Muszę się Wam wyżalić (b. długie)

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 22)
  • Autor
    Wpisy
  • #49499

    catty

    Mam problem z rodzicami. Obrazili się na mnie, a co za tym idzie, i na Michałka. Obrazili się bo.. nie chcę tak bardzo korzystać z ich pomocy.

    Odkąd wzieliśmy z mężem ślub moi rodzice duzo nam pomagali – finansowo, a teraz, przy Michałku także fizycznie (moja mama zostawała z Michałkiem jak chodziłam na studia).

    Ja – rzeczywiście , korzystałam z tej pomocy, zreszta całe życie byłam wychowywana „pod kloszem” i z wielu powodów do tej pory nie chciałam tego zmieniać. Dlaczego? Bo:
    – czułam się bezpiecznie „pod ich kuratelą”, oni zresztą całe życie straszyli mnie jakie to życie jest ciężkie, że sama bez nich nie dam sobie rady, wręcz nalegali na to bym korzystała z ich pomocy
    – pewnie było w tym też sporo mojego lenistwa
    – po trzecie wiedziałam że jeśli się „zbuntuje” i będę chciała sama decydować o swoim życiu, gdy przestanę ich prosić o radę i pomoc, to spotkam się z ich niezadowoleniem i urazą (wszelkie próby tak się kończyły).

    Ale od dłuższego czasu staram zmienić tą sytuację mimo ich niezadowolenia. Denerwowało mnie to że moja mama we wszystko się wcina (np w moje sprzeczki z mężem). Jak to mówią – każdy medal ma dwie strony. Moi rodzice uważali że w zamian za swoją pomoc mogą wtrącać się w moje życie, dyrygować mna, mówić mi co mam w danej chwili robić, z jakimi znajomymi się zadawać, jak spędzać wolny czas. Dochodziło nawet do ttego że mama wypytywała mnie o moje sprawy intymne, i obrażała się kiedy nie chciałam o tym rozmawiać !!

    Ostatnio doszło do wielkiej kłótni mamy ze mną. Poszło o to że nie chciałam pojechać z nimi z Michałkim na całe wakacje na ich działkę. Nie chcę tego zrobić, bo:
    – mój mąż cały urlop już wykrzystał i nie widzieliśbyśmy się przez większą część wakacji tylko w weekendy i bym po prostu strasznie za nim tęskniła, Michałek zresztą też

    – nie wytrzymałabym tam z moją mamą, ona ciągle mnie instruuje co mam robić, krytykuje wszelkie moje poczynania przy Michałku źle ubieram, źle karmię itd). Ja często tego w końcu nie wytrzymuję i się kłócimy, nie chcę się ciągle z nią kłócić, tym bardziej że często świadkiem tego jest Michałek, ostatnio staram się zagryźć zęby i nic nie mówić , mimo wszystko denerwuję się w duchu, jest to dla mnie nie do zniesienia.

    No i problem jest taki, że rodzice (oboje) obrazili się na mnie (i na Michałka!) ostentacyjnie obydwoje siędzą tam na działce i w ogóle nie przyjeżdżaja do Warszawy, gdy czasem rozmawiamy przez telefon to mają bardzo obrażony głos. Co więcej, rozgrywają teraz sytuację moim bratem – mówią mu jaka jestem niedobra i niewdzięczna że nie chcę tam do nich przyjechać – a oni chcą mi tylko pomóc, brat mnie ciągle telefonicznie namawia żebym tam pojechała. Ogólnie pokazują mi ostentacyjnie że jestem im niepotrzebna, za to nadskakują mojemu bratu.

    No i co o tym sądzicie? Czy powinnam była pojechać? Mam teraz wyrzuty sumienia że jestem niedobrą matką bo nie trzymam dziecka na świeżym powieterzu (to był ich główny argument). Ale mnie się wydaje że dla dziecka ważniejsze nawet od świeżego powietrza jest to żeby nie było świadieim awantur, i wydaje mi się że jednak kontakt z ojcem jest ważniejszy niż z dziadkami, może się mylę? Czuję się też wyrodną córką, bo „po tym wszystkim co dla mnie zrobili” moi rodzice, nie chce im zrobić takiej drobnej przyjemnosći i pojechać siedzieć z nimi całe lato na działce, nieważne że ja może mam inne plany, oni chcą mieć ukochanego wnuka przy sobie (a swoją droga oni traktują Michałka jak maskotkę, przytulają sie do niego i bawią z nim jak są w dobrym humorze, a jak się obrażą to tak zachowują się jakby on dla nich nie istniał )

    Ciekawa jestem Waszych opinii.

    Monika i Michałek 22.08.03

    #637901

    ciapa

    Re: Muszę się Wam wyżalić (b. długie)

    ufff ja bym dla swietego spokoju pojechała na tydzień na tą działkę. Moja mam też nie potrafi zrozumieć że jestem już dorosła 🙁 to są niestety minusy mieszkania blisko rodziców. W takich sytuacjach trzeba postepować bardzo delikatnie 🙂

    Kaska i Mikołaj 18.09



    #637902

    Anonim

    Re: Muszę się Wam wyżalić (b. długie)

    dobrze zrobiłaś że nie pojechałaś! Czas przeciąć tę pępowinę 🙂 Niestety – ludzie (oczywiście nie wszyscy) już tak są skonstruowani, że za swoje tzw. „dobre serce” żądają wdzięczności – a u Twoich rodziców przybrało to formę „pomagam Ci więc wzamian mogę ingerować w Twoje życie” :((

    Kaśka z Natusią (2 lata + 3 miesiące 🙂

    #637903

    grazyna-z

    Re: Muszę się Wam wyżalić (b. długie)

    Hm , skąd ja znam podobne sytuacje, tylko że ja kupe lat nie widziałam jak manipulują mna rodzice, a burzył się mój mąz. Wiesz co oni myśla że to ty jestę niewdzięczna oni przecież „chca jak najlepiej” ,” wszystko robią dla waszego dobra” i nie dociera do nich że moze to być męczące i frustrujące. Chyba musisz znaleźć złoty środek . Bo rodziców kochasz, ale chcesz wreszcie sama podejmować decyzje bez ciągłego krytykowania i robić błędy na własny rachunek , ucząc sie na nich a nie słyszeć ciągle …a nie mówiłam.
    Hi hi to właściwie o mnie, też zabierali wnuki na wakacje, pomagali finansowo, mama często podrzuciła jakieś pierogi czy owoce z działki, ale komentowali, krytykowali …. Na szczęście wolno ale sie to zmieniło. Myśle że tydzień mogłabyś wytrzymać, ale dopiero pod koniec wakacji, bo wszysko zacznie się od nowa gdy oświadczysz że wracasz.

    Grażyna i Ulcia (01.08.03)

    #637904

    magdzik

    Re: Muszę się Wam wyżalić (b. długie)

    Współczuje Ci całej tej sytacji. Wyobrażam sobie jak musisz czuć sie rozbita i rozżalona.
    Ja osobiscie jestem uparciuchem i pewnie bym starała się postawić na swoim. Ale możesz postarać się pójść na kompromis i pojechać do nich na weekend wraz z mężem, albo nawet przez tydzien pozostać u nich, ale nie dłużej. Przynajmniej taka jest ma propozycja.

    Pozdrawiamy,

    Magda i Albercik ur. 8.09.03

    #637905

    kas

    Re: Muszę się Wam wyżalić (b. długie)

    Świetnie Cię rozumiem, u mnie sytuacja jest trochę podobna, choć nie aż tak jaskrawa i jak dotąd udaje nam się utrzymać pewne granice wzajemnego ograniczania wtrącania się.
    Wydaje mi się, że po pierwsze powinnaś szczerze pogadać z bratem – z tego co widzę on niezupełnie orientuje się w sprawie i może mieć jednostronny obraz sytuacj, może po tej rozmowie zrozumie Ciebie i razem jakoś uda Wam się przywrócić rozsądne stosunki z rodzicami.
    Świetnie Cię rozumiem, że nie chcesz spędzić całych wakacji na działce z mamą, ale może spróbujcie pojechać wszyscy na któryś weekend. Rodzice chyba w końcu muszą zrozumieć, że teraz Twoją najbliższą rodziną jest mąż i Michałek. Taka jest kolej rzeczy, naturalna z resztą
    Oj jak łatwo się takie mądrości pisze… trudniej wykonać.
    Też bardzo chciałabym się uniezależnić od rodziców, ale to chyba nastąpi dopiero jak Zu pójdzie do przedszkola…
    Powodzenia

    Kaśka
    I buzi od Zuzi (16.10.02)



    #637906

    eris

    Re: Muszę się Wam wyżalić (b. długie)

    Uważam podobnie jak Kaśka-czas przeciąć pępowinę. Byłam w podobnej sytuacji jak Ty (tylko nie miałam dziecka)-moja mama ingerowała w moje zycie…..dla swojego zdrowia psychicznego musiałam sie odciąć. Mama wielokrotnie obrażała się, stsosował stary numer z poczuciem winy….było mi ciężko (też myślałam o sobie”niedobra córka”), ale upór opłacił się, teraz moje kontakty z mamą wyglądają inaczej. Czasami są spięcia….ale jest o niebo lepiej niż było.
    Moja rada? Nie daj wmówić sobie ze jesteś złą matką czy córką…..broń swojego zdania..nie daj sie nabierać na poczucie winy, …rodzice musza wreszcie zrozumieć że jesteś dorosła, ze wiesz co robisz…….jak oni sobie z tym poradzą to ich problem….Uważam że teraz Twoja rodzina jest najważniejsza tzn, mąż i synek-to wobec nich powinnaś być lojalna w pierwszej kolejności.
    To Twój wybór-albo bedziesz dorosła, albo nadal bedziesz czuc się przy rodzicach jak gówniara.
    Pozdrawiamy


    Marta i Mateusz 26.10.2003

    #637907

    annaw

    Re: Muszę się Wam wyżalić (b. długie)

    Powiem krótko ,nie jedz tam ,dla swojego dobra ,swojego dziecka i malzenstwa .
    pozdrawiam
    Ania i Natalka

    #637908

    szczelen

    Re: Muszę się Wam wyżalić (b. długie)

    Moim zdaniem bardzo dobrze myślisz: tatuś jest ważniejszy od dziadków, a szczęśliwa mamusia jest w ogóle najważniejsza! I w związku z tym pozbądź się wyrzutów sumienia. Jak będziecie mieli obydwoje z mężem czas, to ruszajcie do nich na działkę, ale sama nie daj się wciągnąć! Moi rodzice są bardzo podobni, a ja jestem bardzo podobna do Ciebie – nigdy nie chcę ich urazić, już wolę zrobić tak, jak chcą, niż się kłócić. Niestety, nie znalazłam jeszcze wyjścia z tej sytuacji, bo boję się takiego kategorycznego buntu, więc staram się nie przebywać z nimi za często, a jeśli już, to z mężem. Trochę to boli, bo bardzo ich kocham i lubię z nimi być, ale to bardzo źle wpływa na moje małżeństwo i macierzyństwo. WIęc nazwałabym to mniejszym złem. TO trochę uciekanie od problemu, wiem, ale…
    Ostatnio mam np. tego rodzaju problem, że słyszałam o bardzo dobrym żłobku, do którego chciałabym posłać synka. Mojej mamie aż włosy zjeżyły się na głowie, gdy o tym usłyszała – jak to, jej wnuk, do żłobka??? To męża informatyka nie stać na nianię??? No to ona pomoże finansowo, da nam kasę, byle tylko nie żłobek. Nie istnieją dla niej żadne argumenty. Nie jej sprawa, ale chce być najważniejsza. I sama nie wiem, co zrobię – będę ją kłamać dwa lata, że Jaś ma fajową opiekunkę?
    Pomyśl, że najgorsze masz za sobą – kategoryczną decyzję. Ja nawet decydować nie potrafię dzięki nadopiekuńczości moich rodziców. Trzymaj się tej decyzzji dzielnie. Ściskam serdecznie!

    Kasia i Jaś – 17.02.2004

    #637909

    monia27

    Re: Muszę się Wam wyżalić (b. długie)

    To Ty masz racje,zrobilas dobrze.Twoi rodzice nie potrafia najwyrazniej zrozumiec,ze jestes juz odrebna osoba.A za to ,ze „tyle dla Ciebie zrobili” to bez przesady mozesz byc im wdzieczna ale nie musisz z tego powodu spelniac ich zachcianek do konca zycia.Wydaje mi sie,ze dobrze ,ze sie postawilas ,napewno nie zmienisz sytuacji od razu ale malymi kroczkami mozesz ich uczyc ,ze juz wyszlas z domu i zyjesz odrebnym zyciem .Jesli masz ochote mozesz pojechac do nich na dzialke na tydzien na przyklad,to chyba dobre wyjscie.Nie martw sie ,na rodzicow trzeba czasami przymykac oko,nie ma sensu sie takimi sprawami zamartwiac bo czasami niewiele zmienisz a mimo to bedziesz musiala zyc z nimi do konca zycia i trzeba z tego czerpac co najlepsze a nie zamartwiac sie niedoskonalosciami

    Monia i Tymonek (08.08.03)



    #637910

    kingusia

    Re: Muszę się Wam wyżalić (tez długie)

    Rodzice zawsze uczyli mnie tego, ze moja rodzina jest najwazniejsza.
    Ta rodzina jest dla mnie moj maz i corcia, ktora niebawem przyjdzie na swiat. Wszystkich dziwilo, ze moi rodzice poza mna widza tez inny swiat i przedewszystkim wspieraja siebie i nie poswiecaja sie bez reszty mnie. Przez jakis czas mialam do nich o to zal, ale teraz widze tego dobre strony. Wychowali mnie na osobe bardzo samodzielna i niezalezna. Nawet pomagajac nam (jak to rodzice) nie oczekuja niczego w zamian a juz na pewno nie ingeruja w nasze zycie bo maja swoje wlasne. Ponadto ja jestem taka osoba, ktora nie pozwala na takie ingerencje. Zawsze natomiast wsciekalam sie, ze u mojego meza jest inaczej. Tesciowa zawsze chciala wszystko wiedziec. Mieszkalismy z nimi w jednym bloku i jak wracalismy z pracy to wzrok tesciowej byl w nas wlepiony, a jak wracalismy pozniej to dzwonila. Myslalam, ze mnie szlag trafi. Moj maz tez zawsze bal sie odciecia pepowiny. Nie mielismy nawet szansy zamieszakc razem i sie sprawdzic. Musial byc slub. Takie przekonanie go do moich racji zajelo mi duzo czasu, ale oplacilo sie. Co prawda musielismy sie wyprowadzic w inne miejsce, ale przynajmniej nie widzimy jak tesciowa „lize szybe”. Po tych wszystkich przejsciach ( a bylo ich troche z tesciowa, chociaz to dobra kobieta )mysle, ze tesciowa troche stracila, bo jak dzwoni to niewiele jej mowimy. Swoim wscibstwem doprowadzila do tego. Jest ona osoba bardzo zakochana w synku i mysle, ze wnusia tez bedzie miala super babcie, ale moj maz w pewnym momencie powiedzial jej kilka slow przy mnie i zrozumiala. Mimo wszystko sie nie obrazila bo zauwazyla, ze syn zmienil swiatopoglad. Wydaje mi sie, ze powinnas postawic rodzicow rowniez przed faktem, ze masz swoja rodzine, ktora jest dla Ciebie najwazniejsza. Wiem, ze nie bedzie latwo, ale wedlug tego co mi wpojono bylabym nawet sklonna dla dobra wlasnej rodziny odwrocic sie od rodzicow ( cale szczescie nie ma takiej potrzeby). Wiem rowniez, ze gdybym mimo to potrzebowala ich pomocy to oni by mi pomogli i to bez wypominania bledow, tacy juz sa.
    Wydaje mi sie, ze tesciowa tez to zrozumiala bo zaczela wiecej czasu spedzac z mezem i przestala zyc naszym zyciem. Musisz znalezc zloty srodek na to, zeby przekanac rodzicow do swoich racji. Byc moze uda Ci sie tego doszykac w ich postepowaniu wzgledem ich rodzicow. Moja tesciowa miala np. przykre przejscia ze swoja tesciowa. Poszperaj w ich i swojej pamieci a na pewno cos znajdziesz 🙂
    POWODZENIA !!!

    #637911

    catty

    Re: Muszę się Wam wyżalić (b. długie)

    Dzięki Katarzynko, mi też się wydaje że łączyła mnie z rodzicami psychiczna pępowina, jeszcze chyba trochę łączy, ale powoli ją przecinam.

    Taak, to co napisałaś na końcu pasuje do moich rodziców jak ulał, oni wzamian za swoją pomoc oczekują, że pozwolę im wtrącać się w moje życie i że moga mnie krytykować bez żadnych ograniczeń

    Pozdrawiam !

    Monika i Michałek 22.08.03



    #637912

    kika210

    Re: Muszę się Wam wyżalić (b. długie)

    Polecam Ci książkę „Toksyczni rodzice”, niestety nie pamiętam autora, ja żyłam w podobnej rodzinie ale od jakiegoś czasu pracuję nad odcięciem pempowiny…Powodzenia!

    KIKA210 + Ada 22.05.03r.

    #637913

    kata

    Re: Muszę się Wam wyżalić (b. długie)

    ja w zasadzie nie mam nic nowego do dodania, nam tez rodzice pomagają, mieszkamy na tym samym piętrze na klatce schodowej, ale różnica jest taka że nie wchrzaniają się w nasze życie, jestem skłonna radzic ci też w kierunku tym żeby do nich nie jechać, bo Michałek musi mieć mamę zdrową na umyśle i spokojną, chyba warto konsekwentnie i powoli lecz nieubłaganie odcinac tą pępowinę

    ps. Michałek ma urodzinki tego samego dnia co ja, 22 sierpień, pozdrowionka dla niego

    Kasia i Dorianek 23.05.04

    #637914

    aga-1977

    Re: Muszę się Wam wyżalić (b. długie)

    Witaj,
    mam ten sam problem co Ty. Moja mama tez uwaza, ze wakacje powinnam spedzic z Natka na dzialce, wogole to powinnam tam siedziec caly czas z Nia, sa tam do tego warunki, ale ja sie nei zgodzilam .
    Jednak dla swietego spokoju jadwe na dzialke teraz i pewnie do konca sierpnia zostane.
    Moj maz bedzie przyjezdzal do nas co 2 tydzien bo tak ma wolne, mimo ze bede za nim bardzo tesknic a On za nami, to wiem ze dla Natki tak bedzie lepiej. A ja z Mama pewnie po paru dnaich sie wyklucimy i sie ulozy.
    Pozdrawiam.
    Aga i Natka(21.08.2003) .

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 22)


Musisz się zarejestrować lub zalogować, żeby odpowiedzieć

Close