Narodziny Ani – 5 lipca 2012

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 18)
  • Autor
    Wpisy
  • #115662

    malgosiabezjasia

    Ania skończyła wczoraj 2 miesiące, więc najwyższa pora, by uwiecznić jej cud narodzin. Skoro opisałam narodziny jej starszego brata to nie mogę przecież i jej nie zostawić takiej pamiątki 😉

    4 lipca wieczorem jak zwykle około 21.00 usypiałam syna (M miał nockę w pracy), kiedy zaczęły pojawiać się nieregularne skurcze, takie co 15-20-25 minut. Pomyślałam tylko ‚niunia byle nie dziś w nocy, bo tata pracuje i kto nas zawiezie do szpitala’. Córa posłuchała i o dziwo skurcze przeszły, a ja zasnęłam z myślą, że to być może ostatnia moja przespana noc na najbliższe kilka miesięcy.

    5 lipca od rana pojawiały się nieregularne skurcze. Mimo tego razem z M pojechaliśmy do naszego nowego mieszkania kontynuować remont. W końcu do terminu został jeszcze 1 tydzień, więc musieliśmy szybko działać, bo remont z dwójką małych dzieci były już nieco utrudniony. Ja zajęłam się rozrysowywaniem układu płytek dla kafelkarza w łazienkce, zaś M robił podłogę w przedpokoju. Około 16.00 skurcze zaczęły robić się na tyle uciążliwe, że musiałam sobie robić przerwy w rysowaniu. Zerknęłam na zegar i oniemiałam – skurcze były już regularne, co 6 minut. Mówię do M, żeby zawiózł mnie do domu to już się wykąpię i przyszykuję rzeczy do szpitala, a on niech jeszcze skończy tą podłogę i wówczas pojedziemy.

    W domu wzięłam szybki prysznic, poznosiłam torby do samochodu – oczywiście co 5-6 minut kucając z bólu, bo skurcze coraz bardziej dawały się we znaki. Godzinę później wrócił M i ruszyliśmy do szpitala, oczywiście całą drogę rozmawiając o tym, co jeszcze zostało do wyremontowania. Na IP dotarliśmy dość szybko, niestety od mojego ostatniego porodu szpital przeszedł remont i za nic w świecie nie mogliśmy znaleźć dyżuru położniczego. W końcu się udało i po pół godziny czekania w kolejce Pani poprosiła mnie do gabinetu, a skurcze miałam już co 2 minuty. Położna zrobiła wywiad, pospisywała dane i kazała czekać kolejne pół godziny na lekarza 🙄 Wreszcie pojawiła się Pani doktor i po badaniu mówi mi, że mam 1cm rozwarcia. Patrzę na nią i mówię, że to chyba jakiś żart, bo z synem przy tak częstych skurczach miałam już 7cm. No ale jej mina nie pozostawiała złudzeń … miałam przed sobą wizję całonocnego porodu, z potwornie bolącymi skurczami. O własnych nogach podreptałam na porodówkę, M niósł potulnie torby i jako, że po przepracowanej nocce niewiele spał, też nie uśmiachało mu się czekać na córkę całą noc. Skoro już postanowiła zacząć się rodzić to mogłaby nieco przyspieszyc 😉 Przyszła do nas jakaś młoda stażystka i podłączyłą mnie pod ktg. A tu cisza jak makiem zasiał … Chwilę później pojawiła się położna i stwierdziłą, że mam sobie krokiem bociana pochodzić po korytarzu, by akcja nieco przyspieszyła. No więc wypełzłam z pokoju rozpoczęłam swój maraton. Wystarczyło kilka minut, by skurcze powróciły ze zdwojoną siłą. A ja dalej dzielnie chodziłam. Powoli ból stawał się nie do zniesienia. Przy jednym z kolejnych skurczy nie wytrzymałam i nawrzeszczałam na M, że ma przystać grać w sudoku na komórce podczas skurczy, bo doprowadza mnie to do szału. Cóż za tupet mają ci faceci … ich żony cierpią katusze, a oni jakby nigdy nic klikają w te cholerne klawisze. No i na czas skurczy M dawał pauzę, by z politowaniem patrzeć na mój co 2-minutowy ból. Około 21.00 położna kazała położyć mi się na łóżku by sprawdzić czy jest jakiś postęp, a tam nagle z 1cm w ciągu godziny zrobiło się 5cm. Ależ mi to sił dodało. Od razu poleciałam spowrotem na korytarz, by kontynuować swój bociani chód 🙂 Dostałam jeszcze jakiś czopek, który jak stwierdziła położna powinien jeszcze bardziej przyspieszyć rozwieranie. No i przyspieszył …. ale rozwieranie mojego odbytu :Wstyd: Poczułam, że muszę iść do toalety, bo tak mi się kupę chciało. Położna prosiła, bym nie szła, bo czopek nie zdąży zadziałać, ale dobrze jej mówić, bo to nie ona zaraz zesra się gacie. Wytrzymałam może 15 minut i poleciałam do kibelka. Niestety próba posadzenia tyłka na klozecie przy ciągłych skurczach nie powiodła się, bo każde moje podejście do siedzenia kończyło się tylko przeogromnym bólem. No ale kupa czekać nie będzie … stanęłam okrakiem nad muszlą i pierwszy raz w życiu zrobiłam kupę na stojąco. Ale jak na złość dostałam jakiegoś rozwolnienia, więc kontynuowałam przez kolejne minuty swoją mękę. Nagle do łazienki wpadła stażystka (nawet nie zapukała – no ale jej pech, że musiała oglądać rodzącą robiącą kupę na stojąco) i z przerażeniem mówi, że uczucie robienia kupy to już są parte. Więc ja jej tylko odpowiedziałam, że to nie jest uczucie robienia kupy, tylko, że ja po prostu robię kupę …. Stażystka spuściła głowę i zostawiła mnie w samotności.

    Kiedy wreszcie wypróżniłam się do końca postanowiłam wziąć sybki prysznic, bo możecie mi wierzyć lub nie, ale rozwolnienie plus poród to wyjątkowo wyczerpujące zajęcie. Położna znów zawołała mnie na łóżko by sprawdzić postęp porodu. Zagląda mi między nogi i mówi: No to rodzimy Pani Małgosiu. A ja na to : Już !!?? Dodam, że było to koło 22.30. Zawołałam szybko M, bo siedział sobie na korytarzu ze swoim sudoku nie przeczuwając, że jednak jeszcze dziś powitamy naszą córkę. Poza tym nie chciałam, by biedaczek musiał siedzieć sam w sali porodowej skoro ja ostatnią godzinę spędziłam w kibelku.

    No i zaczęło się. Okno w sali było szeroko otwarte, na dworze panował istny armagedon – lał deszcz, a pioruny rozświetlały co kilka sekund całe niebo. He, he … wymarzona noc na poród. Tak więc zaczęłam przeć … oj jak bolało. Jeden party, drugi party i nic. Stwierdziłam, że dłużej tak być nie może i przy kolejnym parciu przez zęby wycedziłam ‚ No wyłaź wreszcie’ i …. wylazła głowa 😀 Historia lubi się powtarzać, więc i tym razem usłyszałam radosny okrzyk mojego M ‚ Ma czarne włosy!!!’ (ci, którzy czytali opis porodu syna wiedzą,że owłosiona główka dodaje magicznych sił). I w tym momencie zdałam sobie sprawę, że szybie odbija się to, co widać między moim nogami. No i rzeczywiście był tam malutki owłosiony łepek 🙂 Jeszcze jeden party i o 23.00 na świecie pojawiła się Ania. Wrzeszczała jak szalona, więc od razu zarzuciłam ją na cyca, w międzyczasie sprawdzając czy aby na pewno jest dziewczynką. Jakoś zawsze byłam przekonana, że będę mieć dwóch synów, więc do samego końca wątpiłam w żeńską płeć mojego drugiego skarbeczka. No ale oczom moim ukazała się pipka jak malowana 🙂

    M chwycił za aparat, by uwiecznić nasze pierwsze spotkanie i cichutko wyszeptał mi, że jest ze mnie dumny. Położna podała w końcu M nożyczki, by przeciął pępowinę. Po kilkunastu minutach zabrali małą na mierzenie i ważenie, a mnie na salę obserwacyjną. Byłam tak głodna, że wysłałam jeszcze o północy M do tesco po jakieś bułeczki. M wrócił z bułeczkami i od razu poszedł jeszcze po córcię cobyśmy mogli nacieszyć nią oczy.

    I tak oto 5 lipca szczęśliwie zostałam mamą po raz drugi i gdyby nie epizod z kupą to mogłabym każdej życzyć takiego porodu.

    #5362748

    nala

    Ale fajny opis:) Witaj na świecie Aniu:)



    #5362749

    mama80

    Fajnie się czytało:D Gratulacje!!!:Wow!:

    Anie to fajne dziewczynki:D

    #5362750

    monika3r

    Zabawne,wzruszające, cudne!:Wow!:
    Rośnij zdrowo Aniu :Buziaki:

    #5362751

    esmena

    Wybacz, śmiałam się czytając ten opis, a na koniec łzy wzruszenia – super opisane 🙂 Niech się maleńka zdrowo chowa :Kciuki:

    #5362752

    paulinka-z

    Gratulacje 🙂
    Witaj Aniu.



    #5362753

    neska1402

    Kochana, super opis 😀 Gratuluję :Hura!:

    A co do facetów i sudoku :Wstyd:
    Mój M podczas moich skurczy rozmawiał ze znajomą położną o jej byłym i co tam u niego słychać itd….wijąc się na łóżku nie mogłam tego znieść i w końcu ryknęłam „Zamknij się ” :Wstyd:
    No i mój też był po nocce 😀 Nie zdążył się nawet przespać 😀 Położył się a ja za 15 minut mówię Rodzę 😀 A on: Żartujesz 😀

    #5362754

    paulina89

    Bardzo przyjemnie czyta się Twój opis porodu 🙂 Przy kupie uśmiałam się 😀 No córcia Twoja skonczyła 5 września 2 miesiące, wszystkiego co dobre dla Ani 🙂

    #5362755

    madix

    Małgosiu, super opis 🙂
    Niech się Ania zdrowo chowa!

    #5362756

    ania-ania

    Witaj jeszcze raz nasza Anusiu 😀

    A ja poryczałam się ze śmiechu jak czytałam o tej kupie, wtedy nie było ci do śmiechu ale z perspektywy wydaje się zabawne :Wstyd:
    Buziaczki dla Waszej czwórki 🙂



    #5362757

    zuzia81

    Gosiu, czytając Twój opis śmiałam się i wzruszałam na przemian :Wow!::Wow!:
    I podobnie jak dziewczyny czekam na następne bo piszesz świetnie, czyż to nie jest wystarczający powód żeby mieć więcej dzieci?? :Fiu fiu::Fiu fiu:
    Gratuluję dzielna mamusiu :Hura!::Hura!:

    P.S. a swoją drogą też nie kumam facetów grających na komórce podczas porodu, też to przerabiałam :Hmmm…:

    #5362758

    ronda

    Gosia jak zwykle dałaś czadu 🙂 przy Tomaszku pamietam, ze wyłam ze śmiechu :Wstyd: ale i tu wiedze nie opusciły Cie niespodzianki i poczucie humoru 😀
    GRATULUJĘ jeszcze raz i zyczę Wam wszystkiego dobrego :Wow!::Hura!:



    #5362759

    ma-ma

    Gosiu jeszcze raz Wam gratuluję :Hura!::Hura!::Hura!:

    Popłakałam się ze śmiechu czytając to co napisałaś :Śmiech:

    Twoja Ania (i zarazem moja imienniczka) urodziła się tak jak i ja 5 lipca 😀

    #5362760

    aktyde

    Małgoś,jak czytam Twoje opisy porodu to naprawdę bardzo żałuję że miałam cc 😀

    Zdrówka i szczęścia dla całej Rodzinki :Wow!:

    #5362761

    aktyde

    Zamieszczone przez Ma.ma
    Gosiu jeszcze raz Wam gratuluję :Hura!::Hura!::Hura!:

    Popłakałam się ze śmiechu czytając to co napisałaś :Śmiech:

    Twoja Ania (i zarazem moja imienniczka) urodziła się tak jak i ja 5 lipca 😀

    Aniu,a co tam u Was Kochana :Fiu fiu: ???

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 18)


Forum ‘Wszystko o porodzie’ jest zamknięte dla nowych tematów i odpowiedzi.

Close