Moje dwa "malutkie" wielkie szczęścia

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 74)
  • Autor
    Wpisy
  • #113929

    sylwka727

    Witam, mam na imię Sylwia, 21 lat i już mam dwa Aniołki, a moja historia układa się tak… 28 listopada 2011 trafiłam do szpitala na oddział Patologii ciąży z bólami brzucha po 4 dniach mnie wypuścili bóle przeszły. Tydzień później 11 grudnia 2011 zgłosiłam się do mojego gina bo miałam upławy ale dostałam globulki i miało wszystko przejść. 18 grudnia 2011 nad ranem obudził mnie okropny ból lewej łopatki który promieniował aż do brzucha po kilku godzinach zasnęłam ale po południu było jeszcze gorzej wiec zgłosiłam się do szpitala gdzie po badaniach okazało się że mam infekcję wewnątrzmaciczną a szyjka macicy się skróciła i mam rozwarcie na 3 palce czyli byłam w 24tc z moimi chłopcami a oni mi mówią że zaczynam rodzić i żeby to opóźnić mam tylko wstawać na siusiu. Dostałam zastrzyk ze sterydami na rozwój płuc maluszków i jakieś kroplówki przeciwbólowe, ból zelżał na tyle że mogłam przespać noc. Rano obudził mnie jeszcze gorszy ból niż wcześniej przyszły pielęgniarki i lekarze orzekli że są to bóle porodowe i zawieźli mnie na oddział Izolacyjno-obserwacyjny na porodówkę gdzie przez 7 godzin wmawiali mi że są to bóle porodowe mimo iż tłumaczyłam im że to raczej jest inny ból bo to nie były skurcze tylko stały ból. Po 7 godzinach wreszcie dal się przekonać i z porodówki trafiłam na oddział do sali aż do wigilii. 23 grudnia 2011 przez cały dzień czułam się dziwnie pod wieczór dostałam skurczy ale dostałam jeszcze kroplówkę rozkurczającą i około 22.30 wszystko przeszło więc mąż pojechał do domu a ja poszłam spać niestety o 12 zaczęło się od nowa i już nie było odwrotu tak więc o 2.30 urodziłam Adrianka ważącego 620 a o 2.50 Mateuszka ważącego 660. Następnego dnia ochrzciliśmy chłopców. Byli tacy malutcy w porównaniu do innych wcześniaków na ich oddziale. 26 grudnia 2011 około 6 rano przyszła do mnie pani doktor która miała dyżur na oddziale wcześniaków i powiedziała że Mateuszek miał w nocy krwotok bo pękła mu żyłka w płucu i jest umierający… Zadzwoniłam po męża i czekaliśmy razem na jakieś wieści, wreszcie o 9 odważyłam się iść po informacje weszłam na oddział i zapytałam pielęgniarkę a ona wezwała lekarza i nigdy nie zapomnę słów które wypowiedział „sprawdzę czy jeszcze żyje” cały czas płakałam ale wtedy podcięło mi nogi rozpłakałam się jeszcze bardziej zbadał go i powiedział że już jest tylko na granicy zapytałam czy Łukasz może wejść więc poszedł po niego i powiedział nam że możemy się z Mateuszkiem pożegnać i go dotknąć. Cały czas byłam na psychotropach. 29tego miałam urodziny a dzień później 30 grudnia 2011 odbył się pogrzeb Mateuszka na który nie mogłam iść ponieważ nie dostałam przepustki od ordynatora który się bał o moje zdrowie. Adrianek cały czas walczył o życie. Następnego dnia zaczęłam co 3 godziny odciągać i zanosić mleko żeby podawali je Adriankowi sondą więc dalej byłam w szpitalu do 27 stycznia 2012 w tym czasie 3 razy był w stanie krytycznym więc lekarze nie dawali wielkich nadziei ale miał na tyle silny organizm że za każdym razem z tego wychodził wyszłam ze szpitala tylko z tego powodu że lekarze a nawet pani ordynator dawała już mu szanse i mówiła że jest z nim dobrze a mleko przywoziłam no szpitala co 3 godziny potem co 6 gdy przyjechałam do szpitala w niedzielę o 9 usłyszałam że wdała się infekcja i ma ostre zapalenie płuc i Adrianek jest w stanie krytycznym siedzieliśmy przy nim do 13 później musieliśmy wyjść i wróciliśmy jak już mogliśmy czyli o 16 i znów byliśmy przy nim do 18. O 8 rano 30 stycznia obudził nas telefon z wiadomością że ” Adrianek odleciał nam o 8.05″ to był następny cios dla nas. Pogrzeb był następnym koszmarnym przeżyciem. Nigdy nie przypuszczałam że coś takiego mnie spotka. I to w tak młodym wieku. Nie mam nawet z kim porozmawiać bo nikt nie potrafi o tym ze mną rozmawiać mąż unika tego tematu bo cały czas płaczę. Ostatnio już było lepiej ale szwagrowi urodziła się córeczka i to pociągnęło za sobą kolejną lawinę. Czasami czuję że się już kompletnie załamuję, czuję że tego nie wytrzymam. Nie potrafię patrzeć na niemowlaki nie chodzę nawet do znajomych i rodziny którym niedawno urodziło się dziecko. Czuję że jeśli nie zajdę w ciążę i nie będę mieć swojego dzidziusia to zwariuje… Ale to nie jest takie proste jak za pierwszym razem próbujemy odkąd dowiedziałam się że mój Adrianek nie żyje i dalej nic…

    #5187032

    rea

    :(:(:(
    :Płacz::Płacz::Płacz:

    (*)(*)

    dużo siły życzę…



    #5187033

    olesia

    Bardzo mi przykro 🙁 🙁 🙁

    #5187034

    gosik

    Sylwio bardzo mi przykro 🙁

    dla Twoich aniołków (*)(*)

    #5187035

    pika15

    sylwka727 tutaj możesz się wyżalić my Cie wysłuchamy i pomożemy duchowo :Przytulam: bardzo mi przykro 🙁

    #5187036

    nasty

    :Przytulam::Przytulam::Przytulam:

    Bardzo mi przykro….

    Podwójna strata…

    Tutaj możesz się wypłakać.:Płacz:

    Jest wiele dziewczyn, które znalazły się w podobnej sytuacji i chętnie Cię wesprą.



    #5187037

    lidiagj

    Bardzo Ci współczuje…

    Podwójna trauma:(

    Pisz tutaj do woli. Wygadaj się , wypłacz. My Cię zrozumiemy…

    Dla Twoich synków [*][*]

    #5187038

    evelka

    ….bardzo współczuję………..

    Mateuszku[*]
    Adrianku [*]

    #5187039

    dora

    Współczuję z całego serca!

    Mateuszku! [*]
    Adrianku! [*]

    #5187040

    sylwka727

    Dziękuję dziewczyny za wsparcie.

    Najgorsze jest to że mimo starań nie mogę ponownie zajść w ciążę a bardzo tego z mężem pragniemy… Przez to moje złe samopoczucie się jeszcze pogarsza:Płacz:



    #5187041

    dora

    Zamieszczone przez sylwka727
    Dziękuję dziewczyny za wsparcie.

    Najgorsze jest to że mimo starań nie mogę ponownie zajść w ciążę a bardzo tego z mężem pragniemy… Przez to moje złe samopoczucie się jeszcze pogarsza:Płacz:

    Sylwia!
    Na pewno uda Ci się zajść w ciążę – daj tylko sobie czas.
    Twoi Chłopcy na pewno będą nad Wami czuwać z nieba. 🙂

    #5187042

    jess

    Przytulam,tylko tyle moge :Przytulam:
    Dla Twoich chlopakow (*)(*)



    #5187043

    sylwka727

    Adrianek

    Dziś przeglądałam zdjęcia i natrafiłam na zdjęcia mojego Aniołka kochanego Adrianka jakie to jest okropne patrzeć na swoje maluteńkie dziecko podpięte do tylu monitorów, rurek i kroplówek ale ja nie znam innego macieżyństwa… Nie było mi to dane…
    Kocham Cię Synku:*

    #5187044

    kasia2610

    Moja córeczka ważyła niewiele więcej, tylko 650. Niestety, ja nie znam nawet takiego macierzyństwa, bo mojej córeczki nie mogłam zobaczyć. Też mam tylko zdjęcie, jedno, i milion myśli i marzeń o Niej. Jutro skończyłaby 7 miesięcy, po jutrze minie 7 miesięcy jak Jej nie ma 🙁
    Bardzo mi przykro z Waszego powodu, Was to spotkało dwukrotnie 🙁 przytulam mocno. Kiedyś będzie inaczej, zobaczysz, bo życie po śmierci dziecka już nigdy nie będzie takie samo 🙁

    #5187045

    mama80

    :Płacz:

    :Przytulam:

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 74)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close