Moje pożegnanie z Trzecim…

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 41)
  • Autor
    Wpisy
  • #106379

    bozka

    Sobota, 27-11-2010
    W czwartek zaczełam krwawić i po usg w szpitalu okazało się, że serduszko mojego maleństwa przestało bić :Płacz::Płacz:(8 tydź).
    Zaproponowano mi, że mogę spróbować „oczyszczania” farmakologicznego.
    Dostałam tabletki z prostagladyną, które miałam brać, co 4 godziny.
    Zaczełąm wczoraj o 8 rano i po 3-8 godzin miało się wszystko zacząć.
    I nic się nie zaczęło… Mało tego, ja przestałam krwawić.
    Dzisiaj rano telefon do szpitala. Lekarz w szoku, ale powiedział, że najlepiej będzie po prostu kontynuować. Znów tabletki z prastagladyny.
    Mineło 7 godzin i znow się nic nie dzieje. Żadnych skurczy, żadnego krwawienia. Nic…
    Moje ciało nie chce oddać tego, co tak bardzo kochało :Płacz::Płacz:
    Załamana jestem. Po tym wszystkim czeka mnie jeszcze teraz w poniedziałek narkoza i łyżeczkowanie 🙁
    Tak bardzo mi źle…

    Niedziela, 28-11-2010
    Nic się nie dzieje, kompletnie nic Czuje się w ciąży… Moje ciało nie rozumie, ze Trzecie umarło… Dzwoniłam znowu dziś rano do szpitala. Nie ma sensu wywoływać już dalej poronienia farmakologicznie. Trzeba łyżeczkować. Tak bardzo chciałabym zacząć krwawić ( nie myslałam, że to kiedyś napiszę, ale @ jest teraz bardzo pożądana. @ zostaw Zawzięte i rozgość się u mnie!). Nie chce tego cholernego łyżeczkowania! Teoretycznie mogłabym poczekać aż poronienie zacznie się samoistnie, ale lekarze powiedzieli, ze może to jeszcze potrwać nawet do kilku tygodni. Wiem, że świadomość, że Trzecie wciąż we mnie jest, nie pozwoli mi zacząć okresu żałoby… Trzecie musi odejść, żebym ja mogła znów zacząć żyć.

    Poniedziałek, 29-11-2010
    Nadal nic sie nie dzieje. Przed chwilą rozmawiałam ze szpitalem. Mam się stawić na 9:30… Pielęgniarka, z którą rozmawiałam wbiła mi nóż w serce: „Spotkasz się z lekarzem i on zdecyduje, czy będzie potrzebna chirurgiczna aborcja”. Znowu strasznie ryczę.
    Jak probowałam coś znależć na temat moich tabletek na wywołanie poronienia, to wszędzie tylko info o możliwości dokonania nimi aborcji. Stąd w końcu moj post tutaj. Życie jest takie niesprawiedliwe

    Wróciłam ze szpitala… Data łyżeczkowania wyznaczona na jutro na 13:00. Ciąża jest za duża, żeby czekać na samoistne poronienie. Widziałam moje dziecko. Lekarz odwrócił monitor, ale ja chciałam zobaczyć Je jeszcze raz. Moje wyczekane, wytęsknione 1,5 cm szczęścia, któremu nie dane będzie spać w cieniu jabłoni. Zanim jeszcze zobaczyłam dwie kreseczki na teście, napisałam na Zawziętych o moich staraniach o Trzecie.
    Tak, Trzeciego już nie będzie… 🙁

    Od czwartku praktycznie nie wychodziłam z domu. Moje wyjścia ograniczały się ostatnio tylko do szpital-dom. Dzisiaj wyszłam, żeby odebrać córki z placówek edukacji. M ma zaległości w pracy, a jutro znów musi wziąć wolne, żeby zawieźć i odebrać mnie ze szpitala. Po narkozie nie wolno jeździć samochodem, a na moją wieś inaczej nie dojadę. Przedszkolanka K wita mnie takimi słowami: „Wiesz, co K nam dzisiaj powiedziała? Że urodzi się jej siostrzyczka… Opowiadała to z takim przekonananiem, że stwierdziłam, że nie mogła sobie tego wymyśleć.” Zamurowało mnie… Łzy stanęly mi w oczach i byłam w stanie tylko wykrztusić „NIE”. Dziewczynki jeszcze nic nie wiedziały. Raz tylko przy kolacji zapytałam je, co by na to powiedziały, gdyby na wakacje urodził im się dzidziuś.

    Wtorek, 30-11-2010
    Nie mogłam spać… To chyba niepokój przed zabiegiem. Myślałam o Trzecim… Kim Ono jest? Na razie jest wciąż dzieckiem w moim łonie… Tu na forum mówimy „aniołek”. Czy te dzieci mają duszę? Co to jest dusza? Może dusza to tylko wspomienia, które zostają w sercach najbliższych? Wspomnienia, kim ktoś był i co robił… Kiedy napisałam pierwsze słowa w tym wątku, było to tylko zapytanie. Nie miałam zamiaru go kontynować… Teraz czuję, że przez moje pisanie i przez Was, którzy to czytacie, dałam mojemu dziecku duszę…

    Odhaczam punkty z listy „Przed zabiegiem”. Widzę, że wczoraj pominęłam jeden punkt: „Wieczorem przed zabiegiem zarzyj dwie tabletki Panadolu 500g” Po jaką cholerę??? Może, żeby znieczulić psychiczny ból i się wyspać…:Hmmm…: Wydawało mi się, że wiem, jak te tabletki działają…

    Jestem, oddycham… Bardzo się denerwowałam przed zabiegiem. Wszystko się jeszcze opóźniło, ale jestem już po i czuję się dobrze, jak na to, przez co dzisiaj przeszłam.
    W narkozie miałam piękny sen. Śniła mi się łąka pełna kwiatów. Biegłam przez nią z kilkuletnim dzieckiem trzymając je za rękę.
    Żegnaj maleństwo. Na zawsze zostaniesz w sercu mamusi.

    #3960046

    olusia

    Bożka bardzo mi przykro. Trzymaj się kochana :Przytulam:



    #3960047

    sloneczko2009

    Bożka tak strasznie mi przykro 🙁 :Przytulam:

    #3960048

    kodo

    Bardzo mi przykro 🙁

    #3960049

    agatom

    Bożka bardzo mi przykro :(:(:(:(

    #3960050

    mimi

    :Płacz::Płacz::Płacz:
    przytulam



    #3960051

    nadiam

    przykro mi bardzo, przytulam do serduszka

    #3960052

    jaga

    Bożka :Przytulam:

    Z tego, co rozmawiałam z lekarzami, takie oczyszczenie może nastąpić ekspresowo, a może być i tak, że kilka dni nic się nie będzie działo (na mnie nie podziałało w ogóle). Współczuję Ci bardzo 🙁

    #3960053

    alexis1972

    ::Płacz::Płacz::Płacz:
    przytulam

    #3960054

    lilavati

    bardzo mi przykro 🙁



    #3960055

    jutka2010

    Przytulam Cię mocno.
    U mnie nawet nie próbowali wywoływać, bo już za długo dizdzia była martwa:(
    Miałam zabieg z dnia na dzień:(

    #3960056

    bozka

    Zamieszczone przez jutka2010
    Przytulam Cię mocno.
    U mnie nawet nie próbowali wywoływać, bo już za długo dizdzia była martwa:(
    Miałam zabieg z dnia na dzień:(

    :Przytulam:
    Nie wiem dokladnie, kiedy moja dzidzia umarla… Robilam usg w sobote i wszystko bylo jeszcze OK. Widzialam mojego ruszajacego sie ludzika.
    Gdybym wiedziala, ze wywolanie sie nie uda, wolalabym miec zabieg od razu. Wszystko sie strasznie wydluzylo. To juz 5 dzien od wiadomosci, ze moje dziecko nie zyje…



    #3960057

    jutka2010

    No ja byłam w 13tc a po wielkości dzidzi lekarka oceniła, że przestała się rozwijać w 8tc. Usg wyliczyło na podstawie CRL, ze to 8 tc a de facto byłam w 13. Wcześniej nic nie wiedziałam, nic nie czułam, myślałam, że wszystko ok a nie było:(
    To się stało między wizytami, ostatnią miałam właśnie w 8tc i wtedy było ok. Widać zaraz potem serduszko się zatrzymało…

    #3960058

    bozka

    Zamieszczone przez jutka2010
    No ja byłam w 13tc a po wielkości dzidzi lekarka oceniła, że przestała się rozwijać w 8tc. Usg wyliczyło na podstawie CRL, ze to 8 tc a de facto byłam w 13. Wcześniej nic nie wiedziałam, nic nie czułam, myślałam, że wszystko ok a nie było:(

    Ja pierwsza ciaze stracilam w 11 tc. Tez bylam przekonana, ze wszystko jest w jak najlepszym porzadku, a ciaza zatrzymala sie w rozwoju w 8 tygodniu. Wtedy zrobili mi lyzeczkowanie doslownie po godzinie.
    Tak w ogole to moje 3 poronienie… 🙁

    #3960059

    jutka2010

    :Przytulam: Cię raz jeszcze. Tak nie powinno być, nigdy…
    Zlecili Ci teraz po 3 razie bezpłatne badania??

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 41)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close