Narodziny Naszej kruszynki- JAGODZINKI :D

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 28)
  • Autor
    Wpisy
  • #118580

    evelka

    Udało się- zostałam mamą po wielu latach starań, nie powodzeń, strat:( Teraz wiem, że warto było WALCZYĆ o swoje marzenia.
    Ciążę znosiłam bardzo dobrze, pomijając spuchnięte stopy i ręce w upalne dni. Przez cały jej okres przerażał mnie fakt przed którym nie ma ucieczki- poród. Czy dam radę??? Czy w ogóle będę wiedziała, że to już…

    Nadszedł ten czas……..

    08-06-2013 39t2d (sobota)

    godz.8:00
    obudził mnie dziwny dźwięk- puk i chlup- otworzyłam oczy- wstałam z łóżka i co???? jestem cała mokra- lecę do łazienki sprawdzam co się dzieje- odszedł mi czop. Za chwilę następne chlup- nie byłam pewna czy to wody :Hmmm…:,
    po kolejnym chlupaniu byłam już tego pewna:)

    godz.8:10 pierwszy skurcz
    uffffffffffff- troszkę boli- ale dam radę doprowadzić Zośkę do porządku 🙂
    zabieram się za golonko…

    godz. 8:14 kolejny skurcz
    myślę sobie o kurcze -robi się ciekawie,

    godz.8:18 kolejny, za 4 min następny…………..
    :Boje się::Strach: obleciał mnie strach, tylko spokojnie- nie panikuj-mówię sama do siebie.

    Wody nadal chlupią, skurcze co 4 min. Spakowałam to czego jeszcze nie zdążyłam schować do torby.

    godz.8:40 dzwonię do eM (był na rybach) ” Kochanie przyjedź bo się chyba zaczęło”- a z drugiej strony cisza……:Niepewny: kurna co jest???
    po chwili eM- skarbie już jadę, tylko poczekaj na mnie.
    Po 15min eM był już w domu- jeszcze tak spanikowanego go nie widziałam:Hyhy:

    Jedziemy do szpitala!!! W drodze skurcze stały się silniejsze żeby było ciekawie były z krzyża- co za ból……….szok, myślałam, że przez okno wyskoczę. Dojechaliśmy w niecałe 15 min (140-160km/h), oczywiście papierkowa robótka…

    godz.9:30
    Prowadzą mnie na porodówkę, skurcze co 3 min. Żegnam się z eM- nie chciałam żeby był przy porodzie bo jest za bardzo narwany:)
    Wchodzę do sali „Błękitne niebo”- każą położyć się na fotel- przychodzi lekarz , bada mnie- w życiu nie pomyślałbym, że to tak boli …
    Rozwarcie na 2cm to jeszcze długa bajka- stwierdza gin. Położne robią ktg- wszystko ok skurcze widoczne, ale ich zdaniem za słabe- ja uważałam inaczej:Hyhy:
    Boże- pomyślałam- będzie gorzej???? Nie dam rady.

    Mijały minuty, godziny- skurcze były coraz bardziej nie do zniesienia- przychodzi lekarz- kolejne badanie- rozwarcie na 4cm. Poprosił na badanie usg- mała zmieniła miejsce ułożenia z lewej strony na prawą i wg usg nie będzie ważyć więcej niż 3700g- to spoko pomyślałam w duchu- nie będzie chyba tak żle,lekarz nakazuje leżeć na prawym boku by główka łatwiej zeszła w kanał rodny.
    Wracam na salę, chodzę od ściany do ściany- słyszę krzyk rodzącej i za chwilę płacz dzieciątka-coś pięknego.

    godz.13.30
    ból nie do zniesienia- położna proponuje prysznic- skorzystałam, ale niestety w żaden sposób mi nie ulżyło, miałam wrażenie, że podziałał na mnie drażniąco.
    Kolejne ktg, badanie- tym razem przez położną. Rozwarcie bez zmian a skurcze coraz silniejsze. Podłączają kroplówkę, ale schodzi baaaaardzo powoli.

    godz.14:00
    jestem sama na sali, skurcze nadal co 3 min ale na tyle silne, że nie potrafię opanować jęków. Przychodzi położna (chyba mnie usłyszała)- sprawdza co się dzieje- mówię jej że muszę przeć- ona, że mi jeszcze nie wolno- mam oddychać tak jakbym zdmuchiwała świeczki na torcie.
    Tych świeczek zdmuchnęłam chyba tysiące.

    godz.14.20
    mam bóle parte i nie potrafię już ich opanować- czuję jak mała schodzi w kanał- tego bólu nie zapomnę. Położna stwierdza II fazę porodu. Koncentruję się na tym by nie przeć, nie jest to łatwe- dmucham te cholerne świeczki na torcie i wcale nie jest lepiej. Położna pomaga mi oddychać- kilka razy kazała przeć – moja szyjka nie współpracuje- wygląda jak śliwka (słowa położnej)

    godz.15:30
    nadal staram się nie przeć- ale w tym momencie jest już to po prostu nie możliwe- mała na gwałt chce wyjść.
    Ból przerasta moje wyobrażenia= proszę położną o pomoc bo nie mam już siły. Dochodzi druga położna przygotowuje narzędzia, stoliczek dla dziecka.

    godz.16:00
    przyj!!!!!!!!!!!!!!!!!! słyszę- więc prę z całych sił, jeszcze raz i jeszcze raz…….
    czuję jakby rozrywało mnie od środka….
    znowu prę…. mała nie chętnie schodzi w dół- nie mam już siły
    Położna dzwoni po lekarza……..co się dzieje- pytam.
    Spokojnie-odpowiedziała jedna- niech panie oddycha, potrzebujemy pomocy doktora.
    Przychodzi lekarz- pogłaskał mnie po czole i mówi ” no to bierzemy się do pracy kochana”
    Każą przeć z całych sił, i jeszcze i znowu- czuję główkę, która nie może przejść, położna wykonuje nacięcie-dokładnie pamiętam w którym momencie.
    Znowu prę z całych sił- po cichu proszę Boga o pomoc- główka wyszła, położna chwyta małą za główkę, lekarz wypycha ją nagniatając mój brzuch.
    JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!(ból mija całkowicie) ale nie płacze……… co sie dzieje???? krzyczę-zróbcie coś!!!!!!
    z małą wszystko ok uspokaja mnie położna- jest bardzo zmęczona porodem no i przede wszystkim jest duża- zaraz wszystko Pani powiemy.
    Dziewczynka 61cm 4420g :Strach:ile????????? zapytałam-
    położna powtarza- a ja nie wierzę. Podają mi małą-ryczę jak bóbr,mała jest spuchnięta, ale tak cudowna, śliczna- te usteczka, nosek- ona cała. W końcu jesteś z nami maleńka wyłkałam-tak długo na Ciebie czekałam.
    Zabrali małą na oddział.
    Rodzę łożysko- wielkie, w bardzo dobrym stanie.
    No i zostały robótki ręczne – gin bardzo sympatyczny- cały czas ze mną rozmawiał. pamiętam jego słowa gdy mnie zszywał:”warunki na rodzenie dzieci ma Pani wyśmienite”:)

    to by było na tyle, dziękuję tym którzy przeczytali moje wypociny 🙂 na szczęście zmieściłam się w czasie- właśnie moja królewna powoli sie wybudza.

    JESTEM NAJSZCZĘŚLIWSZA jak nigdy w życiu- warto było walczyć przez te wszystkie lata. Teraz jestem MAMĄ i to jest najpiękniejsze.

    a oto nasze szczęście- Jagoda

    #5535595

    rea

    Gratuluje z całego serca 🙂 jesteś mamą 🙂
    Jagudka śliczna:)



    #5535596

    esmena

    Ogromne gratulacje, Evelka, wiele przeszłaś, żeby do tego szczęścia dojść 🙂 Dużo zdrowia dla Was!!!! :Kciuki:

    #5535597

    karolina-1988

    Evelka, gratuluję Wam z całego serca!

    #5535598

    beata1201

    Evelko wielkie, wielkie gratulacje :Hura!::Hura!:

    #5535599

    juliam990

    Ogromne gratulacje! :* cieszę się Twoim szczęściem!



    #5535600

    mama80

    Piękny opis:) Gratulacje Evelka!

    #5535601

    laurka

    Evelka, no popatrz, poród w 40-tym tygodniu może zaskoczyć ;).
    wzruszyłam się…
    GRATULACJE, SZCZĘŚLIWA MAMO!!!
    tak dobrze rozumiem Twoje słowa „warto było walczyć”. wiele z nas już wygrało, wiele wygra niedługo :).
    cudownego macierzyństwa Ci życzę!!!

    #5535602

    mimi

    GRATULUJĘ z całego serca :Wow!: Śliczna malutka :Kocham:

    #5535603

    ronda

    Ewelka jeszcze raz gratuluje 🙂 ładnie to wszystko opisalas 🙂



    #5535604

    ztforka

    Ewelka, jeszcze raz gratuluję!! Cieszę się Waszym szczęściem :Wow!:

    A przy fragmencie „dmucham te cholerne świeczki” zaśmiałam się na głos do monitora 😉

    #5535605

    ice-t

    w koncu miałam okazję przeczytać jak rodziła się „maleńka” Jagódka

    zdjęcia cudne



    #5535606

    aneczka1411

    evelka gratuluję z całego serca i ciesze sie razem z wami waszym szczesciem:)
    wzruszyłam sie….

    #5535607

    blackstraw

    Sama słodycz! I bardzo dobry opis, prawie reporterski. Gratulacje Evelka!

    #5535608

    gagusia

    Evelcia czytac takie opowiesci z życia wzietę sama radosc !!!

    Kochana cieszę się że Ci sie udało Twoja droga przez ciernie zaowocowała wierzyłas i się udało !!!! Jagodka piękna no i dużżżaa 😉

Postów wyświetlanych: 15 - od 1 do 15 (wszystkich: 28)


Forum ‘Wszystko o porodzie’ jest zamknięte dla nowych tematów i odpowiedzi.

Close