Moje(nasze) małe(duze) schizy ;-)))))

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 87)
  • Autor
    Wpisy
  • #80303

    daglezja

    Tak sobie myje naczynia i mysle czy ktos podejmowal juz ten problem… ja nazwalam to schizy 😉 Mam kilka takich schiz z ktorych czesto smieje sie moj maz 😉 Nie jestem pedantem w zadnm wypadku ale sadze, ze mam ku temu spore predyspozycje 😉 niestety.

    Najwieksza to schiza, ze na zlewie w kuchni nie moze byc widocznych kropelek wody 😉 zawsze je scieram 😉 Potrafie byc w kuchni i poprawiac za kazdym razem kiedy ktos ich nie zetrze 😉

    W mieszkaniu musi byc zawsze (w miare)porzadek nie wyobrazam sobie nieladu(mowie tu o jakims ogromnym balaganie) bo wtedy jestem zla ;-))))) I nie moglabym skupic sie na zadnej innej rzeczy dopoki nie posprzatam. Z czym mialam problem kiedy urodzilam Zosie i nie bylam jeszcze tak zorganizowana jak teraz przy dwojce;-))))

    Mysle i pewnie jeszcze by sie cos znalazlo no moze jeszcze to, ze czesto upewniam sie czy zakluczylam drzwi od damu ;-))))) wiedzac ze to zrobilam ale co tam sprawdzic nie zaszkodzi 😉

    Acha, to juz taki nawyk czesto sprawdzam(jak jestem na zakupach, na spacerze) czy mam w torbie portfel i komorke potrafie to robic po kilka razy ;-)))) to silniejsze ode mnie. Ciekawa jestem czy jestem jedyna na swiecie ktora ma takie schizki ;-)))))) Pozdrawiam


    Zosia (27.03.05) Staś (25.04.06)

    #1104244

    abcdefg

    Re: Moje(nasze) małe(duze) schizy ;-)))))

    W odpowiedzi na:


    Ciekawa jestem czy jestem jedyna na swiecie ktora ma takie schizki


    Oj, chyba nie.
    Ja tam uwazam, ze swiat jest pelen wariatow, a takze, ze kazdy ma swojego swira (w sobie). 😉

    mama majowego synka ’05



    #1104245

    paula26

    Re: Moje(nasze) małe(duze) schizy ;-)))))

    jedzenie zupy w moim wykonaniu; najpierw wypijam co jest do wypicia a dopiero na koncu zjadam warzywa, makaron itp. moa rodzinę doprowadza to do szału, nie wiem dlaczego
    drugie danie też zjadam po kolei: ziemniaki(ryż, makaron), mięso, surówka. nigdy nie jem wszystkiego naraz, zawsze jedno po drugim.
    przed zaśnieciem liczę kasetony na suficie … codziennie …
    jak z kims rozmawiam to przeliczam w myślach ilość wypowiedzianych do mnie słów, potem niektóre z nich rozkładam na spólgłoski i samogłoski i znowu sobie liczę nie przeszkadza mi to w rozumieniu i słuchaniu
    na schody zawsze wchodzę zaczynając od lewej nogi.

    fajna jestem

    Paula, Borys i Maksiu

    #1104246

    kamuszka

    Re: Moje(nasze) małe(duze) schizy ;-)))))

    U mnie tak :

    zawsze przed wyjściem conajmniej 5 razy obchodzę cały dom, sprawdzam, czy gaz zakręcony, kurek od wody do pralki, podgrzewacz czy wyłączony itp. i czy mam w torbie portfel, pieniądze itd.

    codziennie musi być chociaż 1 h sprzątania / jak u Ciebie 😉 / bo bałaganu nie ścierpię

    brwi wyrywam dosłownie z godzinę, żeby czasem ani jedna malutka się nie ostała nie tam, gdzie trzeba / przy lusterku z dużym zoomem oczywiście 🙂 /

    przed wyjściem z domu wyciągam wszystko z kontaktu ( największa ze schiz )

    ide już na zakupy i jeszcze myśle o tym, czy aby na pewno wszystko wyłączyłam / z kontaktu wyciagnęłam / pozakręcałam / pozamykałam

    na noc musi być zawsze ciepła woda w termosie, pomyte wszystkie butelki W. wszystkie naczynia, blaty pościerane

    jak gaszę ostatniego papierosa i idę do kuchni posprawdzac przed snem 😉 to potem jeszcze wracam spojrzec, czy aby na pewno dobrze go zgasiłam

    Jak widzisz, ja tam cała jestem jak schiza 😉 dobrze, że nie latam ‚ się dowysiczkać kapkę dla pewności ‚ iże nie sypię płatków do miseczki jak Adaś Miauczyński 🙂

    #1104247

    kamuszka

    Re: Moje(nasze) małe(duze) schizy ;-)))))

    Ja jestem lepsza 😉

    #1104248

    Anonim

    :))

    Witaj Dagmaro:)

    Nie jestes jedyna…. moge dołączyć do klubu schizowanych ;-))))

    Ola i Mati 19.04.2005 „M&M”



    #1104249

    jaewa

    Re: Moje(nasze) małe(duze) schizy ;-)))))

    Jak to mówi jedna moja internetowa koleżanka- ”schiza też człowiek”
    Przyznaję, że dla mnie wygrywa liczenie kasetonów (to chyba zamiast liczenia baranów?) i rozkładanie wyrazów na sylaby- sprawdziłam, nie jest to łatwe

    Amelka Aniołek 2.04.2004
    i Błażejek 26.04.2005

    #1104250

    paula26

    Re: Moje(nasze) małe(duze) schizy ;-)))))

    trening czyni mistrza

    Paula, Borys i Maksiu

    #1104251

    erica

    Re: Moje(nasze) małe(duze) schizy ;-)))))

    jak można liczyć słowa i jeszcze spółgłoski? rany, nawet nei będę próbować! Pobiłaś wszystkich!:)

    Dawcio 15.10.04

    #1104252

    daglezja

    …jak na razie Paula26 wygrywa;-)

    …jak dla mnie ze swoimi schizami ;-)))) smialam sie na glos ;-))))) inne dziewczyny tez sa dobre 😉 moze zrobimy konkurs za najdziwniejsza, najsmieszniejsza schize ;-)???? Musze sie dobrze zastanowic pewnie jeszcze cos znajde w zanadrzu ;-))))))))))


    Zosia (27.03.05) Staś (25.04.06)



    #1104253

    qulka

    Re: Moje(nasze) małe(duze) schizy ;-)))))

    o w morde to mnie rozbroilas tymi kasetonami!! Przypominial mi sie dzien swira!!

    A&M 04.03.2005

    #1104254

    erica

    Re: Moje(nasze) małe(duze) schizy ;-)))))

    ja z tych takich gorszych schiz to:
    – myję zęby po każdym posiłku, czy nawet po napiciu się czegoś lub gdy nie mam takiej możliwości, żuję gumę (paczka dziennie to minimum jakie mi schodzi)
    – dwadzieścia razy dziennie patrzę na kom, czy aby nikt czasem nei dzwonił – choć przecież bym usłyszała
    – jak Dasiek był maleńki i spał, to szturchałam go, by sprawdzić, czy oddycha
    – kilka razy dziennie psikam się dezodorantem czy perfumami – kupiłam nawet etiaxil by tylko się nie pocić

    Dawcio 15.10.04



    #1104255

    moni2003

    Re: Moje(nasze) małe(duze) schizy ;-)))))

    oj sama nie jesteś…
    – sprawdzam drzwi czy na pewno zamknęłam… nawet po kilka razy (nawet jak przed snem zamnkę drzwi od wewnątrz na zasuwkę i np pójdę zdjąć szlafrok to pędzę i sprawdzam czy aby na pewno są zamknięte)
    – jak wychodzę z kuchni to sprawdzam czy gaz zakręcony… czasem bywa tak że od patrzenia czy aby wszystkie kurki zakręcone wcale nie jestem pewna czy rzeczywiście są zakręcone
    – jak się pakuję i już jestem przy etapie zamknięcia torby i w myślach przypominam sobie co tam zapakowałam to potrafię wypakować pół torby i sprawdzić czy aby na pewno spakowałam np majtki (zaczęłam wszystko co do torby schowam pisać na kartce, ale nie zawsze mi to starcza)
    – potrafię sprawdzać czy aby leki (np wit d Piotrusia) są dokładnie zakręcone…
    – podczas wykonywania jakiejś czynności potrafię liczyć w myślach do 4 lub 5 i tyle zazwyczaj to coś robię… jak trzeba to liczę raz jeszcze, lub zaczynam liczyć pod koniec na szczęście nie zawsze i jak się na tym złapię to sama sobie mówię że głupia jestem
    – jak ktoś mi przekaże jakąś dobrą informację dla mnie (taką bardzo bardzo ważną lub wyczekaną) to po chwili potrafię zastanawiać się czy aby na pewno to co usłyszałam to prawda czy sobie tego nie wmówiłam…
    – schiza brudnych rąk i gum do żucia przyklejonych od spodu blatu (uważam to nadal za obrzydliwy zwyczaj i nieestetyczny, niesmaczny, niehigieniczny… ) dzięki mężowi już nie szaleję pod tym względem… popotrafiłam pod byle pretekstem zerknąć pod stół… i pilnowałam się żeby trzymać ręce możliwie cały czas na stole… oj głupie to było…

    moni i Piotruś – 01.05.05, Wrześniątko – 29.09.2006 i Aniołek – 02.12.03

    #1104256

    abcdefg

    Re: …jak na razie Paula26 wygrywa;-)

    No, chyba tak. 😉
    Fajny temat zapodalas w ogole. Sporo lat temu tak sobie gadalismy o tym ja z moim mezem i okazalo sie, ze szczegolnie w dziecinstwie mielismy takich wspolnych schizow calkiem sporo. Np. nienadeptywanie na linie na plytkach chodnikowych czy uderzanie sie proporcjonalnie – np. uderzasz sie niechcaco w lewe ramie, wiec juz celowo uderzasz sie tak samo w prawe… cholera wie po co, pewnie, zeby „czulo” to samo; tylko trzeba uwazac, bo jak sobie przylozysz mocniej / lzej / albo nie dokladnie w to samo (tj. proporcjonalne) miejsce, to taka zabawa moze trwac dlugo. ;-)))
    Z bardzo aktualnych schizow wymienie chocby jedzenie kanapki dookola – srodek z wszystkimi najlepszymi skladnikami idzie na sam koniec. Podobnie z kazdym jedzeniem – jem posilek od najgorszego (najbrzydsza frytke, pomidor, kawalek miesa) do najbardziej smakowitego. (Zreszta juz dawno stwierdzilam, ze ludzie dziela sie na tych, co zaczynaja jesc od najlepszego albo wrecz przeciwnie…) Aczkolwiek nie robie tego jakos przesadnie maniakalnie – najwazniejsza jest sama koncowka. 😉

    mama majowego synka ’05

    #1104257

    marchewkowa

    Re: Moje(nasze) małe(duze) schizy ;-)))))

    W odpowiedzi na:


    drugie danie też zjadam po kolei


    a masz poukładane na talerzu? mój małż musi miec kotleta z prawej a surówkę z lewej (a może odwrotnie… ja nigdy nie pamiętam, a on zawsze przekłada…)
    a z tym liczeniem słów to mnie rozwaliłaś 🙂

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 87)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close