Pierwszy raz wlasciwie wymusil na mnie rozmowe i obietnice pojscia na terapie. Teraz czuje bol, niesamowity, znowu placze, ogladam zdjecia Leili i USG Santo. wiem tylko,ze bardzo kocham meza, ale nie wyobrazam sobie,ze jeszcze kiedykolwiek bede miec dziecko, od roku zastanawiam sie dlaczego…podobno czas nie leczy ran a tylko przyzwyczaja do bolu,,, nie wiem czt kiedykolwiek sie do tego bolu przyzwyczaje.
    Bardzo wam wszystkim wspolczuje i bardzo was rozumiem.

    #4701794

    agatom

    🙁
    bardzo współczuję :(:(



    #4701795

    aguq

    :Przytulam: bardzo mi przykro, po części rozumiem ból, tylko po części, bo mój Synek odszedł w 34 tygodniu ciąży…

    #4701796

    wykalaczka

    🙁 serce pęka z bólu jak czytam Waszą historię…
    :Przytulam:
    życzę dużo sił…

    #4701797

    magda

    O mój Boże:(
    Życze dużo sił, przytulam mocno.:(

    #4701798

    alice82

    :Płacz::Przytulam:



    #4701799

    evelka

    bardzo współczuje 🙁 :Przytulam:

    dla Leili i Santo
    [*][*]

    #4701800

    kasia-55

    Tak mi przykro… :Przytulam:

    #4701801

    zjoanna2

    :Przytulam::Przytulam::Przytulam: Bardzo mi przykro:Płacz:

    #4701802

    soul

    Bardzo mi przykro. To najgorsze co może spotkać matkę 🙁



    #4701803

    maszula

    Od wczoraj myślałam co napisać…i mimo to że sama straciłam dziecko nie mogę wymyśleć nic mądrego…Wierze że że razem z mężem będziecie dla siebie wsparciem przez resztę wspólnego życia i zostaniecie Ziemskimi rodzicami zdrowych dzieciaków,a wasze Aniołki będą czuwać nad wami póki żyjecie..potem spotkacie się w lepszym świecie…

    Życie nie jest sprawiedliwe..takie historie nie powinny się zdarzać..

    #4701804

    jaga

    dolllores, płaczę, gdy czytam Twoją historię i jednocześnie nie dowierzam. To nie możliwe, aby tyle bólu na raz spadło na jednego człowieka, na matkę. Nie wyobrażam sobie Twojego cierpienia. Bardzo mi przykro. Doświadczenie nauczyło mnie, że nieszczęścia chodzą – nie tyle parami – co całymi tabunami, a potem wychodzi słońce. Oby Twoje słońce zaświeciło jak najszybciej.
    Terapia – dobry pomysł. Złym pomysłem jest wiara w to, co Ci ktoś powiedział, że to kara dla Ciebie. G… prawda! Jak można tak mówić! Co to za człowiek musi być?! NIE WIERZ W TO NIGDY!
    I na koniec pytanie – czy robiliście z mężem badania kariotypu? Jeśli nie, to myślę, że powinniście się nad tym zastanowić – bo może to będzie odpowiedź na choroby Waszych dzieci. Nie życzę Wam tego, ale warto wiedzieć na czym się stoi.

    [‚] dla Leili
    [‚] dla Santo



    #4701805

    mama80

    Współczuję z całego serca.
    Tak jak napisała Jaga, nieszczęścia chodzą tabunami….:(
    :Przytulam:

    #4701806

    pasiasta

    Szczerze współczuję:Przytulam:

    Zamieszczone przez dolllores
    Niedawno uslyszalam od kogos,ze to co ie wydarzylo to kara za to,ze zbyt szybko chcialam byc szczesliwa.

    Jak można! brak słów:Niepewny:

    #4701807

    betrisa

    straszne to co cie spotkało. Bardzo współczuje bo to podwójna tragedia. Nawet nie umiem sobie wyobrazić bólu, który odczuwasz.Ale mimo,że pewnie boisz sie,że z nastepnym dzieckiem też może coś być to i tak myślę,że jakbyś nie zdecydowała się to jeszcze gorzej będzie, miej nadzieję i wiarę w lepsze jutro i w to,że jeszcze zaświeci słońce, bo wielu osobom się udaje po tego typu przejściach, sporo z nich znajdziesz tutaj na forum. Trzymaj się-twoje aniołki na pewno ci pomogą z góry.

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 30)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close