MOJA MATKA TO POTWOR :((

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 42)
  • Autor
    Wpisy
  • #69755

    shady

    mam dola mutanta….dzis rozmawialam z moim ojcem, ktory stwierdzil ze jest na wykonczeniu nerwowym jesli chodzi o zycie z moja mamusia…doskonale go rozumiem, meczylam sie z nia 25 lat 🙁 i przypomnialam sobie okres z przed paru miesiecy…..moja mama dowiedziala sie ze jestem w ciazy, oczywiscie pelna obraza, jak tak wogole moglam, bez pozwolenia (zaznaczam ze mam prawie 30 lat i jestem mezatka od 5 i mieszkamy na szczescie osobno), i wogole „co zamierzam z TYm zrobic” z TYM??? dziecko to jest TO…..bozeeee co za czlowiek….ona myslala ze co jej odpowiem ze usune ciaze??? chyba oszalala…..przez 25 lat prania mozgu mialam wyrobione zdanie na temat dzieci, ze be ze koszmar, ze koniec zycia itd……5 lat moj maz nade mna pracowal zebym zmienila zdanie i zmienilam na szczescie….
    moja cudna mamusia tylko zdolala stwierdzic „ciekawe co za gnida i kanalia z tego wyrosnie” myslalam ze zemdleje a i jeszcze „nie obnos sie tak ta ciaza bo nie masz czym sie chwalic i schowaj brzuch bo ci wystaje i obrzydliwie wyglada”….. tak mowi szczesliwa babcia???? nie utrzymuje z nia zadnych kontaktow od konca maja, zreszta moj maz mi zabronil ze wzgledu na moje zdrowie i dziecka, a zreszta sama nie chce….ludzilam sie tyle lat ze sie zmieni…owszem zmienia sie ale na gorsze….stwierdzilam ze ona jest chyba chora psychicznie, jak mozna tak traktowac wlasna corke….
    ahaaa i jeszcze jedno…..w grudniu zeszlego roku poronilam i pierwsza rzecz jaka zrobilam to zadzwonilam do matki zeby sie wyzalic a ona mi na to „eeee czym sie matwisz, problem rozwiazal sie sam, wiesz ile kosztuje wychowanie bachora?” nie musze chyba pisac jak sie poczulam…..
    powiedzcie…czy na moim miejscu poinformowalybyscie taka mamusie o tym ze urodzil jej sie wnuk? czy raczej przemilczec bo powiem szczerze ale ja to napewno g…. obejdzie??
    pozdrawiam
    Ania

    #896895

    roberta

    Re: MOJA MATKA TO POTWOR :((

    hej
    widze ze twoja wypowiedz nie spotkala sie z zadnym odzewem, ciekawe dlaczego? tak sobie pomyslalam, ze takie opinie o wlasnych matkach moga kogos niesmaczyc i wydawac sie nie na miejscu w naszym stanie, ze niby nie przystoi miec takie uczucia… zreszta nie wiem, moze to zbyt daleko wysuniety wniosek.
    ja tez mam podobne przejscia z moja matka, moze ona uzywa troche innego slownictwa ale wydzwiek ich jest podobny. a i tak chyba jestes lepsza osoba niz ja, starasz sie jeszcze i chyba po cihu (wydaje mi sie) liczysz na jej cudowna odmiane. ja juz dawno sobie odpuscilam i nie licze juz na nic. traktuje jak zlo konieczne, kontakty utrzymuje ale szczerze mowiac wisi mi to. od lat nie poruszam z nia zadnych waznych dla mnie tematow, jej tok myslenia i „madrosc zyciowa” sa mi calkowicie obce wiec jakakolwiek rozmowa jest zbedna. zreszta cala moja filozofia zyciowa polega na tym, zeby byc i zyc dokladnie odwrotnie niz ona…ale ciesze sie ze potrafilam odciac sie od niej psychicznie i naprawde nie brac sobie do serca jej zachowania i slow, czasem tylko zatrzymuje sie i sie zastanawiam, jak mozna byc takim dla wlasnego dziecka? (dodam ze bylam zupelnie przecieztnym, nie sparwiajacym klopotow dzieckiem, dobrze sie uczylam, i takie tam, jako dorosla rowniez wszystko w normie, a ona zadna patologia, pani na stanowisku itd) gdzie tkwi powod?
    moje negatywne uczucia wzmogly na sile po tym, kiedy urodzilam swoja corke, wczesniej – sadzac po jej (i ojca)zachowaniu – bylam przekonana ze dziecko to tylko problem i TEGO CZEGOS i zycia z tym czyms, nie da sie lubic. a teraz nie wiem co moja corka musialaby zrobic, zebym ja dla niej byla taka paskudna. uswiadomilo mi to, ze problem jednak nie tkwil we mnie (jak sadzilam do tej pory) lecz w niej.

    no i widzisz, zaczelam pisac z zamiarem wsparcia cie i okazania zrozumienia a tylko wylalam swoje zale… 🙂

    pozdrawiam cie i twoja rodzinke (ta lepsza czesc oczywiscie 🙂 i zycze spokoju i zdrowia dla dzieci

    iwona, marta (4,5 roku) i robercik (26.10.05)



    #896896

    shady

    Re: MOJA MATKA TO POTWOR :((

    dziekuje Ci za te slowa…..szkoda oczywiscie ze sa takie osoby jak ja ktore maja ten sam problem…ale chyba skorzystam zTwojej opcji…oleje to totalnie i zaczne zyc dla siebie , meza i dzieciaczka ktory niedlugo pojawi sie na tym swiecie….a jak synus nie bedzie znal babci tym lepiej dla niego….dobrze ze ta druga babcia wrecz pieje ze szczescia 🙂
    pozdrowionka
    Ania

    #896897

    aniasilenter

    Faktycznie:(((

    w głowie się nie mieści . Serdecznie Ci współczuję takiej matki . Życzę Ci wspaniałego, kochanego, cudnego dzieciaczka .
    pozdrawiam

    Ania, Ola 22.01.04 i Ada 28.04.05

    #896898

    Anonim

    Re: MOJA MATKA TO POTWOR :((

    Witaj,
    jestem tego samego zdania- twoja matka ma problem!! Mysle sobie, ze jak bym byla na Twoim miejscu to nie powiedzialam bym osobiscie matce o narodzinach wnuka aby nie uslyszec znowu jakiegos przykrego komentarza a i tak sie pewnie dowie od twojego ojca!! ja po porodzie bylam bardzo slaba psychicznie wiec wszystkie jeakies sytuacje stresujace przezywalam wielokrotnie mocniej!! Zycze zdrowka:) 3maj sie cieplo:)

    Ola i Mati 19.04.05 „M&M”

    #896899

    roberta

    Re: MOJA MATKA TO POTWOR :((

    widze ze tez sie dobrze wzenilas… hi hi
    moja tesciowa tez jest cudowna babcia i pomimo wielu wad, przede wszystkim potrafi kochac a dzici i wnuki przede wszystkim. tego mi zawsze najbardziej w zyciu brakowalo, zeby ktos mnie po prostu kochal, bez stawiania warunkow bezinteresownie, tylko dlatego ze jestem czyims dzieckiem. skupmy sie teraz na naszych dzieciach, teraz ich los jest w naszych rekach wiec codzinnie „modle” sie o madrosc i cierpliwosc dla siebie i milosc dla nas wszystkich, reszta to pierdoly.
    nie namawiam cie do calkowitego olania matki, kazdy powinien znalezc swoja metode na zycie (chyba ze moja metoda rowniez dla ciebie bedzie dobra 🙂 i nie daj boze nie nastawiaj dziecka przeciwko niej. dzieci sa bardzo madre, moja marta (4,5 roku ) sama widzi co sie swieci i calkowicie ja olewa!!! a nigdy w zyciu nie powiedzialm nic, co mogloby tak ja nastawic.
    do porodu odpusc ja sobie calkowicie, potem poinformuj (w jak najbardziej oficjalny sposob, w koncu swojego pracodawce rowniez musisz informowac, do urzedu miejskiego tez musisz zglosic, wiec potraktuj ja, jako kolejny „urzad” do poinformowania 🙂
    a potem staraj sie o niej nie myslec bo wtedy bedzie ci trzeba przede wszystkim swietego spokoju i wyciszenia. gdybyscie jeszcze mialy miec swoja szanse , to nie ucieknie, bedzie jeszcze duzo na to czasu. teraz najwazniejsza jestes ty i rodzina ktora stworzysz. reszta MUSI zejsc na drugi plan.
    zobaczysz jak sie dzidzia urodzi, bedziesz milion razy silniejsza, wszystko bedzie mialo swoja prawidlowa wage i wymiar.
    trzymaj sie cieplo

    iwona, marta (4,5 roku) i robercik (26.10.05)



    #896900

    natinka

    Re: MOJA MATKA TO POTWOR :((

    Kur….. mać……… jestem poprostu w cięzkim szoku

    Nati i Kamilka 05.04.04

    #896901

    natalia2

    Re: MOJA MATKA TO POTWOR :((

    Straszne to o czym piszesz. A ja narzekałam na swoją… już nie będę.

    Skoro pytasz o radę, to na Twoim miejscu odcięłabym się zupełnie od mamy. Wiem, że to Twoja matka, lecz jeśli ona nie traktuje Cię jak córkę, a Twojego Maleństwa jak wnuczka to nie robiłabym sobie wyrzutów sumienia. Na pewno utrzymując kontakt z nią masz ciągle doła… znam to uczucie. Pewnie ciągle u Ciebie w domu przewija się temat „mama”… Nie możesz się w pełni cieszyć ciążą, jesteś ciągle zmęczona psychicznie… Postaraj się zapomnieć o niej, nie utrzymywać kontaktu, bo po co? To smutne, ale tak będzie lepiej dla Ciebie i dla Twojej rodziny. Dla niej chyba to nie zrobi większej różnicy. Mam podobny problem z siostrą, nie rozmawiam z nią już jakieś 8 lat i wiesz co? – bardzo mi z tym dobrze. Wcale mi jej nie brakuje, jest to w tej chwili dla mnie obca osoba, a wcześniej gdy usiłowałam ciągle doprowadzić nasze stosunki do porządku bardzo cierpiałam. I po co? Nie warto…

    Życzę powodzenia!

    Natalia i Ingusia (01.12.2005r.)

    #896902

    pasiasta

    Re: MOJA MATKA TO POTWOR :((

    Ja bym poinformaowała nie wdając się w szczegóły: mamo, w -np- środę zostałaś babcią, do widzenia – i tyle.
    Współczuję Ci tej przykrej sytuacji

    Dorota 08.08.04

    #896903

    elik

    Re: MOJA MATKA TO POTWOR :((

    Faktycznie, zdrowa to ona nie jest. Ale poinformowalabym , tylko ze niekoniecznie osobiscie

    elik i ntek 19 mies



    #896904

    kabi

    Re: MOJA MATKA TO POTWOR :((

    Shady…
    Tak bardzo mi przykro, że nie masz wsparcia od własnej matki…. W takiej sytuacji nie wiele można zrobić. Uważam, że zbyt długo chciałaś mieć prawdziwą matkę, aby nadal się tym zadręczać, wkońcu sama zostaniesz mamą i tylko to się teraz liczy.
    Co do tego czy informować ją o narodzinach czy nie – to sprawa drugorzędna, i tak się dowie. Zobaczysz na ile będziesz silna, aby osobiście to przekazać.
    Może to co powiem jest okrutne, ale nie myśl o niej wcale (przynajmniej teraz), tak jak mówiłam – zrobiłaś już swoje. Najważniejsze jest zdrowie Twoje i Twojego przyszłego dzieciątka.
    Trzymam za was mocno kciuki i wierzę, że Twoje dziecko wynagrodzi Ci brak miłości bo zasługujesz na nią – jak każdy.
    pozdrawiam,
    Kabi

    #896905

    bibitka

    Re: MOJA MATKA TO POTWOR :((

    Jest mi strasznie przykro i współczuję wszystkim dzieciom, które mają takie matki. Ja nigdy nie zaznałam takiego okrucieństwa ze strony swojej. A może dlatego, że właśnie ona nie miała swojej mamusi to mnie potysiąckroć chciała oddać swą miłość….Moja mama do dziś jest dla mnie przyjacielem, ostoją i pomocą a także kimś, do którego mogę podejść, przytulić się i wiem, że nigdy nie sostanę odtrącona a wrecz przeciwnie. I to działa w drugą stronę, bo często ona do mnie podejdzie i słodko powie: co malutka dawno się nie tulkałyśmy choć do mamusi-jak do maleńkiego dzieckaa nie 30-letniej baby. Dlatego ubolewam, że są osoby, takie jak Ty, które nie zaznały czułości, wsparcia i cipeła matczynego. Wiem, że są też kobiety, któe nigdy nie powinny mieć dzieci, bo kompletnie tego nie czują i pewno Twoja mama należy do tej grupy kobiet. Wierzę natomista, że Ty będziesz cudowną matką, której nie zabraknie ciepła i miłości dla swojego dziecka. I uywierz mi ono odda Ci tę miłośc ze zwiększoną siłą, co tylko doda Ci szczęścia i mam nadzieję wynagrodzi to co straciłaś jako córka. Mówię to z własnego doświadczenia, bo wiem jak ważna jest dla mnie mama i jak ją mocno kocham a tym samym wynagradzam jej własny brak miłości w dzieciństwie.
    A co do informowania o narodzinach wnuka to musisz sama zadecydować czy masz ochotę narażać się na dodatkowy stres. Może nie od razu a moze przez ojca lub męża zawiadomioć ją….Ja mam za to niezbyt udaną teściową, która przez osyatnie lata piła do nas o wnuka a teraz kiedy za 4 tyg ma zjawić się nasza Milunia na świecie kompletnei ją to nie interesuje. I tez nie mam zamiaru spoecjalnie jej informować, skoro przez 9 miesięcy ani razu nie zapytała się czy ze mną i dzieckiem wszsytko wporządku. A początki ciąży były u mnie wręcz tragiczne.
    Życzę dużo ciepła, które na pewno masz w sobie i zdrowego slicznego dzidziusia, który wypełni na pewno pustkę, z którą żyjesz tyle lat.
    Małgosia



    #896906

    porky

    Re: MOJA MATKA TO POTWOR :((

    nie wiem czy taka osoba jest godna nazwania jej matką…

    Juleczka (Puchatek) 12.12.04

    #896907

    silvius

    Re: MOJA MATKA TO POTWOR :((

    czwsc aniu.
    az sie plakac chce jak sie czyta takie notkii od razu pomyslalam o mojej mamie. ja sobie nie wyobrazam nawet takiej sytuacji miedzy mna a moja mama, znajac mnie pewnie bym sie zalamala.przeciez teraz szczegolnie potrzebujemy wsparcia bliskich i pomocy od nich.ja wlasnie z kazdym problemem dzwonie do mamy, bo wiadomo, mama to mama.tez to przechodzila,wiec rozumie, pomoze, pocieszy, czasem nakrzyczy, jak trzeba.i chociaz w styczniu sama zostala mama po raz drugi, to wnuczki tez juz nie moze sie doczekac.chociaz caly czas powtarza, ze jest na babcie za mloda
    nie rozumiem twojej mamy i nawet nie chce myslec,jakie okolicznosci sprawily, ze podchodzi do sprawy tak a nie inaczej.w kazdym badz razie, nie masz chyba zbyt duzego wyboru, po prostu ogranicz wasze kontakty do minimum.tak bedzie lepiej dla ciebie i maluszka.a o wnuku bym ja tylko poinformowala.
    pozdrawiamy cieplutko.sylwia i juleczka(4.09.?)

    #896908

    chilli

    Re: MOJA MATKA TO POTWOR :((

    mama musiała miec albo trudną ciąże, albo traumatyczny poród ale macierzyństwo samo w sobie pokrzyżowało jej plany zyciowe. Inaczej tego nie widze.
    Może młodo zaszła w ciąże niechcianą?
    A moze wpadła nie z tym z kim chciała i ciąż jej odebrała możliwość zdobycia wymarzonego meżczyzny?
    Może wyszła za mąż „bo była w ciąży”?
    Może myślała sobie że posiadanie dziecka jest równie latwe co opieka nad plastikowa lalką?
    Może w związku z tym, że dziecko kosztuje, i to nie mało nie mogła spełnić swoich materialnych zachcianek?

    A może postawa mamy to wina babci która ja wychowała na księżniczke oczekującą manny z nieba i drogi usłanej różami? Tylko zapomniała dodac że róża ma kolce?
    Przeciez Ty tez zostałaś wychowana w niechęci do dzieci?

    tak sobie rozważam

    ps. nie poinformowałabym o nardzonach „ukochanego” wnuka

    mama i córka (10.03.2004)

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 42)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close