NARODZINY NASTUSI !!!!!!!!!!!!!!!!

Postów wyświetlanych: 10 - od 1 do 10 (wszystkich: 10)
  • Autor
    Wpisy
  • #11553

    gwiazda

    Cześć dziewczyny. Minęło już trochę od czasu narodzin mojej córci więc pora opowiedzieć Wam jak to wszystko się potoczyło.
    03.01.2003r. pojechaliśmy z mężem do szpitala, ponieważ byłam już 4 dni po terminie. Tam na Izbie przyjęć wypełniono wszystkie potrzebne dokumenty, zbadano mnie i zaprowadzono na ocep (czyli na patologię). Byłam drugą trzecią dziewczyną, którą przyjęto na oddział, gdyż właśnie 03.01 otworzono u nas porodówkę, gdyż była w remoncie. Trafiłam na salę, gdzie leżała już dziewczyna, ale ona byla na podtrzymaniu ciąży. Do konca dnia cały oddział został zapełniony. Tegoż dnia robili mi badania krwi, podłączali kilka razy ktg, mierzyli ciśnienie, robili usg. Z badań wynikało, że szybko nie urodzę, gdyż zamknięta byłam na cztery spusty, szyjka twarda, z brzuchem nic się dzialo. Przyszła noc godz. 2 i zaczął pobolewać mnie brzuch jak przy miesiączce. Nie przejęłam się tym, gdyż wcześniej miałam to samo. Następnie obudziłam się o 4-ej, gdyż bóle stały się coraz częstsze i nie do zniesienia. Cały ból przechodził mi na krzyż. Zaczęłam liczyć minuty pomiędzy skurczami. Okazało się, iż są one nieregularne ale od 8 do 3 min sie powtarzały. Wstała z łóżka poszłam do położnej powiedziałam co się dzieje, a ona podłączyła mnie do ktg, które nic nie wykazało. Kazala mi iść spać i jeszcze dodała, że niedobrze, że mam bóle krzyża bo się wtedy bardzo cierpi. I tak męczyłam się całą noc. O godz. 10.00 przyszedł do mnie mój mąż w odwiedziny, spacerowałam z nim po korytarzu, bo ból się trochę rozchodził. Co jakiś czas podłączali mnie do ktg, które znowu nic nie wykazywało a ja miałam skurcze co 5 min. Około godziny 13.30 poszłam do łązienki siusiu i się bardzo wystraszłam, bo miałam na bieliźnie pełno krwi. Poszłam do lekarza, który miał dyżur (muszę powiedzieć, że dobrze trafiłam bo była to lekarka do której kiedyś chodziłam i mnie poznała). Pani doktor zaprowadziła mnie do gabinetu zabiegowego, zbadała mnie i powiedziała, że włąśnie odszedł mi czop i rozwarcie mam na 4 palce. Kazała mi się spakować i przejść na septyk. W międzyczasie zabrała mojego męża pokazała mu pokoje do porodów rodzinnych i kazała wybrać jeden. Następnie poprosiłą położną, aby dała mi pożądną lewatywę, żebym szybciej urodziła. Trwało to wszystko około 15 min. więc jak zbadano mnie na łóżku porodowym okazało się, że mam rozwarcie na 10 palcy. Podłączyli mnie do ktg, bo musi to być w dokumentacji, ale oczywiście nic nie wykazało, żadnych skurczy macicy. Czułam tylko zaczynający się ból w podbrzuszu a kończący na krzyżu. Na sali darłam sie w niebogłosy, bo tak strasznie bolało. Kazali mi przeć a ja nie czułam żadnych skurczy. Podłączyli mi kroplówkę, dzięki ktrej wiedziałam, że idzie skurcz, gdyż bardzo trzęsły mi się nogi. Skurcze były bardzo krótkie, główka już prawie wyszła, kazali mi przeć dalej a ja nic. Pani doktor mówiła mi, żebym parła nawet bez skurczy, bo przyduszę dziecko. I wtym momencie zebrała w sobie tyle sił ile miałam, zaczęłam przeć a oni w tym czasie nacieli krocze. No i udało się. O godz. 15.50 urodziłam prześliczną córeczkę. Doktor pediatra położył mi ją na brzuchu,a następnie zabrał, żeby ją zbadać, bo miałam zielone wody płodowe. W międzyczasie urodziła łożysko. Musiałam mieć łyżeczkowanie, gdyż wszystko mi nie wyszło. Byłam także bardzo porozrywana, gdyż mała rodziła się z rączką przy głowie. Bardzko krwawiłam, bo porobiło mi się dużo krwiaków, które popękały. Zostałam zszyta i to porządnie, bo nie miałam siły nawet ruszyć się z łóżka. Przez 2 godziny leżałam na porodówce na obserwacji. Po tym czasie przewieziono mnie do pokoju, który wcześniej wybrał mąż. Czekali tam już moi rodzice, teściowa, mąz no i oczywiście córcia. A zapomniałam o najważniejszym. Muszę Wam dziewczyny powiedzieć, że mam wspaniałego męża. Jestem mu bardzo wdzięczna, bo gdyby nie on to nie wiem, jakbym przeżyła ten poród. Bo on był przez cały czas przy mnie. Trzymał mnie za rękę, podawał tlen, wykonywał każde polecenie, które kazała mu położna. Wcześniej to myślałam, że on będzie stał tylko za moimi plecami, żeby nie patrzeć na krew, jak dziecko wychodzi, bo myślałam, że zemdleje. A on stanął na wysokości zadania. Widział wszystko i to on mówił mi kiedy mam przeć i kiedy oddychać. Gdy urodziłam małą poszedł z lekarzem, widział jak ją bada, później jak mała jest kąpana. I po wszystkim, kiedy ja była jeszcze zszywana przyjechał do mnie z nią. To było najpiękniejsze. Przez te trzy dni co byliśmy w szpitalu, mój mąż był cały czas przy mnie, opiekowała się małą i mną, bo ja nie miałam siły wstać nawet do łazienki, gdyż wcześniejsza wyprawa zakończyła się omdleniem i aż pię osób mnie cuciło. Dopiero na drugi dzień po porodzie lekarka kazała podłączyć mi kroplówkę, dała jakieś dwa zastrzyki domięśniowe na wzmocnienie i jakieś witaminy. Tak dawka postawiła mnie na nogi, mogłam wstać, pójść do łazienki, potrzymać małą na rękach. Na szczęscie na trzeci dzień po porodzie wypisano mnie i małą ze szpitala.

    To na tyle, muszę wam powiedzieć, że pomimo, iż te bóle krzyżowe bardzo bolały to po ujrzeniu tak wspaniałej istotki jaką jest dziecko i mając wspaniałego mężczyżne przy sobie wszystko się zapomina.

    Pozdrawiam
    Marta + Nastka (04.01.2003)

    #180269

    joanka-b

    Re: NARODZINY NASTUSI !!!!!!!!!!!!!!!!

    Gratuluję bardzo całej Waszej trójce. Ściskam i pozdrawiam,
    zapraszam do grona Mamuś

    Asia z cudnym Zuzulcem (18.11.2002)



    #180270

    annar

    Re: NARODZINY NASTUSI !!!!!!!!!!!!!!!!

    Droga Gwiazdeczko!
    Bardzo serdecznie Ci gratuluję! I z całego serca dziękuję za to, że opisałaś to ważne dla Ciebie i Twojej rodzinki wydarzenie. Wzruszające są takie relacje. Ktoś kiedyś powiedział, że dziecko – to jest miłość, która przybrała widzialny kształt. Piękne prawda?
    Cieszę się, że Nastusia już jest z Wami (ucałuj ją ode mnie). Coraz częściej zaglądam do tego działu forum – o porodach. Chyba dlatego, że im większy mam brzuszek – tym bardziej uświadamiam sobie, że nieuchronnie będę musiała (razem z moją dzidzią) przejść przez konieczność porodu. I nie ukrywam, że coraz bardziej się boję.
    Mój mąż – chociaż jest bardzo kochany- nie chce być przy porodzie. Wiem, że gdybym go bardzo prosiła – to by się zgodził, ale zrobiłby to wbrew sobie. Myślę, że ma bardzo wiele obaw. Nie chcę go do tego zmuszać. Nie będzie go tylko podczas samego momentu porodu – i chociaż pewnie psychicznie bardzo by mi pomogła jego obecność – to jednak – na pewno będzie niedaleko – i przyjdzie do nas – gdy tylko będzie mógł. Mam nadzieję, że wszystko będzie dobrze.
    A tymczasem pozdrawiam Cię bardzo serdecznie i przesyłam serdeczności dla Twojej córeczki

    AnnaR + Picasek (03.05.2003)

    #180271

    goha

    Re: NARODZINY NASTUSI !!!!!!!!!!!!!!!!

    Jesteś bardzo dzielna!! Twój mężulek również. Gratulacje i ucałowania dla całej trójki :o)

    Pozdrawiam
    GOHA i Dareczek
    14. 04. 2003

    #180272

    dotina

    Re: NARODZINY NASTUSI !!!!!!!!!!!!!!!!

    Gratulacje dla całej rodzinki.
    Pozdrawiam i życzę jak najwięcej zdrówka dla Was.

    Dorcia – 17.08.2003

    #180273

    misiek

    Re: NARODZINY NASTUSI !!!!!!!!!!!!!!!!

    No,Gwiazdeczko oczywiście gratulacje,ale jeszcze coś-otóż poleciały mi łzy czytając o twoim porodzie,ponieważ po prostu widziałam siebie na tej porodówce.Ja miałam termin na 29.12-urodziłam 3.01przyjezdzając do szpitala dzień wcześniej.Bóle zaczęły się w nocy,którą całą przekwiczałam bądz przełaziłam po ścianach korytarza.Urodziłam o 8.35,podobno dość szybko,tak że nie żdążył przybyć na czas anestezjolog,którego miałam umówionego .Po urodzeniu Julci okazało się że jest troszkę zmęczona,słabo oddychała,więc wsadzili ją do inkubatorka,póżniej była żółtaczka i tak do domu wyszliśmy w szóstej dobie.Mój Marcin też stanąłna wys.zadania,był nie tylko przy porodzie,ale cały czas siedził przy mnie w szpitalu. Teraz w domciu nie mogę się nacieszyć Małą,zreszta pewnie tak jakTy-zatem powodzenia życzę na dalszą drogę macieżyństwa
    Agnieszka i Julcia



    #180274

    lea

    Re: NARODZINY NASTUSI !!!!!!!!!!!!!!!!

    Marto, wszystkie najlepszego i serdeczne gratulacje 🙂
    Twój mąz jest naprawdę wspaniały, informował nas tu o Tobie i wspaiale to wszystko przeżywał… gratuluję!

    Lea i dzieciątko – Agusiątko… z fiutkiem! (11.03.03)

    #180275

    renia

    Re: NARODZINY NASTUSI !!!!!!!!!!!!!!!!

    Gratulacje!!!
    Witamy kolejna mamusie!!!


    Renia
    mama Asi (3 latka i miesiac) i Ani (roczek i 2 miesiace)

    #180276

    kiuik

    Re: NARODZINY NASTUSI !!!!!!!!!!!!!!!!

    wielkie gratulacje dzielna kobieto 🙂
    przeszlas duzo ale teraz najwazniejsze ze kruszynka cala i zdrowa jest z wami – wszystkiego naj naj naj!!! 🙂

    pozdrawiamy serdecznie
    wielkobrzuchy kiuik i 35-tyg jas w srodku

    #180277

    ayan143

    była jeszcze zszywana przyjechał do mnie z nią. To było najpiękniejsze. Przez te trzy dni co byliśmy w szpitalu, mój mąż był cały czas przy mnie, opiekowała się małą i mną, bo ja nie miałam siły wstać nawet do łazienki, gdyż wcześniejsza wyprawa zakończyła się omdleniem i aż pię osób mnie cuciło. Dopiero na drugi dzień po porodzie lekarka kazała podłączyć mi kroplówkę, dała jakieś dwa zastrzyki domięśniowe na wzmocnienie i jakieś witaminy. Tak dawka postawiła mnie na nogi, mogłam wstać, pójść do łazienki, potrzymać małą na rękach. Na szczęscie na trzeci dzień po porodzie wypisano mnie i małą ze szpitala.

Postów wyświetlanych: 10 - od 1 do 10 (wszystkich: 10)


Forum ‘Wszystko o porodzie’ jest zamknięte dla nowych tematów i odpowiedzi.

Close