Moja Zuzia jeszcze wróci

Witajcie,
Jestem tu nowa, choć od poronienia minęły już dwa miesiące.
Żałuję, że nie znalazłam Was wcześniej, napewno bardzo by mi to pomogło.
Moja historia jest podobna do setek innych. Ślub i staranie sie o dziecko, którego oboje bardzo chcemy. Udało się po 3 miesiącach, a zapłodnienie nastąpiło pomiędzy Świętami, a Nowym Rokiem. Byliśmy najszczęśliwsi na świecie. Ten czas wydawał nam się magiczny, spełniły się życzenia świąteczne. Nie liczyło sie nic innego, tylko dzidziuś rozwijający się w moim brzuchu. Byliśmy pewni, że to będzie dziewczynka- Zuzia.
Czułam się świetnie, żadnych mdłości, nieustanna euforia, tylko ciągle chciało mi się spać.
W 9-10 tygodniu zaczęło sie małe plamienie, ale nic mnie nie bolało więc tylko trochę się zaniepokoiłam. Na tyle jednak, żeby szukać kontaktu z lekarzem.
To była sobota – koszmar. Moja ginekolog miała wyłączoną komórkę, więc dzwoniłam do lekarzy moich koleżanek. Jeden był na nartach, drugi na dyżurze, inni wcale nie odbierali…
W końcu pojechaliśmy do szpitala.
Dyżurny ginekolog zrobił mi USG i stwierdził, że wydaje mu sie, że serce dziecka nie bije. Myślałam, że umrę. Te słowa: “wydaje mi się”. Były wyrokiem, a zarazem dawały cień nadziei. Dostałam tam mnóstwo leków i nakaz leżenia w łóżku do poniedziałku. Ja jednak nie mogłam czekać bezczynnie. Ściągnęłam ginekologa po 48 godzinnym dyżurze do jego prywatnego gabinetu, gdzie był nowszy aparat USG.
Ten lekarz stiwerdził, że ciąża prawdopodobnie jest żywa, kazał odstawić leki ze szpitala, przepisał inne i kazał leżeć.
Przepłakałam całą sobotę, bo w międzyczasie zaczęłam już krwawić i przestawałam mieć nadzieję, że wszystko bedzie dobrze.
W niedzielę nad ranem zaczęły się bóle. Podejrzewam, że przypominały nieco te porodowe. Kiedy omdlałam w toalecie, mąż pomógł mi się ubrać i zawiózł do szpitala.
Kiedy lekarz zrobił USG, ciąży już nie było 🙁
Posadził mnie w fotelu i badając, wyciągnął, to co było moim dzieckiem.
Był na tyle ludzki, że wyczyścił mnie od razu, poleżałam poł dnia w szpitalu i wieczorem wróciłam do domu.
Pierwsze dni były koszmarne. Zresztą wszystkie wiecie, co sie wtedy czuje, jakie mysli przychodzą do głowy…
Mam wielkie oparcie w mężu i w rodzinie, choc tak do końca nikt nie rozumiał mojego bólu.
Pocieszenie znalazłam w pracy, po prostu rzuciłam się w wir zajęć i tak powoli mijały dni.
Teraz, po 2 miesiącach jestem juz pełna nadziei. Pomimo, że lekarze mówią o 6 miesiącach , ja nie będę tak długo czekać.
Chodzę do 3 niezależnych ginekologów, bo tak naprawdę, nie wiem któremu moge zaufać.
Zrobiłam podstawowe badania: różyczka, toxo, cytomegalia, hormony. Przyczyna nieznana:((
Bardzo rozczarował mnie wynik badania histopatologicznego. Po 3 tygodnaich oczekiwania dowiedziałam się, ze… to była ciąża!!! (żenujące).

Ale czas mija…

wierzę, że będzie dobrze:-))))

16 odpowiedzi na pytanie: Moja Zuzia jeszcze wróci

ika2003-04-24 10:10:18

Re: Moja Zuzia jeszcze wróci

Kochana malibu
Wiem, jak strasznie się człowiek czuje po tak traumatycznych przeżyciach. Za drugim razem też nie od razu stwierdzono, że ciąża obumarła i miałam weekend przepełniony okropną niepewnością. Poniedziałek wyzbył mnie z nadziei. Bardzo mi przykro, że i Ty musiałaś spotkać się z tym smutkiem
Trzymaj się cieplutko
bardzo serdecznie pozdrawiam

ika

Edited by ikkunia on 2003/04/24 13:26.

malibu2003-04-24 10:43:18

Re: Moja Zuzia jeszcze wróci

Dziękuję za słowa otuchy:-)) Mimo, że wydaje mi się, że już uporałam się ze smutkiem i nie potrzebuję wparcia, to nieprawda.
Każde dobre słowo jest potrzebne, a udane próby opisane tutaj na forum, napełniają moje serce nadzieją :-))

Pozdrawiam serdecznie

malibu

mygdu2003-04-24 11:05:01

Re: Moja Zuzia jeszcze wróci

Droga Mlaibu, przykro mi że znalazłas się w tym miejscu ale już niedługo napewno przeniesiesz się na oczekujące i zobaczysz że wszystko będzie dobrze, pozdrawiam Mygdu

monka2003-04-24 13:10:36

Re: Moja Zuzia jeszcze wróci

Wiem, co czujesz, niedawno byłam w stanie rozkładu psychicznego, ale stwierdziłam, że najlepszym sposobem na ból jest nowa próba. Nie czekałam sześciu miesięcy, udało się dość szybko i choć nigdy nie będę spokojna, codziennie drżę o tą ciążę, to tamten ból jet juz daleko za mną.

Monika +grudniowe szczęście

mala1032003-04-24 17:15:05

Re: Moja Zuzia jeszcze wróci

napewno będzie musisz w to wierzyć głowa do góry i powodzenia w staraniach dla pocieszenia powiem że mamy teraz cudną Alicję a pierwszą ciążę poroniłam.

Ania i Alicja

z-kasia12003-04-25 05:16:30

Re: Moja Zuzia jeszcze wróci

Witaj, strasznie mi przykro…powiem tyle, ze tu znajdziesz pomoc i zrozumienie. Trzymaj się cieplutko…pozdrawiam,

Kasia

malibu2003-04-25 05:51:24

Re: Moja Zuzia jeszcze wróci

Jestem z Tobą i strasznie mocno trzymam kciuki:-)))
Ja też będę już próbować za miesiąc, a mina wtedy dopiero trzy, ale czuję, że będzie dobrze:-))
Pozdrawiam i proszę o wiadomości ( muszą byc dobre:-)) na temat rozwijającego się dzidziusia

malibu

malibu2003-04-25 05:52:23

Re: Moja Zuzia jeszcze wróci

Strasznie się cieszę, że Ci się udało i dziękuję za dodanie otuchy:-))

malibu

lidus2003-04-25 08:16:41

Re: Moja Zuzia jeszcze wróci

Kochanie,
jeszcze doczekacie się maleństwa. Wszystko się ułoży. My czekaliśmy na nasze 5 lat. Po drodze poronienie i ciąża pozamaciczna. Ważne, żeby jeszcze mąż przebadał nasienie. Poza tym powinniście psychicznie odpocząć. W Warszawi moge polecić Ci dobrą lekarkę.
trzymaj się ciepło i myśl pozytywanie, trzymam za Was kciuki

monka2003-04-25 13:20:50

Re: Moja Zuzia jeszcze wróci

Dzidziuś chyba rośnie, jeszcze go nie widziałam i nie uwierze póki nie zobaczę serduszka, a to gdzies za dwa tygodnie, nie mogę się doczekać. A ty, skoro już za miesiąc, to zmykaj do starajacych się, wpisz sie do rankingu, będzie szybciej i tam jest zdecydowanie weselej.

Monika +grudniowe szczęście

malibu2003-04-27 08:53:33

Re: Moja Zuzia jeszcze wróci

Strasznie mocno trzymam kciuki za małe bijące serduszko w twoim brzuchu:-)))
Ja wlasnie tego momentu nie moge doczekać się najbardziej.
Daj znać, jak już będziesz pewna, że wszystko jest w porządku ( a będzie na pewno)

malibu

kiciucha2003-04-27 11:18:14

Re: Moja Zuzia jeszcze wróci

witaj!!! ja przeżyłam to samo co ty.W październiku w 16 tyg.ciąży dowiedziałam sie że serduszko mojego synka juz nie bije.Wynik hispatologiczny miałam taki sam jak ty…..do dzisiaj nie wiem co było przyczyną poronienia.Od 2 m-cy stramy sie z mężem ponownie o dziecko ale jak narazie nic z tego nie wychodzi a na dodatek ciągle trapią mnie jakies dolegliwości zdrowotne. Ale musimy byc dobrej mysli i wierzyc w to że nam sie uda…..życzę ci tego z całego serca.Pozdrawiam E.

-edyta2003-04-28 08:31:22

Re: Moja Zuzia jeszcze wróci

Kochana! tak bardzo mi przykro. Ja przeszłam przez to samo. dzis mija dokładnie miesiąc od zabiegu. Wiem, jak bardzo to boli.
Mój Maciuś umarł w ósmym tygodniu ciązy.
Po tym wszystkim wmawiałam sobie że jestem silna, że uda mi sie to przeżyć. Pocieszałam nawet niektóre dziewczyny.
Ale im więcej czasu mija, tym jest gorzej. Znów mam ogromne doły, po prostu czuje sie paskudnie.
Wyniki badania histopatologicznego odbieram dzisiaj, zobaczymy co wyjdzie, ale obawiam sie że nic konkretnego.
Całe szcęście, że jesteśmy tu razem i zawsze można liczyć na wsparcie dziewczyn.
Gorąco Cie pozdrawiam i zycze powodzenia. MUSI byc dobrze!!!!!

Edyta

gosik2003-04-28 15:06:40

Re: Moja Zuzia jeszcze wróci

Witaj
Gdy tylko przeczytałam tytuł Twojego posta wiedziałam, że napiszę do ciebie. Przykro mi z powodu tragedii jaką przeżyłaś. Ja straciłam moją córeczkę w 36tyg…. stało się to 3 miesiące temu. Nie chce opisywać tego co przeszłam, chcę ci tylko powiedzieć, że chodzę do dwóch lekarzy i oboje zgadzają się, że wystarczą 3 miesiące. Wiesz, myślę cały czas, czy to za krótko, czy nie, czy może powinnam poczekać jeszcze….. i tak sobie powiedzialam, ze jezeli znów ma mnie spotkać nieszczęście, to mnie spotka i za pół roku… Co ma być to będzie, wiec postanowiłam nie czekać dłużej.
A Zuzia…. Mam znajomą, która podobnie jak ty straciła maleństwo w 10-12 tyg. Odczekali z mężem pół roku i maję teraz prześliczną córeczkę- właśnie Zuzię. Może to głupie, co powiem, ale gdyby nie tragedia jaka ich spotkała, Zuzi by dziś nie było…. mam nadzieję że rozumiesz o co mi chodzi. Życzę ci z całego serca by ci się udało za kolejnym razem. Ze doczkasz sie maleństwa, dzięki któremu uda ci się zapomnieć o bólu.. Obawy i strach na pewno nie znikną czy minie pół roku, rok…. trzeba jednak wierzyć że będzie dobrze.
Pozdrawiam ciepło
Gosia

malibu2003-04-29 06:24:06

Re: Moja Zuzia jeszcze wróci

Witaj Gosiczku!
Ciarki mnie przechodzą, kiedy czytam Twój post. Podejrzewam, że strata dziecka w 36 tyg, tak blisko rozwiązania, jest straszna, duzo gorsza niz to co mnie spotkało. Trzymam kciuki za gromadkę dzieci wokół Ciebie:-)))
To oczywiści an przyszłość, a na teraz życzę grubej krechy na teście:-)))
Pozdrawiam i dziękuję za słowa otuchy.

malibu

malibu2003-04-29 06:26:53

Re: Moja Zuzia jeszcze wróci

Kochana Edytko!
Bedzie coraz lepiej, zobaczysz.
Im więcej czasu mija, tym bliżej do następnych prób.
Sama ta swiadomość powoduje, że ciągle się uśmiecham.
I to nie jest tak, że nie odczuwam strachu. Boję się strasznie, ale muszę wierzyć, że będzie dobrze:-))
życzę szybkiego upływu czasu i udanych prób:-))

malibu

Znasz odpowiedź na pytanie: Moja Zuzia jeszcze wróci?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Dla starających się
znów 1 dc
dupa blada! właśnie się zaczęło, buuuuuuuuu, i to dwa dni wczesniej! Aśka
Czytaj dalej
Karmienie
elektroniczny odciągacz pokarmu
Witam wszystkie Forumowiczki! Dopiero będę mamą 8.11 ale już zastanawiam się nad zakupem takiego elektronicznego odciągacza pokarmu - kiedyś miała takie cudo koleżanka, twierdziła że wygodniejsze, szybko schodzi pokarm no i
Czytaj dalej