Narodziny Filipa Jakuba (“powieść odcinkowa”)cz II

NARODZINY FILIPKA JAKUBA (c.d.)

CZĘŚĆ DRUGA

No tak, pomyślałam, nici z naszego scenariusza, który przedstawiał się następująco:

„Budzę się w nocy we własnym łóżku na mokrym od wód płodowych prześcieradle przy boku mojego męża. Z przerażeniem i jednocześnie szczęściem w oczach informuje półprzytomnego, wybudzonego z głębokiego snu przyszłego Tatę, że zaczęłam rodzić i nasze rodzicielstwo zbliża się do nas wielkimi i szybkim krokami. W pośpiechu dopakowujemy i dopinamy walizkę i maksymalnie podekscytowani i wystraszeni jedziemy do szpitala. Od początku do końca tej przygody razem.”

***

Siedział w poczekalni. Gdy mnie zobaczył już chyba wiedział, wyczytał z mojej twarzy, że nie wrócimy tego dnia razem do domu, ale jeszcze dla upewnienia spytał:
– Zostajesz w szpitalu?
– Zostaje – odparłam. Miałam już w kieszeni bilet do tego wątpliwego raju i żadnym sposobem nikt nie chciał przyjąć jego zwrotu.

Poszliśmy razem na izbę przyjęć, tam załatwiliśmy wszelkie formalności, ale mniejsza z tym. Musiałam oddać mężowi moje ubranie. O zgrozo! Nawet to bolało – pozbawili mnie ubrania, butów już na samym początku. A gdzie humanitarne zachowania? Gdzie to słynne i takie polskie „puścić kogoś w skarpetkach”? Mnie nawet skarpetek poskąpiono. Stałam się tym samym kolejną szpitalną Panią X bez prawa do własnej tożsamości, bez prawa do ubioru osobistego. Zostałam tam jak sierota Boża w samej koszulinie i łaputkach. Po domu nawet taka obnażona rzadko chodzę. Czułam się naga fizycznie i psychicznie, czułam się samotna, choć mąż jeszcze wtedy był przy mnie.
Pocieszał mnie tylko fakt, że miałam moją walizkę, a w niej morze skarbów. Nie wiedziałam, że kubek, zwykły seledynowy kubek z IKEI, może tak cieszyć zmysły i być „ gołębiem pocztowym” tylu wspomnień, zapachów i domowych obrazów.

No i w końcu jestem, znalazłam się na oddziale o tajemniczej nazwie OOP. Już myślałam, że tu mordują, ale jak się okazało skrót oznaczał : ODDZIAŁ OPIEKI PRZEDPORODOWEJ z miłą siostrą położną o wdzięcznym imieniu Nadzieja na dyżurze. I chyba tej „nadziei” mi najbardziej brakowało. Naiwnie bałam się, że już nigdy z tego szpitala nie wrócę, a tu ciach! – NADZIEJA !

Ludzie, dawajcie swoim dzieciom takie imiona! W normalnym warunkach uważałabym to za wybryk ludzkiej wyobraźni, a okazało się, że coś takiego może przywrócić człowiekowi chęć do życia. Chwała rodzicom siostry położnej za to, że mieli wyobraźnię, a może to było coś całkiem innego?…

Leżałam sobie na tym oddziale 2 dni i 2 noce… w dzień było wesoło, bo koleżanki „niedoli” były całkiem miłe, a nieprzespane noce spędziłam na spacerach po szpitalnym korytarzu i rozmowach telefonicznych z moim mężem.
Pierwszego dnia pobytu w szpitalu, wieczorem, dostałam w lewy półdupek tajemniczy zastrzyk, po którym moja leniwa macica zaczęła się kurczyć! Na szczęście pokurczyła się z godzinę i przestała. Potem dowiedziałam się, że to zastrzyk testowy. Gdybym miała urodzić, to skurcze nasiliłyby się i zaczęłabym rodzić, ale tak się nie stało.
Przedreptałam spokojnie noc, potem dzień.
Przed północą zaczęłam odczuwać lekki ból na wzór menstruacyjnego z małymi skurczami, takimi tyci tyci. Ale ponieważ moja pani doktor kazała robić zapis KTG jak tylko coś wg mnie będzie się działo lub poczuje się inaczej niż zwykle, to pobiegłam do położnej, która akurat miała dyżur i poprosiłam o zrobienie zapisu.
I trafiło mi się nieziemsko, bo dyżur miała siostra Bożenka, dokładna odwrotność tej siostry Bożenki z serialu „ Na dobre i na złe”.
Łaskawie oplotła mnie pasami aparatu, potem utaplała żelem do USG, a w między czasie wywiązał się między nami budujący dialog:
– Coś panią boli, czuję pani, ze pani rodzi? – pyta siostra B.
– Boleć, nie boli, ale czuję skurcze w podbrzuszu. – odpowiadam.
– No, ale jakie te skurcze? Rodzi pani? – dalej pyta siostra B.
– Nie wiem, siostro czy rodzę i jakie mają być te skurcze, żeby urodzić, tzn. jak silne, bo nigdy nie rodziłam.
– A książek pani nie czytała? – złośliwie ripostuje siostrzyczka.
– Siostro, czytałam , ale co z tego? Harrego Pottera tez czytałam , ale to nie znaczy, że umiem czarować.

Siostra odpuściła. Dodała tylko przez ramie wychodząc:
– No to niech się pisze 10 min.
Nic się już nie odezwałam i byłam szczęśliwa, ze się tej wyłupiastookiej modliszki pozbyłam. O rany! Nie wiem, czy nie ubliżyłam modliszkom.
Niestety, po 10 minutach wróciła jak bumerang i stwierdziła, że żadnych skurczy nie widać na zapisie, a ponieważ mnie się już nie chciało z nią dalej dyskutować, odparłam:
– No to widocznie coś musiałam niewłaściwego zjeść i pobolewa mnie zwyczajnie brzuch.
– Niech pani zaczeka, ja jeszcze zadzwonię do doktorowej, która ma dyżur i to skonsultuję. – zasyczała B.
Zaczekałam, wyłupiastooka B. wróciła z wiadomością, że ma rozkaz dać mi zastrzyk.
Już mi się zrobiło cieplej z wrażenia, ale widziałam w jej owadzich patrzałach, że nie oprze się i rozkaz wykona natychmiastowo i sumiennie, w dodatku z wielkim zadowoleniem.
Pomyślałam tylko: „oby nie waliła po zrostach i naczyniach”.
Kiedy zjawiła się ze strzykawą przy moim łóżku byłam lekko zesztywniała ze strachu, ale po 2 minutach mogłam się już odprężyć i trochę sobie pobluźnić przez zaciśnięte zęby… wybiła północ i mój upiór jak szybko się pojawił, tak samo szybko, ale z większą satysfakcją zniknął.

(c.d.n.)

Bruni i Filipek

13 odpowiedzi na pytanie: Narodziny Filipa Jakuba (“powieść odcinkowa”)cz II

ciku Dodane ponad rok temu,

Re: Narodziny Filipa Jakuba (“powieść odcinkowa”)cz II

No kurcze i co dalej??????
Zartuje , bruni jeszcze ra mowie ze ladnie piszesz i z niecierpliwscia czekam na czesc nr III. Ile ich planujesz?

Ciku
wykresik

renia Dodane ponad rok temu,

Re: Narodziny Filipa Jakuba (“powieść odcinkowa”)c

Super, czyta sie jak najlepsza powiesc, czekam z utesknieniem na cz.3.

Renia
mama Asi (listopad 1999) i Ani (listopad 2001)

usianka Dodane ponad rok temu,

Re: Narodziny Filipa Jakuba (“powieść odcinkowa”)cz II

halo, duzo jeszcze bedzie tych czesci??????????? czekamy, czekamy na finał 🙂
pozdrawiam 🙂

Usianka i Bąbelek (9.XI.2003)

Dodane ponad rok temu,

Re: Narodziny Filipa Jakuba (“powieść odcinkowa”)cz II

ja nic nie planuje…teraz nie mam takiej mozliwosci…
pisze ile zdaze jak Filipek spi….
wszystko teraz kreci sie wokól niego

Bruni i Filipek

kasiek28 Dodane ponad rok temu,

Re: Narodziny Filipa Jakuba (“powieść odcinkowa”)cz II

Może te kolejne części były by szybciej bo cierpliwość też ma swoje gramice
pozdrawiam
Kaśka i Cyganiątko

daga25 Dodane ponad rok temu,

Re: Narodziny Filipa Jakuba (“powieść odcinkowa”)cz II

Jeeejuuuu!!!! Już ci mówiłam, że świetnie piszesz…. Czytanie twoich opowieści po prostu uzależnia! Nie mogę się doczekać reszty. A może następny cykl będzie “Dzień z życia Filipka”? Najlepiej taki 100-odcinkowy! A już nie wspomnę, że lepiej twoich historii nie czytać z poporodowym nietrzymaniem moczu , nie chcąc zapaskudzić stanowiska komputerowego…..
Czekam na resztę i ściskam całą rodzinkę

Daga i Zuzia 21 kwietnia 2003

basik Dodane ponad rok temu,

Re: Narodziny Filipa Jakuba (“powieść odcinkowa”)cz II

Powinnas pisac opowiadania zawodowo (a moze juz to robisz?)
Grochola przy Tobie to pikus. Az czekam na dalszy ciag!
:)))

Basik i Tynia urodzona 3.10.2002

Dodane ponad rok temu,

Re: Narodziny Filipa Jakuba (“powieść odcinkowa”)cz II

dziekuje bardzo…
miło mi niezmiernie, szkoda tylko, że na ten ciąg dalszy brakuje mi trochę czasu…
Ale sie staram:))

Bruni i Filipek

lea Dodane ponad rok temu,

Re: Narodziny Filipa Jakuba (“powieść odcinkowa”)cz II

Oj bruni, jak to brakuje, ciągle nam odpowiadasz, to napisz cos w tym czasie 😉 potem juz bedziesz miala czasu coraz mniej 😉 (przynajmniej tak jest u mnie – dziecko wymaga stopiowo coraz więcej… Mateuszek zainteresował się światem i teraz juz coraz trudniej go zostawić na 5 minut choćby)

Przesyłam kopniaki dla siostry Bożenki hihihi, a swoją drogą wyglada na to, ze w kraju wszystkie aparaty ktg są zepsute… u mnie tez byly skurcze jak diabli, ciągle takie same, a raz to były setki, a raz zerówki niby…

Gdyby czytanie ksiązek dało możliwość poczucia bólu porodowego, wszyscy mężczyźni powini duuuużo czytać 😉

Lea i Mateuszek (14.03.03)

koyaga Dodane ponad rok temu,

Re: Narodziny Filipa Jakuba (“powieść odcinkowa”)cz II

Jestem pod wrażeniem… Strasznie mi się podoba Twój opis. Na razie jest łatwo, lekko i przyjemnie… Super ! ! !

Pozdrawiamy,
Aga i Niunia – 15.08.’03.

goha Dodane ponad rok temu,

Re: Narodziny Filipa Jakuba (“powieść odcinkowa”)cz II

Bruni, jesteś wspaniała!!! Czekam na następny odcinek!!!!

Pozdrawiam
GOHA i Dareczek
02. 04. 2003

tekilla30 Dodane ponad rok temu,

Re: Narodziny Filipa Jakuba (“powieść odcinkowa”)cz II

Świetnie to opisujesz Bruni , czytam jak jakąś wspaniałą książkę. Szybko pisz dalej . Pozdrawiam.

Mama Kamilka i drugi siusiak termin 16-18 sierpień

kiuik01 Dodane ponad rok temu,

Re: Narodziny Filipa Jakuba (“powieść odcinkowa”)c

bruni – to sie powinno ukazac drukiem!!!
juz mi w te pedy dopisywac ciag dalszy – juz sie nie moge doczekac…
to chyba najlepsiejszy opis porodu jaki czytalam…

ps masz – no i o gratulacjach bym zapomniala….;)

kiuiczyca-matka z jasiem u boku (21.02.03)

Znasz odpowiedź na pytanie: Narodziny Filipa Jakuba (“powieść odcinkowa”)cz II?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Karmienie
Czym zagęścić mleko?
Czy wogóle powinnam próbować zagęścić mleko? Próbowałam kleikiem ryżowym ale nie chce pić. Podaje Paulinie rano i wieczorem mleko kozie ale oprócz tego w nocy karmie ją kilka razy piersią. Może takie
Czytaj dalej
Noworodek, niemowlę
Dziecko prawie "ugotowane"
Zaczyna sie lato - i pewnie ja jak wiele mlodych i niedoswiadczonych mam czesto mam problemy jak ubrac malego na spacer. Jednak w sobote jedna dziewczyna pobila chyba wszystkich. Jedziemy sobie
Czytaj dalej