MOŻE LEPIEJ NIE CZYTAĆ…

Postów wyświetlanych: 11 - od 1 do 11 (wszystkich: 11)
  • Autor
    Wpisy
  • #56788

    desperatka

    WIDOK MATKI Z DZIECKIEM KŁUJE MNIE W OCZY-CHCIALABYM JEJ JE WYRWAC I JUZ NIE ODDAC.WRACAJAC DO DOMU ,ZALAŁAM SIE ŁZAMI W AUTOBUSIE-NIE MOGŁAM SIE POWSTRZYMAC.KOLEJNA SZANSA PRZEPADLA,KOLEJNY RAZ ZAWIODŁAM.DWA DNI NADZIEI-A POTEM..MAM DOŚĆ! LEKARZ M€WI,ZE SAMA MUSZE SOBIE Z TYM PORADZIĆ…NIE RADZE SOBIE.MOŻE NIE JESTEM PRAWDZIWA KOBIETA…CHCE NIE SPAC PO NOCACH,DLATEGO,ZE MAŁE PŁACZE, A NIE DLATEGO,ZE GO NIE MA…DWA DŁUGIE LATA,DWA ANIOŁKI,CIERPLIWOSC NA WYCZERPANIU…BÓG MI SWIADKIEM,ZE ODDAM WSZYSTKO-NIECH MNIE TYLKO OBDARZY DZIECIATKIEM.PRAGNE TEGO ,JAK NIC INNEGO NA SWIECIE….
    BŁAGAM.

    #726784

    marti1

    Re: MOŻE LEPIEJ NIE CZYTAĆ…

    desperatka,

    Mogłabym się pod tym podpisać obiema rękami. Wiem też że niewiele w takich chwilach można powiedzieć ale wierzę, że dla każdego wychodzi w końcu słońce….

    Ściskam Cię,

    Marti z aniołkiem i wielką nadzieją



    #726785

    martyna80

    Re: MOŻE LEPIEJ NIE CZYTAĆ…

    nie wiem czy mi wypada w ogóle pisać wtym kąciku , ale jakoś twój post przykół moja uwagę i go przeczytałam ! miałam dwie znajome które długo się starały o dzidzie ! wszystko nagle zaczęło sie układać jak znalazły jakiegos lekarza w łodzi w Matce Polce ! jak byś była zinteresowana to mogę się dowiedzieć !!!! pozdrawiam !!!!

    #726786

    k8-77

    Re: MOŻE LEPIEJ NIE CZYTAĆ…

    u mnie byly dwa aniolki i 4 lata. ale doczekalam sie. Tobie zycze tego jak najszybciej – ale przede wszystkim USPOKOJ SIE. ja bym radzila przestac liczyc dni, odpoczac, posmiac sie, pokochac sie z facetem. tak po prosu. u mnie zadzialalo. wiem, ze jest kiepsko, bo sama pamietamswoje lzy na widok dzieci coraz to mlodszych kolezanak.ale naprawde: dziecko przyszlo, kiedy bylam wyluzowana, radosna, spokojna.
    pozdrawiam cieplo

    Edited by k8_77 on 2004/11/12 14:28.

    #726787

    ninka

    Re: MOŻE LEPIEJ NIE CZYTAĆ…

    Doskonale znam ten stan…. I rozumiem co czujesz. Stan beznadziejnosci, ktory moze zmienic tylko jedno. Ja walczylam 2 lata. Przeszlam 4 poronienia i w zasadzie chyba wtedy zobojetnialam:( Wynik testu juz nie cieszyl bo i tak nic przeciez nie znaczyl. I wlasnie wtedy stal sie CUD. Tak to wlasnie nazywam. Zmienilam lekarza i ponownie sprobowalam. Nie wiem co zadzialalo bardziej. Nowe leki czy zmiana prowadzacego w kazdym razie dziala do dzisiaj. I chociaz przesiedzialam tu na starajacych sie wlasnie 2 lata to tej ciazy nie oglosilam tu nigdy. Tak na wszelki wypadek…. Przepraszam, ze tak o sobie ale chcialam napisac zebys sie nie poddawala. Ja dalam sobie czas do 40 stki i nieskonczona ilosc prob. Wyrobilam sie 7 lat przed czasem;) Zycze Ci abys nabrala dystansu a wtedy kto wie…..

    Ninka

    #726788

    pigmej

    Re: MOŻE LEPIEJ NIE CZYTAĆ…

    Ja również się podpisuję pod twoimi słowami – zastanawiam się nawet czy aby jestem normalna. Jednego dnia mi nic niejest a drugiego bez kija nie podchodz a później płacz….
    Nie wiem co lepsze mieć czy nie mieć dziecka bo starania są straszliwie wyczerpujące nerwowo. Ja się ledwie trzymam. Nadejście miesiączki to głównie strach -o to że nie będę w ciąży i o to że jestem w ciąży /i jak ona się zakończy/

    Pigmej



    #726789

    ika

    Re: MOŻE LEPIEJ NIE CZYTAĆ…

    Dobrze wiem przez co przechodzisz.. Zawsze uważałam, ze to okropnie niesprawiedliwe, ze w rodzinach patologicznych rodzi sie masa dzieci, pięknych, zdrowych i niechcianych a tam gdzie sie na nie czeka, gdzie kocha sie nawet myśl o nich jest tak strasznie trudno. Też dwukrotnie pożegnałam swoje marzenia o dziecku bo ciąża obumarła. Długo zastanawiałam sie dlaczego moje dzieci nie chcą we mnie żyć, we mnie sie rozwijać – a przecież kochałam je z całego serca od kiedy tylko myślałam, ze mogą być. Przebadałam sie wszerz i wdłuż, przebadał sie mój mąż a potem oddałąm pod opiekę lekarzowi któremu zależało na mnie i mojej ciaży bardzo – i udało się nam – po3 i pół roku wreszcie mam swój cud – życzę Ci podobnego!! Nie poddawaj sie negatywnym myślom, przede wszystkim MYŚL POZYTYWNIE – nie jesli ale kiedy dziecko będzie. I czasem po prostu dobrze sie baw, kochaj ze swoim mężczyzną nie dlatego, ze czekasz na test ale dlatego, ze fajnie jest się poprzytulać, odpocznijcie, zróc=bcie rpzerwę, wyjedzcie gdzieś nw weekend – na pewno wszystko sie ułoży. trzymam za to kciuki z całych sił!!!!! Ślę masę pozytywnych fluidów!!!!!
    Pozdrawiam bardzo gorąco i serdecznie!!

    ika i Igor 01.04.2004

    Edited by ikkunia on 2004/11/12 15:16.

    #726790

    samanta

    Re: MOŻE LEPIEJ NIE CZYTAĆ…

    „ale przede wszystkim USPOKOJ SIE. ja bym radzila przestac liczyc dni, odpoczac, posmiac sie, pokochac sie z facetem. tak po prosu. u mnie zadzialalo”

    k8_77 łatwo powiedzieć ale trudniej wykonać. Poza tym jeśli komuś coś dolega to nawet błogi spokój i luz nie pomogą

    Desperatka doskonale Cię rozumiem i życzę powodzenia

    #726791

    k8-77

    Re: MOŻE LEPIEJ NIE CZYTAĆ…

    W odpowiedzi na:


    k8_77 łatwo powiedzieć ale trudniej wykonać. Poza tym jeśli komuś coś dolega to nawet błogi spokój i luz nie pomogą


    ja wiem. plakalam bardzo dlugo. po pierwszej straconej ciazy i po drugiej. po kazed kolejnej @. leczylam sie. robilam tysiace badan.ale w koncu spostkalam madrego lekarza i „uspokoj sie” – to byla jego pierwsza porada. dziecko urodzilam na miesiac przed 4. rocznica slubu. zaczelismy sie starac w trakcie podrozy poslubnej.
    wasze rozterki nie sa mi obce i dlatego czesto zagladam tutaj i na poronienie. trzymam kciuki za kazda z was i strasznie sie ciesze, jak ktoras wedruje do oczekujacych.
    trzymajcie sie dziewczyny i nie poddawajcie.

    Edited by k8_77 on 2004/11/12 16:45.

    #726792

    nuska

    Re: MOŻE LEPIEJ NIE CZYTAĆ…

    Rozumiem co czujesz, ja udaję że tak nie jest. To prawda, tak się czujemy a na dodatek jest nam wstyd o tym mówić. Ostatnio zaczęłam się zastanawiać dlaczego ja udaję. Po prostu nikt tego nie chce słuchać, widzieć naszego problemu, bo nikt nie jest w stanie nam pomóc, a co niektórzy jeszcze nas osądzają – ot szara rzeczywistość. Na szczęście mamy siebie, czasem wystarczy mieć komu powiedzieć o tym co czujemy, co nas boli. Musimy jakoś to wszystko przetrwać, wykrzesać siły, podnieść się i walczyć. Pomyślisz może, a skąd czerpać te siły. Może na początek pogodzić się z myślą, że jest mi źle. Wypłakać się, wygadać, dać upust tym wszystkim uczuciom i emocjom. Potem nie wiadomo kiedy i skąd wróci siła i nadzieja. Czego Ci bardzo jak i wszystkim dziewczynom życzę.

    NUŚKA + dwa Aniołki



    #726793

    gablysia

    Re: MOŻE LEPIEJ NIE CZYTAĆ…

    Może nie powinnam tu się wypowiadać, bo nie przeszłam poronienia, ale wiem co czujesz. Takie stany załamania są bardzo niebezpieczne. Kiedyś na bocianie napisałam podobny post i odezwało się dużo osób proponując mi warsztaty psychologiczne. Ja nie skorzystałam z tej propozycji, ale uważam że wcale nie jest niedobra.
    Z depresji jest bardzo trudno wybrnąć i wydaje mi się że nie pomoże wyjazd na weekend. Nie wiem jak działają leki antydepresyjne ale wiem co znaczy depresja. Ja wydostałam się z niej dzięki lekowi, który na 4 miesiące zablokował moje starania. (był potrzebny do leczenia endometriozy). Przestałam liczyć, łudzić się, zajęłam się czymś innym. Ale dlatego że musiałam, sama nigdy bym nie dała rady.

    Ściskam Cię mocno, pomyśl nad leczeniem depresji, bo z tego co piszesz wynika że bardzo jest ci trudno. Sama możesz nie dać rady.

Postów wyświetlanych: 11 - od 1 do 11 (wszystkich: 11)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close